Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z nutką koloru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z nutką koloru. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lutego 2017

Zupełna bezinteresowność..


To było wiosną...jakoś w kwietniu...
Napisała do mnie Joasia..
 Jak dobrze pamiętam, że ma do oddania bardzo cienką wełnę
...a jako specjalistka od "pajęczyn" będę wiedziała co z nią zrobić...
Czy chcę?
Pewnie!!..nie myślałam ,że aż tyle!!
Wełenka tak cieniutka,że 100g zmieściło się w jednym kłębuszku..
Joasia od niedawna rozpoczęła swoją przygodę z chustami...i z tym samym wzorem co ja na początku...gail.
Pomyślałam więc, iż odwdzięczę się za ten cudowny prezent chustą ...pajęczynką

 
Wzór właśnie taki akuratnie pajęczynkowy..firebird wzór-klik
 
Jestem z niego podwójnie dumna ...bo sama rozpracowywałam wzór-składa się z 6 części...a mam z tym czasem sporo problemów:))
Joasiu...jeszcze raz bardzo ci dziękuję za ten cudowny, bezinteresowny gest.
Mam nadzieję ,że chusta sprawia ci wiele radości:)
Zapisz
Zapisz
Zapisz

środa, 18 maja 2016

Kolor przyjaźni...

   Czy przyjaźń może w ogóle mieć jakiś kolor? Głupota:))
Ale czy aby na pewno?
Przecież przyjaźń to miłość...
A mądre ludzie mówią ,że miłość ma kolor czerwony
 
....a może różowy...jak okulary, przez które patrzymy na przyjaciela ?...
I jak kubraczek mojej imienniczki- małej ogrodniczki...córci przyjaciółki
Niestety bywa też żółta....
A mądre ludzie mówią ,że to kolor żółci..
Prawdziwa przyjaźń ma z pewnością kolor biały...
Jest czysta...
Ale kolor mojej przyjaźni ma też kolor jak bez...
Bo bez przyjaciela trudno jest żyć....
A kolor bzu ma też dywanik do sypialni,jaki zrobiłam mojej przyjaciółce...
Bo gdy rano się wstaje ..to bez dywanika jest chłodno w stopy:))
A z resztek "bzu" powstał jeszcze mały koszyczek
 
Bo w sypialni ..wiadomo sporo ważnych skarbów trzeba mieć...,bez których trudno zasnąć..
Ach ten bez....taki akuratny:))
Wszystkie te kolory bzu rosną w moim ogrodzie.....
 
A przyjaciółka...hihihihi tuż za furtką, która jest między naszymi ogrodami:)
Moja przyjaciółka zaś spełniła moje marzenie...marzenie dziewiarki....potem pokażę:))

czwartek, 10 marca 2016

Którędy do piwnicy?

  Już nie raz pisałam ,że nasz dom ma swoje lata:))...i wiele rzeczy wymaga jeszcze wymiany...ale nie wszystko od razu:))
Na tej liście są także drzwi do piwnicy...kiedyś....bardzo kiedyś:))
 
12 lat temu opaliłam je z farby....pobejcowałam....ale ta ciemna płaszczyzna trochę mi nie pasowała:((
 
Co prawda obok jest toaleta z przeszklonymi drzwiami-wpada trochę światła.... ale za mało:(
Postanowiłam trochę te drzwi zmienić....małym kosztem,szybko....Jeszcze są ciepłe-a właściwie mokre:
Ten korytarzyk jest malutki ...a fototapeta go rozjaśniła...i optycznie powiększyła:))

no i nikt już nie będzie się mylił-chcąc iść do toalety-próbując zejść do piwnicy!!Ale jak mu wyjaśnić którędy do piwnicy?..uliczką w dół:)
 Nie należę do miłośniczek fototapet....ale może czas akuratnie zmienić zdanie?
a wy lubicie fototapety? Macie je w domu?

poniedziałek, 7 marca 2016

Mało fachowo?

  No właśnie!!! niejeden fachowiec by się ze mnie uśmiał....ale ja już tak akuratnie mam:)
Niby jest remont...a jakoby go nie było:))
Tak lubię...bo nigdy nie wiem ile będę mieć czasu...a w domu często jakieś ludziki:)
     Także ściągam obrazeczki,duperelki ze ściany-rachu ciachu kładę farbę-potem ewentualnie druga warstwa....wysycha-wieszam obrazeczki......i bałaganik malutki))))
Tak,tak...wiem ...fachowiec by powiedział, że tak się nie da..ale ja nawet jak cały dzień mam na malowanie to tak robię:)))...no bo to dla siebie:))) Remonty kocham...ale sprzątania po  nim już nie:)
Szmatka w pogotowiu....kocyk stary na podłodze...
 
Mąż jedzie na spotkanie do Koszalina....a ja do sąsiada po jakiś wysięgnik -jak on to nazywa -przedłużkę do wałka...aby malować na wysokości!!!!!

niedziela, 11 października 2015

Od czego by tu....

   No właśnie od czego by tu zacząć??
Czas pędzi jak szalony po urlopie zostały już tylko wspomnienia:))
  W drodze do Chorwac.ji mieliśmy kila dni postoju. Spędziliśmy je u przyjaciół w Wiedniu...Rok temu,kiedy tam byliśmy pogoda nam nie dopisała-tym razem było inaczej:))) Piękne lato!!!
  Nie przypominam sobie tego pomnika na Petersplatz z zeszłego roku...Kiedy postanowiłam najmłodszej latorośli naszej wycieczki go pokazać-wszyscy stwierdzili, że dziecko się przestraszy tego dziwnego konia:)Akuratnie nic bardziej mylnego:))
Beatka obchodziła go z wujaszkiem-moim mężusiem-dookoła pełna ciekawości...
Nie omieszkała sprawdzić co ma w pysku....no i oczywiście przywitać się z Panem Żołnierzem:
-Hej Pan:))
Ale też mu coś tam poopowiadać..oj musiał się nasłuchać:)))
   Zatrzymaliśmy się na północy Chorwacji w Ićići. Tam spędziliśmy 10 dni...Zwiedziliśmy kilka innych malowniczych miejscowości...
Oprócz pięknych widoków
zaułków
wąskich uliczek
 mnie oczarowały kolory drzwi:))
 
 
i okiennice..
No i koty!!!!!
 
Prawdziwa miss lub misster koci:))

 
 
 
Jeden piękniejszy od drugiego:))
 Ciepła woda została już wspomnieniem...

Po powrocie tydzień spędziłam na kursie....a potem zapalenie oskrzeli:(( 
Oczywiście nie obyło się bez szyldów...ale o tym następnym razem:)