Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wydawnictwo Czarne

"Marlene" - Angelika Kuźniak

Marlene Dietrich jest w mojej głowie piosenkarką, ikoną Niemiec. Możecie sobie wyobrazić, jak się zdziwiłam, że Niemcy (szczególnie ci z wojennego pokolenia) uważają ją za zdrajczynię. W swoim czasie była uważana za niemieckiego szpiega. Cóż za niezdecydowanie narodów. A kim była naprawdę? Aktorka, piosenkarka, perfekcjonistka, choleryczka. Bez wątpienia ikona. Ale czego? Złotej ery Hollywood? Nazistowskich Niemiec? Czy może bliżej nieokreślonej legendy międzynarodowej gwiazdy? Nigdy nie uważałam jej za piękną. Gdy czytałam książkę Angeliki Kuźniak, słyszałam całkiem inny głos Marlene, niż miała ona w rzeczywistości. Później, słuchając „Ich hab' noch einen Koffer in Berlin“, poczułam się rozczarowana tą Marlene, którą przedstawiła autorka. Ale muszę przyznać, że dzięki tej książce zrozumiałam wreszcie, co kryje się za tą piosenką. Jak w przypadku „Papuszy“ - jestem nieusatysfakcjonowana. Dotknęłam wielkiej gwiazdy, ale nie spłonęłam w jej świetle jak szara ćma. Pomyśla...

"Papusza" - Angelika Kuźniak

Papusza znaczy lalka. I właśnie historię tej lalki – żywej, przez jednych kochanej, przez drugich potępionej – opowiada w swojej powieści reporterskiej Angelika Kuźniak. Pierwszej cygańskiej poetki, która ze sztuki nie miała nic – poza szaleństwem. Książka ta zaczyna się liryczną niepolską polszczyzną, tak typową dla Papuszy, i opowiada o śmierci męża bohaterki. Wstęp ten zapowiada powieść magiczną, pełną duchów i klątw. Niestety po tym wprowadzeniu w życie, od jego końca poczynając, zaczyna się egzystencja. Codzienność w taborze cygańskim i niecodzienność jego mieszkanki. Niestety im dalej w las, tym mniej magii i cygaskiego życia, ale za to coraz więcej konfliktów, listów i innych elementów szarej Rzeczpospolitej Ludowej. W tym natłoku słów – mniej lub bardziej poprawnych, mniej lub bardziej Papuszy – zatraca się gdzieś fascynująca postać poetki, a widoczna staje się otaczająca ją smutna rzeczywistość. Ten tekst to brnięcie w szaleństwo bohaterki i ból głowy czytelnika. ...

"Ugrofińska wampirzyca" - Noémi Szécsi

Obraz
Wampiry się panoszą wszędzie, co można bez problemu zauważyć od razu po wejściu do księgarni. Kilka lat temu nie były jeszcze tak modne, łatwiej było znaleźć ciekawą i nietuzinkową lekturę z tej tematyki, chociaż nie było ich dużo. Jakby świat zapomniał o tak ważnym wątku w kulturze chyba wszystkich narodów. I właśnie w owym czasie - wampirzej suszy - pojawiła się "Ugrofińska wampirzyca"*. Noémi Szécsi przedstawia wampiry w sposób nader interesujący. Człowiek wampirem się rodzi, może pić krew za życia, ale ma ona działanie dopiero po jego śmierci. Są ugryzienia, litry życiodajnego płynu, czyli wszystko tak, jak być powinno. Główną bohaterką jest Jerne, która nie ma specjalnej ochoty, by pić krew, jednak jej babcia, z którą mieszka, uważa, że Jerne jest żałosną podróbką wampira i wciąż się zastanawia, dlaczego w ogóle się nią przejmuje. Babcia jest naprawdę fascynująca - przybierała wiele różnych imion, już nawet nie da się ich spamiętać i była wieloma znanymi postaciami h...