Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fajka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fajka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 listopada 2015

Wyjeżdżam !

Jutro z samego rana jedziemy ze Ślubnym na zawody fajczarskie do Bydgoszczy.
Ja tym razem towarzyszę Ślubnemu, właściwie to nie palę już fajki. Jadę "do ludzi".
Byliśmy już w Bydgoszczy kilka razy, ale nigdy nie zwiedzałam miasta. Tym razem palimy i mieszkamy w centrum miasta.
Park Hotel jest miejscem naszego pobytu.
Oby w niedzielę nie padało, bo przeznaczamy ją na spacer po mieście.

Moja zabawa trwa ! 

Jak napisałam,  tu cytuję -
Losowanie odbędzie się najwcześniej po dwóch tyg. od ogłoszenia zabawy.
Postaram się je zrobić w weekend po 19 listopada.
Zapisujcie się, jeżeli chcecie .

W związku z wyjazdem losowanie zrobię w niedzielę późnym wieczorem . Chyba, że pełna wrażeń padnę , to  w poniedziałek rano !




piątek, 8 maja 2015

Serwetkę robię!

 Chciałam znajomej zrobić serwetkę na mały stolik kawowy i przekazać ją na zawodach modeli pływających w Ełku.
Mimo , że  tym razem nie jadę  O serwetce przypomniał mi Ślubny, chciałby ją  przekazać. Lubi chwalić się moimi robótkami jak gdyby miał w tym jakiś udział . Teraz też mobilizuje mnie do pracy.

Serwetką robię z łączonych mniejszych serwetek. Mam już ( dopiero ?) takie trzy , oczywiście połączone!

Jutro przerwa w robótkowaniu. jedziemy do Ostrzyc na Kaszuby na palenie "Kaszubskiej pipy"
Tym razem ja też startuję. Może uda się nie być ostatnią . Nie palę fajek już od kilku lat. Jednak w Ostrzycach palenie odbywa się w pomieszczeniu , które nie jest zamknięte . Szeroko otwarte okna i drzwi,  i cudny widok na jezioro . 
Chociaż z drugiej strony osoba, której fajka zgaśnie najprędzej dostaje zawsze fajny prezencik , np puchar lub skrzyneczkę zapałek.
Może wasze trzymanie kciuków mi pomoże ?
Trzymajcie , a może lepiej kciuki zajmijcie robótkami a o mnie pomyślcie :-)

poniedziałek, 23 lutego 2015

Czy będzie zima ? 8/52 .

Zimy tzn śniegu już pewnie nie będzie , ale zimno to może być jeszcze przez kilka ( kilkanaście ) dni , zanim zawita do nas wiosna.

Zrobiłam więc sobie komplecik , czapkę i otulacz.
 (Jestem teraz na etapie,że robię rzeczy bez których mogłabym się spokojnie obejść. )


Czapka zrobiona wg wzoru Zdzid  która ma teraz troszkę innego bloga i nie mogłam znaleźć miejsca, gdzie jest wzór na czapkę ;-) 
Ale gapa ze mnie . Oczywiście to nie wzór Zdzid, tylko Antoniny. Przepraszam bardzo za pomyłkę, zakręcona jestem okrutnie !


Ocieplacz wymyśliłam sama. Zapięcie na guziki. Po dwóch stronach zapięcia powtórzony  został dwa razy  zwykły  warkocz , taki jak na czapce . Przedzielony małym warkoczykiem , jeden na jeden. Między warkoczami są oczka lewe , których ilość wraz z przybywaniem robótki wzrasta.


Otulacz rozpoczęłam ściągaczem jeden na jeden, tak też wygląda tył otulacza. Na dole robótki nie ma już ściągacza. Po prostu, gdy stwierdziłam,że mam odpowiednią długość  zakończyłam ;-)


Zdjęcia robiłam na kuli w której trzymam część moich bransoletek.


Guziczki jeszcze nie przyszyte , może znajdę inne.
Na całość wyszedł niecały motek wełenki , którą otrzymałam od Marille  gdy  wylosowała mnie w swoim candy.

W sobotę niestety nie byłam na warsztatach koralikowych. Towarzyszyłam Ślubnemu na zawodach fajczarskich w Gdańsku . Ja nie paliłam, a bawiłam się cudnie.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Imbryczek SALowy wyszyłam

Już od kilku dni imbryczek , który wyszywałam biorąc udział w SALu czeka na pokazanie.
Pogoda w kratkę. Gdy jest ładna jestem najczęściej poza domem, gdy przypomina mi się, że trzeba zrobić zdjęcia jest ciemno, pochmurnie, albo po prostu nie mam nastroju :-)
Dzisiaj robiłam zdjęcia na balkonie, troszkę świeci słońce , a więc pogoda odpowiednia (wydawało by się )
A muszę napisać,że wyszywałam na białym lnie, nie niebieskim ;-)



Nie prasowane, bo nie prane - te czynności wykonam, gdy będę wiedziała dokładnie w jaki sposób wykorzystam wyszyty wzorek
Wychodząc dzisiaj na balkon zauważyłam,że w mojej glinianej misie leży kilka fajek Ślubnego.
Panoszą się wszędzie !

wtorek, 3 czerwca 2014

Wspomnienia z weekendu.

W sobotę w Ostrzycach na Kaszubach odbyła się " Kaszubska Pipa".


Po kilku pobytach jeździmy tam już jak do siebie. Po raz kolejny gościł nas  Wodny Świat .


Ja nie paliłam , ale Ślubny tak


Po pewnym czasie zostało ich niewielu .Ślubny był trzeci ;-)


Główny sędzia zawodów, mimo że z Konina wystąpił w kaszubskim stroju. Kusi mnie, by Ślubny w  następnych zawodach też wystąpił w podobnej koszuli.

Nocowaliśmy "U Stolema"


Budynek hotelowy, w którym znajduje się SPA, restauracja , bar, apartamenty i zwykłe pokoje hotelowe na zewnątrz jest taki sobie, ale już tuż obok





Atrakcji w tym ośrodku moc, plaża, rejs białą żeglugą , mini golf , dla nie lubiących pokoi hotelowych domki.
Tam właśnie zdobyłam w czasie poprzedniego pobytu patent Kuczera .

Zabrałam ze sobą robótkę ( przecież inaczej nie można ;-)) Zrobiłam tylko kilka cm, dokończyłam dopiero dzisiaj, bo wczoraj odpoczywałam i wędrowałam po Waszych blogach ;-)


Oczka skrócone robione bawełniana nitką nie chcą mi dobrze wychodzić, więc pięta taka sobie, ale skarpetki świetne. Oczywiście robiłam dwie na jednym drucie .

Muszę jeszcze pokazać co dostałam od Ślubnego z puli nagród zdobytych za miejsce na pudle.


Oczywiście dostałam to co chciałam ;-)

wtorek, 18 marca 2014

Niedokończony szalik sprułam.


Codziennie chodzę na spacery. Pogoda brzydka więc by po 5 minutach nie wrócić wytyczam sobie cel. Najczęściej jest to spacer do Tesco. Wygodny chodnik, przejście w jedną stronę trwa 15-20 minut, jak dla mnie szybkim , ale równym krokiem. (dostałam polecenie od rehabilitantki by chodzić wolniej ;-)
Ostatnio wypatrzyłam   tam bawełniany sznurek . Od razu skojarzyłam go z nićmi z których zaczęłam dziergać szalik , którego początkiem się już  chwaliłam.
Szalik sprułam .
Powstały podkładki pod kubeczki i robią się osłonki na kubki.


Zrobiłam 4 podkładki wzorem  african flower.


W lutym pisałam,że tegoroczne Święto Fajki obchodziłam na spotkaniu w Gdańsku . Wśród gości była dziewczyna , która robiła szydełkiem suknię ślubną. Dzisiaj przypomniało mi się o tym , oto ona.

źródło
Mimo że ona ani słowa po polsku, ja ani be ani me po niemiecku dłuższą chwilę spędziłam z nią podziwiając jej pracę;-)

poniedziałek, 24 lutego 2014

Święto fajki w zeszłym tygodniu było

Juz po raz szósty z tej właśnie okazji odbywała się  w Gdańsku Konferencja.
Po zameldowaniu się, objęciu małego apartamenciku we władanie. (apartamencik, bo składał się z malutkiego saloniku, dużej sypialni i łazienki, ale luksus )  , poszliśmy się zarejestrować .
Przybywali następni uczestnicy, ale my udaliśmy sie  na spacer, na ulicę Grunwaldzką we Wrzeszczu. Zmiany  od czasu gdy na początku lat 70- tych w Gdańsku przebywałam są duże, ale to dalej "moje miasto"

Po obiedzie palenie fajki. To wyjątkowy konkurs w paleniu, każdy uczestnik sam pilnuje swego czasu palenia. bowiem w tym samym czasie odbywają sie prelekcje i wykłady.
- „Cygara w kulturze i filmie. Od czasu Marleny Dietrich do Jay’a-Z.” – Piotr Kwiatkowski
- próba odpowiedzi na pytanie: Czy cygara i fajka idą w parze z dobrymi trunkami?
- pełna humoru i ogromnej wiedzy prelekcja o historii i fajce dr. Andrzeja Nieuważnego (UMK Toruń)

Ślubny

Kaszubi byli najliczniejsza grupą , reprezentowali klub z Osomonina

wśród nagród były i takie, z przymrużeniem oka

nagroda za ostatnie miejsce
 Ten słój w którym jest mnóstwo zapałek, to nie jest taki zwykły "słój na makaron"
Wygrawerowano na nim nazwę konferencji, datę i miejsce spotkania
Po ogłoszeniu wyników, odbyła się skromna licytacja na rzecz dziecięcego hospicjum.

A wieczorem ... Wieczór integracyjny z udziałem Robert Jakubiec Band, i  m.in. degustacja Cygar Davidoff.
Lubimy jazz, wspaniałe towarzystwo i wyśmienite jedzenie, więc wieczór był dla nas baaaardzo udany. 

Po krótkiej ale dobrze przespanej nocy, po smacznym  i niestety obfitym ( nie mogłam sie oprzeć) śniadanku, w Wilii Eva pojechaliśmy do Kartuz  .
Ale o tym już pisałam.

Rankiem w niedzielę, kościół i muzeum zwiedzałam.

Po krótkiej ale dobrze przespanej nocy, po smacznym  i niestety obfitym ( nie mogłam sie oprzeć) śniadanku, w Wilii Eva pojechaliśmy do Kartuz  .
Zwiedzaliśmy Kościół poklasztorny zakonu Kartuzów wiadomości o kościele i zakonie TU i Tu  Klikajcie
 Byliśmy w nim króciutko, bo jak to w niedzielę do południa  odbywają się msze. Wtedy zwiedzanie a zwłaszcza robienie zdjęć jest niemożliwe.

Za to w Muzeum Kaszubskie w Kartuzach zwiedziłam i obfotografowałam dokładnie.

Kilka zdjęć pokażę

Alfabet kaszubski, jakże inny niż ten we Wdzydzach.

kołowrotek
krosno
jedna z wielu haftowanych rzeczy
sanki, aż szkoda że nie było śniegu ;-)

buty

kaszubi to przecież rybacy

Na tym zdjęciu jest dowód,że rzeczywiście tam byłam :-)
Po muzeum oprowadzał nas mówiący gwarą i śpiewający młody Kaszub.

Potem była prelekcja o tytoniu. Pokaz tabakierek, wąchanie i zażywanie tabaki, ucieranie jej.
Tabakę uciera cię w misie podobnej do makutry. Ma one dodatkowe żłobienia, pionowe. Jak wygląda ucieranie pokazałam w poprzednim poście na własnym przykładzie.

Potem były atrakcje opisane w poprzednim poście ;-)

Prawo powożenia bryczką zdobyłam.

W niedzielę uzyskałam Prawo jazdy na powożenie bryczką i noszenie tytułu - Kaszebsczi Kuczer.



Zanim je zdobyłam byłam z grupą na przejażdżce wozami drabiniastymi.
Jechałam w pierwszym wozie . Spoglądając do tyłu taki oto miałam widok

W połowie drogi musieliśmy zrobić przerwę, by konie odpoczęły

Większość osób zeszła , by rozprostować nogi. Ja zostałam na wozie.
W czasie jazdy towarzyszyła nam kapela kaszubska i sznur samochodów jadący za nami. Przy wyprzedzaniu nas włączali klaksony i pozdrawiali nas.

Gdy wróciliśmy czekała na nas niespodzianka. Ognisko, kiełbaski i grzaniec.
Dla chcących się sprawdzić była bryczka, którą można było się przejechać i samodzielnie, chociaż pod czujną opieką,  powozić.
Ja z tej szansy skorzystałam .




Jazda zakończyła się wręczeniem pokazanego już na pierwszym zdjęciu prawa jazdy.



W głębi na zdjęciu widać głównego organizatora naszej zabawy , która trwała od godzin południowych w sobotę , Piotra Jakubowskiego .


Chętni mogli też pojeździć na koniu wierzchem. Nie znalazłam dźwigu, który by mnie na tego konia wsadził i dlatego z jazdy wierzchem nie skorzystałam.
Atrakcję taką zapewniła nam Stajnia Wydrotur

Członkowie  kapeli zabawiali nas też w czasie trwania zabawy przy ognisku .
Byłam wśród osób uczących się ucierać tabakę.




Utartą tabakę przesialiśmy, potem została wsypana do tabakierki, którą widać na zdjęciu.Zażywali  ją chyba wszyscy uczestnicy zabawy. Ja też ... I wcale nie kichałam :-)




Ślubny uczył sie grac na diabelskich skrzypcach


Po zabawach pełni wrażeń  zjedliśmy obiad  U Stolema 
W czasie  jedzenia przygrywała nam kapela 



Relacje z mojego weekendowego wypadu zaczęłam pisać od końca, co robiliśmy w niedzielę rano napiszę w następnym poście.

środa, 19 lutego 2014

Nową kładką nad kanałem spacerowałam

W Ustce są dwie plaże .
Wschodnia, mocno oblegana przez wczasowiczów, mocno niszczona przez żywioły.
Zachodnia, szeroka i do niedawna bardzo pusta . Nieduża ilość plażowiczów, spowodowane to było sporą odległością od centrum miasta. Najczęściej bywali tam zmotoryzowani i osoby wybierające się na plażę na cały dzień.
Od niedawna przybliżono do siebie te plaże, a stało się to dzięki kładce nad kanałem. Kładka otwierana jest co godzinę na 15 minut. Nawet teraz po sezonie na kładce jest tłoczno.

Gdy pierwszy raz  pojechaliśmy  obejrzeć kładkę i przejść   "na drugą stronę" kładka właśnie była zamykana. Spóźniliśmy się ;-)
Wiał silny wiatr i czekanie na zachodniej stronie na ponowne otwarcie kładki nie wchodziło w rachubę.
Zrobiłam tylko kilka zdjęć.

nawet widok przez kładkę jest ładny



Prawda,że kładka wygląda kosmicznie !

W ostatnią niedzielę wybraliśmy się ponownie, tym razem na wschodnią stronę. Zmierzchało już , bałam się że nie uda się zrobić zdjęć. Ale przecież najważniejszy był ten "pierwszy raz" tzn spacer kładką.

już się zbliża
było kilka osób na rowerach, wrócą na nich z zachodniej strony pewnie miastem

udało mi się zrobić zdjęcie, gdy na kładce było niedużo osób



Trudno sobie wyobrazić jaką atrakcją będzie kładka latem .

Robótkowo jestem dalej w temacie serduszek.
Uszyłam 10 serduszek, te które zostały w domu już pokazywałam, inne pojechały w Polskę nie doczekawszy się sesji.
Troszkę serduszek wyszyłam. Czekają na zagospodarowanie.



 Chyba po niedzieli , bo   sobotę spędzamy na spotkaniu w Gdańsku na Konferencji z okazji Międzynarodowego Dnia Palenia Fajki . Będę kibicować palącemu Ślubnemu ( ja już fajki nie palę)
Niedziela , to zwiedzanie Kartuz (kościół, muzeum ). Potem kulig (lub drabiniaste wozy) i gorący posiłek „U Stolema” w Ostrzycach.
Ciekawe wykłady, prelekcje , cudne jedzenie i co najważniejsze ciekawi Ludzie.
To dla kontaktów z Nimi jeździmy na te spotkania. 

Wczoraj wysłałam paczuszki z kubeczkami do Nati i Kaji. Może jeszcze w tym tygodniu dotra do celu.
Bardzo dziękuję Wszystkim za udział w mojej rozdawajce .