Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 grudnia 2012

Broszka. Wschód słońca.


W dół prawie pustą i jeszcze senną drogą aż do ruchliwego skrzyżowania. Po płaskim, szerokim asfalcie między fabryczkami i salonami samochodowymi do świateł, które zmieniają się o wiele za szybko. W korku do następnych, a potem przez miasteczko, które od Belfastu oddziela tylko most biegnący nad autostradą. Z tyłu zostają brudne mury i chaos. Wjeżdżając na most wjeżdżam w przestrzeń: poniżej sznury czerwonych świateł oddalają się w wolnym tempie w dół, w stronę Belfastu; nad nimi ciche wody zatoki, nad nią niebo. Widziałam już tyle wschodów słońca w drodze do pracy, ale oczu nasycić się nie da i zawsze będą głodne piękna. Każdy ma inny kolor, w zależności od pory roku i od pogody. Najpiękniejsze są zimne poranki, szaro-fioletowe morze pokryte sunącą nisko mgłą, otulone zwisającą nisko nad horyzontem chmurą, której górę rozświetla pomarańczowy blask budzącego się dnia. Morze od chmur odróżnia tylko to, że pomarańczowe światło odbija się gdzieniegdzie w wodzie złotymi nitkami, chmura miękko wchłania światło.
Kiedy zjeżdżam z mostu i jadę w dół do pracy to spojenie morza i nieba co chwilę wyłania się zza domów. Wchodząc do budynku szkoły odwracam się żeby jeszcze raz stanąć twarzą w twarz ze wschodzącym słońcem i z Belfast Lough. Mój pokój znajduje się po innej stronie pająkowatego budynku szkoły, okienko w moim pokoju znajduje się znacznie powyżej linii oczu.

Zrobiłam sutaszową broszkę w kolorach wschodu słońca.





Dziękuję sis za lekcje.

poniedziałek, 17 września 2012

Miedź







Po raz pierwszy odkąd robię biżuterię zrobiłam coś specjalnie dla siebie. Prosty to niesamowicie kawałek, ale właśnie dlatego mi odpowiada. Przede wszystkim jest z miedzi, a ja z miedzią mam romans.   Do tej pory wszystko co nosiłam swojego wyrobu to odpady procesu uczenia się: miedziane esy floresy na których uczyłam się używać młotka; pierwsze miedziane kolczyki zrobione metodą wrappingu, które nie są do końca symetryczne; miedziane kółka z czerwonymi koralikami, które okazały się mieć skazę, etc. Jedyne nieodpadkowe kawałki to kolczyki i bransoletka (miedź z niebieskimi i turkusowymi koralikami), które podarowałam sobie na urodziny. Byłam po targach i nie mogłam zrozumieć dlaczego to akurat się nie sprzedało. Są teraz moje i noszę je niemal codziennie. Ba, kupuję pod nie ubrania! Miedź zaczęła się przebarwiać i nabierać niebieskawej patyny. Cudo.
 
Mojej nowej bransoletce niebieskawa oksydacja się nie zdarzy, bo zrobiona jest z łańcuszków z już fabrycznie oksydowanej i impregnowanej miedzi. Zapięcie ma jedynie szansę, bo ręcznie skręcałam z 'surowego' metalu.
Właściwie to pudełko z materiałami otworzyłam żeby w nim posprzątać, bo do robienia biżuterii od jakiegoś czasu nie miałam natchnienia. Posprzątałam, ze znalezionych kawałków łańcuszka zrobiłam bransoletkę; a jak już pudło posprzątałam i przypomniałam sobie co w nim mam to i natchnienie wróciło.
Będzie jakieś urozmaicenie dla bloga ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...