Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

6 kwi 2017

Kolorowy ogród pod Krakowem

Ostatni weekend w marcu spędziliśmy w okolicach Krakowa. Odwiedziliśmy między innymi urokliwą Lanckoronę. To urocze, spokojne miasteczko położone jest na wzgórzach, delikatnie muśniętych przedwiośniem.
Lanckorona

Można tutaj przyjechać tylko na spacer tak jak my, można spędzić kilka dni korzystając z uroków spokojnych pensjonatów, zatopionych w (przyszłej) zieleni.
Lanckorona
W Lanckoronie znalazło swoje miejsce wielu kreatywnych twórców, którzy tworzą piękne przedmioty, drobiazgi, dekoracje. Przy pracowni ceramicznej, odwiedziliśmy nie tylko sklepki ale i urokliwy ogródek, w którym na grządkach kwitną i kwiaty i koty...
Lanckorona ceramika
Uwielbiam takie miejsca, bardzo brakuje mi w okolicach Warszawy. Tutaj z przyjemnością podziwiałam lekkość i bezpretensjonalność takich ozdób: w wersji kolorowej...
Lanckorona ceramika
i w wersji stonowanej...


Lanckorona ceramika
Nie oparłam się pokusie zakupów...
Lanckorona ceramika
Podziwiałam też wspaniałe duże ceramiczne rzeźby, eksponowane w kawiarence... Może następnym razem się skuszę ;)
Lanckorona ceramika
A na przedwiośniu, takie urokliwe, ceramiczne dekoracje dostarczają nie mniej kolorowej radości co pierwsze krokusiki, prawda?
Lanckorona ceramika
Informacje praktyczne:
o Lanckoronie - strona gminy tutaj
Ceramika z Lanckorony na FB - tutaj

6 sty 2017

Wspomnienia z roku 2016 - część 1

Wyjątkowo mroźne dni rozpoczynające styczeń kolejnego roku dają dobry pretekst aby przypomnieć ciekawe ogrody odwiedzone w roku minionym. Tak się niefortunnie składało, że Ogród Botaniczny w Krakowie zazwyczaj umykał z mojej listy miejsc odwiedzanych podczas kolejnych pobytów. Dopiero w tym roku odwiedziłam go po raz pierwszy w życiu i przyznam, że zrobił na mnie ogromne wrażenie.
ogród botaniczny w Krakowie
Wyjątkowa harmonia roślin i sztuki
Moją opowieść o niesamowitych donicach i wazonach, które tam widziałam znajdziecie tutaj (klik), a dziś przypomnę to co podobało mi się najbardziej. Misją ogrodów botanicznych jest edukacja i badania naukowe, co tradycyjnie jest realizowane przez kolekcjonowanie roślin należących do różnych grup systematycznych. Takie założenie bardzo często sprawia, że ogrody botaniczne nie oferują atrakcji przeciętnemu odbiorcy, dla którego systematyka nie jest istotna. Odpowiedzią na to jest umiejętne wplatanie do kolekcji roślin użytkowych, dekoracyjnych, czy wręcz modnych. Tak właśnie poczyniono w Ogrodzie Botanicznym w Krakowie.
Ogród Botaniczny w Krakowie
Cieniste alejki w gąszczu zieleni
Ogromnie różnorodna i unikalna kolekcja o charakterze dydaktyczno-naukowym została uzupełniona rabatami typowo ozdobnymi, które są po prostu piękne. Jakże przyjemnie jest nie rozważać zależności morfologicznych, nie doszukiwać się charakterystycznych lub unikalnych cech budowy, tylko po prostu zachwycić się pięknem, kolorami, kształtami.
Ogród Botaniczny w Krakowie
Dwa kolory i sukces czyli szałwia, lawenda i krwawnik
To dobry pomysł na mroźne wieczory, prawda? Dlatego wybrałam dziś zdjęcia trochę bardziej magiczne niż zwykle... Popatrzmy po prostu na piękno roślin.
Ogród Botaniczny w Krakowie
Maki delikatne jak z bibuły
Bardzo delikatne, ulotne i takie swojskie. Maki, po prostu maki. Odmiany ozdobne bywają kolorowe, większe, ale czy właśnie takie, proste nie są najpiękniejsze?
 
Ogród Botaniczny w Krakowie
Po prostu fiolet
Jak bardzo letnio wygląda szpaler lawendy. Kiedyś była u nas rzadkością, dodawała wrażenia romantycznej egzotyki. Obecnie jest jedną z roślin, które upiększą nasz ogród dostarczając jednocześnie pożytku owadom.
 
Bardzo lubię rośliny ozdobne w swojej prostocie, białe kwiatki, które pojedynczo są niepozorne, a pięknieją w stworzonym baldachu.
Ogród Botaniczny w Krakowie
Po prostu baldaszki roślin baldaszkowatych
Na zakończenie roślina tropikalna, pochodząca z Australii, która oczywiście nie zimuje w naszych warunkach. Jej kwiaty maja bardzo specyficzną budowę, stąd nazwa potoczna: łapa kangura.
Ogród Botaniczny w Krakowie
Niezwykłe i oryginalne kwiaty
Spacer w Ogrodzie Botanicznym w Krakowie był jednym z moich najmilszych spacerów mijającego roku. Przed nami jeszcze kilka wspomnień z innych, wyjątkowych miejsc, które odwiedziłam w 2016 roku.
 
 

23 cze 2016

Pani miłorzębowa w lecie...

Pisałam już o niespodziance, którą zobaczyłam w czasie jesiennego spaceru w Krakowie. Zobaczyłam wtedy wielką rzadkość - żeński egzemplarz miłorzębu. Teraz, odwiedzając Kraków poszłam odwiedzić panią miłorzębową.
Miłorzęby to dość popularne w Polsce drzewa ozdobne. To ciekawe drzewa, należące do grupy roślin nagonasiennych (jak iglaki) ale mające szeroką blaszkę liściową, o kształcie trójkąta. Miłorzęby są dwupienne i zazwyczaj sadzi się egzemplarze męskie. W niewielu miejscach, najczęściej w kolekcjach ogrodów botanicznych spotyka się egzemplarze żeńskie.
Jak widać, na gałązkach pani miłorzębowej już wiszą duże nasiona (nie owoce, ale nagie nasiona, bo to rośliny nago-nasienne), które jesienią opadają, a potem fermentują i po prostu śmierdzą... Nie polecam zatem sadzenia pani miłorzębowej w ciasnym ogrodzie przy oknie kuchennym, ale w przewiewnym miejscu na otwartej przestrzeni, można mieć taką ciekawostkę... Pamiętajmy oczywiście, że po latach wyrośnie w duże drzewo o pięknej, kształtnej koronie, jak tutaj na Plantach...
A jesienna opowieść o pani miłorzębowej jest tutaj (klik).
 
 

1 sty 2016

Jeszcze o książkach i o zieleni miejskiej zarazem ...

Skoro Ewa (OgrodyEwy) zaczęła na FB przepytywankę o to jakie książki czytamy (my czyli blogowi ogrodnicy), to wykorzystam ten moment do kolejnej wzmianki około-książkowej, około-ogrodowej i powracającej do  niektórych ogrodowych wyjazdów w 2015 roku.

Ogrody w Kopenhadze

Kopenhaga Ogród Botaniczny
Kopenhaga, Ogród Botaniczny
Odwiedzając różne miasta, szukam informacji o ogrodach. W Kopenhadze nie mogłam przegapić książeczki "Copenhagen Green, The Guide. 100 green things to see and do in Copenhagen". Nie tylko dlatego, że dzięki niej w każdy spacerowy dzień wpleciony był motyw ogrodowy, a czas w ogrodzie każda z nas spędzała inaczej - ja na aktywnym zwiedzaniu i fotografowaniu, a córka na uważności w wersji leżącej (jak powyżej). To co mnie ujęło, to fragment wstępu z tej publikacji: We want this book to strike a blow for the "good city life" and for the city's green and sustainable places, which aren't just there for decoration, but to be used." Czyli: zależy nam, aby ta książka była mocnym wyrazem przekonania o wartości "dobrego życia w mieście", w którym tereny zielone nie służą dekoracji ale wykorzystaniu.
Idealnie powiedziane, prawda?
Kopenhaga
Skwer na nowoczesnym osiedlu Amager
Miejscem, na które zwróciłam uwagę dzięki tej książeczce była ultranowoczesna dzielnica na wyspie Amager, gdzie właśnie zabudowywane są tereny po dawnych poligonach.

Urbanistyka z poszanowaniem człowieka

Czytam teraz dwie książki, w zasadzie o filozofii urbanistyki. Pierwsza, niezwykle ostra, krytyczna wobec współczesnej, modernistycznej architektury to zbiór esejów Leona Kriera "Architektura wspólnoty" (przykładowe opinie tutaj). Autor odnosi się przede wszystkim do potrzeby zachowania ludzkiej skali w projektowaniu miast, dzielnic, osiedli. Jednym z zasadniczych, jego zdaniem, założeń jest odniesienie - skala osoby pieszej, dla której komfortowa odległość  między istotnymi miejscami to odległość pokonywana w czasie 10 minutowego spaceru, co oznacza około 1 km.
 
Kopenhaga
Zieleń zagospodarowana równocześnie z budowa apartamentowców
Leon Krier postuluje także dość radykalne zmiany organizacyjne i przestrzenne na terenach miejskich, prowadzące przede wszystkim do jego zróżnicowania jednolitej aglomeracji miejskiej z wyraźnym centrum na niemalże autonomiczne dzielnice, co w uproszczeniu może doprowadzić do zaniku potrzeby ciągłego przemieszczania się ludzi i towarów. Warto zastanowić się nad taką wizją przyszłości, pamiętając także o realnych możliwościach radykalnych zmian urbanistycznych w miejscach, w których żyjemy. Dzielnica Amager w Kopenhadze ma szansę stać się właśnie taka...
Kopenhaga
Makieta przyszłej postaci dzielnicy Amager
Podobnie głęboko humanistyczna jest druga z moich aktualnych lektur, książka Charlesa Montgomery "Miasto szczęśliwe. Jak zmienić nasze życie, zmieniając nasze miasta" (opinia tutaj). Ta książka, w zasadzie pozytywna w swojej wymowie, pokazuje jak mieszkańcy miasta mogą mieć realny wpływ na jego kształt, na zmiany, na uczłowieczenie ulic, placów, dzielnic czy całych miast.
Kopenhaga
Rodziny gęsi z młodymi, rodziny ludzi z dziećmi
Jedną z ciekawych tez, wynikających z badań socjologicznych, którą przywołuje autor, jest niezbędność w miastach "przyrody w niewielkich dawkach". Okazuje się bowiem, że większość mieszczuchów mija duże parki, wcale do nich nie zaglądając. Czasem mnie to nie dziwi! Z przyjemnością jednak, korzystamy z niewielkich skwerów, mikroparków, czy nawet odnajdujemy przyjemność przy zielonych elewacjach budynków, które pojawiają się i u nas. Wartościowe są nawet najmniejsze "wtręty zieleni" w postaci choć najmniejszego skweru, który staje się zieloną enklawą w centrum miasta. Często, jak widzę, powstające w polskich miastach enklawy nie oferują niczego "do zrobienia" są tylko do oglądania. Nie można usiąść, wejść na trawnik, dotknąć. Powstają piękne kompozycje do podziwiania, a zupełnie nie o to chodzi! Poniżej dwa zdjęcia doskonale to obrazujące: zieleń wokół budynku ratusza w Aarhus, w Danii.
Aarhus Dania
Niedawno odnowione zróżnicowane nasadzenia w centrum Aarhus
Podobne klomby pojawiają się w lepszej lub gorszej stylistyce (w domyśle z mniejszym lub większym udziałem kostki) przy okazji renowacji polskich ryneczków, ratuszy, placyków itd. Tutaj warto zwrócić uwagę na harmonię między sylwetką drzew, umiejscowieniem rzeźb a rysunkiem wieży ratusza. Swoją drogą, należy dodać, że ratusz w Aarhus, wybudowany w latach 1938-1942, według projektu Arne Jacobsena, jest uznawany za jeden z najdoskonalszych modernistycznych budynków publicznych. Powodem uznania jest m.in. doskonałość proporcji a jednocześnie ludzka skala realizacji.
Aarhus Dania
Ratusz w Aarhus "ikona" modernizmu duńskiego

Zieleń Krakowa - 60 lat później

Na moją półkę wróciła z zesłania w piwnicy dawna pozycja, opisująca zieleń miejską w zupełnie innym ujęciu. To nadszarpnięta zębem czasu "Zieleń Krakowa" - pod redakcją Jerzego Dobrzyckiego, wydana w roku 1955, opatrzona urokliwymi czarno-białymi fotografiami. Oczywiście, można uśmiechnąć się ze stosowanej w niej stylistyki, socrealistycznego rozmachu, centralnego planowania, założeń stworzenia Nowej Huty jako idealnego miasta itd. Można jednak wychwycić pomysły na zapewnienie w Nowej Hucie "znacznych partii ogrodów działkowych", a także osadzenie terenów zieleni w szerszych zbiorowiskach. "Zespoły zieleni otaczające miasto będą związane poprzez łąki i pola uprawne z większymi terenami leśnymi". Udało się to, czy się nie udało, plany były dalekosiężne, patrzymy na te plany z perspektywy 60 lat, które minęły od wydania książki.
Kraków, planty
Niezmienne od lat Planty w Krakowie
 
Jej przesłanie jest jakże podobne do współczesnych urbanistów, o których pisałam powyżej.
"Wymienione prace, obejmujące budowę (...) terenów zielonych są ogromnie ważnym czynnikiem w tworzeniu mieszkańcom należytych warunków zdrowotnych, zapewniających ludziom pracy regenerację sił, kulturalny wypoczynek i rozrywkę. Realizacja ich pomnoży i wzbogaci piękno miasta."

***

Podsumowując miniony rok, patrząc w rok przyszły, życzmy sobie dużo możliwości "regeneracji sił, kulturalnego wypoczynku i rozrywki" w naszych własnych i odwiedzanych ogrodach!
 
zieleń
Zielona kawiarenka w Ogrodzie Botanicznym w Aarhus: fantastyczny pomysł ze skrzyniami na kółkach! 

A patrząc szerzej - życzmy sobie by nasze w naszym otoczeniu przybywało "wtrętów zieleni"!

 
 

19 lis 2015

Piękna pani miłorzębowa na Plantach...

Poprzedni weekend spędziłam w Krakowie. I jak to zwykle w Krakowie, spacerowałam po Plantach. Tym razem zostałam całkowicie zaskoczona widokiem jednego z drzew...

ginkgo
Żółte kuleczki na grubych krótkopędach...
... na którym zobaczyłam tajemnicze żółte kuleczki. Hmm, czy to małe śliwki?
Liście, leżące żółtym, gęstym dywanem wokół pnia, nie pozwalały na wątpliwości...
ginkgo
Dywan z miłorzębowych liści pokrywa trawnik.
Takie charakterystyczne, wachlarzykowate blaszki liściowe jednoznacznie wskazują na miłorząb dwuklapowy (Ginkgo biloba). Ale tajemnicze żółte kulki na gałęziach?
ginkgo
A w tle zabytkowe mury kościoła św. Franciszka z Asyżu.
Oczywiście, to duże nasiona z mięsistymi osnówkami. Nasiona bez otaczającego je owocu, gdyż miłorząb jest rośliną nagonasienną, tak jak np.cis, którego nasiona też mają miękkie osłonki.
ginkgo
Złote jesienne skarby.
Uczę od lat o wyjątkowości miłorzębów, które są dwupienne. Uczę o tym, że zazwyczaj sadzimy w ogrodach osobniki męskie. Widuję bardzo często miłorzęby w parkach i ogrodach, sama mam tez kilka różnych odmian. W zdecydowanej, przeważającej większości są to panowie-miłorzębowie.
Dotychczas widziałam żeński egzemplarz tylko raz, w Ogrodzie Botanicznym w Bernie, w letniej odsłonie niedojrzałych nasionek:
ginkgo
Dzięki porównaniu z liśćmi, widać jak duże są nasiona miłorzębu.
 
Miłorzęby są wiatropylne, a więc pyłek z pana-miłorzeba musi dolecieć do pani-miłorzębowej, która tworzy następnie duże nasiona położone pojedynczo na końcach długich szypułek.
ginkgo
W gęstwinie liści, nasiona są ledwo widoczne.
Zielone w lipcu nasiona, w listopadzie są już dojrzałe z miękkimi osłonkami, ledwo trzymają się na pędach.
ginkgo
Duża nasiona pomiędzy już bezlistnymi gałązkami.
 
Podnoszone podmuchami wiatru, opadają pod drzewo, gdzie zaczynają fermentować i (podobno!) bardzo intensywnie śmierdzą... Choć ja nie odczułam tego zapachu, to właśnie on uznawany jest za przyczynę wyboru męskich osobników do ogrodów i parków. W kuchni orientalnej nasiona miłorzębu są marynowane i spożywane podobnie jak oliwki (jadłam, bez zachwytu). A w Krakowie po prostu leżą pod drzewem. Nie ma bowiem u nas żadnych zwierząt, które lubiły by je zjadać...
ginkgo
Mięciutkie, żółciutkie i zupełnie niejadalne...
W celach komercyjnych, miłorzęby, zwłaszcza w odmianach ozdobnych rozmnaża się wegetatywnie, szczepiąc pędy szlachetniejszych odmian na "dzikiej" podkładce, co zwalnia nas z troski o potencjalnie śmierdzące nasiona.
ginkgo
Nisko szczepiona, pięknie rozrośnięta odmiana o poziomym pokroju.
Ten szeroko rozłożysty okaz miłorzębu w Ogrodzie Botanicznym w Łodzi, w odmianie poziomo rosnącej (Horizontalis) nie kwitnie, nie ma nasion i rozmnożony był wegetatywnie. Podobnie jego kuzyn z Ogrodu Botanicznego w Warszawie, widziany kilka tygodni później, już z w pełni przebarwionymi liśćmi...
ginkgo
Odmiana o poziomych pędach tworzy naturalny baldachim.
Moje zaskoczenie spotkaniem z panią miłorzębową było zatem całkiem uzasadnione, to rzadka, unikalna piękność, warto uwiecznienia w opisie i odwiedzenia ponownie, na wiosnę...
Uzupełnienie na podstawie źródeł internetowych: większość odmian ozdobnych to klony męskich osobników, żeńskim klonem jest (jedynie) odmiana Variegata z białymi wzorkami na liściach. Nie pozostaje mi nic innego tylko ją posadzić, wspierając kobiecość także u miłorzębów...

28 sie 2012

Kraków botanicznie i zoologicznie

W ostatni weekend byliśmy w Krakowie, gdzie poza oczywistymi punktami programu dla każdego turysty, zauroczyły mnie rozmaite drobiazgi florystyczne, ogrodnicze a także coś dla miłośników zwierząt!
Nie będzie zatem informacji o zabytkach, muzeach ani innych typowych atrakcjach.
Ale będą wspaniałe słoneczniki i jesienne bukieciki u kwiaciarek.
Maxi hibiskusy przed cukiernią.

Wielokolorowe klomby na Wawelu.

Nostalgiczno, przedjesienne kasztanowce i lipy na Plantach.

A na Kazimierzu, więcej awangardy:
Nowatorskie wykorzystanie malucha, ktoś go jeszcze pamięta? Ja robiłam na takim prawo jazdy...
I dla miłośników zwierząt:
pomysł na small biznes.
A także kocurki...
Takie miłe i niezbyt poważne drobiazgi, a ile zyskuje miasto w oczach turystów!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...