Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przędzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przędzenie. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 września 2020

Kluki, notes, mijający czas.

 Przydałaby się taka różdżka, którą można by zawrócić mijające bezproduktywnie godziny, ba nawet dni.

W niedzielę bawiłam się cudownie z koleżankami z którymi kiedyś uczyłam się prząść, farbować i tkać (pracowałam, bo przędzenie przez 5 godz to już chyba praca)  na Pożegnaniu lata w Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach.

 

Wszystko, oprócz okularów i chusty szydełkowej było muzealne

To była piękna niedziela ;-)

W poniedziałek przędłam, by uprząść przy pomocy wrzeciona wełnę na skarpetki troszkę potrwa.

Wczoraj przejrzałam nie obejrzane, zgromadzone już w sporej ilości filmy na YT. Dosyć szybko znalazłam łatwy projekt, który postanowiłam zrobić.

Wg tutorialu APRIL zrobiłam notes z miejscem na długopis 


 

Już nawet zaczęłam zapisywać propozycje pracy z dziewczynami z Klubu Seniora lub Uutw. Podpowiedzcie , proszę mi coś prostego z papieru, co mogą zrobić 70-80 latki ;-)

Notes troszkę duży na wkład, który posiadałam, ale musiałam dopasować okładkę do długości długopisu.


środa, 25 września 2019

Wracam do żywych.

Tak właściwie to wracam do blogowania i papierów. We wrześniu nie zrobiłam jeszcze ani jednej kartki.
 No cóż, nie chciało mi się.
Na ostatnim weekendowym wyjeździe pozbyłam się wszystkich kartek świątecznych, trochę rozdałam, trochę sprzedałam :-)
Zaczynam więc od zera, a potrzebuję co najmniej 35-40 kartek.

W sobotę pojechałyśmy z koleżankami do Ani i jej Glinianej zagrody w Czystej. Koleżanka zaprosiła nas na grilla i warsztaty. Pobawiłam się w glinie. Zrobiłam tylko drobiazgi na kolczyki, fajnie się gadało.
Wieczór i noc spędziłyśmy w Retowie w zagrodzie agroturystycznej Retrodom
Iwona ugościła nas cudownie. 

A wszystko to związane było z  tym, 
że zostałyśmy zaproszone przez członkinie Stowarzyszenia Słowiniec do udziału w Festiwalu Słowińskiego dzieła, który odbył się niedzielę  w Smołdzinie.
Oj działo się działo, my przędłyśmy.

Jakiś czas temu zrobiłam dla koleżanki wg jej pomysłu ramkę na pieniądze. Nie mam jej zdjęcia, ale pieniądze przeznaczone były na wycieczkę do Paryża.
Wczoraj dokończyłam następną ramkę, dla przyszłej emerytki. Za bardzo nie mogłam poszaleć, bo ramka też była prezentem i nie mogłam nic na nią naklejać.


Pieniądze które włożyłam w ramkę nie są prawdziwe :-) będą wymienione.

Bardzo wszystkim dziękuję za komentarze.
Pobyt w Trzęsaczu na warsztatach u Cynki jest nie do zapomnienia.

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Drugie skarpetki.

Został mi spory kłębuszek przędzonej przeze mnie cieniutkiej wielokolorowej wełenki. Dodałam drugi  kłębek białej (koloru owczego ;) , nie z mojego przędzenia wełenki i zrobiłam następne skarpetki.



 Pokazałam kilka zdjęć skarpetek w trakcie dziergania, bo na nich widać jak wielokolorowa jest ta wełenka.


Pewnie nie powinnam chwalić się "stojącymi" skarpetkami, ale co tam ;-)


Zrobiłam je na troszkę za małych drutach i wyszły takie bardziej ścisłe.
Też troszkę podgryzają, ale jak w nich ciepło.


Zima mi nie straszna ;-)

niedziela, 14 stycznia 2018

Skarpetki

Na pierwszych zajęciach programu "Dwa światy, jedna nić" w Swołowie miałam dosyć duże problemy by przędzona przeze mnie wełna była w miarę równa ;-) Bałam się czy w ogóle będzie się do czegoś  nadawała. Po odłożeniu ładniejszej wełenki do utkania szala zostało mi jej kilka kłębuszków. Różnej grubości , różnego odcienia.
Ostatnio zrobiłam się zmarzluchem. Z tej najbardziej nierównej powstały więc skarpetki.



Nosiłam je przed wypraniem całe sobotnie popołudnie. Bardzo w nich cieplutko i wcale mnie nie podgryzają.



Dobrze że nie schowałam jej do worka . Jeszcze by się mole przyplątały ;-)

Dwa dni i skarpetki były gotowe.

wtorek, 2 stycznia 2018

Szal !

Ten szal utkałam z wełny, którą  niestety prały za mnie koleżanki, ale ja ją gręplowałam, przędłam i farbowałam.
 A kto pasał owieczki ? One same się pasły, doglądali je i strzygli pracownicy skansenu. Wełna prawie w całości jest z naszej pomorskiej owcy hodowanej w Swołowie.
Tam też byłam na wszystkich warsztatach, których końcowym efektem jest ten właśnie szal.
 Jest godzina jedenasta a moim mieszkaniu tak ciemno, że muszę włączać lampę nawet do pisania.



Szal ma wymiary 182 x 36cm plus 12 centymetrowe frędzle

A oto jeszcze kilka zbliżeń





Szal ma nieregularne pasy, częściowo zamierzone , częściowo z braku dokładnych notatek . Szal był zwijany w trakcie pracy i nie było możliwości podglądnięcia zrobionej pracy.

Gdy spotkałyśmy się na ostatnim tkaniu szala okazało się, że w Swołowie są telewizyjni filmowcy. Kręcili program "Zakochaj się w Polsce". Byłyśmy filmowane i pokazano naszą warsztatową grupę w tym programie
 https://vod.tvp.pl/video/zakochaj-sie-w-polsce,swolowo-europejska-wies-dziedzictwa-kulturowego,34881450

Skręciłam frędzelki i wyprałam szal , wreszcie go skończyłam !

niedziela, 12 listopada 2017

Przędzenie.

Niestety zbliża się koniec mojej zabawy w przędzenie w czasie trwania projektu "Dwa światy, jedna nić" w Swołowie.
Wczoraj uczestniczyłam w widowisku , pokazie przędzenia na kołowrotkach i wrzecionach. Opanowałyśmy jedną z chat w Swołowie w czasie festynu "Na świętego Marcina najlepsza pomorska gęsina".
Nie liczyłam, ale chyba  wszystkie biorące udział w projekcie stawiły się w komplecie. Świetnie się przędło słuchając śpiewu  Kseni Gwardiak, Magdaleny Lesieckiej. 
Poczytajcie o tym wydarzeniu Tu klikaj 

Wrzucę kilka zdjęć , taką oglądali mnie odwiedzający.


Czy tak wyglądała kobieta wracająca z obrządku w obejściu ?
Koszulę sama uszyłam ( tylko krawcowa wyszyła mi dziurki), fartuch też przeze mnie uszyty, na chuście  sama wydrukowałam wzory. 
 Zdjęcie bardzo niewyraźne, ale robione w pośpiechu i poprawianie go w różnych programach nie pomogło.

Przerwy w czasie kilkugodzinnego przędzenia były bardzo wskazane.Koleżanka upiekła ciasto, inne przyniosły nalewki ;-)
 
Na stopach miałyśmy własnoręcznie zrobione na pięciu drutach skarpetki.
Ja , tak jak i kilka innych koleżanek nie przędłam w kuchni. Po prostu nie było już tam dla nas miejsca. Dostałyśmy jednak po misce eintopfu  na gęsinie oczywiście( zupa ziemniaczana, kartoflanka) gotowanego w trakcie przędzenia.

Ja rano przed przędzeniem i po zakończeniu dokończyłam tkać mój szal. Ale o tym będzie inny post . Muszę zrobić frędzelki, poodcinać niektóre niteczki. 
I zrobić mu zdjęcia :-) 

sobota, 23 września 2017

Prządka.

Ta prządka to nie ja , to Ela Reglińska.
Ela prowadzi  warsztaty w Swołowie.
Wszyscy już chyba wiedzą, że ja tam z ochotą już drugi rok na warsztaty uczęszczam.
Dzisiaj dostałyśmy stos wełny.
to jest czubek stosu, który otrzymałyśmy i tylko część kolorów

Ela opowiedziała nam o zestawianiu kolorów i pokazała książkę którą możemy się posiłkować.


Potem same komponowałyśmy różnokolorowe zestawy, czasami wcale nie zaglądając do książki. Ja prawdę mówiąc poszłam na żywioł ;-)

Tę wełnę przędłam na wrzecionie ,
tę zaś na kołowrotku.
 Taki nieduży kłębuszek uprzędłam przy pomocy koleżanki, ręce i nogi odmawiały posłuszeństwa. Czyżbym jeszcze czuła zmęczenie po wycieczce ? Wróciłam do domu przed 22.00 a już o 10.00 dnia następnego byłam na warsztatach.



Ja prząśniczką nie będę, kołowrotka sobie nie kupię, ale to co zdziałałam dzisiaj spodobało mi się bardzo.
Przyniosłam troszkę czesanki do do domu  i oglądając nagrane w ciągu mojej nieobecności programy przędłam na wrzecionie.

Troszeczkę uprzędłam.

wtorek, 5 września 2017

Przędzenie w Swołowie

Z radością podążyłam na niedzielne warsztaty do Swołowa.
Zapowiedź tych warsztatów (klikaj na fb) była bardzo zachęcająca, wszystkie czekałyśmy na te dni z zaciekawieniem.
Dzień pierwszy musiałam niestety opuścić , ale możecie obejrzeć zdjęcia na fb.
Zazdroszczę dziewczynom, ale cóż siła wyższa.

Koleżanki ufarbowały uprzędzoną przeze mnie wełnę.


Niedziela , mimo że deszczowa była dniem pełnym wrażeń, zapomniałam nawet spytać w jakim barwniku  ufarbowały moją wełnę ;-) 

To oczywiście nie jest ten kolor, oryginalny jest o niebo ładniejszy!
Moje zdjęcia nie są tak ładne jak te na fb robione przez Magdę, ale też wrzucę kilka.



Naturalne barwniki


Takich garnków było kilka; nawłoć, koszenila , wymieniać można długo. Możecie zajrzeć  na Mo-naturalnie i poczytać sobie o różnych barwnikach ;-)

Farbowanie indygo odbyło się w szopie , ja ufarbowałam mój kapelusz, który na wcześniejszych warsztatach sama ufilcowałam .
 Taki będę nosić !

nie wyglądał tak ładnie po wyjęciu z farby, dopiero na powietrzu kolor się utleniał i bardzo zmienił.


Farbowałyśmy różne rzeczy , len wełnę a nawet sztuczne włókna.

Zajęcia z osobą, która ma dużo do przekazania i umie to robić to ogromna przyjemność.
Kilka godzin spędzonych na warsztatach to nie tylko zajęcia praktyczne,ale również  opowieści i wspomnienia z podróży bliższych i dalszych (nawet do krainy łowców głów) , różnych wystaw i konferencji.

niedziela, 9 lipca 2017

II dzień z kołowrotkiem.

Dzisiaj była możliwość zakupienia wrzeciona, oczywiście kupiłam jedno ( jedno, bo po co mi więcej?).
Po powrocie do domu wypróbowałam je i powstał taki malutki kłębuszek wełenki.



Jak widać wełenka jest wielokolorowa i nie jest to wełna farbowana.

Dzisiaj naszymi mistrzyniami były  Bożena Budzeń i Magdalena Lesiecka.
Magdę już znacie - to pomysłodawczyni projektu, który realizujemy.
Pani Bożena to mistrzyni w przędzeniu i tkaniu.



Wełnę na chodniczki i bieżniki przedzie na elektrycznym krośnie


Na tradycyjnym spod jej ręki wychodzi niteczka jak pajęczyna.
Panią Bożenę Budzeń można spotkać w Muzeum w Klukach w sklepiku z pamiątkami.


Przędzenie sprzyja pogaduszkom, na zdjęciu powyżej widać jak rozmawiam o jadalnych chwastach. Ta dziewczyna wie o nich prawie wszystko.Jest ich ogromna ilość.
Jak widać znowu część spotkania spędziłyśmy na podwórku. Byłyśmy dodatkową atrakcją dla osób odwiedzających muzeum.

Zawsze przynosimy coś smacznego do zjedzenia, tym razem zrobiłyśmy pizzę.   Pieczona była w piecu chlebowym.
Była pyszna!!

Wracając ze Swołowa wpadłyśmy do koleżanki z warsztatów,do Świerkowego zakątka. Cudne miejsce, cisza, dużo zieleni, przytulne domki. Do takiego zakątka wpadłabym na dzień, dwa.

sobota, 8 lipca 2017

Przędzenie

 W muzeum w Swołowie rozpoczął się nowy projekt - Dwa światy jedna nić.

Udało mi się jestem uczestniczką zajęć.
Z powodu wyjazdu nie byłam na praniu wełny, ale dla mnie to za duży wysiłek i niewygodna pozycja. Nie żałuję nieobecności.
Dzisiaj byłam na spotkaniu po raz pierwszy. Już wiem, że uda mi się moją nieobecność chociaż w części nadrobić. Najwyżej wezmę korepetycje, bo w ramach spotkania folklorystycznego „Na Świętego Marcina Najlepsza Pomorska Gęsina” damy popis naszych umiejętności. Nie mogę odstawać od grupy.
Oj będzie się działo .

Jestem zmęczona, wrzucę więc tylko kilka zdjęć, jutro znowu na 6-7 godzin idę na przędzenie i gręplowanie.


Zaraz po przyjeździe usiadłam by przygotować sobie wełnę do przędzenia.


Była piękna pogoda, więc część czasu spędziłyśmy na podwórku . Byłyśmy dodatkową atrakcją dla odwiedzających muzeum..



autorka projektu Magdalena Lesiecka
 

Podoba mi się ta "robota" ;-)

O narzędziach potrzebnych prządce napisała  Yadis, wpadnijcie i poczytajcie, jeżeli was to interesuje ;-)

Dzisiaj miało być o wrocławskich warsztatach . Napiszę o nich w poniedziałek.