Z tego, co skończyłam, to kupiona jeszcze na urlopie niciarka - ostatni przedmiot w turkusie, gdyż wraz z jej pomalowaniem wykończyłam resztkę namieszanej farby. Motyw rzecz jasna z Green Gate. Prawdę mówiąc fajnie wyglądają turkusowe akcenty porozkładane tu i tam.
Sporo było przy niej pracy - pomalować, ozdobić a następnie wylakierować każdy pojedynczy element. Z efektu jestem zadowolona.
Moja przyjaciółka ma pieska - gryfonika brukselskiego, który został wytrymowany i teraz biedaczysko marznie. Jest jeszcze małym szczeniaczkiem. Zrobiłam mu kubraczek, który mam nadzieję będzie pasował, ale tego jeszcze niestety nie wiem, bo robiłam bez modela.
Jak jest jesień, to powinny być grzyby, ale nie zawsze są. W zeszłym roku praktycznie prawie nie było.
A w tym roku - bez zatrzęsienia, ale zbiory uważam za satysfakcjonujące.
Zacznę od pokazania grzybów stosunkowo rzadkich na terenach, gdzie zwykłam grzyby zbierać.
Pierwszy z nich wygląda następująco:
Mam wątpliwości, co do jego oznaczenia, gdyż mam dwa typy - borowik ceglastopory i borowik ponury. Główna różnica między nimi polega na tym, że ten pierwszy nie ma siateczki.
Oba są chyba jadalne (różnice między źródłami), z tym że borowik ponury czasem występuje jako trujący o działaniu na przewód pokarmowy. Tak czy siak, oba mogą wywołać zatrucia (raczej nie śmiertelne) spożyte na surowo. Ale zwykły, najzwyczajniejszy podgrzybek brunatny też nie nadaje się do spożycia w stanie surowym (zwłaszcza przez dzieci).
Drugi z nich jest na pewno jadalny i żałuję, że z lasu przyniosłam tylko trzy - zabrałam do oznaczenia, nie byłam pewna co to jest. Teraz już wiem.
W tym roku udało się nazbierać trochę prawdziwków, które zazwyczaj suszę.
Pierwszy zbiór, sprzed tygodnia: