Od wagi się zaczęło...
Stareńka waga trafiła w moje ręce kilka miesięcy temu - spodobała mi się
właśnie dlatego, że była metalowa, bardzo odrapana i miała piękny kolor ;
coś między jasnym turkusem a miętowym.
Wagę jedynie umyłam, bo grzech poprawiać,
a jej kolor zainspirował mnie do pomalowania kilku drobiazgów.
Każdy przedmiot różni się odrobinę odcieniem - różnie mieszałam farby ;)
Literę "E" ze styroduru pomalowałam farbami akrylowymi.
"Przetarcia" i zabrudzenia są oczywiście domalowane :)
Ramka z siatką zmieniła kolor, tak jak spinacze, tag z piątką i ptaszek.
Ptaszek był po prostu brzydko pomalowany i poniewierał się kątach.
Teraz udaje żeliwnego ;)
Kaczka była w okropnym stanie, możecie mi wierzyć;
teraz lepiej wygląda, a przynajmniej nie wylądowała w koszu.
Świecznik otrzymałam w prezencie (był pomalowany złotą farbą)
ze słowami " ty już coś z niego zrobisz :))
Do towarzystwa podmalowałam jeszcze dwa mniejsze świeczniki.
Muszę dokupić świeczki :))
Te małe ptaszki w koronie to pomalowane świeczki :D