Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiri. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kiri. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 lipca 2013

Letnia tunika z długim rękawem - z motywem kiri

Robiony ponad dwa miesiące czyli w zasadzie męczony, nareszcie gotowy.
Jeszcze nie noszony, zaczeka na chłodne dni.
Inspiracją była chusta Kiri - jej wzór nadaje się idealnie do bluzek i swetrów z raglanowym rękawem, robionych od góry.
Motywy na rękawach wykonywane są tak samo jak w opisie chusty.
W ostatnim motywie na dole tuniki dodawałam oczka z przekręconej nitki, aby nie powstały dziurki. Pominęłam też ostatnie dodawanie oczek - dzięki temu plisa na dole (ściągacz) nie jest szersza niż tunika.
Pacha - dodałam oczka do korpusu i rękawów - w rękawach szybko je zdjęłam, przerabiając 2 razem w co drugim rzędzie.
Dekolt wykończony sznureczkiem - to trzecia wersja wykończenia. 
Zaczęłam robótkę nabierając oczka dwustronnie, co pozwala na formowanie wykończenia dekoltu na końcu, kiedy można całość przymierzyć, a to bardzo mi odpowiada.
Rękaw - poniżej łokcia pominęłam dodanie ostatnich dwóch oczek w każdym motywie - dalsze są oparte na 10 (zamiast na 12) oczkach. 
Dzięki temu rękaw się zwęża i dobrze układa.
Całość z połączonych nitek Romatiki melange i Lino Alize - włóczki tego samego producenta znakomicie zgrywające się kolorystycznie. Druty nr 4, zużycie włóczek duże, ale nie znane. Nie pamiętam ile miałam motków każdej z włóczek. 
Lino miałam w reku po raz pierwszy i uważam debiut za bardzo udany. Włóczka bardzo przyjemna w dotyku, ale pojedyncza nitka raczej cienka, chyba na druty 3-3,25.

niedziela, 27 listopada 2011

I znów drobiazgi

To jeszcze nie Święta, ale już czas się do nich szykować. Inspiracją do wykonania tych gwiazdek jest projekt z ravelry, ale w mojej wersji bez szycia. Włóczka z zapasów - kremowa ze złotą nitką - gwiadki są masywne, ale to pierwsze podejście.
Z okazji urodzin najstarszego syna dostała prezent i ja - 2 motki wełny Worsted Emeral Blue wyprodukowanej przez Malabrigo. I póki co z części piewszego motka wykluł się naszyjnik, z funkcją grzania. Ma ponad 2 metry długości i można go owinąć wokół szyi od 2 do 4 razy - grzeje znakomicie.
I jeszcze Illusion - włóćzka, na którą od dawna miałam ochotę.
Kolejna kamizelka, wzór wg chusty Kiri. Na całość w rozmiarze 46 zużyłam nieco ponad 3 motki, druty nr 5,5. Robótka szybka, dlatego zaliczam ją do drobiazgów. Kamizelka grzeje jak trzeba, chociaż włóczka ma tylko 22% wełny.
Uzupełnia ją naszyjnik z tej samej włóczki, z drewnianymi koralami. Lubię takie proste naszyjniki, ale trudno znaleźć korale z dużym otworem - te mają otwór o średnicy 1 cm.

I jeszcze muzycznie - ostatni tydzień obfitował w atrakcje.

Tydzień temu poranek muzyczny dla dzieci w Teatrze Wielkim - o trąbkach i waltorniach. Ciekawy i udany, ale nie aż tak pasjonujący jak poprzedni, o instrumentach pekusyjnych.

W czwartek recital fortepianowy młodej ukraińskiej pianistki Anny Fedorovej,  w Filhamonii Narodowej. Bardzo ciekawy repertuar i znakomite wykonanie. Publiczność była zachwycona (my też).

A wczoraj "Dziadek do orzechów i król myszy" w Teatrze Wielki. Znakomita muzyka, a do tego piękna inscenizacja i taniec. Całość świetna. Najmłodszy syn (5 lat) zaraz po wyjściu z teatru dopytywał się kiedy znów przyjdziemy na to przedstawienie, bo chciałby je znów zobaczyć.

wtorek, 26 października 2010

Kiri, kiri

Od dawna podobał mi się ten wzór - w sumie nie trudny, a przyjemny. Postanowiłam go wykorzystać na chustę i dzięki Antoninie nie ślęczałam zbyt długo na d rozpisaniem chusty, bo to przecież Kiri.

Wrzuciłam na druty ciemnozieloną Luccę (kolor na zdjęciu nie oddaje urody włóczki) i posuwam się do przodu. Mam 1 motek Lucci więc rozmiar chusty będzie tym zdeterminowany, druty nr 4. Ciemnozielona Lucca jest dużo przyjemnjesza w dotyku niż jaśniejsza, też zielona, a wzór już znam na pamięć - naprawdę jest łatwy.

A spodobał mi się tak bardzo, że na inne druty wrzuciłam Ranco multy (imieninowy prezent) i tym samym wzorem robię kamizelkę/bluzeczkę od góry, w jednym kawałku.
Nie pytajcie mnie jaki jest naprawdę kolor Ranco - ani moje zdjęcie ani zdjęcie u edziewiarki nie oddają go dobrze. Można powiedzieć, że to intensywne odcienie fioletu, z przebłyskami różowego.
I jeszcze o kulturze słów kilka.
Byliśmy w niedzielę w Teatrze Wielki na przedstawieniu dla dzieci "W krainie czarodziejskiego fletu" (nie wystarczy zarezerwować bilety, trzeba jeszcze za nie zapłacić, żeby rezerwacja była aktualna - na szczęście znalazły się dla nas miejsca). Przedstawienie trwa 1,5 godziny, bez przerwy i jestem pełna uznania dla mojego synka (niecałe 4 lata), że dzielnie wytrwał i do końca był zainteresowany spektaklem. Dla mnie było trochę za dużo gadania zamiast muzyki, ale wszystkim dzieciom: z rodziny (była ich czwórka) i nie tylko, bardzo sie podobało. Myślę, że to ciekawy pomysł na wprowadzanie dzieci w świat opery. Widać było, że chłoną przestawienie wszystkimi zmysłami. Niestety to jedyna propozycja operowa dla młodszych widzów. Ale już 7 listopada zaczynamy z synkiem sezon koncertowy w Filharmonii Narodowej - skomponowaliśmy własny karnet kupując bilety na koncerty z kilku różnych abonamentów.