Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XX-lecie międzywojenne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XX-lecie międzywojenne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 sierpnia 2021

Zamieć

Autor: Tomasz Duszyński

Tytuł: Zamieć

Wydawnictwo: SQN

Seria: Glatz

Tom: 3

Liczba stron: 456

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Data wydania: 2021

ISBN: 978-83-8210-234-5

 

 

Jeśli komuś za gorąco, to niech się ochłodzi przy powieści Zamieć Tomasza Duszyńskiego. To trzeci tom cyklu Glatz.

To się stało na Śnieżniku, Koschlella. (s. 44)

Luty 1923 roku. Hrabstwo Kłodzkie skuła lodem mroźna zima, a kryzys gospodarczy puka do drzwi jej mieszkańców. Na Śnieżniku, na szczycie Wieży Wilhelma przewodnik znajduje okaleczone ciało turysty. Tego samego dnia został zamordowany ceniony naukowiec. Morderca zostawia wiadomość. Przedstawia się jako Rübezhal – Duch Gór, bohater lokalnych legend. Sprawę otrzymuje nadwachmistrz Franz Koschella, szef Wydziału Kryminalnego w Kłodzku. Okazuje się, że ofiary nie są przypadkowe. Trop prowadzi do szpitala pod Berlinem i dawnego znajomego kapitana Wilhelma Kleina. Koschella wie, że klucz do rozwiązania sprawy tkwi w przeszłości wojskowego śledczego. Konfrontacja obu mężczyzn jest nieunikniona. Prawda okaże się brzemienna w skutki…

Śledztwo rozchodziło się w szwach… (s. 295)

Od początku dużo się dzieje. Wiele tu niewiadomych i tajemnic, mroczne towarzystwo, sieć dziwnych powiązań, a klucz do ich rozwiązania tkwi w przeszłości. Skomplikowana intryga gmatwa się, gdy służby specjalne wkraczają do akcji. W zawiłościach wielotorowej akcji można się pogubić. Napięcie rośnie, a czas ucieka. Ofiar przybywa. Morderca dopiero się rozkręca. Ma wszystko drobiazgowo zaplanowane, począwszy od ożywienia legendy Rübezahla. Bawi się z policją. Konsekwentnie zmierza do celu, a jego motywacja zaskakuje. Morduje dla przyjemności, walczy o sprawiedliwość czy mści się? Autor nie szczędzi czytelnikowi drastycznych opisów zbrodni i przemyślanych sposobów ich wykonania. Myli tropy.

To śledztwo wykracza daleko poza zwykłą sprawę kryminalną. (s. 304)

wtorek, 14 lipca 2020

Glatz. Kraj Pana Boga

Autor: Tomasz Duszyński
Tytuł: Glatz. Kraj Pana Boga
Wydawnictwo: SQN
Seria: Glatz
Tom: 2
Liczba stron: 452
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2020
ISBN: 978-83-8129-756-1



Sięgnęłam po kryminał retro Glatz. Kraj Pana Boga Tomasza Duszyńskiego, nie znając tomu pierwszego. Nie żałuję.
Masz wszystko, Koschella, oprócz czasu… (s. 68)
Przypadkowo odnalezione zwłoki koło Zieleńca należą do zaginionej przed pięciu laty Sabine Hunfeld. Ktoś w 1916 roku nie dopełnił obowiązków. Ktoś skutecznie zatarł ślady. Sprawę otrzymuje wachmistrz Franz Koschella, szef Wydziału Kryminalnego w Kłodzku. Wkrótce dochodzi do niespodziewanych wydarzeń. Śledztwo zaginięcia córki znanego importera cygar przybiera nieoczekiwany obrót. Koschellę okrzyknięto Mścicielem z Kłodzka. Do miasta przyjeżdża wojskowy śledczy, kapitan Wilhelm Kelin. Zaczyna prywatne dochodzenie. Może pomóc swojemu protegowanemu w jego szaleńczych planach lub mu przeszkodzić. Czas ucieka.
Dlaczego więc dochodzi do kolejnych zabójstw? (s. 253)
Sprawa zaginięcia dziewczyny od początku śmierdzi. Mają miejsce kolejne dramatyczne wypadki. Przybywa ofiar afery z Sabine H. Policja „robi, co może”. Wychodzą na jaw ciemne sprawki. Chora ambicja i chęć wzbogacenia się wiedzie niektórych drogą przestępstw. Obrazy z kłodzkiego więzienia szokują brutalnością i sadyzmem. Władza i sprawiedliwość mają tu inną definicję. Do tego chora ambicja, źle pojmowana lojalność. Nowy strażnik więzienny Leon Czosek albo zda z niej egzamin, albo nie. Do tego dochodzą obrazy wykorzystywania kobiet, bicie, zastraszanie, wyłudzanie i… znacznie więcej. Mroczne towarzystwo, którego lepiej unikać.
Nasze hrabstwo nazywają krajem Pana Boga. (s. 314)

poniedziałek, 6 listopada 2017

Odrodzić się jak feniks z popiołów



Autor: Greta Gulsen
Tytuł: Jak Feniks z popiołów
Wydawnictwo: Czarna Kawa
Liczba stron: 316
Oprawa: miękka
Data wydania: 2017
ISBN: 978-83-947664-3-6

 
Zdrowie przede wszystkim. (s. 266)

I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, zwłaszcza gdy akcja książki Grety Gulsen Jak Feniks z popiołów rozgrywa się w środowisku lekarskim.
Jestem przede wszystkim kobietą, która ma mnóstwo problemów... (s. 111)
Tak o sobie mówi Laura Chojnicka – młoda stażystka sopockiego szpitala. Główna bohaterka z powodu poważnej wady serca oczekuje na przeszczep. Jednak w 2000 roku tego typu operacja była wciąż nowością. W dodatku młoda pani doktor nie boi się nikogo i niczego oprócz… siebie samej. Skrywa w sobie jakąś straszną tajemnicę, przez którą nie może spać i nawet leki nie pomagają. Mówi wprost:
Ja nie jestem normalną kobietą – warknęła z irytacją. – Ja nie czuję się kobietą. Nie po tym, co się stało. (s. 100)
Ale z drugiej strony bohaterka chce być szczęśliwa tak jak każdy człowiek. Problem polegał na tym, że bardzo się przed tym broniła. Zaloty mężczyzn z marszu odrzucała, jakby miłość była czymś zakazanym. Jej szczere i bezpośrednie odpowiedzi zwykle odstraszały mężczyzn, a teraz fascynowały tych skupionych wokół niej w szpitalu (Kostek, Iwo, Natan, profesor Woliński i jego brat Nikodem Woliński). Do grona jej adoratorów dołączył przystojny aktor Frederico Mori. To on zamącił jej w głowie wyznaniem miłości. Lecz Laura jest jak głaz. Nawet jej własna podświadomość karci ją, bawi się z nią.
Kiedy w grę wchodzi ludzkie życie, nie będę przejmował się przepisami, jeśli są one błędne! (s. 155)
Świat medyczny w powieści ukazany jest głownie z punktu widzenia lekarzy, którzy badają pacjentów, rozmawiają z nimi, operują ich, przeżywają ich śmierć, a nawet świadomie łamią prawo, byle uratować ludzkie życie, które się odrodzi jak Feniks z popiołów. Jednak jak sama bohaterka przyznała – papier nie czynił z niej lekarza, gdyż w tym zawodzie często teoria miała się nijak do praktyki. Zgony pacjentów oraz życie Laury i Gai w cieniu śmierci skłaniają bohaterów do dyskusji na temat życia i śmierci. Szczególnie tego, co jest po śmierci. Gustaw Chojnicki, brat lekarki uważa, że śmierci nie ma, bo jest Druga Strona Tęczy, jest reinkarnacja:
To tak jak po przeszczepie – dostajesz nowe życie. Odchodzimy stąd, by odrodzić się po tamtej stronie niczym Feniks z popiołów. (s. 266)

poniedziałek, 30 października 2017

Miłość polsko-niemiecka



Autor: Joanna Jax
Tytuł: Dziedzictwo von Becków
Wydawnictwo: Videograf
Seria: Dziedzictwo von Becków
Tom: 1
Liczba stron: 408
Oprawa: miękka
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7835-323-2 

Joanna Jax to olsztyńska pisarka, która ma na koncie kilka książek. Jedną z nich jest Dziedzictwo von Becków­ – powieść, którą chciałam przeczytać ze względu na… tytuł!  
Kocham cię bardziej, niż chciałabym się do tego przyznać. I właśnie dlatego obawiam się, że przyniosę ci zgryzoty zamiast szczęścia. Z wielu rzeczy przeze mnie będziesz musiał zrezygnować. (s. 34)
Te prorocze słowa wypowiada Maria Tarnowska do swojego ukochanego Wernera von Becka. Zetknął ich los. Ona sierota, biedna nauczycielka, aczkolwiek niezwykle piękna i subtelna. On przystojny mężczyzna, absolwent architektury i syn bogatego pruskiego junkra o arystokratycznych korzeniach. Ktoś by powiedział – mezalians… I miałby rację, bo w roku 1934 również w Wolnym Mieście Gdańsku obowiązywały jeszcze pewne zasady dotyczące zawierania małżeństw. Ta płomienna miłość między dwojgiem młodych ludzi może w innych czasach miałaby szansę przetrwać, ale lata 30. XX wieku były burzliwe. W Niemczech coraz silniejszą pozycję zdobywał Adolf Hitler…
Mamo, są inne czasy. Te nasze tytuły już nic dzisiaj nie znaczą. Chełpienie się takimi rzeczami jest wręcz niewłaściwe. (s. 47)
Wprawdzie to był już XX wiek i do pewnych spraw podchodziło się bardziej liberalnie niż wcześniej, to mimo to w kręgach arystokratycznych wciąż liczyła się dobra pozycja, majątek, pochodzenie. Rodzice Wernera wybrali mu narzeczoną – lekarkę Ritę von Lausch. Mężczyzna nie miał szans na podjęcie własnej decyzji, choć jego ukochana czekała na niego w Gdańsku. Splot nieoczekiwanych wydarzeń sprawił, że Werner został w rodzinnej posiadłości. Nie zapomniał o Marii i ich nienarodzonym dziecku, za to inni bardzo chcieli, aby tak się stało. I dopięli swego w dość okropny sposób. Maria wyjechała, zniknęła z oczu nielicznych osób. A Werner ożenił się z Ritą i został oficerem SS. Jednak ich miłość, mimo że podeptana, zbrukana, jeszcze się w nich tliła… Tliła się, aby przetrwać, aby mógł dalej istnieć ród von Becków.
Tego, co miała w sercu, nikt nie był w stanie spalić ani w żaden inny sposób zniszczyć, i to było najważniejsze. (s. 320)

niedziela, 18 grudnia 2016

Przedwojenna dyplomacja



Autor: Piotr Kitrasiewicz
Tytuł: Jego Ekscelencja na herbatce z Göringiem
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 352
Oprawa: miękka
Data wydania: 2016
ISBN: 978-83-7779-294-0




Okres dwudziestolecia międzywojennego jest bardzo zróżnicowany. Po 123 latach niewoli Polska wróciła na mapy świata, z kolei Niemcy musiały się podnieść po przegranej w Wielkiej Wojnie. Stosunki polsko-niemieckie kształtowały się w tym czasie na nowo, a jednocześnie dalej dotykały spraw i wydarzeń sprzed wieków, ulegały poważnym zmianom. To właśnie o nich i o środowisku dyplomatycznym Berlina lat 30. XX-wieku jest najnowsza książka Piotra Kitrasiewicza Jego Ekscelencja na herbatce z Göringiem.
Wczorajsi przyjaciele stają się wrogami, a wrogowie przyjaciółmi. Jak to w polityce. 
(s. 53)
Po klęsce Niemcy zaczęły się szybko odbudowywać. Na nowo tworzyły swoją potęgę. Wkrótce przestały respektować postanowienia Traktatu Wersalskiego i stopniowo zajmowały terytoria najbliższych sąsiadów. Nieposkromiony apetyt miały na Prusy Wschodnie i Wolne Miasto Gdańsk. Nową politykę Niemiec tworzył niepozorny mężczyzna z wąsikiem, o twarzy i oczach bez wyrazu – Adolf Hitler. Uznawał on istnienie Polski za fakt i realny element życia politycznego Europy i świata, a jednocześnie to on w białych rękawiczkach dokonywał łatwych i bezkrwawych podbojów, w dodatku przy cichym pozwoleniu innych państw. 

Grupa dyplomatów na otwarciu wystawy

Od VII 1933 roku Polskę i jej interesy w Berlinie reprezentowała poseł – Józef Lipski, który rok później został mianowany Jego Ekscelencją Ambasadorem Rzeczypospolitej Polskiej w Rzeszy Niemieckiej. Pojawił się on na arenie wydarzeń historycznych w trudnych czasach, kiedy to atmosfera wojny zagęszczała się, hitleryzm rósł w siłę, zaś nastroje antysemickie i intrygi polityczne mnożyły się. Józef Beck, minister spraw zagranicznych, udzielił miedzy innymi takich wskazówek:
Nasza polityka musi być jasna, przejrzysta i prosta: szanujmy się nawzajem, a wtedy nie zaistnieją między naszymi państwami sprawy, których nie da się załatwić w sposób satysfakcjonujący w obie strony. Musi pan przez cały czas być blisko nich, nie unikać bankietów, polowań, wernisaży i premier. (s. 18)
Również marszałek Piłsudski udzielił rady Lipskiemu, a właściwie przestrogi:
Ty ambasadorze, masz niewdzięczną misję. Trudną i odpowiedzialną. jesteś wśród szakali, które teraz udają miłe baranki. Nie daj się zwieść. (...) Ale uważaj… Są inteligentni i wyrachowani. Nie mówią tego, co czują. (…) Jedz i pij z nimi, rozmawiaj, uśmiechaj się, ściskaj im ręce, ale nie daj się oszukać. (s. 78)

piątek, 25 marca 2016

Oddam sierotę w 'dobre' ręce



Autor: Christina Baker Kline

Tytuł: Sieroce pociągi
Tłumaczenie: Berenika Janczarska
Wydawnictwo: Czarna Owca
Seria: Szmaragdowa seria
Tom: 6
Liczba stron: 369
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7554-821-1 


Dziś opowiem Wam o książce, przed której czytaniem jakiś czas się broniłam, ale gdy już zaczęłam ją czytać, to przepadłam! Powieść Christiany Baker Kline Sieroce pociągi otworzyła mi oczy na nieznaną mi do tej pory historię USA, pokazała mało znany, lecz istotny epizod w historii tego mocarstwa.
Zacznę od faktów historycznych. W latach 1854-1929 miał miejsce w USA pewien… eksperyment społeczny! Przez 75 lat z Nowego Jorku i innych metropolii Wschodniego Wybrzeża na Środkowy Zachód regularnie kursowały sieroce pociągi. W tym czasie przewiozły ponad 200 tys. dzieci osieroconych, porzuconych i bezdomnych.  Często były to dzieci pierwszego pokolenia imigrantów przybyłych do USA z Włoch, Irlandii, Polski (zdjęcia zamieszczone w dodatku na końcu książki są bardzo przejmujące).
Dwieście tysięcy dzieci wysłanych pociągami na Środkowy Zachód – zebrane z ulic Nowego Jorku niczym odpadki, jak śmieci załadowane na barkę i odsyłane najdalej, jak się da, poza zasięg wzroku. (s. 224)
Pod przykrywką adopcji dzieci trafiały do różnych rodzin. Ot, ślepy traf! Najczęściej czekał je los służących, taniej siły roboczej. Ale i droga do ‘nowego domu’, o ile można tak nazwać przyszłe miejsce zamieszkania tych dzieci, nie była usłana różami. Kilka dni w pociągu na twardych ławkach, bez możliwości umycia się, ze skromnym wyżywieniem, pod opieką surowych wychowawców z domu dziecka, jechały w nieznane. Starsze dzieci musiały się opiekować młodszymi. Na stacjach, na których zatrzymywały się sieroce pociągi, wcześniej rozwieszano plakaty informujące, że będą sieroty do przygarnięcia tego dnia i w takich godzinach. Mieszkańcy miasteczek i okolicznych wsi zbierali się na dworcach i oglądali dzieci jak konie na targu przed kupnem, szczególnie okoliczni farmerzy, którzy szukali taniej siły roboczej.
Zaledwie złożenie podpisu pod dokumentami dzieli was od jednego z dzieci stojących na podium: silnych, zdrowych, zdatnych do pracy w gospodarstwie i pomocy w domu. Macie okazję  uratować jakieś dziecko przed osieroceniem, nędzą… także przed grzechem i zgorszeniem. (s. 88-89)
Wszystko w imię miłosierdzia… Wystarczył jeden podpis na dokumencie i można było mieć sierotę na 90 próbnych dni. Dzieci, które od razu nie miały szczęścia trafić w ‘dobre’ ręce, jechały dalej w głąb USA. Jednym z tych dzieci jest Niamh Power pochodząca z Irlandii, która po pożarze w 1929 roku jako jedyna ocalała z rodziny. Trafiła do sierocińca Chidren’s Aid. Opiekunowie ładnie ubrali 9-letnią dziewczynkę, wsadzili do sierocego pociągu i wysłali jak paczkę do nowego domu:
Dzieci, ludzie nazywają ten pociąg sierocym i macie szczęście, że się w nim znaleźliście. Zostawiacie za sobą złe miejsce, wylęgarnię nieuctwa, biedy i przywar, dla zacności wiejskiego życia. (s. 44-5)

czwartek, 5 listopada 2015

Testament mój



Autor: Joanna Szwechłowicz
Tytuł: Ostatnia wola
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 280
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Data wydania: 2015
ISBN: 978-83-8069-004-2




Już niedługo Sylwester i kolejny Nowy Rok. Ale wpierw cofnijmy się w czasie. Jest koniec 1938 roku. 95-letnia baronowa Wirydianna Korzycka zaprasza swoich dalekich krewnych do siebie na Sylwestra. Z całej Polski zjeżdżają się dalecy krewni, a że baronowa miała 3 mężów, to i nic dziwnego, że do Zbąszynia zjeżdżają ludzie z różnych grup społecznych (m.in. lekarz, zakonnik, sekretarka, pisarka). Każdy z nich wcześniej otrzymał swoisty list, który był numerowany. Treść listu również była niecodzienna. Ciotka informowała, iż w Sylwestra 31 XII 1938 roku zamierza umrzeć, ale na własnych warunkach, bo rak wątroby jej nie zabije. O nie, na to staruszka pozwolić nie mogła, bała się bólu. Wyselekcjonowanych krewnych zaprasza na odczytanie testamentu. Lecz nie wszyscy stawiają się w komplecie.
Tym samym pociągiem zjeżdża się kilkanaście osób, aczkolwiek jedna z nich nie dojechała do celu podróży. Zenonowi zmarło się w jej trakcie. Po przyjeździe do pałacu, na kolacji bez kolacji baronowa tylko obrażała swoich krewnych, wyciągając brudy z ich życia i podsumowując ich dotychczasowe czyny, upokarzając ich w obecności innych. Rankiem okazuje się, że zamiast samobójstwa jest morderstwo, w dodatku podwójne. Ktoś spośród gości Wirydianny Korzyckiej zabił ją i Tadeusza. Pozostali przy życiu próbują rozwikłać zagadkę, bowiem na pomoc z zewnątrz nie mają co liczyć – pałac został odcięty od świata za sprawą szalejącej śnieżycy i braku prądu.
Ugrzęźliśmy w dziwnym pałacu, w którym każdy pokój urządzony jest w innym stylu. Nie możemy wyjść, bo zaspy mają ze dwa metry. I wciąż pada! Na piętrze leży dwoje nieboszczyków. A trzy kilometry stąd są Niemcy. Możecie udawać, że rozważania o aktorach coś zmieniają, ale istota rzeczy jest właśnie taka, znaleźliśmy się w dramatycznej sytuacji. (s. 133)
To prawda, sytuacja nie jest wesoła. To najgorszy sylwester w życiu, z najnudniejszymi ludźmi. Benedyktyn, ojciec Aleksander Herbst niejako przejmuje dowodzenie pałacem i śledztwem, choć każdy z gości ma swoje podejrzenia i typy mordercy.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Droga życia



Autor: Katarzyna Poznakow
Tytuł: Długa droga
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Liczba stron: 584
Oprawa: miękka
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7805-460-3





Rok 1944, Marsylia. Magdalena rezygnuje z powrotu do Polski i wybiera się do Bangkoku. Nic jej już ani w Polsce, ani we Francji nie trzyma. Rozczarowana swoimi przeżyciami, bezwolnie poddaje się podróży do Azji. Po drodze zatrzymuje się w Malezji, gdzie poznaje uroki orientalnego miasta, w tym niebezpieczna przyjemność palenia opium. Dociera w końcu do Bangkoku, gdzie szybko wciąga ją życie towarzyskie słynnego hotelu Oriental. Spotyka barwne postaci z całego świata i wykorzystuje szanse na realizacje swoich marzeń. Kiedy dostaje propozycje powrotu do Europy, waha się. W kalejdoskopie różnych wydarzeń decyduje się towarzyszyć Alexowi w podróży po Tajlandii. Czy Magdalena znajdzie sile na powrót do Europy? Czy ta historia emocjonalnego wyzwolenia młodej Polki, uwiezionej w dylematach i stereotypach wyniesionych z domu, ma szanse na szczęśliwe zakończenie? "Długa droga" to obietnica intensywnych przeżyć w innym, nieznanym świecie i poznania polaryzujących postaci.

Długa droga Katarzyny Poznakow przebyła do mnie dłuuugą drogę z drugiego końca kraju, a potem ja ją zabrałam ze sobą na wojaże po Mazurach. Idealnie wpisałam się w treść powieści albo powieść w me podróże. W każdym razie dziś za dużo u mnie nie poczytacie o debiucie literackim pani Kasi, bowiem oficjalna recenzja jest pod innym adresem: KLIK.

A na koniec cytat, który zapamiętam do końca życia: Trzeba szybko żyć, bo życie jest jak kurza grzęda: krótkie, pochyłe i zasrane (s. 110). Uwierzcie mi, coś w tym jest!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi:

http://magazynobsesje.pl/
Książka przeczytana w ramach wyzwań:

piątek, 9 stycznia 2015

Potok myśli



Autor: Emilia Nowak
Tytuł: Potok myśli
Wydawnictwo: D&D
Liczba stron: 182
Oprawa: miękka
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-939928-2-9





Potok myśli to historia Sary, młodej Żydówki, mieszkającej w przedwojennym Będzinie. Przedstawia niezwykły portret kobiety, której dane było widzieć okropności wojny, zanim ta nadeszła. To zapowiedź Holocaustu, przed którym udało jej się uciec zupełnie nieświadomie. Książka opisuje makabryczne sceny zagłady Żydów w sposób dość nietypowy. Powieść ta jest nie tyle alternatywą dla standardowych książek poświęconych tematyce Holocaustu, ale także przybliża Czytelnikowi prozę życia, jaka miała miejsce w Będzinie w czasach dwudziestolecia międzywojennego, gdy był nazywany "małą Jerozolimą".

Dziś kilka słów o najnowszej powieści Emilii Nowak Potok myśli, której to jestem matką chrzestną i której dziś są chrzciny... Nie będzie to typowa recenzja z kilku względów. Głównie takim, iż tekst czytałam kilkukrotnie i patrzyłam na niego pod zupełnie innym kątem. To była praca, a nie zaś przyjemność z czytania książki, więc skupiałam uwagę na czym innym. A poza tym miało to miejsce w X 2014 r.
Potok myśli to powieść historyczno-obyczajowa z zupełnie innym spojrzeniem na Holocaust, z którym spotykamy się w literaturze. Poznajemy młodą Żydówkę Sarę, która "widzi" w myślach dziwne obrazy i to w najmniej oczekiwanych momentach. Czytelnik oczywiście doskonale wie, co one przedstawiają, lecz główna bohaterka nie. Dziewczyna nie może się pozbyć tych widzeń, nie może zatrzymać owych myśli – nie pomagają leki, zioła, egzorcyzmy rabina, nic nie pomaga. Za to z czasem tych obrazów przybywa i stają się one coraz bardziej dramatyczne i drastyczne. Przeraża to Sarę, ale i daje do myślenia. Cała sytuacja odbija się na jej zdrowiu, relacjach w rodzinie i otoczeniu. Zwłaszcza w Będzinie, gdzie jest wytykana palcami czy wyzywana...

piątek, 31 października 2014

Płatna miłość



Autor: Paweł Rzewuski
Tytuł: Warszawa – miasto grzechu. Prostytucja w II RP
Wydawnictwo: Histmag
Liczba stron: 109
Typ książki: e-book
Format: epub
Data wydania: 2014
ISBN: 978-83-7554-310-0 



W czasach II Rzeczpospolitej Warszawa była prawdziwym miastem grzechu. Stołeczni policjanci nie radzili sobie z przestępczym półświatkiem, a ich największym problemem była… prostytucja. Najstarszy zawód świata opanował całe śródmieście przedwojennej stolicy. O tym, gdzie najlepiej iść „na panienki” wiedzieli już warszawscy gimnazjaliści. A ten, kto miał wątpliwości, mógł je szybko rozwiać. Dorożkarze, taksówkarze, recepcjoniści – za niewielką opłatą każdy z nich chętnie dzielił się swoją wiedzą. Płatna miłość dla każdego? Czemu nie! Dla biednych – szybka miłość w nadwiślańskich zaroślach. Dla zamożnych – towarzystwo eleganckich dam w luksusowych lokalach. Gdy Marszałek Piłsudski spacerował po Alejach Ujazdowskich dumając nad losami kraju, jego żołnierze nierzadko szukali ukojenia w ramionach „kobiet upadłych”. Podobnie robili urzędnicy, aktorzy, lekarze i inni szanowani obywatele. Tak wyglądała codzienność miasta grzechu. Wiele kobiet wybierało drogę nierządu w dramatycznych okolicznościach, próbując ratować się przed nędzą. Ale czy wszystkie? Ekskluzywne damy przesiadujące w Adrii czy w Gastronomii zarabiały więcej niż urzędniczki państwowe i niejednokrotnie były od nich lepiej wykształcone... Paweł Rzewuski w swojej książce „Warszawa miasto grzechu. Prostytucja w II RP” zabiera Czytelników w podróż po mieście, o którym niewielu słyszało. Z dużą wprawą oprowadza po Warszawie pełnej mrocznych tajemnic, żądz, wstydliwych sekretów i przemocy. Byłby to wspaniały kryminał, gdyby nie fakt, że to wszystko zdarzyło się naprawdę…

Dziś recenzja książki popularnonaukowej Warszawa – miasto grzechu. Prostytucja w II RP Pawła Rzewuskiego wydanej tylko w formie e-booka. Książkę przeczytałam z prędkością światła i z mieszaniną emocji. Ten temat tabu wywołuje skrajne emocje – i zaciekawienie, i wstyd, i niedowierzenie, i zachwyt, ale także grozę i śmiech.
Prostytutki, kurtyzany, córy Koryntu, nierządnice, kobiety lekkich obyczajów, handlarki miłością, przedstawicielki najstarszego zawodu świata to główne bohaterki tej publikacji. Obok nich mamy ich nierozłącznych towarzyszy: ciocie alias burdelmamy, alfonsów alias sutenerów, frajerów czyli klientów i bohaterów epizodycznych (lekarze, bagażowi, taksówkarze, którzy nazywali ten proceder "siedzącym bajzlem").
Trzeba pamiętać, że świadomość istnienia prostytucji w Warszawie w II RP była powszechna. Nie była legalna, ale i za specjalnie jej nie tępiono. Istniały nawet "legalne" prostytutki, które działały w majestacie prawa na podstawie "czarnych książeczek” – specjalnego dokumentu. Prostytucja odpowiadała potrzebom rynku, spełniała określone funkcje, np. miała na celu rozładowywać napięcie żołnierzy stacjonujących w Warszawie. Popyta napędzał podaż. I tak w sumie jest od tysięcy lat. Jednak by dobrze zrozumieć istotę tego zagadnienia, autor przenosi czytelnika do czasów carskich…

środa, 17 września 2014

Koleje losu



Autor: Judith Lennox
Tytuł: Serce nocy
Tłumaczenie: Ewa Horodyska
Wydawnictwo: Czarna
Liczba stron: 541
Oprawa: miękka
Data wydania: 2010
ISBN: 978-83-7648-322-01





Wiosną 1936 roku młoda Angielka Kay Garland odpowiada na ogłoszenie zamożnego rosyjskiego emigranta Konstantina Denisowa i zostaje damą do towarzystwa jego córki Mirandy. Podczas licznych podróży po Europie dziewczęta zostają bliskimi przyjaciółkami. Kiedy Miranda zakochuje się w młodym paryżaninie Olivierze Rousselu, Kay pomaga jej ukryć ten związek przed ojcem. Ale Konstantin dowiaduje się o romansie i Kay zostaje zwolniona z pracy. Samotna i bez grosza w nazistowskim Berlinie spotyka rodaka Toma Blacklocka, który odtąd będzie jej najlepszym przyjacielem. Miranda, rozdzielona z Kay i z Olivierem, podejmuje dramatyczną w skutkach decyzję. Wybuch wojny odmienia wszystko. Przyszłość niesie ze sobą śmierć, zniszczenie i – dla obu przyjaciółek – wielkie uczucie oraz lęk przed utratą tego, co w życiu najdroższe.

Książkę Judith Lennox Serce nocy pożyczyłam od koleżanki. Sięgnęłam po nią tylko dlatego, że w jej treści przewija się niemiecka nazwa mego miasta powiatowego, zaś część akcji toczy się na moich prusko-mazurskich ziemiach.
Akcja powieści Serce nocy rozgrywa się od kwietnia 1936 roku do kwietnia 1948 roku z niewielkimi przerwami, za to w różnych krajach europejskich. Miranda Denisov, angielsko-rosyjska nastolatka, znalazła niewiele starszą od siebie damę do towarzystwa Kay Garland. Razem podróżują po Europie, bowiem ojciec Mirandy prowadzi rozliczne interesy. Młode kobiety zaprzyjaźniają się, lecz pewnego dnia po 1,5 roku Kay zostaje odprawiona z kwitkiem z dnia na dzień. Wkrótce odkrywa, że została okradziona z pieniędzy, prawdopodobnie przez byłą kochankę pana Denisova. Gdy siedzi sama na dworcu i zastanawia się nad dalszym życiem, pojawia się Tom i oferuje jej pomoc. Razem dostają się do Anglii. Od tej pory Kay ma nowego przyjaciela, zaś czytelnik zaczyna śledzić losy tej trójki na przestrzeni lat i zakrętów historii – śluby, rozstania, kochanków, bowiem związki między ludźmi ulegają zmianom[1].