Posty

Wyświetlam posty z etykietą Polska

"Alkaliczny styl życia" - Beata Sokołowska

Obraz
Od mniej więcej dwóch lat panuje "moda na zdrowie". Wszyscy prześcigają się w byciu fit, w radach na temat zdrowego odżywiania, kolejnych super food oraz nowych diet. Te tematy bardzo mnie interesują od momentu, gdy ze względów zdrowotnych zrezygnowałam z mięsa, a następnie wprowadziłam inne zmiany w mój tryb życia. Dużo czytam o dietach i zwykle tylko kręcę głową z ewidentnym brakiem uznania dla ich wynalazców. "Alkaliczny styl życia" przemówił do mnie, ponieważ już wcześniej zauważyłam u siebie różnicę w zakwaszeniu i zasadowości organizmu. Ta książka miała mi porządnie przybliżyć temat i muszę przyznać, że to zrobiła (choć bez lekkiej krytyki się nie obejdzie). Beata Sokołowska, autorka bloga o takim samym tytule jak książka, stara się przedstawić zalety zredukowania produktów kwasotwórczych w życiu, opowiada historie, które potwierdzają działanie tego stylu życia oraz tłumaczy, w jaki sposób się za to wszystko zabrać. Ludzki organizm ma z natury odczyn zasad...

"Trucizna" - Andrzej Pilipiuk

Obraz
Pilipiuk postanowił mnie otruć. Otruć złą fantastyką, otruć złym pisarstwem i otruć niewłaściwymi oczekiwaniami (tymi moimi). I to wszystko w jednym tomie opowiadań o Jakubie Wędrowyczu pt. "Trucizna". Teraz już zapewne wszystko rozumiecie. Po przeczytaniu "Zaginionej" naszła mnie ochota na pilipiukową klasykę, czyli trochę tekstu o alkoholizmie, cynizmie i innych izmach, jakie towarzyszą słynnemu bimbrownikowi i egzorcyście. Miałam szczerą nadzieję, iż mimo okropnego niesmaku po "Homo bimbrownikusie" ten tom okaże się dobry. Bardzo się rozczarowałam. Samym przygodom nie mam raczej nic do zarzucenia. Pojawia się kilka znanych wątków (np. naiwny diabeł sądzi, że uda mu się zdobyć duszę Wędrowycza), wojna z Bardakami zdaje się rozwijać (przy czym w trakcie lektury okazuje się, że sam Pilipiuk najwidoczniej nie wie, co z tym dalej zrobić, bo gdy już Bardaków można zniszczyć, Wędrowycz... zmienia zdanie - a przecież ich eliminacja to główny cel jego egzys...

"Będzie dobrze kotku" - Wioletta Sawicka

Obraz
Gdy zaczęłam czytać "Będzie dobrze kotku", nie wiedziałam, że to drugi tom kotkowej serii. Dałam się porwać tej historii, bez wiedzy, co działo się w pierwszej części - i w niczym to nie przeszkadzało. Autorka nienachalnie przypomniała, co się działo - między słowami, tak że płynnie mogłam przejść do porządku dziennego tej książki. I to pierwsza zaleta, jaką owa lektura miała. Sama fabuła jest w dużej mierze życiowa - pracujący mąż zazdrośnik, żona siedząca w domu z dziećmi, która jednak pragnie wykorzystać okazję do dalszego rozwoju kariery, co spotyka się ze sprzeciwem męża. Do tego dochodzą jeszcze prezenty od głośnego (bo cichy to on nie był...) wielbiciela, co dodatkowo komplikuje sytuację. "Będzie dobrze kotku" jest po części bardzo realistyczną powieścią, ale z drugiej strony mocno przerysowaną. Związki między postaciami są realne - często miałam osoby z mojego otoczenia przed oczami - niemniej główna bohaterka z czasem zaczyna dziwnie reagować, przynajmni...

"Do trzech razy Natalie" - Olga Rudnicka

Obraz
Natalii 5 Drugi przekręt Natalii Natalii nie sposób nie kochać. Cała trylogia to jedna z najgenialniejszych serii kryminalno-komediowych, jakie istnieją, dlatego po raz kolejny rzuciłam wszystko, gdy pojawił się nowy tom. Przeczytałam, wyłam ze śmiechu, chichotałam jak fretka, a potem książka się skończyła i autorka mnie poinformowała, że to koniec z Nataliami. W tym momencie przybrałam mentalną żałobę. Natalie są zbyt nataliowe, by się z nimi dobrowolnie żegnać. Choć z drugiej strony limit przypadków i wypadków musi się wyczerpać nawet u nich. Jeśli już przeczytaliście recenzje poprzednich dwóch tomów (bądź same książki), to wiecie doskonale, kim są Natalie Sucharskie. Nie ma sensu się powtarzać. Tym razem Natalie uznały, że mają dość mężczyzn swojego życia i bez słowa wyjechały na wakacje. A tam wpakowały się w kolejną aferę kryminalną. Czego się nie robi dla fabuły nowej książki... Dlatego też 3/5 Natalii bez najmniejszego wahania miesza się w sprawę morderstwa, przeprowadz...

"Zaginiona" - Andrzej Pilipiuk

Obraz
Lata temu uważałam Pilipiuka za króla polskiej fantastyki. To było, zanim poznałam Sapkowskiego czy Ziemiańskiego. Niemniej Pilipiuk zawsze tkwił w moim sercu, w swoim czasie był moim ulubionym polskim pisarzem. Dopóki nie zszedł na psy, a jego tekstów nie dało się już czytać. Po tym porzuciłam go na kilka lat. Aż do teraz, gdy wydał czwarty tom mojej ukochanej serii o Kuzynkach (przy czym tom trzeci był słaby - żeby nie powiedzieć tego, co mi się ciśnie na język), o którym Wam opowiem. W poprzednim tomie wampirzyca Monika wyruszyła z łowcami wampirów w świat, pozostawiając kuzynki Kruszewskie w Krakowie. Od tego czasu minęło parę lat i w Stanisławie - alchemiczce - szaleje niepokój, głównie związany ze stanem jej zdrowia. Przy okazji poznajemy też grupę ludzi pochodzących z tajemniczej wyspy, których losy ściśle powiążą się z losami kuzynek. To pierwsza historia. W drugiej, która znajduje się w tej książce, kobiety wyruszają pewnej opętanej dziewczynie na ratunek. I tutaj kończą si...

"White Plate. Słodkie" - Eliza Mórawska

Obraz
Nigdy nie byłam fanką książek kucharskich, nie miałam potrzeby posiadania ich - w końcu mamy Internet, tysiące blogów kulinarnych. Ulubione przepisy zawsze można wydrukować i stworzyć własną książkę, która nas nigdy nie zawiedzie. Książki kucharskie, nie dość że drogie, często nie są dobrze przygotowane, a zdarza się, że potrawy niejadalne. Są jednak sytuacje, gdy chowam mój sceptycyzm do kieszeni i wiem, że muszę mieć. Tak jest w przypadku książek wydanych przez ulubionych bloggerów kulinarnych. Bloga White Plate czytam od wielu lat. Mniej więcej odkąd istnieje blog, na którym się teraz znajdujemy. Zawsze podziwiałam potrawy Liski, piękne teksty, zdjęcia a także skrupulatność. Nigdy nie zawiodłam się na jej przepisach - szczególnie tych na słodycze. Jej pierwsza książka kucharska "White Plate. Słodkie" leżała na mojej półce kilka miesięcy. A ja znajdowałam się gdzieś na granicy pobożności i trwogi. Bo to przecież nie blog. I nie może mieć tego samego klimatu. A jedna...

"Nomen omen" - Marta Kisiel

Obraz
Co powinna zrobić młoda kobieta, która nie może już wytrzymać z rodziną? Odpowiedź jest prosta: wynieść się z domu. Odziedziczyć pracę po koleżance sprzed lat i wprowadzić się do domu nieznajomej staruszki. Nieważne, że na miejscu okazuje się, że owa staruszka ma wyraźne rozdwojenie osobowości. Wszędzie dobrze, byle nie w domu! Mniej więcej w ten sposób zaczyna się "Nomen omen" Marty Kisiel. Czarna komedia prosto z Wrocławia, w porywach do Breslau, Mickiewicza i lekcji łaciny. W końcu nie ma straszniejszej rzeczy niż nauczycielka tego wymarłego języka. No, może poza odkryciem na swojej podłodze śpiącego ciała własnego brata, który później próbuje cię utopić w Odrze. A potem okazuje się, że staruszka z rozdwojeniem osobowości to tak naprawdę dwie staruszki... Do tego dochodzą blondynki z warkoczami, studenci filologii i diabelstwa rodem z bliżej nieokreślonego miejsca. Mówiąc krótko: już od pierwszej strony tej książki nie sposób się nudzić. Marta Kisiel pisze gęsto. Jej ję...

"Fartowny pech" - Olga Rudnicka

Podbiła moje serce Nataliami . Na dobrą sprawę od nich zaczęła się moja przygoda z tą młodą polską autorką. Wtedy odkryłam w niej coś niesamowitego i nie potrafię sobie odpuścić. Czytam i koniec. Jej humorystyczne kryminały są klasą samą w sobie, bo najzwyczajniej w świecie bazują na paradoksach i przypadkach, ale przy okazji nie mam wrażenia, że wymyśla rzeczy nie z tej ziemi. Te książki należy czytać na luzie, a nie czepiać się. Tutaj chodzi o dobrą zabawę. Tym razem mamy dwóch policjantów-niedorajdów Dzianego i Nadzianego. W dodatku do Polski przyjeżdża włoski gangster Gianni, wynajęty przez polskiego mafioza do rozwiązania pewnego problemu. W tym samym czasie jeden z policjantów (ten, który potrafi zepsuć samochód, tylko do niego wsiadając) sam wysyła się na zapomnianą wieś i do rozpadającego się domu, który dostał w spadku, a drugi postanawia zostać detektywem. I tu się zaczyna. Gianni próbuje rozwiązać sprawę, angażując do tego początkującego detektywa, byłego policjanta, któ...

"Pamiętnik diabła" - Adrian Bednarek

Zwykle nie zdarza mi się oskarżać autorów książek o preferencje, jakimi szczycą się ich postacie. Z niewyjaśnionych przyczyn w trakcie lektury "Pamiętnika diabła" cieszyłam się, że gdy autor zapytał, czy zechcę zrecenzować jego książkę, podałam nie mój adres domowy, a na poste restante. Jeśli chce mnie zabić, utrudnię mu trochę sprawę. "Pamiętnik diabła" to książka bardzo żywa. Owszem, czasem martwa - szczególnie tuż po zabójstwie - ale wystarczająco martwa, by żywą pozostać. Od razu wszystko nabiera nowych barw, gdy bohater chodzi po ulicach, które znam (Kraków), wspomina o miejscach, w których się urodziłam (Myślenice), a dodatkowo krąży słowami po miejscowościach, z którymi mam jakieś skojarzenia, a nie są one głównymi celami turystycznymi na mapie Polski. Zatrzymajmy się jednak w mieście królów polskich, w tej nekropolii i porozmawiajmy o narkotykach, alkoholu, seksie i morderstwach. Kuba, główny bohater, zaprasza nas w Prologu na polowanie. Jedyne, czego si...

"Ciemno, prawie noc" - Joanna Bator

Podobno wystarczy napisać książkę o wojnie i gwałtach, by zdobyła nagrodę. Taki zarzut wystąpił pod adresem Joanny Bator oraz jury nagrody Nike. Muszę przyznać, że to poniekąd prawda. Radosne książki nie zdobywają prestiżowych nagród – trzeba pisać ciężko i o trudnych tematach. To ostatnie Bator udało się spełnić, ale nie powiedziałabym, że „Ciemno, prawie noc” jest napisane jakimś nadzwyczajnym językiem. Wręcz zaskoczyło mnie to, że czytałam taką… normalną książkę, a nie coś nadmiernie egzaltowanego, czego się spodziewałam po przyznaniu autorce najważniejszej polskiej nagrody literackiej. Alicja Tabor opuściła Wałbrzych po śmierci ojca. Nie miała już nikogo z rodziny, więc ruszyła w świat. Jako dziennikarka największego dziennika w Polsce wraca do miasta, by napisać reportaż o zaginionych dzieciach. Okazuje się jednak, że to nie tylko historia kryminalna, ale też rodzinna, historyczna, wojenna, religijna i… demoniczna. Zdaje się, że Bator wyjaśnia demonami niemal każde zło na...

"Wieczerza" - Tatiana Jachyra

„Wieczerza“ jest reklamowana jako „najbardziej bulwersująca i skandalizująca książka ostatnich lat“. Chciałabym się do tego odnieść, ponieważ nie mam pojęcia, o jaki rynek chodzi w tym przypadku – polski, europejski, czy międzynarodowy. Bo tylko w pierwszej wersji można by się doszukać tego „najbardziej”. Książkę pochłonęłam w jeden dzień. Jest napisana w nieskomplikowany sposób, ale ma w sposobie przedstawiania (szczególnie z perspektywy Dawida) coś poetycznego i hipnotyzującego, jednak mimo to język nie jest nadzwyczajny, nie wciąga w siebie, nie wyciska z czytelnika ostatnich kropel krwi. Szkoda, ponieważ taka językowa gęstość dużo by „Wieczerzy” dała. Historia przedstawia Dawida – ginekologa; Joannę – jego ciężarną pacjentkę; Yasmine – prostytutkę oraz Tomasza – jej klienta. Przez strony przewijają się jeszcze nieliczne mniej ważne postacie – Mateusz (narzeczony Joanny), recepcjonistka Dawida, Marek (szef Yasmine), ksiądz-spowiednik i matka Dawida. Z nimi mamy bezpośre...