Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologiczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą archeologiczne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 listopada 2012

Archeologiczny LO(s)

I to mocno archeologiczny! Możecie pobawić się w "znajdź więcej niż 5 elementów...", a odpowiedzi znajdziecie w trzecim akapicie.

Historia jest prosta - Luby mój wstaje rano skoro świt i rusza wraz z wesołą kompanią kolegów-archeologów do pracy oddalonej o ponad 60 km. A tam sobie wesoło kopią i dokumentują, bez względu na zimno i niesprzyjające warunki. Luby wykonuje te czynności w wielgachnych, ciężkich buciorach, a kiedy o buciory potykam się w korytarzu, wiem, że mam mężczyznę w domu. Wkurza mnie to strasznie (w sensie te buciska w przejściu :), ale postanowiłam uwiecznić je na scrapie.

Wróćmy więc do tych archeologicznych elementów. Ołówek i rysiki są (zeskanowane i wydrukowane, ale wyglądają jak 3D!), papier milimetrowy jest, plamy z tuszu kreślarskiego są, jest też skala, rysunek skorupy i dużo wodoodpornego markera. Jest też ukryty na pierwszy rzut oka napis. Litery miały być czarne, jednak akurat skończył się tusz w drukarce. Zamiast wymieniać go i drukować na nowo, zostawiłam takie, bo szraf to kolejny ważny element archeologicznej dokumentacji. O czymś zapomniałam?

zdjęcia ukazują się w pełnej krasie po otwarciu w nowym oknie




Będę szczera - męczyłam się z nim okrutnie, pierwszą wersję zniszczyłam zupełnie, bo była beznadziejna, nic nie wyszło. Z tej jestem zadowolona, ale zauważam pewien problem - to mój czwarty scrap i chyba wszystkie wykonałam według podobnego schematu. Następnym razem skorzystam z jakiejś mapki, koniecznie!

Buziaki!

P.S. Dziękuję serdecznie Kasi, która obdarowała mnie wyróżnieniem na swoim blogu. Swoim zwyczajem przecinam ten łańcuszek, ale za wyraz sympatii jeszcze raz dziękuję :)

poniedziałek, 11 lipca 2011

Archeologiczne reminiscencje

Niezbyt przyjemne okoliczności sprawiły, że przyspieszyłam swój powrót do domu, ale plusy tej sytuacji dla mojego bloga są ogromne. Otóż wracam! I trzymajcie mnie za słowo, że będę zamieszczała nowe posty raz na kilka dni, a nie tygodni. Candy oczywiście nie ulega skróceniu, słowo się rzekło, kobyłka u płota :)

Zanim nadrobię zaległości filcowe i nie tylko, mała zajawka tego, co robi archeolog w pracy - może niektórych to zdziwi, ale archeolog w pracy bardzo często rysuje :) Nie są to może bardzo skomplikowane rysunki, czasem zdarzy się jednak coś trudniejszego. W tym roku zdarzyło mi się to raz - oto szkielet spod porzeczek:


Na terenie wykopalisk były do niedawna domy i ogródki, zlikwidowane, by mogła powstać obwodnica. Jeśli znane są z danego obszaru ślady dawnej działalności ludzi (np. cmentarzysko, osada), wkraczają najpierw archeolodzy, sprawdzając, cóż tam w ziemi siedzi. W przeciwnym razie wszystko przepadnie na zawsze. W jednym z takich ogródków ktoś miał krzaczki porzeczek, a jeden z nich rósł na czaszce narysowanego tu biedaczyny. Pomyślcie, że jakaś pani czy pan robili z tych porzeczek dżem, ale nie wiedzieli, co jest pod spodem. A może wiedzieli...? Kto wie, może szkielet nie jest wcale taki stary i należy do nielubianego sąsiada, współmałżonka czy kogoś innego... 

Macie pomysł na jakiś inny fascynujący scenariusz? :)