Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 grudnia 2010

Czas, czas

Zimową porą (choć w kalendarzu jeszcze ponad 2 tygodnie jesieni) czasu mniej. Dzień króciutki, a przy tak obfitym śniegu jak w tym roku czas dojazdu gdziekolwiek jest długi nad wyraz i na inne rzeczy zostaje mniej czasu.
Robótkowo szykuję się do końca roku czyli próbuję zminimalizować zaczęte i nie skończone robótki, ale wskakują kolejne zamówienia (bolerka, bolerka i inne) i szczytne plany biorą w łeb.
Udało mi się zmóc szal z Merinos Fine moim ulubionym Ostrich Plumes. Zaraz po zdjęciu z drutów wyglądał tak:
czyli jak kupka nieszczęścia. Teraz prezentuje się o niebo lepiej:

Blokowanie znakomicie wpłynęło również na rozmiar szala - teraz 50 cm na 190 cm.
Szczegóły dziewiarskie: nitka podwójna, zużycie około 7 dkg włóczki, druty nr 4. Merinos Fine, robiona podwójną nitką jest niewiarygodnie elastyczna, w gotowej robótce trudno dopatrzyć się, że nitka jest podwójna.
Zaszalałam zakupowo, korzystając z promocji na ebayu i wczoraj dostałam przesyłkę, a w niej:
Nie oparłam się promocji na włóczki Araucania - ciekawa jestem szczególnie zielononiebieskiej Ulmo - na metce jest informacja, że włóczka wyprodukowana w Rumunii, ręcznie farbowana w Chile. Brązowa Ranco Multy ma znaleźć podobne zastosowanie jak wcześnie fioletowa - raglanowa kamizelka.
Czasu mało, ale już wykonałam pierwszą próbkę z Noro Sekku (mieszanka 50% bawełna, 17 % wełna, 17% nylon, 16 % jedwab, 420 m/50g).
Obawiałam się że przy tej grubości konieczne będą druty 2, ale próba na drutach 2,75 wygląda ciekawie  - nareszcie kupione rok temu Addi Lace znalazły zastosowanie.

sobota, 16 stycznia 2010

Zima, zima

Zimowo w mojej okolicy bardzo. Śniegu ile dusza zapragnie - w weekend to nawet przyjemne. Dziś, całą rodziną, wybraliśmy się na sanki - frajda jak za dawnych, porządnych zim. Najmłodszy syn, człowiek z natury ostrożny, wchodził na górkę i z ochotą z niej zbiegał. Pod koniec nawet zjechał na spodniach, ale o sankach nie było mowy. Pewnie jeszcze kilka takich zapoznawczych spacerów i da się namówić na pierwszy zjazd.
W lesie też zima daje się we znaki - sarny i łanie są znacznie mniej ostrożne i łatwo je zobaczyć, ślady dzików jak co roku tuż za płotem, a ptactwa cała mnóstwo.
Misja specjalna (niespodzianka dla mojej siostrzenicy) na ukończeniu - myślę, że jutro uda się zrobić zdjęcia i pokazać coś całkiem wiosennego.

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Baktusa mam i ja

Baktus skończony, do kompletu czapka z różą.

Całość z włóczki padisah - na zdjęciu szalik i czapka w zupełnie innych odcieniach. W rzeczywistości jest OK - tzn. baktus jest wykonany z dwóch różnych odcieni włóczki, ale w podobnej kolorystyce, a czapka i róża z padisah w odcieniu śliwki. Coż, jest zima i choć za oknem biało to światło kiepskie.

Poza tym jeszcze jedna czapka - pomarańczowa żarówka. Zresztą zobaczcie sami.



 P.S. Biało zrobiło się zupełnie i dalej pada. Chyba zasypie nas zupełnie.

sobota, 19 grudnia 2009

Przedświątecznych przygotowań cd.

Robótkowo posuwam się powoli, bo świąteczne potrawy są czasochłonne.
Przy porannych zakupach na sobotnim targu zapachniała mi kiszona kapusta i pomyślałam o bigosie. Zajął mi sporą część przedpołudnia, ale teraz już dojrzewa i zapowiada się całkiem ciekawie. Do kapusty dodałam 4 gatunki mięsa oraz boczek, grzyby, suszone śliwki i sporo czerwonego wina.
Poza tym bakalie na keks pokrojone - wielka micha (coś koło 5 litrów), więc i keksa będzie pokaźna porcja. Dla mnie to, obok makowca, obowiązkowe ciasto na święta. Jako dziecko, rankiem pierwszego dnia świąt przynosiłam sobie ciasta na talerzyku do łóżka i pogrążałam w lekturze. O śniadaniu nie było mowy, a każdy z domowników z przyjemnością zgłębiał otrzymane poprzedniego wieczora książki.
A zima za oknem jak wymarzona na święta. Mróz dość srogi, ale słońce przyjemnie rozjaśniło grudniowy mrok. Spacerowo nie jest łatwo, ale trasy w lesie już nieco przetarte, a na niektórych ślady nart biegowych. Krajobraz pod pierzynką ze świeżego śniegu jest znacznie łagodniejszy niż zwykle - do czasu aż jakieś drzewo czy krzak otrząśnie się ze śniegu prosto za kołnierz.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Biało i mroźno

Jakiś tydzień temu zamarzyła mi się taka biała zima, lekko szczypiąca w policzki, zamiast mokrego i szarego błocka. No i jest. Rano było tylko troszkę biało, tak na zachętę. Teraz już całkiem zimowo. Jeszcze nie skrzypi pod nogami, ale ślisko jak trzeba ;-).
Łatwej mi zaakceptować zimę mieszkając za miastem. Ma dla mnie więcej uroku, bo nie próbuję udawać, że jej nie ma i nic sie nie zmienia. Po prostu uwzględniam ją w swoich planach. Akceptuję ją i cieszę się jej urokiem, bo ta sama już nie wróci.
A gdy naprawdę chłodno siadam przy kominku ze szklanką gorącej herbaty z miodem i cytryną. To nasz domowy hit tego roku - pijemy wszyscy i mamy się raczej zdrowo, czego wszystkim życzę.

niedziela, 13 grudnia 2009

Początki bywają trudne

Nie mam wcale na myśli dziergania.
Dziś całe przedpołudnie zajęła mi sesja foto kilku nowych czapek i szalików do Unikalnych. Światło jest o tej porze roku byle jakie, a słoneczko się do mnie dziś nie pofatygowało. Oto efekty:
Czekoladowa czapka i szalik




Wrzosowy zestaw

Zielony komplet


Ten ostatni okropny do fotografowania, bo jedna z włóczek jest błyszcząca i przez odblask zmienia kolor całości.

Poza zdjęciami obowiązkowy niedzielny spacer - trasą nieco skróconą, z uwagi na mróz i późną porę. Mróz całkiem spory, bo na kałużach solidny lód, a liście aż chrupały pod butami.

A co do trudnych początków to również prowadzenie bloga wymaga sporo cierpliwości - żeby wszystko wyglądało na ekranie tak jak sobie wymyśliłam. No prawie tak.