Za chwileczkę wyjaśni się dlaczego w Dzień Dziergania pojechałam do Swołowa, by tam szydełkować.
Już po raz drugi w tym roku na naszych cyklicznych spotkaniach w Swołowie filcowałyśmy. Tym razem kapelusz.
Wydawało mi sie, że to nakrycie głowy nie jest dla mnie. Oprócz kapelusza letniego nie noszę kapeluszy od lat wielu.
Jakże się pomyliłam.
Najpierw jak zawsze króciutka pogadanka o dawnych nakryciach głowy.
 |
| to dawne i to co ufilcowałam |
|
No ale po kolei.
Pod tą bombelkową folią leży mój filcowany kapelusz
Gdy tylko pojawiło się ( tzn, gdy je uformowałam ) na kapeluszu rondko musiałam go przymierzyć. Mokre włosy, troszkę kapie po karku , ale jaka przyjemność. Mój własny kapelusz !
Widać na naszych twarzach jakie jesteśmy zadowolone i szczęśliwe. Kapelusze wymagają jeszcze sporo pracy, mój nie ma jeszcze dobrze uformowanego rondka, może dodam jakiś kwiatek .Władzi kapelusz wymaga skrócenia, ale to drobiazgi. do jesieni zrobi się.
Było to nasze ostatnie przed przerwą wakacyjną spotkanie. Zakończyło się poczęstunkiem - zupa + racuchy. Pysznie było.
Na jednym z poprzednich spotkań uczyłyśmy się tkania krajek na bardku . Moja krajka ma bardzo krzywe brzegi . nie nadaje się do pokazania. Ja i na tym spotkaniu bawiłam się przednie.
Na spotkaniach zawieram świetne znajomości np z babeczką, która robi i sprzedaje pyszne sery.
Umawiamy się też na filcowanie szala na jedwabiu , jednak musimy poczekać na wolny termin u prowadzącej te warsztaty