Posty

Wyświetlam posty z etykietą Książki

"Lawendowy pokój" - Nina George

Obraz
Z początku myślałam, że "Lawendowy pokój" to jedna z tych płytkich historii o kobiecie, która rusza w świat, by odnaleźć siebie i miłość swojego życia. Taki wrodzony sceptycyzm bardzo pomaga w pozytywnym rozczarowaniu się lekturą. Choć w tym wypadku było nieco inaczej. W "Lawendowym pokoju" się zakochałam i wylałam wiele łez. I mam to bardzo dosłownie na myśli. Fizycznie i mokro. Kobiety grają w tej powieści pierwszoplanową rolę, ale nie w tradycyjny sposób - jako aktywne uczestniczki fabuły - lecz jako wspomnienia, cele, media w podejmowaniu działań, które pomagają odnaleźć się w życiu (przeszłym i obecnym), by móc zbudować pełnowartościową przyszłość. Niemniej to mężczyźni ruszają w świat, by odnaleźć tę jedyną, która pojawia się jako duch w ich sercach. To prawdziwi mężczyźni, romantyczni i kochający aż po grób. Do czego jednak zaprowadzi ich ta droga? Głównym bohaterem jest księgarz - lekarz dusz - Jean Perdu, który w pewnym momencie życia dostaje wiadomość, ...

"Będzie dobrze kotku" - Wioletta Sawicka

Obraz
Gdy zaczęłam czytać "Będzie dobrze kotku", nie wiedziałam, że to drugi tom kotkowej serii. Dałam się porwać tej historii, bez wiedzy, co działo się w pierwszej części - i w niczym to nie przeszkadzało. Autorka nienachalnie przypomniała, co się działo - między słowami, tak że płynnie mogłam przejść do porządku dziennego tej książki. I to pierwsza zaleta, jaką owa lektura miała. Sama fabuła jest w dużej mierze życiowa - pracujący mąż zazdrośnik, żona siedząca w domu z dziećmi, która jednak pragnie wykorzystać okazję do dalszego rozwoju kariery, co spotyka się ze sprzeciwem męża. Do tego dochodzą jeszcze prezenty od głośnego (bo cichy to on nie był...) wielbiciela, co dodatkowo komplikuje sytuację. "Będzie dobrze kotku" jest po części bardzo realistyczną powieścią, ale z drugiej strony mocno przerysowaną. Związki między postaciami są realne - często miałam osoby z mojego otoczenia przed oczami - niemniej główna bohaterka z czasem zaczyna dziwnie reagować, przynajmni...

"Dopóki mamy twarze" - C.S. Lewis

Obraz
Czasem czeka się na coś latami, z wytęsknieniem, a gdy to nadchodzi - pojawia się również rozczarowanie. Zło zwycięża, a żaba zostaje żabą. Księżniczka umiera w swojej wieży. Bajka nie kończy się tak, jak tego oczekiwano. "Opowieści z Narnii" mnie pochłonęły. To jedna z historii wieku nastoletniego, które wciąż ze mną są. Magia słów C.S. Lewisa trwała również w późniejszych latach, kiedy było mi obojętne, o czym pisał. Wtedy też pojawiło się "Dopóki mamy twarze". Książka ta (a może raczej wydawca?) wiele obiecywała. Wystarczy powiedzieć, że uważa się ją za arcydzieło. A ja się z tym nie zgadzam. Skoro ta książka jest manifestem przeciw bogom, ja tworzę właśnie manifest przeciwko oszukiwaniu mnie. Jak ktoś się zaklina, że daje mi do rąk arcydzieło, chcę to otrzymać. A nie jedynie dobrą książkę, z bardzo dobrymi elementami i ostatecznie słabym rozwiązaniem. Lewis nie stanął na wysokości zadania. Powieść byłaby o wiele lepsza, gdyby pominąć element oskarżani...

"White Plate. Słodkie" - Eliza Mórawska

Obraz
Nigdy nie byłam fanką książek kucharskich, nie miałam potrzeby posiadania ich - w końcu mamy Internet, tysiące blogów kulinarnych. Ulubione przepisy zawsze można wydrukować i stworzyć własną książkę, która nas nigdy nie zawiedzie. Książki kucharskie, nie dość że drogie, często nie są dobrze przygotowane, a zdarza się, że potrawy niejadalne. Są jednak sytuacje, gdy chowam mój sceptycyzm do kieszeni i wiem, że muszę mieć. Tak jest w przypadku książek wydanych przez ulubionych bloggerów kulinarnych. Bloga White Plate czytam od wielu lat. Mniej więcej odkąd istnieje blog, na którym się teraz znajdujemy. Zawsze podziwiałam potrawy Liski, piękne teksty, zdjęcia a także skrupulatność. Nigdy nie zawiodłam się na jej przepisach - szczególnie tych na słodycze. Jej pierwsza książka kucharska "White Plate. Słodkie" leżała na mojej półce kilka miesięcy. A ja znajdowałam się gdzieś na granicy pobożności i trwogi. Bo to przecież nie blog. I nie może mieć tego samego klimatu. A jedna...

"Jak zostałam wiedźmą" - Dorota Masłowska

Obraz
Rzadko daję się tak wpuścić w maliny! Za bardzo wierzę tytułom, okładkom i opisom (a czasem także recenzjom!), by wyszło mi to na dobre. I tak samo było w przypadku książki Masłowskiej - naprawdę spodziewałam się autobiografii w ładnej formie - czegoś w rodzaju baśni. A tu nie dość, że dostałam współczesną bajkę, to jeszcze w dodatku w ogóle nie dla dzieci, bo to brutalna wręcz satyra na współczesne społeczeństwo oraz wychowanie. Cóż, moi Drodzy, ta książka wywołała we mnie ogromną frustrację, bo póki ktoś mi nie udowodni, że Masłowska ma wąsy i zjada dzieci, będę się czuła oszukana. "Jak zostałam wiedźmą" to bajka w bardzo klasycznej formie. Wiersz z przesłaniem. Bajka niezwykle współczesna, która krytykuje konsumpcjonizm, technologie i zanik kultury za pomocą historii wiedźmy, która pragnie zjeść niegrzeczne dzieci i dzięki - nie do końca dobrowolnej - pomocy grzecznej dziewczynki na bujanym koniku podróżuje przez krainę snu, by znaleźć chłopca, który zakłóca świętoś...

"Na brzegu Jarynia. Powieść demonologiczna" - Aleksander Kondratiew

Obraz
W dzisiejszych czasach wiara w demony i bogów zanika. W zasadzie pozostaje tylko w fantastyce i horrorach. A gdzie nasze korzenie i wiara, która przecież jest w nas mimo wszystko tak mocno zakorzeniona, że wciąż można dostrzec jej elementy w przesądach, czy też w rytuałach współczesnych religii? Stare mitologie nie mają już widocznego wpływu na nasze życie. Pozostaje tylko powiedzieć: Ogromna szkoda. Co za strata dla kultury i własnej świadomości. Książka Kondratiewa uświadamia, jakie ogromne kulturowe bogactwo utraciliśmy poprzez chęć modernizacji wszystkiego. "Na brzegu Jarynia" jest, jak podtytuł głosi, powieścią demonologiczną. Ludzie są w zasadzie tłem i pożywką dla panoszącego się na świecie diabelstwa, którego spora część kiedyś miała również pecha?, szczęście? należeć do gatunku ludzkiego. Kondratiew tworzy zamkniętą fabułę, która zaczyna się i kończy w odmętach Jarynia, lecz w środku powieści wychodzimy na tytułowy brzeg - na bagna, do lasów, a także osad ludzkich...

"Poradnik dla ambitnych kobiet. Jak zrobić karierę" - Mrs Moneypenny

Obraz
Wśród nawału poradników dla kobiet niewiele jest takich, które naprawdę wnoszą coś do życia ich czytelniczek. Pozycje poważne, ale napisane przystępnym językiem są taką rzadkością, że powinny być sprzedawane na wagę złota. Taką właśnie książką jest "Poradnik dla ambitnych kobiet" felietonistki "The Financial Times" Heather McGregor. Patrząc na okładkę, spodziewałam się pseudoporadnika (jak większość ukazujących się na rynku, a o niektórych niedawno pisałam, bądź dopiero napiszę), jednak już po pierwszych stronach przekonałam się, że Mrs Moneypenny jest kobietą, która wypowiada się na tematy, o których ma pojęcie, jest kompetentna i potrafi pisać. Dawno żaden poradnik nie wywołał we mnie takiego entuzjazmu, ponieważ trafiłam na ten w świetnym momencie (tuż przed końcem studiów), gdy stoję na rozdrożu i nie wiem, co sama ze sobą zrobić. Cieszę się, że mimo okładki - która sama w sobie jest piękna, oprócz żółtego rogu, ale sprawiła, że nie traktowałam książki poważn...

"Jackie czy Marilyn? Ponadczasowe lekcje stylu" - Pamela Keogh

Obraz
Kim jesteś? Jackie czy Marilyn? Pierwszą dama czy gwiazdą filmowa? Najsławniejszą czy najseksowniejszą kobietą świata? Pamela Keogh (autorka m.in. "What would Audrey do?", którą to książkę pragnęłam przeczytać przed kilkoma laty) uważa, że każda z nas jest mniej lub bardziej Jackie bądź Marilyn - mniej lub bardziej mieszanką tych dwóch osobowości, których poza mężczyzną i kilkoma znajomymi nic nie łączyło. Czy aby na pewno? Autorka przez całą książkę przekonuje, że mimo znaczących różnic (jak pochodzenie, wykształcenie czy obrana droga życia) tak naprawdę były do siebie pod pewnymi względami bardzo podobne. A my, kobiety, jesteśmy takie same. Silne i warte, by się za nami uganiano. Brzmi znajomo, prawda? Czytamy o tym w niemal każdym poradniku dla kobiet. Ten się jednak różni od całej reszty - pokazuje nam, że takie kobiety naprawdę istniały i każda z nas może się taką stać. Choć w portretach przedstawionych przez Keogh zarówno Jackie jak i Marilyn są mocno wyidealizowane....

"Kuchnia filmowa" - Paulina Wnuk

Obraz
Gdy usłyszałam o blogu Pauliny Wnuk, bardzo mnie zaintrygował. Blogów kulinarnych jest mnóstwo, ale autorka tego konkretnego (i jednocześnie książki, o której teraz będę pisać) skupia się na kuchni filmowej. I stąd tytuł jej książki kucharskiej. Paulina Wnuk inspiruje się potrawami spożywanymi przez bohaterów filmów i seriali, a następnie na łamach bloga przedstawia własne interpretacje danych dań. Zatem pokazuje niebieską zupę Bridget Jones, niemniej sama stara się, by jej wersja (w przeciwieństwie do zupy ugotowanej przez postać) smakowała. Pisze również kilka słów o filmie i o tym, co ugotowała. Niestety okazało się, że książka zniechęciła mnie tym samym co blog - uważam te dania za mało kreatywne (w całej książce znalazłam tylko jedno, które mnie naprawdę zainteresowało!), zdjęcia nie sięgają jakości porządnych blogów i książek kulinarnych do pięt. Najciekawsze są kadry z filmów. I słowa autorki na temat danej produkcji. Zaletą przepisów jest to, że są proste. W ko...

"I jak tu nie biegać!" - Beata Sadowska

Obraz
Najpierw był Murakami, a potem przyszła Beata Sadowska - kobieta, której nazwisko mgliście kojarzę, ale nijak nie potrafię dopasować do twarzy i nawet na zdjęciach w książce wygląda mi wyjątkowo nieznajomo. Niemniej pisze o bieganiu, a to jest ważne. Przynajmniej dla mnie, bo chętnie biegam, gdy już pokonam wrodzone lenistwo. Właśnie to najbardziej mnie uderzyło (pozytywnie!) w tej książce - autorka ma za sobą kilka maratonów, ale leń sączy jej słodkie słówka do ucha i przez to czasem nie udaje jej się wyjść, nie chce jej się... dopóki nie założy butów i nie wybiegnie. Skąd ja to znam! A gdy już ruszy w świat, to pozostaje tylko miłość do uderzania stopami o podłoże i tego całego zmęczenia. Cóż, Sadowska pisze o absolutnej miłości do biegania - absolutnej, choć nieidealnej. Po tej lekturze nie sposób nie zechcieć pobiec przed siebie. Książka jest napisana lekkim językiem, z wielkim zaangażowaniem emocjonalnym. Sadowska nie jest ekspertem od biegania i nawet nie próbuje kogoś takiego...

"Fartowny pech" - Olga Rudnicka

Podbiła moje serce Nataliami . Na dobrą sprawę od nich zaczęła się moja przygoda z tą młodą polską autorką. Wtedy odkryłam w niej coś niesamowitego i nie potrafię sobie odpuścić. Czytam i koniec. Jej humorystyczne kryminały są klasą samą w sobie, bo najzwyczajniej w świecie bazują na paradoksach i przypadkach, ale przy okazji nie mam wrażenia, że wymyśla rzeczy nie z tej ziemi. Te książki należy czytać na luzie, a nie czepiać się. Tutaj chodzi o dobrą zabawę. Tym razem mamy dwóch policjantów-niedorajdów Dzianego i Nadzianego. W dodatku do Polski przyjeżdża włoski gangster Gianni, wynajęty przez polskiego mafioza do rozwiązania pewnego problemu. W tym samym czasie jeden z policjantów (ten, który potrafi zepsuć samochód, tylko do niego wsiadając) sam wysyła się na zapomnianą wieś i do rozpadającego się domu, który dostał w spadku, a drugi postanawia zostać detektywem. I tu się zaczyna. Gianni próbuje rozwiązać sprawę, angażując do tego początkującego detektywa, byłego policjanta, któ...

"Na dziewczęcej skórze" - Esther Vilar

Kim byłeś w poprzednim życiu? Jakim zwierzęciem? Dziwi Cię to pytanie? Mnie nie dziwi. Nie po opowieści pewnego eks-moskita, który został ukarany za miłość do człowieka i sam stał się tą niedoskonałą istotą. Tego jednak dowiadujemy się ze zbioru reguł już na samym początku książki. Dopiero później narrator opowiada o wydarzeniach ze swojego poprzedniego życia, gdzie natrafił na najpiękniejszą kobietę świata, którą za nic nie chciał dzielić się z innymi moskitami, ani ludźmi. Chciał ją posiąść. O, szalona miłości! "Na dziewczęcej skórze" to kolejna książka Esther Vilar, w której przekracza ona granice szaleństwa, które znajduje się w miłości. Już "Siedem pożarów mademoiselle" obnażało tkwiącą w namiętności może nie tyle głupotę, co determinację i poniekąd szaleństwo. Ta książka nie jest pod tym względem inna. Mężczyźni nie chcą się dzielić, kobiety chcą być pożądane, a wszystko to jest zamknięte w szklanym akwarium słów. Niby jest w swoim wyrazie aż nazbyt realne...

"Pan Potwór" - Dan Wells

Obraz
Tom 1 - "Nie jestem seryjnym mordercą" John ledwie miesiąc wcześniej zabił po raz pierwszy, a tu nagle okazuje się, że w ślady za poprzednim mordercą podąża kolejny, który zostawia mu wiadomości – dość brutalne, z ranami po nakłuciach oraz porażeniu prądem. W tym samym czasie John decyduje się zaprosić dziewczynę na randkę (co jego mama kwituje ironicznym „Pomyśleć, że jedyny członek tej rodziny, który ma normalny związek, to socjopata”). Sytuacja rodzinna się komplikuje, społeczna także, uczuciowa się rozwija… a John dodatkowo musi się zająć kolejnym problemem. Kolejnym mordercą. Emocje sięgają zenitu. Nie mogłam się doczekać drugiej części. I muszę przyznać, że faktycznie skumulowało się tutaj wiele uczuć – począwszy od zamieszania w miasteczku aż po mordercze zapędy Johna. On jak zwykle pakuje się w kłopoty związane ze swoimi zainteresowaniami, które dotyczą – należy przypomnieć – seryjnych morderców. Może przez całą pomieszaną sytuację książka była mniej zabawna. Bo...

"Ukąszenie" - Lynsay Sands

Obraz
 Wampiryczna komedia! Pewnie wielu z Was włos się jeży na głowie, gdy słyszycie słowo „wampir” odmieniane przez wszystkie przypadki, liczby, osoby i przez co jeszcze tylko się da. Ja jednak nie daję się zniechęcić i wciąż próbuję czegoś nowego, co zaskakuje mnie samą. I tym razem trafiłam na prawdziwą komedię! W tego typu literaturze ciężko wymyślić coś nowego. Zwykle wampiry różnią się jakąś jedną cechą (z jakiejś niewyjaśnionej przyczyny sama lubię najbardziej klasycznego wampira sypiającego w trumnach), a cała reszta pozostaje taka sama. Modne są romanse ze śmiertelnikami i wszelakie komplikacje na drodze do związku. Nuda! A jednak Lynsay Sands doprowadziła mnie do śmiechu przez ¾ książki, stworzyła własną tezę dotyczącą powstania wampirów (która mnie przekonuje!) i wykreowała bohaterkę cierpiącą na hemofobię. A to wszystko w prostej, schematycznej historii, jakich wiele. Oczywiście nastręcza to pewnych problemów – i nawet nie chodzi o to, że Lissianna pomyliła psychologa z ko...

Stosik na ferie.

Obraz
Półtora miesiąca to czas, w którym można zrobić naprawdę wiele. Zamierzam przeczytać powyższe i jeszcze więcej. Zapomniałam, że obiecałam koledze zrecenzować jego książkę. No to ją też. Przy okazji. Nawet jeszcze nie przeczytałam.

"1Q84. Tom 3" - Haruki Murakami

Obraz
Tom pierwszy. Po przeczytaniu pierwszego tomu nie potrafiłam wydać oceny. Po drugim już było łatwiej, ale zgłodniałam. Chciałam więcej. Tom trzeci… wreszcie zrozumiałam, ogarnęłam, poczułam. Jestem już zdolna, by powiedzieć cokolwiek o moich odczuciach względem tej niezwykłej trylogii, a w zasadzie jednej niezwykle grubej książki podzielonej na trzy części. Zarys historii jest Wam zapewne dobrze znany, w końcu o tym się mówi, to się czyta. A Murakamiego się kocha lub nienawidzi. Gdybym miała wydać o nim osąd po przeczytaniu „1Q84”, bez wątpienia byłabym w tej pierwszej grupie osób. Wciąż mam jednak w pamięci „Przygodę z owcą”, która zawiesiła mnie na granicy nie-czucia. Mimo to postanowiłam zabrnąć do „miasta kotów” i spróbować znaleźć z niego wyjście. Wraz z bohaterami obserwowałam na niebie księżyc. I drugi księżyc, ten mniejszy i zielony. Chodziłam po Tokio, wkraczałam w ten świat w nieco krzywym zwierciadle, gdzie jedynie miłość ma siłę i jest do wytłumaczenia. Murakami skł...

"Spadkobiercy" - Kaui Hart Hemmings

Obraz
 Rodzina to twór bardzo dziwny. Składa się z poszczególnych osób, które są ze sobą połączone na różne sposoby. Czym naprawdę jest rodzina? Jak ją zdefiniować, by niczego nie pominąć? Czy jest to możliwe? Właśnie kwestia rodziny zastanawiała mnie w trakcie lektury tej książki. Bo mamy tu ojca, którego nigdy nie było w domu. Dziesięcioletnią córkę, która ma dziwne pomysły, ciężko zrozumieć jej sposób myślenia, nadążyć za nią. Jest również niania i pomoc domowa w jednym. Zaraz jednak okazuje się, że istnieje również przebojowa matka, która znajduje się w śpiączce. Potem odkrywamy istnienie siedemnastoletniej córki – zbuntowanej i nieposkromionej. Akcja… nie powiedziałabym, że tak naprawdę tutaj jest szczególnie zarysowana. To powieść o odnajdywaniu więzi, tworzeniu rodziny z części, które dostajemy. Ojciec musi poznać córki, córki muszą zrozumieć pewne rzeczy. Nauczyć się kochać, wybaczać i akceptować to, co przynosi los. To nie jest prosta droga. Jednak książka jest bardzo prost...