Będąc w Krakowie (tak tak, to miasto jeszcze dłuuugo będzie wymieniane na tym blogu, tak samo jak spotkanie ♥) wstąpiłam do Claire's.
Zdecydowałam się skorzystać z okazji i kupiłam lakier tej marki. Całe szczęście, że zdecydowałam się na jeden bo przy kasie dostałam zawału.
Lakiery na półeczce były opisane jako "od 11.9o,-" a musiałam za swój zabulić 19.9o,- W ogóle strasznie się cenią, drogo mają okropnie :/
Ogólnie wiadomo, że miłością darzę kolor zielony, to zdecydowanie mój nr1.
Dlatego też za tego gościa chwyciłam.
W żelkowej, zielonej bazie znajdziemy:
- duże białe i czarne heksy
- średnie białe i czarne heksy
- małe białe i czarne heksy
- białe i czarne piegi
- czarne paseczki
Kolor to zieleń UFOludkowa. Autentycznie tak mi się kojarzy. Oczywiście nie chcę obrażać ufoludków, ale to taki kosmiczny, "promienny" i plazmowaty odcień :)
Krycie solo jest fatalne, myślę, że to zdecydowanie półka topperów. Biała baza musi pięknie wyciągać z niego żarówiaste tony. Nie omieszkam sprawdzić ^^
Pędzelek krzywo przycięty, ale udało mi się dość dokładnie pomalować paznokcie. Konsystencja w porządku, drobin łowić nie trzeba, ale jeśli nakładamy je powoli, pędzelek je zgarnia.
Jedyne do czego się przyczepię to paseczki. Toleruję je tylko w topperach CR (z chińczyka). Tu mamy różnej grubości i co gorsza - sztywne. Większość wywinęła mi się ku górze. Mówiąc prościej: odstaje i haczy jak jasna cho... inka. :/ Nawet po nałożeniu grubej warstwy top coatu.
Schnięcia nie sprawdzałam.
Zdecydowanie na minus: cena, paseczki, formuła żelka i krzywo przycięty pędzelek
Zdecydowanie na plus: KOLOR! ♥, heksy, całokształt i to, że mi pasuje :D
 |
| prawa dłoń/światło sztuczne |
Czy zdecyduję się na kolejne lakiery z tej firmy? Wątpię, chyba że trafię na mega wyprzedaż.
Użyłam:
1 warstwa odżywki LOVELY Nail Growth
3 warstwy Claire's Splatter Effect "splatter green"
1 warstwa Poshe
Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii o nim.
Buźki!