Próbka wypadła pomyślnie, więc wciągnęłam niemowlęcy kocyk na listę planowanych robótek.
Przegrzebałam moje zapasy i wybrałam zestaw niebieski z białym i szarością.
Chciałam, żeby kocyk miała dwie, mocno różniące się strony i tak jest:
Strona jasna
Strona ciemna
Kolorystyka oczywiście jest wspólna, bo po obu stronach kolory się spotykają.
Włóczki wybrane na kocyk są łatwe w utrzymaniu czystości i można prać kocyk w pralce na programie delikatnym, w 30-40 stopniach.
Wykorzystałam resztki akryli - Elian, Pearl i nieznanego w turkusie, bawełniano- akrylowych Salsy i Jeans (podwójna nitka) oraz bawełny, też bez etykiety i jeszcze Country Tweed z niewielką domieszką wełny i alpaki.
Mnie dwustronna dzianina wychodzi luźniej niż zwykła, więc użyłam drutów 3,5, a i tak wcale nie jest bardzo ściśle.
Zaskoczyło mnie spore zużycie włóczki - około 40 dkg na kocyk 75 cm x 80 cm.
Nabrałam 100 oczek i przerobiłam 3 rzędy ściegiem francuskim. W 4 rzędzie dodałam drugi kolor na środkowych 94 oczkach (8 razy 12 +10). Skrajne 3 oczka z każdego brzegu przerabiałam ściegiem francuskim, tylko jednym kolorem (zawsze ze strony jasnej).
Praca jest mozolna, bo łatwo o pomyłkę przy zmianie koloru. Miałam różne pomysły na skomplikowane wzory i dobrze, że z nich zrezygnowałam, bo na pewno nie ustrzegłabym się błędów. Nawet w tym prosty wzorze przy każdej zmianie kolorów musiałam coś poprawiać. Nna szczęście nie wymagało to prucia, tylko spuszczenia kilku oczek.
Cieszę się, że skończyłam kocyk i chwile zwątpienia (po 2-3 motywach) już za mną. Na pewno będę wracać do tej techniki, bo efekt końcowy jest bardzo ciekawy.