Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spinki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spinki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 grudnia 2010

Komplet i nie tylko


Za oknem buro i ponuro - w lesie śnieg sublimuje i unosi się w postaci mgły. Wszystko mokre i śliskie - takiej zimy wcale nie lubię.

Na pociechę kilka kolorowych spinek - małe kawałki dziany sfilcowałam,
przyszyłam do zapięć i gotowe. Lubię takie szybkie drobiazgi.

I jeszcze ostatnie przedświąteczne zamówienie:


Kolory przekłamane, ale światła naturalnego jak na lekarstwo.
Całość w oparciu o schematy z Dropsa: wzór warkocza i fason znajdziecie w linkach.
Włóczka: Ideal i Angel robione razem - bardzo ciekawy efekt połączenia. Całość miękka i przyjemna w dotyku, a przy tym cieplutka.
Druty nr 3,75, zużycie włóczki - około 3,5 motka Ideal i 1,5 motka Angel. Uprzedzam, że szalik czy też z angielskiego neckwarmer (czyli ogrzewacz karku, co tu bardzo pasuje) to całkiem spora robótka, wymagająca uwagi, bo warkocz i skrócone rzędy.

A przedświątecznie melduję, że pierwsza partia pierniczków upieczona i oczywiście makaroniki - taka moja własna świąteczna tradycja.

sobota, 4 września 2010

Jeszcze o wakacjach

Pogoda za oknem ciągle kaprysi - deszcz co prawda ustał, ale chłód ciągle nie chce nas opuścić. W takich chwilach miło rozgrzać się wspomnieniami z niedawnego lata.
Nie jestem specjalną miłośniczką tradycyjnych,wakacyjnych pamiątek - wolę przedmioty użytkowe, które na codzień przypominają mi podróże i odwiedzone miejsca.
Z sierpniowych wakacji przywiozłam dwie pamiątki:
Nie wiem jak to się po polsku nazywa, ale najbardziej cieszą się moi synowie - już nie będą musieli trzymać pasm przy przewijaniu. A okoliczności nabycia były dość zabawne - zobaczyłam to w używanych rzeczach, oczy mi się zaświeciły, ale jakgbyby nigdy nic zapytałam o cenę. Sprzedawca powiedział, że kosztuje 10 zł, ale lojalnie uprzedził, że nie ma pojęcia co to jest. Odpowiedziałam ucieszona, że kupuję to i wyjaśniłam mu do czego to służy.
Druga pamiątka pochodzi z księgarni we Wroclawiu, przy ul. Ruskiej bardzo blisko Rynku. Jest tam wiele książek po znacznie obniżonych cenach - nawet za 20-30% ceny pierwotnej. Szeroki zakres tematyczny - kupiliśmy tam książki dla całej rodziny od przygód Gapiszona po album ze starymi zdjęciami Wrocławia.
"Szydełkowanie" Caroline Meldrum bardzo mi się spodobało, bo zawiera sporo ciekawych projektów, łatwych i szybkich do wykonania, a przy tym bardzo efektownych. Jedno zastrzeżenie - do polskiego wydania nie zrobiono porządnej korekty i np. w opisie modelu są używane 4 rodzaje włóczki, a w potrzebnych materiałach opisano tylko 3 z nich.
Szaliczek wykonany na podstawie wspomnianej wyżej książki, wykończony frędzlami z kolorowymi, drewnianymi koralikami. Może być używany również jako pasek.

Dwa naszyjniki, też inspirowane książką. Krótki, żółty jest zapinany z tyłu na koralik, Zielony nie wymaga zapięcia.
Spinki i

broszki.

Wypróbowłam jednocześnie nowe włóczki i pomysły z książki "Szydełkowanie".

Przy okazji polecam znakomitą pasmanterię w Lesznie, przy ul. Niepodległości. Przesympatyczna, cierpliwa i kompetentna obsługa, a wybór włóczek bardzo satysfakcjonujący, przy umiarkowanych cenach.

czwartek, 19 sierpnia 2010

Kwiatki (13) i tęczowe spinki


Sierpień zawsze jest u mnie bardzo pośpieszny - w pierwszej połowie miesiąca urwanie głowy w pracy, a pod koniec urlop. Nie miałam więc ostatnio głowy do większych projektów - zajbrałam się drobiazgi, bo przecież ręce musza mieć zajęcie.
Na zdjęciu powyżej spinki w kolorach tęczy i nie tylko - powstało ich więcej, ale nie zdążyłam ze zdjęciem - już poszły w dobre ręce.
I oczywiście, jak w tytule, kwiaty i nie tylko. Tym razem same spinki. Dokupiłam kolejną partię drewnianych koralików do wykańczania, ale mimo sporego wyboru brakuje mi niektórych kolorów, które najlepiej uzupełniałyby włóczkową twórczość.
A teraz ruszam na tygodniowy urlop - oczywiście z torbą pełną włóczek (zapas raczej na miesiąc niż na tydzień, ale co tam).

środa, 30 czerwca 2010

Torebki, do znudzenia, i inne drobiazgi


Gotowa jest kolejna torba - kolor i podszewka już znane, fason zupełnie inny. Torebka jest spora, w środku dwie kieszenie - jedna na suwak, a druga przedzielona na dwie części. Uszy do ręki albo na ramię. Tym razem filcowałam w niższej temperaturze i sfilcowało się mniej - jeśli próbka filcownia jest dobra nie należy nic poprawiać w parametrach przy filcowaniu gotowej torby.



I jeszcze detal - koralik przy suwaku. Wyprosiłam go w galerii na I piętrze w Centrum Handlowym LAND  - bardzo serdecznie dziękuję - pasuje znakomicie.

Co do koloru torby to dobrze oddaje go pierwsze zdjęcie.
I jeszcze mała, pomarańczowa - na razie bez podszewki. Tę, raczej wątpliwą, przyjemność zostawiam na weekend.
 A zapowiada się, że nie będzie to jedyna podszewka bo kolejne dwie torby już w robocie - zaawansowanie na razie umiarkowane, ale PKP dołożyło dziś swoją cegiełkę - wracałam półtorej godziny zamiast 23 minuty. Przezornie zapakowałam wczoraj do torby dodatkowy motek exclusive. Włoczka skończyła mi się tuż przed moją stacją, więc czas nie był całkiem zmarnowany.
Z drobiazgów kolejne spinki do włosów - kupilam jeszcze większe automaty niż ostatnio i kombinuję.
I jeszcze pierwsza próba z biglem - małe nie wiem co - etui chyba. Raczej na coś długiego, bo drobiazgi trudno wyjąć. Bigiel jest maleńki - chciałam spróbować czy trudno coś takiego zamocować. Trudno nie jest, ale trzeba uważać, żeby nie zrobił się luz na zamykaniu. Bigiel zacisnęłam na wsuniętej robótce, ale na wszelki wypadek posmarowałam wcześniej klejem wnętrze ramki. Powinno się trzymać naprawdę mocno.