Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zieleń miejska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zieleń miejska. Pokaż wszystkie posty

19 maj 2016

Czosnkowisko w centrum miasta...

Jednym z moich ulubionych miejsc w Centrum Warszawy jest Plac Grzybowski, gdzie od kilku lat można podziwiać nowe kompozycje roślinne. Tak się składa, że przechodzę koło niego regularnie, raz w tygodniu, oglądam zatem sezonowe zmiany nasadzeń.
Kompozycja jest różnorodna i ciekawie zmieniająca się z tygodnia na tydzień. Ma słabsze momenty, gdy brakuje np. wczesnych wiosennych cebulowych. Ale ma też bardzo mocne momenty, kiedy po prostu zachwyca.
Taki moment jest właśnie teraz, kiedy na wielopoziomowych rabatach wyrosły fioletowe kule. Taki prosty pomysł, a jest wspaniały, prawda?
Czosnki od kilku lat stały się bardzo popularne, często sadzi się je na mieszanych rabatach kwiatowych w stylu angielskim. Ale cudnie wyglądają tak po prostu: zielony szczypior i fioletowe kule w szpalerach.
Do lawendowego fioletu czosnków dobrano inne nasadzenia: ciemne krzewuszki i spokojne trawy.
A jako kropelki kontrastu: żółte niskie irysy i zwykłe, najpiękniejsze narcyzy.
Podstawową zaletą czosnków jest to, że ładnie zimują i raz posadzone pozostaną na rabacie kilka lat. Z kolei wadą jest to, że ich liście szybko żółkną i usychają. Dlatego dobrze jest sadzić tak jak tutaj, pomiędzy krzewami i wysokimi bylinami, które zasłonią je od dołu.
Zaletą czosnków jest też coraz szersza dostępność i przystępna cena niektórych odmian. Nie wiem jak Wy, ale ja każdej jesieni dokupuję kilka czosnków ozdobnych, może kiedyś doczekam się aż takiego czosnkowiska...
A ubiegłoroczna, sierpniowa odsłona tych rabat: tutaj (klik)
Czosnki ozdobne w Ogrodzie Botanicznym: tutaj (klik)

1 sty 2016

Jeszcze o książkach i o zieleni miejskiej zarazem ...

Skoro Ewa (OgrodyEwy) zaczęła na FB przepytywankę o to jakie książki czytamy (my czyli blogowi ogrodnicy), to wykorzystam ten moment do kolejnej wzmianki około-książkowej, około-ogrodowej i powracającej do  niektórych ogrodowych wyjazdów w 2015 roku.

Ogrody w Kopenhadze

Kopenhaga Ogród Botaniczny
Kopenhaga, Ogród Botaniczny
Odwiedzając różne miasta, szukam informacji o ogrodach. W Kopenhadze nie mogłam przegapić książeczki "Copenhagen Green, The Guide. 100 green things to see and do in Copenhagen". Nie tylko dlatego, że dzięki niej w każdy spacerowy dzień wpleciony był motyw ogrodowy, a czas w ogrodzie każda z nas spędzała inaczej - ja na aktywnym zwiedzaniu i fotografowaniu, a córka na uważności w wersji leżącej (jak powyżej). To co mnie ujęło, to fragment wstępu z tej publikacji: We want this book to strike a blow for the "good city life" and for the city's green and sustainable places, which aren't just there for decoration, but to be used." Czyli: zależy nam, aby ta książka była mocnym wyrazem przekonania o wartości "dobrego życia w mieście", w którym tereny zielone nie służą dekoracji ale wykorzystaniu.
Idealnie powiedziane, prawda?
Kopenhaga
Skwer na nowoczesnym osiedlu Amager
Miejscem, na które zwróciłam uwagę dzięki tej książeczce była ultranowoczesna dzielnica na wyspie Amager, gdzie właśnie zabudowywane są tereny po dawnych poligonach.

Urbanistyka z poszanowaniem człowieka

Czytam teraz dwie książki, w zasadzie o filozofii urbanistyki. Pierwsza, niezwykle ostra, krytyczna wobec współczesnej, modernistycznej architektury to zbiór esejów Leona Kriera "Architektura wspólnoty" (przykładowe opinie tutaj). Autor odnosi się przede wszystkim do potrzeby zachowania ludzkiej skali w projektowaniu miast, dzielnic, osiedli. Jednym z zasadniczych, jego zdaniem, założeń jest odniesienie - skala osoby pieszej, dla której komfortowa odległość  między istotnymi miejscami to odległość pokonywana w czasie 10 minutowego spaceru, co oznacza około 1 km.
 
Kopenhaga
Zieleń zagospodarowana równocześnie z budowa apartamentowców
Leon Krier postuluje także dość radykalne zmiany organizacyjne i przestrzenne na terenach miejskich, prowadzące przede wszystkim do jego zróżnicowania jednolitej aglomeracji miejskiej z wyraźnym centrum na niemalże autonomiczne dzielnice, co w uproszczeniu może doprowadzić do zaniku potrzeby ciągłego przemieszczania się ludzi i towarów. Warto zastanowić się nad taką wizją przyszłości, pamiętając także o realnych możliwościach radykalnych zmian urbanistycznych w miejscach, w których żyjemy. Dzielnica Amager w Kopenhadze ma szansę stać się właśnie taka...
Kopenhaga
Makieta przyszłej postaci dzielnicy Amager
Podobnie głęboko humanistyczna jest druga z moich aktualnych lektur, książka Charlesa Montgomery "Miasto szczęśliwe. Jak zmienić nasze życie, zmieniając nasze miasta" (opinia tutaj). Ta książka, w zasadzie pozytywna w swojej wymowie, pokazuje jak mieszkańcy miasta mogą mieć realny wpływ na jego kształt, na zmiany, na uczłowieczenie ulic, placów, dzielnic czy całych miast.
Kopenhaga
Rodziny gęsi z młodymi, rodziny ludzi z dziećmi
Jedną z ciekawych tez, wynikających z badań socjologicznych, którą przywołuje autor, jest niezbędność w miastach "przyrody w niewielkich dawkach". Okazuje się bowiem, że większość mieszczuchów mija duże parki, wcale do nich nie zaglądając. Czasem mnie to nie dziwi! Z przyjemnością jednak, korzystamy z niewielkich skwerów, mikroparków, czy nawet odnajdujemy przyjemność przy zielonych elewacjach budynków, które pojawiają się i u nas. Wartościowe są nawet najmniejsze "wtręty zieleni" w postaci choć najmniejszego skweru, który staje się zieloną enklawą w centrum miasta. Często, jak widzę, powstające w polskich miastach enklawy nie oferują niczego "do zrobienia" są tylko do oglądania. Nie można usiąść, wejść na trawnik, dotknąć. Powstają piękne kompozycje do podziwiania, a zupełnie nie o to chodzi! Poniżej dwa zdjęcia doskonale to obrazujące: zieleń wokół budynku ratusza w Aarhus, w Danii.
Aarhus Dania
Niedawno odnowione zróżnicowane nasadzenia w centrum Aarhus
Podobne klomby pojawiają się w lepszej lub gorszej stylistyce (w domyśle z mniejszym lub większym udziałem kostki) przy okazji renowacji polskich ryneczków, ratuszy, placyków itd. Tutaj warto zwrócić uwagę na harmonię między sylwetką drzew, umiejscowieniem rzeźb a rysunkiem wieży ratusza. Swoją drogą, należy dodać, że ratusz w Aarhus, wybudowany w latach 1938-1942, według projektu Arne Jacobsena, jest uznawany za jeden z najdoskonalszych modernistycznych budynków publicznych. Powodem uznania jest m.in. doskonałość proporcji a jednocześnie ludzka skala realizacji.
Aarhus Dania
Ratusz w Aarhus "ikona" modernizmu duńskiego

Zieleń Krakowa - 60 lat później

Na moją półkę wróciła z zesłania w piwnicy dawna pozycja, opisująca zieleń miejską w zupełnie innym ujęciu. To nadszarpnięta zębem czasu "Zieleń Krakowa" - pod redakcją Jerzego Dobrzyckiego, wydana w roku 1955, opatrzona urokliwymi czarno-białymi fotografiami. Oczywiście, można uśmiechnąć się ze stosowanej w niej stylistyki, socrealistycznego rozmachu, centralnego planowania, założeń stworzenia Nowej Huty jako idealnego miasta itd. Można jednak wychwycić pomysły na zapewnienie w Nowej Hucie "znacznych partii ogrodów działkowych", a także osadzenie terenów zieleni w szerszych zbiorowiskach. "Zespoły zieleni otaczające miasto będą związane poprzez łąki i pola uprawne z większymi terenami leśnymi". Udało się to, czy się nie udało, plany były dalekosiężne, patrzymy na te plany z perspektywy 60 lat, które minęły od wydania książki.
Kraków, planty
Niezmienne od lat Planty w Krakowie
 
Jej przesłanie jest jakże podobne do współczesnych urbanistów, o których pisałam powyżej.
"Wymienione prace, obejmujące budowę (...) terenów zielonych są ogromnie ważnym czynnikiem w tworzeniu mieszkańcom należytych warunków zdrowotnych, zapewniających ludziom pracy regenerację sił, kulturalny wypoczynek i rozrywkę. Realizacja ich pomnoży i wzbogaci piękno miasta."

***

Podsumowując miniony rok, patrząc w rok przyszły, życzmy sobie dużo możliwości "regeneracji sił, kulturalnego wypoczynku i rozrywki" w naszych własnych i odwiedzanych ogrodach!
 
zieleń
Zielona kawiarenka w Ogrodzie Botanicznym w Aarhus: fantastyczny pomysł ze skrzyniami na kółkach! 

A patrząc szerzej - życzmy sobie by nasze w naszym otoczeniu przybywało "wtrętów zieleni"!

 
 

12 sie 2015

Dużo zieleni na placu Grzybowskim...

Są w miastach fajne miejsca. Tak sobie czasem o nich na naszych blogach piszemy. Dla mnie takim fajnym miejscem, opisywanym już z wielu odsłonach na blogu wyjazdowym, jest Plac Grzybowski w Warszawie. Przechodzę tam dość często, nadkładając drogi przy okazji załatwiania różnych miejskich spraw. Zaglądam co nowego i biegnę dalej...
Wersja z ubiegłego tygodnia ma niewiele kwiatów, bo moment jest taki pomiędzy latem a jesienią.
Jeszcze kwitną ostatnie liliowce i już zaczynają kwitnąć pierwsze dzielżany.
Ma też niewiele kwiatów bo to środek Warszawy i upał i sucho, choć woda jest subtelnym dodatkiem do tej kompozycji.
 
Większość roślin to jednak rośliny bardzo odporne, wytrzymałe i takie, które nawet zeschnięte zachowują swój urok.
W różnych częściach kompozycji, zestaw kolorów jest inny, ale każda część tej dużej rabaty jest ciekawą inspiracją do wykorzystania.
Tak duża i różnorodna rabata w środku miasta jest dobrodziejstwem nie tylko dla ludzi, ale przede wszystkim dla zwierząt: ptaków i owadów.
 
Poprzednie zdjęcia - w innych porach roku tutaj. Zachęcam do wyszukiwania takich miejskich enklaw zieleni!
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...