Został mi spory kłębuszek przędzonej przeze mnie cieniutkiej wielokolorowej wełenki. Dodałam drugi kłębek białej (koloru owczego ;) , nie z mojego przędzenia wełenki i zrobiłam następne skarpetki.
Pokazałam kilka zdjęć skarpetek w trakcie dziergania, bo na nich widać jak wielokolorowa jest ta wełenka.
Pewnie nie powinnam chwalić się "stojącymi" skarpetkami, ale co tam ;-)
Zrobiłam je na troszkę za małych drutach i wyszły takie bardziej ścisłe.
Też troszkę podgryzają, ale jak w nich ciepło.
Zima mi nie straszna ;-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swołowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Swołowo. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 22 stycznia 2018
niedziela, 14 stycznia 2018
Skarpetki
Na pierwszych zajęciach programu "Dwa światy, jedna nić" w Swołowie miałam dosyć duże problemy by przędzona przeze mnie wełna była w miarę równa ;-) Bałam się czy w ogóle będzie się do czegoś nadawała. Po odłożeniu ładniejszej wełenki do utkania szala zostało mi jej kilka kłębuszków. Różnej grubości , różnego odcienia.
Ostatnio zrobiłam się zmarzluchem. Z tej najbardziej nierównej powstały więc skarpetki.
Nosiłam je przed wypraniem całe sobotnie popołudnie. Bardzo w nich cieplutko i wcale mnie nie podgryzają.
Dobrze że nie schowałam jej do worka . Jeszcze by się mole przyplątały ;-)
Dwa dni i skarpetki były gotowe.
Ostatnio zrobiłam się zmarzluchem. Z tej najbardziej nierównej powstały więc skarpetki.
Nosiłam je przed wypraniem całe sobotnie popołudnie. Bardzo w nich cieplutko i wcale mnie nie podgryzają.
Dobrze że nie schowałam jej do worka . Jeszcze by się mole przyplątały ;-)
Dwa dni i skarpetki były gotowe.
wtorek, 2 stycznia 2018
Szal !
Ten szal utkałam z wełny, którą niestety prały za mnie koleżanki, ale ja ją gręplowałam, przędłam i farbowałam.
A kto pasał owieczki ? One same się pasły, doglądali je i strzygli pracownicy skansenu. Wełna prawie w całości jest z naszej pomorskiej owcy hodowanej w Swołowie.
Tam też byłam na wszystkich warsztatach, których końcowym efektem jest ten właśnie szal.
Jest godzina jedenasta a moim mieszkaniu tak ciemno, że muszę włączać lampę nawet do pisania.
Gdy spotkałyśmy się na ostatnim tkaniu szala okazało się, że w Swołowie są telewizyjni filmowcy. Kręcili program "Zakochaj się w Polsce". Byłyśmy filmowane i pokazano naszą warsztatową grupę w tym programie
https://vod.tvp.pl/video/zakochaj-sie-w-polsce,swolowo-europejska-wies-dziedzictwa-kulturowego,34881450
Skręciłam frędzelki i wyprałam szal , wreszcie go skończyłam !
A kto pasał owieczki ? One same się pasły, doglądali je i strzygli pracownicy skansenu. Wełna prawie w całości jest z naszej pomorskiej owcy hodowanej w Swołowie.
Tam też byłam na wszystkich warsztatach, których końcowym efektem jest ten właśnie szal.
Jest godzina jedenasta a moim mieszkaniu tak ciemno, że muszę włączać lampę nawet do pisania.
Szal ma wymiary 182 x 36cm plus 12 centymetrowe frędzle
A oto jeszcze kilka zbliżeń
Szal ma nieregularne pasy, częściowo zamierzone , częściowo z braku dokładnych notatek . Szal był zwijany w trakcie pracy i nie było możliwości podglądnięcia zrobionej pracy.
Gdy spotkałyśmy się na ostatnim tkaniu szala okazało się, że w Swołowie są telewizyjni filmowcy. Kręcili program "Zakochaj się w Polsce". Byłyśmy filmowane i pokazano naszą warsztatową grupę w tym programie
https://vod.tvp.pl/video/zakochaj-sie-w-polsce,swolowo-europejska-wies-dziedzictwa-kulturowego,34881450
Skręciłam frędzelki i wyprałam szal , wreszcie go skończyłam !
Etykiety:
przędzenie,
różne różności,
Swołowo,
tkanie,
warsztaty,
wełenka
wtorek, 28 listopada 2017
Album na zdjęcia.
Z okresu spotkań we Swołowie mamy ogromną ilość zdjęć. Jednak wszystkie są zachowane na płycie, na pendrive czy na fb. Wszystkie tak mamy.
Postanowiłam więc, że zrobię Magdzie Lesieckiej - etnolożce, prządce i tkaczce i jak pisałam wcześniej naszej mentorce album ze zdjęciami.
Powstał harmonijkowy, niestety tylko z 14 zdjęciami albumik.
To właśnie do tej pracy powstały kwiatki. Użyłam też wstążkę gnieciucha, do której się długo przekonywałam. Można teraz bezkarnie rozwiązywać i zawiązywać kokardę i zawsze jest ładnie ;-)
Mam niestety tylko zdjęcia niedokończonego albumu. Dodałam jeszcze tekturki, perełki i coś tam jeszcze i nie miałam już czasu na zdjęcia.
Magda dostała jeszcze od nas filcowaną przez naszą koleżankę poduszkę w której znalazła się wełna przędzona przez każdą z nas. Niestety zdjęcia brak . To u Iwony, twórczyni poduszki, uczyłam się filcować i na warsztacie u niej powstała moja torba TU klikaj.
Mam za to zdjęcie cudnej misy ceramicznej, którą zrobiła inna z koleżanek. Gosia jest mistrzynią ceramiki i rysunku. Magda wygląda jak żywa :-)
Z wełenki przędzonej na warsztatach Agata, następna z koleżanek zrobiła dla Magdy na szydełku owieczkę. Agata prowadzi teraz zajęcia na których dziewczyny robią ośmiorniczki dla noworodków.
Wszystkie zabawki zrobione przez nią są cudne, w zeszłym miesiącu można było je podziwiać w holu kina Rejs. Wystawione były w gablocie .
Ilość (i jakość) prezentów wskazuje jak bardzo się z Magdą zżyłyśmy i jak bardzo doceniamy to co robi.
Czekamy na następny jej projekt !
Postanowiłam więc, że zrobię Magdzie Lesieckiej - etnolożce, prządce i tkaczce i jak pisałam wcześniej naszej mentorce album ze zdjęciami.
Powstał harmonijkowy, niestety tylko z 14 zdjęciami albumik.
To właśnie do tej pracy powstały kwiatki. Użyłam też wstążkę gnieciucha, do której się długo przekonywałam. Można teraz bezkarnie rozwiązywać i zawiązywać kokardę i zawsze jest ładnie ;-)
Mam niestety tylko zdjęcia niedokończonego albumu. Dodałam jeszcze tekturki, perełki i coś tam jeszcze i nie miałam już czasu na zdjęcia.
Magda dostała jeszcze od nas filcowaną przez naszą koleżankę poduszkę w której znalazła się wełna przędzona przez każdą z nas. Niestety zdjęcia brak . To u Iwony, twórczyni poduszki, uczyłam się filcować i na warsztacie u niej powstała moja torba TU klikaj.
Mam za to zdjęcie cudnej misy ceramicznej, którą zrobiła inna z koleżanek. Gosia jest mistrzynią ceramiki i rysunku. Magda wygląda jak żywa :-)
Z wełenki przędzonej na warsztatach Agata, następna z koleżanek zrobiła dla Magdy na szydełku owieczkę. Agata prowadzi teraz zajęcia na których dziewczyny robią ośmiorniczki dla noworodków.
Wszystkie zabawki zrobione przez nią są cudne, w zeszłym miesiącu można było je podziwiać w holu kina Rejs. Wystawione były w gablocie .
Ilość (i jakość) prezentów wskazuje jak bardzo się z Magdą zżyłyśmy i jak bardzo doceniamy to co robi.
poniedziałek, 27 listopada 2017
Zamknięty etap.
W życiu wciąż się coś zaczyna i coś kończy.
Właśnie zakończył się swołowski projekt "Dwa światy jedna nić" Było spotkanie ze starszymi mieszkankami Swołowa i okolic, oglądałyśmy ich wypowiedzi na filmiku nakręconym dla muzeum. Były dyplomy, kwiatki, pamiątki , pokazały się nawet łezki wzruszenia.Potem było spotkanie przy suto zastawionym stole.
Obejrzałyśmy jeszcze filmy i zdjęcia robione w czasie naszych spotkań. Część z nich nie nadaje się do pokazania"obcym" , ale my miałyśmy ogromną przyjemność i dużo radości oglądając własne miny.
Trudno było się nam rozstać.
Ogromnym pocieszeniem było zaproszenie przez naszą mentorkę - etnolożkę z muzeum Magdę na spotkanie w grudniu. Będziemy robiły ozdoby na choinkę. Może nauczę się robić gwiazdki ze słomy?
Pozostały po nas puste krzesła, lista obecności, leżał tam jeszcze mój szal, który zaraz spakowałam.
Robiąc zdjęcie myślałam,że tak źle widzę widzę , bo mam łezki w oku.
Potem w domu okazało się, że to aparat też się wzruszył i robił zamglone zdjęcia ;-)
Właśnie zakończył się swołowski projekt "Dwa światy jedna nić" Było spotkanie ze starszymi mieszkankami Swołowa i okolic, oglądałyśmy ich wypowiedzi na filmiku nakręconym dla muzeum. Były dyplomy, kwiatki, pamiątki , pokazały się nawet łezki wzruszenia.Potem było spotkanie przy suto zastawionym stole.
Obejrzałyśmy jeszcze filmy i zdjęcia robione w czasie naszych spotkań. Część z nich nie nadaje się do pokazania"obcym" , ale my miałyśmy ogromną przyjemność i dużo radości oglądając własne miny.
Trudno było się nam rozstać.
Ogromnym pocieszeniem było zaproszenie przez naszą mentorkę - etnolożkę z muzeum Magdę na spotkanie w grudniu. Będziemy robiły ozdoby na choinkę. Może nauczę się robić gwiazdki ze słomy?
Pozostały po nas puste krzesła, lista obecności, leżał tam jeszcze mój szal, który zaraz spakowałam.
Robiąc zdjęcie myślałam,że tak źle widzę widzę , bo mam łezki w oku.
Potem w domu okazało się, że to aparat też się wzruszył i robił zamglone zdjęcia ;-)
sobota, 25 listopada 2017
Kwiatki z foamiranu.
Zrobiłam kilka kwiatków.
Te mają już zastosowanie.
Te jeszcze nie ;-)
Ostatnie dni miałam bardzo wypełnione różnymi zajęciami. Wszystkie były bardzo przyjemne.
W czwartek w czasie zajęć sekcji rękodzieła przyszły do nas przedszkolaki. Razem z nimi zrobiliśmy kalendarz adwentowy.
Wydaje mi się, wszyscy byliśmy ze wspólnej pracy zadowoleni. Utwierdziły nas w tym panie nauczycielki pytając, czy jeszcze kiedyś zaprosimy ich grupę na zajęcia.
Jak widać nie wszystkim dzieciom podobały się rozetki. Nie umieściły je na pudełeczkach, które jak widać powstały z rolek po papierze toaletowym.
W przyszły czwartek przychodzą dzieci z innego przedszkola. Też będziemy robić kalendarz.
Wieczorem pojechaliśmy do Gdyni na spektakl w Teatrze Muzycznym w Gdyni , obejrzeliśmy "Lalkę"
Spektakl bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.
Już mamy bilety na "Chłopów", na "Wiedźmina" się niestety nie załapałam ;-)
Piątek był dniem odpoczynku, coś tam dziergałam.
Dzisiaj tj w sobotę byłam w Ustce na kolejnym spotkaniu z w bibliotece, dziewczynki kończyły filcowanie okładek na książki. Czeka nas jeszcze jedno spotkanie.
Jutro jadę do Swołowa na spotkanie kończące projekt "Dwa światy, jedna nić".
Ostatnia rzecz, którą robiłyśmy na tych spotkaniach to tkanie szala z wełny, którą każda z nas uprzędła i ufarbowała.
Oj, działo się w ciągu ostatnich miesięcy !!!
Te mają już zastosowanie.
Te jeszcze nie ;-)
Ostatnie dni miałam bardzo wypełnione różnymi zajęciami. Wszystkie były bardzo przyjemne.
W czwartek w czasie zajęć sekcji rękodzieła przyszły do nas przedszkolaki. Razem z nimi zrobiliśmy kalendarz adwentowy.
Wydaje mi się, wszyscy byliśmy ze wspólnej pracy zadowoleni. Utwierdziły nas w tym panie nauczycielki pytając, czy jeszcze kiedyś zaprosimy ich grupę na zajęcia.
Jak widać nie wszystkim dzieciom podobały się rozetki. Nie umieściły je na pudełeczkach, które jak widać powstały z rolek po papierze toaletowym.
W przyszły czwartek przychodzą dzieci z innego przedszkola. Też będziemy robić kalendarz.
Wieczorem pojechaliśmy do Gdyni na spektakl w Teatrze Muzycznym w Gdyni , obejrzeliśmy "Lalkę"
Spektakl bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.
Już mamy bilety na "Chłopów", na "Wiedźmina" się niestety nie załapałam ;-)
Piątek był dniem odpoczynku, coś tam dziergałam.
Dzisiaj tj w sobotę byłam w Ustce na kolejnym spotkaniu z w bibliotece, dziewczynki kończyły filcowanie okładek na książki. Czeka nas jeszcze jedno spotkanie.
Jutro jadę do Swołowa na spotkanie kończące projekt "Dwa światy, jedna nić".
Oj, działo się w ciągu ostatnich miesięcy !!!
Etykiety:
filcowanie,
foamiran,
kalendarz adwentowy,
kwiaty,
robótki,
różne różności,
Swołowo,
UUTW,
warsztaty
niedziela, 12 listopada 2017
Przędzenie.
Niestety zbliża się koniec mojej zabawy w przędzenie w czasie trwania projektu "Dwa światy, jedna nić" w Swołowie.
Wczoraj uczestniczyłam w widowisku , pokazie przędzenia na kołowrotkach i wrzecionach. Opanowałyśmy jedną z chat w Swołowie w czasie festynu "Na świętego Marcina najlepsza pomorska gęsina".
Nie liczyłam, ale chyba wszystkie biorące udział w projekcie stawiły się w komplecie. Świetnie się przędło słuchając śpiewu Kseni Gwardiak, Magdaleny Lesieckiej.
Poczytajcie o tym wydarzeniu Tu klikaj
Wrzucę kilka zdjęć , taką oglądali mnie odwiedzający.
Czy tak wyglądała kobieta wracająca z obrządku w obejściu ?
Koszulę sama uszyłam ( tylko krawcowa wyszyła mi dziurki), fartuch też przeze mnie uszyty, na chuście sama wydrukowałam wzory.
Zdjęcie bardzo niewyraźne, ale robione w pośpiechu i poprawianie go w różnych programach nie pomogło.
Przerwy w czasie kilkugodzinnego przędzenia były bardzo wskazane.Koleżanka upiekła ciasto, inne przyniosły nalewki ;-)
Na stopach miałyśmy własnoręcznie zrobione na pięciu drutach skarpetki.
Ja , tak jak i kilka innych koleżanek nie przędłam w kuchni. Po prostu nie było już tam dla nas miejsca. Dostałyśmy jednak po misce eintopfu na gęsinie oczywiście( zupa ziemniaczana, kartoflanka) gotowanego w trakcie przędzenia.
Ja rano przed przędzeniem i po zakończeniu dokończyłam tkać mój szal. Ale o tym będzie inny post . Muszę zrobić frędzelki, poodcinać niektóre niteczki.
I zrobić mu zdjęcia :-)
Wczoraj uczestniczyłam w widowisku , pokazie przędzenia na kołowrotkach i wrzecionach. Opanowałyśmy jedną z chat w Swołowie w czasie festynu "Na świętego Marcina najlepsza pomorska gęsina".
Nie liczyłam, ale chyba wszystkie biorące udział w projekcie stawiły się w komplecie. Świetnie się przędło słuchając śpiewu Kseni Gwardiak, Magdaleny Lesieckiej.
Poczytajcie o tym wydarzeniu Tu klikaj
Wrzucę kilka zdjęć , taką oglądali mnie odwiedzający.
Czy tak wyglądała kobieta wracająca z obrządku w obejściu ?
Koszulę sama uszyłam ( tylko krawcowa wyszyła mi dziurki), fartuch też przeze mnie uszyty, na chuście sama wydrukowałam wzory.
Zdjęcie bardzo niewyraźne, ale robione w pośpiechu i poprawianie go w różnych programach nie pomogło.
Przerwy w czasie kilkugodzinnego przędzenia były bardzo wskazane.Koleżanka upiekła ciasto, inne przyniosły nalewki ;-)
Na stopach miałyśmy własnoręcznie zrobione na pięciu drutach skarpetki.
Ja , tak jak i kilka innych koleżanek nie przędłam w kuchni. Po prostu nie było już tam dla nas miejsca. Dostałyśmy jednak po misce eintopfu na gęsinie oczywiście( zupa ziemniaczana, kartoflanka) gotowanego w trakcie przędzenia.
Ja rano przed przędzeniem i po zakończeniu dokończyłam tkać mój szal. Ale o tym będzie inny post . Muszę zrobić frędzelki, poodcinać niektóre niteczki.
I zrobić mu zdjęcia :-)
poniedziałek, 16 października 2017
Szycie w Swołowie.
W sobotę i w niedzielę szyłyśmy bluzki.
Szycie mojej dokończę za kilka dni. Muszę do tego dojrzeć ;-)
Te dwa dni w Swołowie poza fajną jak zawsze zabawą były dosyć pracowite, ale dla mnie też dosyć męczące. Do mojego zmęczenia przyczyniły się emocje. Bluzkę na mnie będą oglądały tłumy odwiedzających Swołowo. Chciałabym wyglądać w niej chociaż jako-tako ;-)
Przy maszynie siedziałam dosyć dawno, szycie poduszek i zmniejszanie poszewek się nie liczy,
Więc z jej widokiem muszę się oswoić ;-)
Znowu jedna z koleżanek zrobiła mi masę zdjęć.
Może któraś z was jest ciekawa z jakiego materiału będzie moja bluzka ;-)
Mało widać na tym zdjęciu, więcej pokażę gdy uszyję bluzkę.
Szycie mojej dokończę za kilka dni. Muszę do tego dojrzeć ;-)
Te dwa dni w Swołowie poza fajną jak zawsze zabawą były dosyć pracowite, ale dla mnie też dosyć męczące. Do mojego zmęczenia przyczyniły się emocje. Bluzkę na mnie będą oglądały tłumy odwiedzających Swołowo. Chciałabym wyglądać w niej chociaż jako-tako ;-)
Przy maszynie siedziałam dosyć dawno, szycie poduszek i zmniejszanie poszewek się nie liczy,
Więc z jej widokiem muszę się oswoić ;-)
Znowu jedna z koleżanek zrobiła mi masę zdjęć.
| dopasowywuję coś, chyba mankiety |
| w pomieszczeniu było bardzo gorąco, kilka z nas pracowało w koszulkach |
| wciąż trzeba było sprawdzać czy wszystko do siebie pasuje |
| Gosiu, może już dosyć tych zdjęć |
| znowu zdjęcie? to ja się chyba schowam za moją bluzką |
| i na koniec jeszcze jedno zdjęcie w chustach, już takie bardziej normalne ;-) |
| do wpisu z haftowanymi bombeczkami dołączyłam wyszytą sówkę. |
Może któraś z was jest ciekawa z jakiego materiału będzie moja bluzka ;-)
| oto on |
niedziela, 15 października 2017
Drukowanie na materiale !
Dopiero zaczyna się niedziela , a ja już mogę dużo napisać o trwającym weekendzie.
Mój zaczął się o godz 17.00 w piątek, gdy swołoska, nieco okrojona grupa zapaleńców spotkała się by zapoznać się z dawnymi sposobami drukowania na tkaninach.
Po prelekcji przeszłyśmy do części praktycznej.
Swołowo na potrzeby warsztatowe posiada kolekcję stempli i stempelków zrobionych na wzór i podobieństwo eksponatów posiadanych w swojej kolekcji.
Są to stemple drewniane i silikonowe.
Każda z nas dostała dwa kawałki płótna z którego miały powstać chusty.
Zaczęło się drukowanie.Oczywiście już metodą bardziej współczesną, bo gotowymi akrylowymi farbami. Najpierw były próby na papierze , równo nałożyć farbę nie zawsze było łatwo.
Było drukowanie na ciemnym materiale.
Było też drukowanie na jaśniejszych materiałach. Ja drukowałam na jaśniutko siwym kawałku.
i na granacie
Oczywiście chusty zaprezentuję jeszcze raz. Teraz są pogniecione i nie obrębione.
Wśród śmiechów i chichów na poddaszu, gdzie "tworzymy" przy sztucznym świetle została zrobiona sesja fotograficzna.
Jeżeli nie będzie na tym blogu więcej wpisów, to znaczy, że koleżanki za wstawienie tego zdjęcia zabiły mnie ;-)
Właściwie to ja jedna jestem na tym zdjęciu rozpoznawalna.
Chusta to jeden z elementów stroju w którym mamy wystąpić na przędzeniu w dniu 11 listopada podczas swołowskiego święta gęsiny. Nie dziwcie się więc, że po obejrzeniu się wzajemnym dostałyśmy potocznie mówiąc "głupawki".
( cyt z Wikipedii - Głupawka – poważne schorzenie ... Objawia się niekontrolowanymi, niemożliwymi do przewidzenia i opanowania atakami śmiechu. Najczęściej atak u pojedynczego osobnika doprowadza do reakcji łańcuchowej i rozszerzenia się epidemii na większość jednostek znajdujących się w tym samym pomieszczeniu.)
Dzisiaj drugi dzień szycia koszul , następnego elementu naszego stroju .
Mój zaczął się o godz 17.00 w piątek, gdy swołoska, nieco okrojona grupa zapaleńców spotkała się by zapoznać się z dawnymi sposobami drukowania na tkaninach.
Po prelekcji przeszłyśmy do części praktycznej.
Swołowo na potrzeby warsztatowe posiada kolekcję stempli i stempelków zrobionych na wzór i podobieństwo eksponatów posiadanych w swojej kolekcji.
Są to stemple drewniane i silikonowe.
Zaczęło się drukowanie.Oczywiście już metodą bardziej współczesną, bo gotowymi akrylowymi farbami. Najpierw były próby na papierze , równo nałożyć farbę nie zawsze było łatwo.
Było drukowanie na ciemnym materiale.
| na granacie - chusta koleżanki |
| na czerni, chusta innej koleżanki |
i na granacie
Wśród śmiechów i chichów na poddaszu, gdzie "tworzymy" przy sztucznym świetle została zrobiona sesja fotograficzna.
Jeżeli nie będzie na tym blogu więcej wpisów, to znaczy, że koleżanki za wstawienie tego zdjęcia zabiły mnie ;-)
Właściwie to ja jedna jestem na tym zdjęciu rozpoznawalna.
Chusta to jeden z elementów stroju w którym mamy wystąpić na przędzeniu w dniu 11 listopada podczas swołowskiego święta gęsiny. Nie dziwcie się więc, że po obejrzeniu się wzajemnym dostałyśmy potocznie mówiąc "głupawki".
( cyt z Wikipedii - Głupawka – poważne schorzenie ... Objawia się niekontrolowanymi, niemożliwymi do przewidzenia i opanowania atakami śmiechu. Najczęściej atak u pojedynczego osobnika doprowadza do reakcji łańcuchowej i rozszerzenia się epidemii na większość jednostek znajdujących się w tym samym pomieszczeniu.)
Dzisiaj drugi dzień szycia koszul , następnego elementu naszego stroju .
czwartek, 28 września 2017
Skarpetki.
Przędę i przędę a skarpetki zrobiłam z kupionych nici.
Wyjaśnieniem może być informacja, że wszystkie w grupie swołowskiej robiłyśmy skarpetki z kupionej wełenki.
Początek skarpetek już pokazywałam tu klikaj. Dzisiaj miałam dzień wolny od przędzenia i po powrocie od kosmetyczki dokończyłam skarpetki.
Koleżanka podrzuciła mi wczoraj wełenkę skarpetkową, powstanie więc ich więcej ;-)
Będę jednak robiła od palców i na drutach na żyłce.
Pisałam o dniu wolnym od przędzenia, bo w związku z Światowym Dniem Przędzenia przędłyśmy przez kilka dni w różnych punktach Słupska. Ja przędłam w poniedziałek na ul Wojska Polskiego, we wtorek w bibliotece, dla pierwszaków i w środę na tarasie przed Emcekiem. Inne dziewczyny przędły jeszcze w czwartek i w piątek. Ja w tym czasie byłam jeszcze na wycieczce, kiedyś o niej napiszę.
Wczoraj przędłam na kołowrotu, bo przędzenie na wrzecionie jest wolniejsze.
To jest zdjęcie z przędzenia na ul Wojska Polskiego. Wygląda,że nikogo oprócz mnie nie ma, ale to przypadek, bo miałyśmy całkiem sporą widownię.
Wyjaśnieniem może być informacja, że wszystkie w grupie swołowskiej robiłyśmy skarpetki z kupionej wełenki.
Początek skarpetek już pokazywałam tu klikaj. Dzisiaj miałam dzień wolny od przędzenia i po powrocie od kosmetyczki dokończyłam skarpetki.
| w skarpetkach jest cieplutko w stopy |
| pięta jest robiona podwójnie, nauczyłam się tego na warsztatach |
| spuszczanie na paluszki zrobiłam wg mojego przetestowanego już niejeden raz sposobu |
Koleżanka podrzuciła mi wczoraj wełenkę skarpetkową, powstanie więc ich więcej ;-)
Będę jednak robiła od palców i na drutach na żyłce.
Pisałam o dniu wolnym od przędzenia, bo w związku z Światowym Dniem Przędzenia przędłyśmy przez kilka dni w różnych punktach Słupska. Ja przędłam w poniedziałek na ul Wojska Polskiego, we wtorek w bibliotece, dla pierwszaków i w środę na tarasie przed Emcekiem. Inne dziewczyny przędły jeszcze w czwartek i w piątek. Ja w tym czasie byłam jeszcze na wycieczce, kiedyś o niej napiszę.
Wczoraj przędłam na kołowrotu, bo przędzenie na wrzecionie jest wolniejsze.
To jest zdjęcie z przędzenia na ul Wojska Polskiego. Wygląda,że nikogo oprócz mnie nie ma, ale to przypadek, bo miałyśmy całkiem sporą widownię.
Etykiety:
druty,
kołowrotek,
robótki,
różne różności,
Swołowo,
warsztaty,
wrzeciono
Subskrybuj:
Posty (Atom)