"Mężczyzna idealny" - Michal Viewegh
"Mam nadzieję, że książka sprawi Ci radość; mnie bawi niezmiennie" - napisała mi w liście dołączonym do książki jej poprzednia właścicielka. Lekko uniosłam brwi w geście zdziwienia, ponieważ spodziewałam się raczej typowego romansidła, a nie czegoś, co może bawić. Może gdybym spojrzała na okładkę, dostrzegłabym na niej ironię, jaką nacechowana jest cała książka. I nie chodzi tutaj o to, że dziewczyna całuje męską dłoń (czy nie powinno być na odwrót?...), ale o jej spojrzenie, które mówi znacznie więcej niż ten gest. Jednak zwróciłam na to uwagę znacznie później. W moim życiu nie miałam raczej wiele do czynienia z literaturą czeską. Możliwe, że nasze drogi w ogóle wcześniej się ze sobą nie zbiegły. Nie mam zbyt dobrych skojarzeń z tym krajem - są podobne do tych z Kanadą. Ponury kolor pomarańczowy, którego nie lubię. O ironio, okładka "Mężczyzny idealnego" również jest pomarańczowa. Ciężko było mi się przestawić. Aż otworzyłam, przeczytałam pierwsze słowa i wsiąkła...