Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura niemiecka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 sierpnia 2017

Za murami klasztoru



Autor: Veronika Peters
Tytuł: Co się mieści w dwóch walizkach?
Tłumaczenie: Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka
Data wydania: 2009
ISBN: 978-83-247-0953-3



Ile walizek potrzebujecie, by się spakować i wyjechać, przeprowadzić się? Starczą Wam dwie? Nie sądzę, lecz głównej bohaterce powieści Co się mieści w dwóch walizkach? Veroniki Peters musiały wystarczyć. Poznajcie powieść opartą na faktach, bo to kawałek życia autorki. Autobiografia i literatura faktu w jednym.
Akcja rozpoczyna się kilka lat przed obaleniem muru berlińskiego. Weronika ma pracę i przyjaciół, ustabilizowane życie, które udało jej się ułożyć po ucieczce z domu terroryzowanego przez ojca alkoholika. Jednak pewnego dnia dojrzała do decyzji, podjęła ją świadomie – postanowiła wstąpić do klasztoru benedyktynek. Kończy pracę z trudną młodzieżą, sprzedaje auto, żegna przyjaciół, którzy nie rozumieją jej postępowania, i przekracza mury klasztoru. Od tej pory Weronika jest postulantką, czyli tą ostatnią w szeregu.
Można odnieść wrażenie, że zakonnica jest godnym zaufania dobrem ogólnym. (s. 122)
Czytelnik razem z bohaterką spędza 11 lat za murami klasztoru. Przechodzi wraz z nią kilka etapów: postulat – obłóczyny – nowicjat – złożenie ślubów – opuszczenie klasztoru. Zaznajamia się z regułami zakonu św. Benedyktyna z Nursji, postępuje według jego  dewizy „Ora et labora” (Módl się i pracuj), poznaje życie benedyktynek od środka, cały klasztor (przydałaby się mapka), bierze udział w uroczystościach kościelnych i tych świeckich, modli się, uczy, pracuje (w ogrodzie, kuchni, pralni, księgarni), ale też weseli i smuci. Bo za murami klasztoru życie tylko w pewnym zakresie różni się od tego świeckiego. I te właśnie różnice najbardziej powinny zaciekawić zwykłego czytelnika, choć (niestety?) nie znajdzie tu afer i skandali czy pikantnych szczegółów. Ot, zwykłe zakonne życie. A może i niezwykłe?

czwartek, 22 września 2016

Wyczyścić pamięć



Autor: Sebastian Fitzek
Tytuł: Odprysk
Tłumaczenie: Barbara Tarnas
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 351
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-241-5899-7 



Z pewnością obraliśmy eksperymentalną drogę. Ale ten, kto chadza tylko utartymi ścieżkami, nigdy nie dokona nowych odkryć. (s. 60)
Sebastian Fitzek, niemiecki powieściopisarz podbił moje serce, a raczej umysł thrillerem Pasażer 23. Sięgnęłam po inną jego powieść, po Odprysk.
Poznajcie Marca Lucasa, 32-letniego doktora prawa, który jest streetworkerem i pracuje społecznie z trudną młodzieżą i z dziećmi z problemami w „Poradni dla dzieci i młodzieży w Neukölln, popularnie zwanej Plażą. Jest szczęśliwie żonaty z Sandrą i spodziewa się dziecka. Pewnego dnia wracając od teściów ulegli wypadkowi. Żona przeleciała przez przednią szybę, a on stracił przytomność. Ona zmarła, on ciężko chory z odpryskiem w szyi w pobliżu rdzenia kręgowego. Marc może zostać w każdej chwili sparaliżowany, ale to nic, gdyż obwinia siebie o śmierć zony i nienarodzonego syna. Jest bliski szaleństwa, chce zapomnieć o tragicznych wydarzeniach. Przypadkowo w czasopiśmie znalazł ogłoszenie, zaczynające się od nagłówku: „Uczenie się zapominania”. Marc odpowiedział na nie i po jakimś czasie sam profesor Patrick Bleibtreu przyjeżdża po niego i informuje:
Wymazujemy negatywne wspomnienia ze świadomości naszych pacjentów. Definitywnie. (s. 31)
Dlaczego wybór padł na Marca? Bowiem jest on obiecującym kandydatem do psychiatrycznych badań eksperymentalnych! Sztuczne spowodowanie całkowitej amnezji wymaże nie tylko tragiczne wspomnienia, ale wszystkie!
Niestety możemy wyczyścić panu tylko całą pamięć. (s. 57)
Ale w tym całym eksperymencie jest mały haczyk, paradoks:
Ale przed zapomnieniem przychodzi przypomnienie. (s. 50)
Koszmar Marca trwa. Klucze do mieszkania nie pasują, a na drzwiach widnieje już inne nazwisko. Ale! Otwiera mu kobieta w ciąży. to jego żona, która zginęła 6 tygodni wcześniej w wypadku samochodowym. On sam nie wie, czy jeszcze istnieje, czy nigdy go nie było. Niby wciąż żyje i pamięta, lecz i tego przestaje być pewny. Traci wiarę w siebie i w swoje realne wspomnienia. Nie jest w stanie odróżnić przyjaciela od wroga. Jego kondycja fizyczna i psychiczna jest coraz słabsza. Fala obłędu wsysa go w swój świat. Umysł płata figle, a może czas?

środa, 6 lipca 2016

Znienawidzona



Autor: Nele Neuhaus
Tytuł: Niekochana
Tłumaczenie: Anna i Miłosz Urbanowie
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Gorzka Czekolada
Liczba stron: 405
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-8008-198-7 


O Nele Neuhaus usłyszałam po raz pierwszy w czerwcu. I wkrótce wpadła mi w ręce jej książka, jej debiut Nielubiana.
W niedzielny poranek w winnicy jej właściciel znalazł zwłoki mężczyzny. Okazało się, że to znany prokurator Joachim Hardenbach, który popełnił samobójstwo. Na miejsce została wezwana Pia Kirchhoff, która od miesiąca pracowała w wydziale K11 w komendzie w Hofheim, a zaraz za nią jej szef Oliver von  Bodenstein. Po godzinie dostali wezwanie na miejsce kolejnego samobójstwa. W górach młoda i piękna kobieta skoczyła z 30-metrowej wieży widokowej. Jednak po obejrzeniu miejsca Pia doszła do wniosku, że to morderstwo.  Śledztwo rusza pełną parą. Bodenstein porozdzielał zadania i każdy od razu zajął się swoim przydziałem, bowiem komendant:
Dysponował świetnym zespołem. (s. 116)
Śledztwo zaraz na początku zaczyna się komplikować. Sprawę samobójstwa prokuratora przejęła wyższa instancja, ale morderstwo kobiety, niejakiej Isabel Kerstner, …
To, co jeszcze przed kilkoma dniami wyglądało na morderstwo w afekcie popełnione z zazdrości lub rozczarowania, nagle rozrosło się w bardzo złożoną sprawę. Nie chodziło w niej tylko o śmierć młodej dziewczyny, lecz o znacznie więcej. (s. 179)
I owe "znacznie więcej" dotyczy nie tylko pikantnych szczegółów z życia zamordowanej, ale także nie oszczędza rodzin, znajomych, biznesmenów i akcjonariuszy oraz ich zazdrosnych żon. Na jaw wychodzą niepokojące fakty, które tę sprawę łączą z samobójstwem prokuratora. Bodenstein ma wątpliwości, czy idzie w dobrym kierunku…

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Klasztorny eliksir



Autor: Brigitte Krautgartner
Tytuł: Polowanie na klasztorny eliksir
Tłumaczenie: Katarzyna i Kamil Markiewiczowie
Ilustracje: Nina Hammerle
Wydawnictwo: Święty Wojciech
Seria: Kiki rozwiązuje zagadkę
Tom: 2
Liczba stron: 179
Oprawa: miękka
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7516-635-4

Brigitte Krautgartner napisała serię książek detektywistycznych o Kiki – Kiki rozwiązuje zagadkę. Posiadam tylko drugi tom Polowanie na klasztorny eliksir i dziś o tych poszukiwaniach słów kilka.
Kiki to kilkunastoletnia dziewczynka, która przyjechała do wujka Nicka do opactwa benedyktyńskiego Bernau na wakacje. Swój pokój (a właściwie celę) nazwała „Kikizura” od klauzury, i na tabliczce dopisała, ze mężczyznom wstęp wzbroniony. To tu dziewczynka w ciszy analizuje swoje pomysły. W poprzednim roku prawie sama rozwiązała zagadkę kradzieży cennych sreber ze skarbca i tym razem marzyło jej się trochę więcej adrenaliny i jakaś zagadka:
Tak naprawdę w czasie tegorocznych wakacji raczej się dotąd nudziła i wcale nie potrzebowała odpoczynku. Wręcz przeciwnie – marzyła o tym, by wreszcie coś zaczęło się dziać. (s. 45)
I zaczęło! Sygnał karetki pogotowia zrywa ją na nogi. Siostra Blandyna straciła przytomność z niewiadomych przyczyn. Wkrótce Kiki jest świadkiem kłótni dwóch braci. Wprawdzie nie wiedziała do końca, o co się kłócą, ale wiedziała, że chodzi o ważne tematy. A do tego okazuje się, iż mnisi w klasztorze przeprowadzają jakiś tajny projekt, a opat, czyli jej ukochany wujek Nick, testuje na sobie jakąś dziwną, ziołową substancję spowalniającą starzenie. A eliksirem interesują się nie tylko braciszkowie, także podejrzane osoby. I jest jeszcze sugestia siostry Pryscylli na temat kradzieży pomysłu oraz ogródek z trującymi roślinami…
Kiki ma co robić. Do śledztwa w sprawie tajemniczego eliksiru zaprasza rówieśnika, kolegę Simona z benedyktyńskiego gimnazjum. Dwoje młodych ludzi organizuje sobie nawet biuro detektywistyczne, by mieć się gdzie spotykać i omawiać zdobyte informacje oraz planować dalsze kroki. Mała detektywka (jak mnie drażniło to sformułowanie!) przekonuje się, że praca w zespole ma swoje wady i zalety.

czwartek, 2 czerwca 2016

Statek podnosi kotwicę



Autor: Sebastian Fitzek
Tytuł: Pasażer 23
Tłumaczenie: Barbara Tarnas
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 351
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-241-5451-7


Czas jest krokiem ku prawdzie. (s. 304)
Jest w Niemczech pisarz uznawany za mistrza thrillerów psychologicznych. Dopiero teraz miałam okazję go poznać, choć ma na swoim koncie 14 powieści. Tym pisarzem jest Sebastian Fitzek, a ja dziś Wam opowiem o jego książce Pasażer 23.
Głównym bohaterem jest Martin Schwarz – policyjny detektyw i psycholog, który od 5 lat stracił poczucie sensu życia. Jego życie nie ma dla niego wartości, dlatego podejmuje się szalonych zadań. Przy ich wykonywaniu łamie zasady i regulaminy, ale… jest bardzo skuteczny! Jak wbije sobie coś do głowy, to jest zdolny do wszystkiego. Pracuje pod różnymi przykrywkami, często narażając swe życie i zdrowie. W ostatniej akcji wyrwał sobie cęgami jedynkę, by upodobnić się do przestępcy, bo nie chciał, aby 12-letni chłopiec został zgwałcony i zarażony wirusem HIV!
Po akcji siedząc na fotelu dentystki detektyw otrzymuje telefon od Gerlinde Dobkowitz, by jak najszybciej zjawił się na pokładzie wycieczkowca „Sułtan Mórz”. Martin drętwieje na tę informację. To ten sam statek, z którego 5 lat temu jego żona i syn skoczyli do Atlantyku z wysokości 50 m. Samobójstwo rozszerzone nie mieściło się w głowie policjanta. Jego żona nie mogła tego zrobić, nawet wytoczył proces kapitanowi, lecz przegrał.
Policjant w ciągu doby wszedł na pokład statku i udał się do Gerlinde. Od niej dowiedział się, że na tym statku znikali inni pasażerowie, głównie giną matki z dziećmi i to nie tylko na tym luksusowym liniowcu. Jedną z nich była mała dziewczynka Anouk Lamar, która po 8 tygodniach od zaginięcia odnalazła się razem z misiem syna Martina. Problem w tym, że dziewczynka milczy. Rentierka ma dowody, iż żona Martina nie skoczyła dobrowolnie. Policjant zaczyna własne śledztwo…, a jego sprzymierzeńcem staje się kapitan Daniel Bonhoffer. To on zwierza się Julii, matce jego chrześnicy:
Tylko nic nie mów: mamy na pokładzie pasażera 23. (s. 56)

piątek, 12 lutego 2016

Łut szczęścia



Autor: Gretchen Rubin
Tytuł: Lepiej! 21 strategii, by osiągnąć szczęście    
Tłumaczenie: Dorota Gruszka
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 288
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-240-4048-3


Ludzie powiadają: mieć łut szczęścia. Łut to dawna jednostka ciężaru. A szczęście? Czym ono jest? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na (nie)szczęście. Są bowiem wartości uniwersalne, które przez wszystkim postrzegane są jako szczęście. Są rzeczy, sprawy indywidualne, które dla poszczególnych osób będą i są szczęściem. Jednak szczęście bywa ulotne, a przecież każdy z nas chciałby być szczęśliwym człowiekiem. Tylko co robić, by być szczęśliwym? Na to pytanie odpowiada  najnowszy poradnik autorstwa Gretchen Rubin Lepiej! 21strategii, by osiągnąć szczęście. Już okładka przyciąga wzrok swoją intensywną żółcią i czerwonym napisem LEPIEJ! A do tego zmęczona i zapracowana kobieta, która dzięki tej książce staje się szczęśliwa.
Autorka, dla której czytanie jest jedyną formą rozrywki sprawiającą jej przyjemność, (należy do 3 klubów dyskusyjnych) kilka lat temu dostrzegła pewną prawidłowość. Otóż zmiany wpływające na fakt bycia szczęśliwym lub nie zależą od konkretnych nawyków, a nawyki kształcimy my sami! W swojej książce ukazuje, jak zmienić swoje istniejące już nawyki, jak wykształcić nowe, jednak nie daje konkretnej recepty.
Przed rozpoczęciem czytania poradnika autorka radzi zrobić listę swoich nawyków do wyrobienia lub listę zmian do wprowadzenia do swego życia. Ja od siebie dodam, że warto zrobić krótki test z końca książki, by wiedzieć, jakim typem osobowości się jest: prymusem, wątpiącym, zobligowanym czy buntownikiem. To znacznie ułatwi nie tyle czytanie, co zrozumienie siebie i przystąpienie do zmiany nawyków, by być, by stać się szczęśliwym. Ale uwaga! Autorka niejako przestrzega:
Zmiana nawyków jest prosta, ale i niełatwa. (s. 10)
Gretchen na początku uświadamia czytelnikowi, czym są nawyki i jakie kolosalne znaczenie odgrywają w życiu człowieka. To one bowiem stanowią szkielet naszego codziennego życia. To one są kluczem do zrozumienia, jak ludzie mogą się zmieniać. Okazuje się, ze gdy człowiek robi coś nawykowo, to się nie wysila, aby podjąć decyzję. Mózg oszczędza nam wysiłku i gdy ma okazję, to zmienia dane zachowanie w nawyk. W stresujących sytuacjach człowiek wybiera dla siebie dobre zachowania. Jednakże z drugiej strony nawyki niosą ze sobą niebezpieczeństwo zniewolenia. I weź tu człowieku znajdź złoty środek!
Nawyk jest dobrym służącym, ale złym panem. (s. 22)

piątek, 8 maja 2015

Nosić czyjeś nazwisko



Autor: Lebert Norbert, Lebert Stephan
Tytuł: Noszę jego nazwisko. 
Rozmowy z dziećmi przywódców III Rzeczy
Tłumaczenie: Maria Przybyłowska, Janina Szymańska-Kumaniecka
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 159
Oprawa: twarda
Data wydania: 2004
ISBN: 83-7311-989-2



W 1993 roku podczas porządkowania papierów po zmarłym ojcu, dziennikarz Stephan Lebert, natknął się na przeprowadzone w 1959 r. przez Norberta Leberta wywiady. Ich bohaterami były dzieci najbardziej prominentnych nazistów: Himmlera, Goringa, Bormanna, Hess, Franka, von Schiracha. Stephan Lebert postanowił kontynuować dzieło ojca i po latach także odwiedził potomków hitlerowskich zbrodniarzy. W efekcie powstała praca niezwykła, o rzadko spotykanej sile oddziaływania. Szczególne wrażenie robi konstrukcja książki, w której obok siebie zostały zamieszczone przeprowadzone w odstępie niemal pół wieku wywiady. Pozwala to na wnikliwą analizę drogi, jaką przeszły w wolnych Niemczech dzieci przywódców III Rzeszy. Książka Lebertów powraca do – unikanego często w Niemczech – problemu indywidualnego rozliczenia zbrodniarzy nazistowskich.

Dziś znamienna data – 70 rocznica zakończenia II wojny światowej. I to właśnie dziś postanowiłam opublikować recenzję książki, którą przeczytałam 2 tygodnie temu. Autorami są dwaj dziennikarze, ojciec i syn, Norbert Lebert i Stephan Lebert. A tytuł owej książki Noszę jego nazwisko. Rozmowy z dziećmi przywódców III Rzeszy. I już wiecie wszystko, prawie wszystko… Po tę pozycję sięgnęłam z czystej ciekawości, jak ukształtowała się psychika dzieci największych zbrodniarzy hitlerowskich i jak po wojnie potoczyły się ich dalsze losy.
Dzieci nazistów, skazane na nazwisko ojców, musiały dokonać wyboru – jak się będą obchodzić z przeszłością. Na zupełnie innych zasadach niż inni Niemcy.
Niektóre z nich poszły w ślady swoich ojców. I to przeraża. (s. 17)
Wszystko zaczęło się 15 lat po wojnie. W 1959 roku, kiedy to na łamach czasopisma "Weltbild" pojawił się cykl reportaży z serii Nosisz przecież moje nazwisko. Wywiady przeprowadził Norbert Lebert z młodymi jeszcze dziećmi najbardziej prominentnych, ale i najbardziej okrutnych nazistów, czyli z dziećmi: Rudolfa Hessa, Heinricha Himmlera, Martina Bormanna, Hansa Franka (król Polaków jak siebie nazywał), Hermana Göringa i Baldura von Schiracha. Nie ma wywiadu z dziećmi Josefa Goebbelsa, ponieważ cała rodzina popełniła samobójstwo.
Nosisz moje nazwisko to książka napisana i zredagowana przez Stephana Leberta. Przedstawia skrócone biografie kilku osób. Życiorysy tych bohaterów w wielu punktach są podobne do naszych. Może to przerażać i budzić choćby oburzenie, ale trzeba pamiętać, że dzieci nazistów w czasie wojny miały normalne dzieciństwo, one tak naprawdę nie wiedziały co to wojna, nalot, głód, łapanka...

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Dobra karma



Autor: David Safier
Tytuł: Marna karma
Tłumaczenie: Inez Okulska
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 304
Oprawa: miękka
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-241-51913-2

KONKURS „KSIĄŻKA ZA LEPIEJA” – TUTAJ

Czy trzeba zostać mrówką, żeby nauczyć się być człowiekiem? Na to pytanie musi odpowiedzieć sobie sławna prezenterka telewizyjna, która po śmierci odradza się jako mrówka i w kolejnych wcieleniach zbiera dobrą karmę dobrymi uczynkami, po to, żeby odpokutować swoje winy i odnaleźć szczęście. „Dzień, w którym umarłam, nie bardzo był przyjemny. I to wcale nie z powodu śmierci. Jej udało się zająć dopiero szóste miejsce w rankingu najgorszych momentów całego dnia...” – zaczyna swoją opowieść Kim – trzydziestodwuletnia kobieta sukcesu. Najsławniejsza prezenterka telewizyjna, żona mężczyzny idealnego i matka cudownej  pięciolatki. Najgorszy moment numer jeden nastąpił po jej nagłej śmierci, kiedy to ogromna mrówka, która przedstawiła się jako Budda, poinformowała Kim, że ponieważ nie była dobra dla innych, odrodziła się jako mrówka. I teraz ma się postarać być lepsza. I dalej Kim opowiada, jak to w kolejnych wcieleniach zbierała dobrą karmę dobrymi uczynkami. Historia zabawna, absurdalna, galopująca przez coraz bardziej nieprzewidywalne zdarzenia i kolejne progi reinkarnacji. Przez różne kraje i światy podziemne. Mamy tu Casanovę w różnych wcieleniach i Buddę. Wielki świat i świat zwykłych ludzi. Zaskakujące światy owadów i czworonogów…  I wiele, wiele wielkich miłości…

Zanim zaczniecie czytać poniższą recenzję, zastanówcie się, czy jesteście dobrymi ludźmi i ile dobrych uczynków spełniliście… w tym życiu. To ważne. Dlaczego? Żebyście się nie przestraszyli konsekwencji na przyszłość, tak jak to było z główną bohaterką powieści Marna karma Davida Safiera.
Kim Lange jest wielką gwiazdą telewizji niemieckiej. Ma rodzinę, ale nie poświęca jej zbyt wiele czasu i uwagi, kariera jest dla niej ważniejsza, nawet bardziej niż urodziny córki. Kim właśnie otrzymała prestiżową nagrodę, spędziła upojną noc w ramionach przystojnego kolegi po fachu z konkurencyjnej stacji i wyszła na balkon hotelu... Niby nic takiego, ale kto by przewidział, że akurat tej nocy do atmosfery dostanie się stacja kosmiczna, której 2% nie ulegnie spaleniu? Kto by przewidział, że jedna z części centralnie trafi w dziennikarkę? I to jaka część?! Gwarantuję, że ze śmiechu spadniecie z krzesła! Tak absurdalną sytuację trudno sobie wyobrazić, a co dopiero przewidzieć!
Kiedy Kim doszła do siebie po zderzeniu z pewnym elementem stacji kosmicznej stwierdziła, iż ma ogromną głowę, okropny odwłok, 6 odnóży, 2 ekstremalnie długie czułki! Wypisz, wymaluj – mrówka! Tak, to była Kim w swym nowym zwierzęcym wcieleniu. Dlaczego mrówka? Bo nie zasłużyła na nic innego, bo była niedobra dla innych. Dołączyła do takich sław jak Dżyngis Chan, Giacomo Casanova,Einstein…

wtorek, 15 lipca 2014

Nosić amulet



Autor: Heidi Rehn
Tytuł: Kobieta z bursztynowym amuletem
Tłumaczenie: Aldona Zaniewska
Wydawnictwo: Świat Książki
Tom: 1
Liczba stron: 542
Oprawa: miękka
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7799-154-1

Powieść historyczno-przygodowa, rozgrywająca się podczas Wojny Trzydziestoletniej (1618-48). Rudowłosa piękność, bystra i zręczna Magdalena, pracuje jako felczerka w taborze cesarskich wojsk. Wkrótce zapała wielkim i odwzajemnionym uczuciem do Ericka. Ale to zakazana miłość, bo ojcowie obojga byli kiedyś wrogami. Po jednej z bitew Erick przepada bez śladu, a Magdalena musi podjąć brzemienną w skutki decyzję…

Ze względu na dwa gatunki w jednym, czyli przygodówkę z historią, sięgnęłam po książkę Heidi Rehn Kobieta z bursztynowym amuletem. To pierwsza część z dwóch (druga to Złoto czarownic).  
Powieść zaczyna się ciekawie – dwie sześcioletnie dziewczynki, Magdalena i Elsbeth, kłócą się o sukienkę, szarpią ją, wyrywają sobie z rąk. W tym czasie w Magdeburgu szaleje pożar, trwa rzeź (tzw. magdeburskie wesele). W trakcie szarpaniny Magdalena upada, a po chwili zostaje wciągnięta przez tłum ludzi uciekający z miasta. Życie ratuje jej kilkunastoletni chłopak, Eric Grohnert. Odprowadzając małą dziewczynkę do obozu wojsk cesarskich, do jej rodziny, chłopak daje jej bursztynowy amulet w kształcie łezki, jedyną pamiątkę rodzinną. Amulet ma ją chronić przed wszelkimi niebezpieczeństwami. Jak się okazuje, ojciec Magdaleny, to śmiertelny wróg ojca Erica. Mimo antagonizmów między rodzinami ojciec dziewczyny w ramach podziękowania za uratowanie życia jedynej córki zaprowadza sierotę Erica do obozu cieślów. I tak zaczęła się historia znajomości i miłości Magdaleny i Erica.

środa, 13 listopada 2013

Primum non nocere



Autor: Wolf Serno
Tytuł: Medyczka z Bolonii
Tłumaczenie: Eliza Borg, Maria Przybyłowska
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 544
Oprawa: miękka
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7799-878-6 



W 1552 roku w Bolonii przychodzi na świat Carla – dziewczynka podwójnie naznaczona przez los – znamieniem na twarzy, które inkwizycja traktuje jako znak czarownic, i wielkim medycznym talentem. Nie mogąc legalnie uczęszczać na studia medyczne, potajemnie, ze strychu uniwersytetu bolońskiego przysłuchuje się wykładom wybitnego chirurga Gasparego Tagliacozzi. Wkrótce zostaje jego asystentką i kochanką. Asystuje przy operacjach mistrza, zdobywa wiedzę, ale nie udaje jej się zdobyć serca słynnego medyka. Wykorzystana i odepchnięta nie rezygnuje ze swoich marzeń. Zaczyna w sekrecie leczyć ludzi pokrzywdzonych przez los, narażając się siepaczom inkwizycji…

Primum non nocere to jedna z głównych zasad obowiązująca w medycynie od wieków, łac. "po pierwsze nie szkodzić". Taki tytuł posta wybrałam ze względu na tematykę kolejnej powieści przeczytanej przeze mnie. W końcu przyszła pora na prawdziwą cegiełkę, długo dojrzewała ona do czytania, zaś ja do jej przeczytania. W sumie 3 dni zajęło mi przeczytanie 544 stron książki Wolf Serno Medyczka z Bolonii.
To prawdziwa gratka dla osób interesujących się codziennym życiem ludzi w dawnych wiekach, w tym wypadku w II połowie XVI wieku we Włoszech, głównie w Bolonii. To gratka również dla miłośników dawnej sztuki medycznej, historii medycyny. I od razu jedna uwaga – to książka ze szczegółowymi opisami różnych zabiegów medycznych, operacji czy sekcji zwłok, czyli zdecydowanie dla czytelników o mocniejszych nerwach, których nie przeraża widok krwi czy skalpela w ręku, i to w ręku kobiety! Trzeba bowiem pamiętać o tym, że w tamtych czasach prawo wykonywania zawodu lekarza mieli tylko mężczyźni.

czwartek, 11 lipca 2013

Żyć nadzieją

Autor: Tina Rothkamm
Tytuł: Droga do nadziei
Tłumaczenie: Małgorzata Leszczyk
Wydawnictwo: Hachette Polska
Seria: Pisane przez życie
Liczba stron: 272
Oprawa: miękka
Data wydania: 2012
ISBN: 978-83-7739-918-7



Gdy Tina Rothkamm zakochuje się w szarmanckim tunezyjskim lekarzu, jej życie zaczyna się układać jak w romantycznej powieści. Szarmancki i otwarty na świat Farid szturmem zdobywa jej serce. Wkrótce Tina zachodzi w ciążę. Jednak dopiero podczas nocy poślubnej rzekomy książę z bajki ujawnia swoje prawdziwe oblicze. Mijają lata życia w ciągłym strachu. Tina stara się walczyć o swoją kobiecą godność i o wolność dla siebie i swojej córki, Emiry. Dopiero gdy krajem wstrząsa jaśminowa rewolucja, dla pozbawionej nadziei matki pojawia się ostatnia szansa - ucieczka łodzią rybacką przez otwarte morze. Zdesperowana Tina podejmuje jedną z najtrudniejszych decyzji w swoim życiu.

Tym razem w bibliotece mój wzrok padł na książkę Tiny Rothkmamm W stronę nadziei. Po przeczytaniu opisu doszłam do wniosku, że to kolejna pozycja typu Europejka zakochana w Arabie, czy dokładniej w Muzułmaninie. Tego typu książek parę przeczytałam kilka lat temu. Jak dla mnie wszystkie były pisane na jedno kopyto. Ale… wypożyczyłam tę pozycję ze względu na zdjęcia autorki i jej córki zamieszczone w środku oraz miłą dla oka czcionkę i niewielki format.
No cóż, nie dałam się uwieść od początku słowom autorki. Długo się męczyłam i miałam ochotę zostawić czytanie. Po niektórych akapitach mój wzrok tylko się prześlizgiwał. Przyznam szczerze, że nie przepadam za narracją 1-osobową i powolną akcją, w której jest dużo retrospekcji do wcześniejszego życia bohaterki. Ba, tu był nawet niechlubny wątek polski!