Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja humanitarna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcja humanitarna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lutego 2016

Drimerka w akcji



Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Amelia
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 356
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-8075-038-8

Sięgnęłam po najnowszą książkę Katarzyny Michalak Amelia i…coś mnie trafiło. Ale o tym w dalszej części.
Główna bohaterka Amelia pojawia się w Zabajce, bo tam ją skierował liścik znaleziony w kieszeni nie jej kurtki. Kobieta jest po ciężkim wypadku, miała ranę ciętą głowy i cierpi na zanik pamięci. Ale nie przeszkadza jej to w cieszeniu się życiem. Entuzjastycznie wita się z miasteczkiem i wszystkimi mieszkańcami, będącymi akurat na rynku. Ruch na chwilę zamiera po okrzyku kobiety:
Goooood moooorning, Zabajko! (s. 7).
Po chwili już ma pierwszych gości, trzy Gracje, czyli srogą wójtową Oleksę z asystą, a potem Tosię z przedszkola i Ksenię z apteki. Nić porozumienia zawiązała się od razu. Do grona przyjaciółek niebawem dołączyła Marylka ze sklepu. Pojawia się też przystojniak, czyli Olgierd, brat Tosi.
Sytuacja jest o tyle ciekawa i pełna niejasności, gdyż Amelia nie jest Amelią. Nie wie, kim jest. Została znaleziona z rozciętą głową i w za dużej kurtce, w kieszeni której była koperta, a w niej dziwna kartka z krótką wiadomością od tajemniczego T. i pieniądze. Z liściku wynikało, że młoda kobieta ma na imię Amelia. Zgodnie z instrukcją z listu pojawiła się w Zabajce i zamieszkała w kamienicy. W tym budynku mieszka i szykuje swoją kawiarenkę, Kawiarenkę pod Różą. Mówi Wam to coś? Wszystko się zmienia, gdy w progu jej kamienicy pojawia się tajemniczy T. i żąda widzenia się z Melanią.

niedziela, 19 lipca 2015

Cud niepamięci



Autor: Katarzyna Michalak
Tytuł: Kawiarenka pod Różą
Wydawnictwo: Filia
Seria: Książki kucharskie
Tom: 2
Liczba stron: 303
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7554-310-0


Wzięłam sobie na podróż powieść Katarzyny Michalak Kawiarenka pod Różą i byłam zła sama na siebie. Na autorkę również. Nie przekartkowałam książki i nie zorientowałam się, jak mało jest samego tekstu do czytania. W drodze powrotnej przez godzinę się nudziłam.
Kawiarenka pod Różą to opowieść z książką kucharską na słodko lub książka kucharska o słodkościach z opowieścią w tle. Obie te rzeczy trochę za daleko od siebie, moim skromnym zdaniem. Powieść podzielona jest na 4 części, a każda z nich dotyczy jednego z bohaterów. Między częściami przez kilkadziesiąt stron podawane są przepisy na słodkości wszelkiej maści. Coś dla łasuchów! Ale po kolei…
W małym miasteczku Zabajka koło Chojnic pojawia się rewolucja o imieniu Amelia. W piątkowy ranek budzi się w nowym domu i ze szczęścia wybiega w koszuli nocnej. Otwiera drzwi na szerokość i krzyczy: Goooood moooorning, Zabajko! (s. 10). A że ranek był już dość późny i trochę ludzi na rynku było, bowiem nowy dom bohaterki to kamieniczka w rynku, to całe miasteczko zamarło. Już po chwili Amelia miała gości – komitet powitalny w osobie srogiej wójtowej Oleny i jej dwóch koleżanek. Następni goście znacznie sympatyczniejsi to Tosia z przedszkola i Ksenia  z apteki. Te dwie kobiety od razu znalazły nić porozumienia z Amelią. Do grona przyjaciółek wkrótce dołączyła Marylka ze sklepu. Oczywiście, mężczyzna też musi być, więc pojawia się przystojny Olgierd, brat Tosi.
Sytuacja jest o tyle ciekawa i pełna niejasności, bowiem Amelia nie jest Amelią. Nie wie, kim jest. Została znaleziona z rozwaloną czymś ciężkim głową i w za dużej kurtce, w kieszeni której była koperta, a w niej dziwna kartka z krótką wiadomością od tajemniczego T. i pieniądze. Z liściku wynikało, że młoda kobieta ma na imię Amelia. Zgodnie z instrukcją z listu pojawiła się w Zabajce i zamieszkała w kamienicy po starym Cichockim, której ten nie chciał od dawna sprzedać. Amelia niewiele wie o sobie – kocha niezapominajki i róże oraz umie piec słodkości!
Nie męczyły ją wspomnienia, które gdzieś tam czają się na skraju umysłu, chcesz je pochwycić, a one umykają, niczym cień przed słońcem. Amelia nie miała żadnych wspomnień. Zupełnie, jakby urodziła się tydzień temu w bydgoskim szpitalu, nieco większa niż standardowy noworodek. No i starsza o jakieś dwadzieścia pięć lat. Pi razy oko. (s. 95)