Uwaga!
Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.
Translate
Łączna liczba wyświetleń
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od autora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą od autora. Pokaż wszystkie posty
Gałęziste, Artur Urbanowicz
W każdym rejonie Polski możemy natrafić na legendy, podania, historie opowiadane szeptem przez wiekowych krewnych, które jeżą włos na głowie lub wydają się tak nieprawdopodobne, że aż niemożliwe. A gdyby tak okazało się, że w części z nich jest ukryte ziarenko prawdy? Myślę, że taka wiedza mogłaby zmienić postrzeganie świata, nawet największych sceptyków. Artur Urbanowicz oparł swoją debiutancką powieść właśnie na bazie takich historii i rzucił wyzwanie miłośnikom thrillerów czy opowieści grozy. Czy wydarzenia z książki umiejscowione w dotąd nieznanej i mrocznej Suwalszczyźnie odniosą zamierzony efekt?
Karolina i Tomek to para z długim stażem. W ich związek wkradła się rutyna, która z każdym dniem coraz bardziej osłabia łączące ich uczucie. Dla ratowania więzi, wyruszają na Suwalszczyznę, by w małym pensjonacie, gdzieś na końcu świata poprawić wzajemne stosunki. Cisza, spokój zamiast ratować miłość, budzi pradawne moce, pogańskie praktyki, które stają się zagrożeniem dla ich życia. Czy uda im się oszukać przeznaczenie? Ujść cało spod kosy Śmierci?
Już od pierwszej strony Artur Urbanowicz buduje mroczną, gęstą, napiętą atmosferę. Przedstawia nam parę, którą więcej dzieli niż łączy. Podobno przeciwieństwa się przyciągają, ale na Karolinę i Tomka wydaje się to nie działać. Na zewnątrz ukazują uczucia i emocje, które nie mają zbyt wielkiego potwierdzenia w sercu. Czułe gesty, słowa mają się nijak do tego, co tak naprawdę myślą. Ciągłe spięcia, kłótnie nie nastrajają optymistycznie, a już najmniej romantycznie. Mimo wszystko w jakimś oślim uporze trwają w decyzji o ratowaniu swojego związku. Takie zachowanie zwraca uwagę postronnych osób, które zaczynają snuć swoje własne plany. Natalia, której piękno zewnętrzne ukrywa ogromną wewnętrzną brzydotę, babka Natalii, której szczerość jest brana za starczą demencję i pan Andrzej, którego erudycja skrywa prawdziwy cel.
Na równi z bohaterami, atmosferę zagęszcza otaczająca ich aura, opowieści o miejscach, które odwiedzają, paranormalna wrażliwość pozwalająca widzieć i czuć więcej. Artur Urbanowicz bardzo umiejętnie i ciekawie wplótł legendy Suwalszczyzny (mniej lub bardziej prawdziwe) w fabułę budzącą dreszcz grozy. Nie jednokrotnie chciało się zakrzyknąć to niemożliwe, nieprawdopodobne, że aż śmieszne. A jednak przychodziła refleksja, która kazała zwrócić uwagę na fanatyków zajmujących coraz większą przestrzeń wokół nas. Coraz bardziej odsuwamy się od naszej wiary dając pretekst do powrotu zabobonom, pogańskim praktykom. Autor poszedł o krok dalej. Pozwolił nam spojrzeć nasze otoczenie z innej perspektywy, poznać konsekwencje zachowań i odkryć zło w czystej postaci, choć fantastycznej, to całkiem realnej w przesłaniu.
„Gałęziste” to utwór niepokojący, tajemniczy, budzący szereg skrajnych emocji, ale i skłaniający do zaskakujących przemyśleń, począwszy od tematu wiary, poprzez zagadnienia ekologiczne po ocenę kondycji związków i znaczenia miłości. W książce dużo również o Suwalszczyźnie jako miejscu, które warto odwiedzić i rozwiać wszelkie stereotypy z nią związane.
„Gałęziste” to udany debiut, który czyta się płynnie i przyjemnie mimo jego objętości :) Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to kilka zgrzytów w obrębie dialogów. Brzmiały one dość topornie i nieprawdopodobnie, nawet jak na historię pełną symboli, niedomówień, mistycyzmu.
Podsumowując, „Gałęziste” to książka, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu, kto nie boi się zagłębić w historię nieprawdopodobną, przerażającą, odsłaniającą prawdziwe oblicze człowieka, wiary, miłości, zła, pragnienia.
„Gałęziste” Artur Urbanowicz, Novae Res, Gdynia 2016
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję jej autorowi- Arturowi Urbanowicz :)
Po drugiej stronie, Ewa Czajkowska
Dzieciństwo, wychowanie, relacje na linii dziecko- rodzic są bardzo ważne w budowaniu tożsamości i własnej wartości. W rodzinie bohaterki książki Ewy Czajkowskiej „Po drugiej stronie”, zabrakło wielu czynników, prozaicznych czynności, ale przede wszystkim zabrakło miłości, która byłaby dla niej drogowskazem na życie.
„Emigracja wypala. To ciągła walka. Nierzadko to walka ze sobą. Wygrywają najsilniejsi, najbardziej wytrwali desperaci.”
Takie emocjonalne rany, a także nierozmyślna emigracja muszą przynieść kłopoty. I przynoszą. Dużo szybciej, niż ktokolwiek by przypuszczał. Melbourne przynosi Kindze szereg rozczarowań, począwszy od prozaicznych problemów z asymilacją, poprzez trudności z porozumieniem się z córką swojego ukochanego, po problemy małżeńskie, które dość szybko dopadają tę parę z przypadku. Decyzja o emigracji podjęta pod wpływem impulsu okazuje się dużo bardziej bolesna, niż rozstanie z ojczyzną rozsądnie przemyślane. Dziewczyna popada w coraz większą pustkę, która zdaje się nie mieć dna. Kolejne kłody rzucane pod nogi, dodatkowe przykre komentarze rozbudzają emocje trudne do opanowania.
„Narastał w niej coraz większy żal, frustracja i poczucie niesprawiedliwości, ponieważ nie znajdowała wyjaśnienia zjawisk, które działy się wokół niej.”
Ewa Czajkowska to niezła obserwatorka życia. Problematyczne tematy nurtujące współczesne społeczeństwo, ujęła w prosty ale bardzo sugestywny sposób doskonale oddziałujący na czytelnika. Zachowanie Kingi, jej wewnętrzna emocjonalna wojna dobrze uchwycone i celujące w serce. Choć bohaterka nie do końca trafiła w moje gusta, to szybko weszłam w jej historię. Okrutnie rozsierdzili mnie rodzice dziewczyny i młodsza siostra, która okazała się niezłą manipulatorką. Nie rozumiem jak można faworyzować jedno dziecko, a drugie skazywać na rodzinny ostracyzm. Dla mnie, jako matki, jest to nie do pomyślenia. Niestety, zdarzają się takie sytuacje, z których tworzą się prawdziwe ludzkie dramaty.
Podobało mi się jak Ewa Czajkowska przedstawiła życie dziewczyny rzuconej na głęboką wodę, inny klimat, inną kulturę, inne doświadczenia. W pełni ukazała jej walkę o akceptację, formy emigracji i emocje z nią związane na przestrzeni kilku, a także kilkunastu lat. Zawsze ciekawiło mnie jak ludzie radzą sobie w nowych miejscach uznanych za dom, z tęsknotą za ojczyzna, za bliskimi. Okazuje się, że jest na to wiele sposobów, nie wszystkie godne naśladowania.
„Po drugiej stronie” to debiut literacki Ewy Czajkowskiej, który odkrywa kolejny, acz trochę jeszcze nie dopracowany talent, naszych rodzimych, polskich twórców :) Życzę możliwości szlifowania warsztatu :)
A na koniec zostawiam Was z pytaniem do przemyślenia: „Jeśli życia nie sposób zaplanować od początku do końca, czy nie lepiej od razu pozbawić go pragnień? Wyeliminować element pożądania i godzić się bezwolnie na przypadek? Na ślepy los?”
„Po drugiej stronie” Ewa Czajkowska, Wydawnictwo Witanet 2016
Jeszcze żyję..., Joanna Tlałka-Stovrag
„Nie wiedziałam, że cisza może dźwięczeć, wyć, świstać, a nawet być ostrą bronią, która napada z ukrycia. Cisza, którą ja usłyszałam, miała atakować przez lata”.
Dziś kiedy tyle mówi się o nietolerancji, wzrastającej agresji i terrorze warto wspomnieć, że nie tak dawno temu wydarzyła się historia równie brutalna i poruszająca. Wojna domowa w Bośni i Hercegowinie, oblężenie Sarajewa, które było najbardziej krwawym konfliktem w Europie po zakończeniu II wojny światowej, przyniosła ogromne straty ludzkie w wyniku walk i czystek etnicznych. W obliczu tak okrutnych, nieludzkich okoliczności kwitnie miłość, która staje się powodem obłędnego strachu, ale i nadziei na lepszą przyszłość.
Zaczęło się niewinnie. Studentka z Krakowa wyjeżdża na stypendium na uniwersytet w Sarajewie. Pełna obaw ale i ciekawości poznaje świat, zupełnie różny od tego, w którym wyrosła. Tam poznaje też chłopca, który zdominował jej serce i stał się centrum wszechświata. Rozdziela ich wojna, bestialstwo, śmierć, ale miłość pozwala przezwyciężyć wszelkie, nawet niebezpieczne bariery.
Joanna Tlałka-Stovrag narratorka i bohaterka książki „Jeszcze żyję...” pozwala nam zajrzeć w swój świat i dzieli się najintymniejszymi wspomnieniami, przeżyciami. Odkrywa przed czytelnikiem swoje serce i pokazuje, że prawdziwe uczucie warte jest wszelkiego poświęcenia. Lektura publikacji mocno mną wstrząsnęła. Znam ten smutny i trudny okres historii Sarajewa ze szkolnych lekcji. Jednak dla mnie to za mało. Poszukuję świadectw ludzi, którzy przeżyli piekło i są w stanie, są gotowi o tym opowiedzieć. Pani Joanna dała mi możliwość zajrzeć za barierę milczenia i poznać prawdziwe oblicze bestialstwa, ogromnego strachu, bezsilności. Dla równowagi pokazała mi odwagę, przyjaźń i miłość, która stała się jedyną szansą, nadzieją na przeżycie, na przyszłość.
„Lubię tu przyjeżdżać, usiąść na łonie przyrody, tu czuje się najlepiej. Od dzieciństwa moje oczy przyzwyczaiły się do gór, , nie lubię, jak jest płasko. Stąd bliżej do nieba, a można popatrzeć i w dół, łatwiej tez popatrzeć na siebie samego.”
„Jeszcze żyję...” to prawdziwa historia pełna bólu, łez, cierpienia, strachu ale także uśmiechu i radości. To opowieść o uczuciach, które choć wystawione na ciężka próbę, stało się świadectwem odwagi, niezłomności i wyjątkowej relacji jaka może połączyć kobietę i mężczyznę.
Podziwiam Panią Joannę Tlałkę-Stovragi i innych ludzi, którzy wykazali podobną postawę i zachowali człowieczeństwo w obliczu potworności wojny. Dziękuję jej, że podzieliła się ze mną swoją duszą i sercem, i że także we mnie natchnęła nadzieję i wiarę na lepsze jutro.
„Jeszcze żyję...” Joanna Tlałka-Stovrag, wydawnictwo Branta, Bydgoszcz- Kraków 2007
Pani Joanno!
Dziękuję za zaufanie i cudowną dedykację :)
Dziękuję za zaufanie i cudowną dedykację :)
Odgrodzeni, Michał Matuszak
Odgrodzonym od świata i ludzi, wykluczonym z danego środowiska można zostać całkiem nieświadomie albo całkiem odwrotnie, w wyniku kilku niewłaściwych wyborów czy celowych działań.
W najnowszej powieści Michała Matuszaka "Odgrodzeni" spotkamy się z dwiema postawami i życiorysami osób na swój sposób odgrodzonych od życia. Jednym z nich jest mały chłopiec wychowujący się w patologicznej rodzinie, której działania wpływają na odseparowanie malucha od prawidłowych zachowań, uczuć, emocji i właściwego wychowania. Mimo że stara się zwrócić na siebie uwagę, dostosować do panujących wokoło warunków zamyka się w samotnej skorupce przeszłości, niezrozumienia, gniewu, nienawiści. Druga bohaterka jest więźniarką leszczyńskiego więzienia. Jej odseparowanie jest zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Na co dzień musi się zmagać ze stereotypami krążącymi o skazanych ale i bólem samotności i tęsknoty za rodziną, synkiem, wolnością.
Dwie z pozoru tylko podobne historie wzbudzają szereg różnych wrażeń i emocji. Bulwersuje nas zachowanie rodziców i małego chłopca, którego pochodzenie jest zarzewiem sporów, kłótni, wyzwisk i brutalności w wyładowywaniu swojej złości. Eryk nie tylko nie rozumie zachowania swoich bliskich ale nieświadomie je naśladuje. Co skutkuje kłopotami, zwiększoną agresją, izolacją i wyjawieniem tajemnicy, która swoim ciężarem przygniecie małe barki do ziemi. Opowieść Sylwii to niejako spowiedź kobiety, która po latach spędzonych za kratami zrozumiała wagę swoich poczynań z przeszłości. Wymuszona samotność, nieskończony czas na przemyślenia zmienia ją, postrzeganie świata i spojrzenie na przyszłość, na życie.
Michał Matuszak to młody autor i młody mężczyzna. Nie boi się sięgnąć po tematy trudne, kontrowersyjne, tabu. Nie boi się również poddać swoje słowa opinii, także krytyce. W swojej książce jest szczery, nawet bardzo. Historie przez niego opisane są prawdziwe, podsłyszane, podglądnięte, a być może znane z doświadczeń mniej lub bardziej prywatnych. I nie zamierza ich koloryzować, byle przypaść do gustu komercyjnemu czytelnikowi. Wie, że jego powieść jest niszowa i raczej nie znajdzie się na listach bestsellerów. Tym bardziej jego twórczość ma niepowtarzalny klimat, trochę surowy, czasem chłodny i smutny. Tym bardziej jest godna szacunku, tak jak i jego słowa, postawa, głos współczesnego , młodego człowieka, który oprócz imprezowania widzi koniec swojego nosa i z empatią wychodzi do ludzi, do problemów, do spraw, które powinny poruszyć każdego człowieka i zmusić go do jakiejkolwiek refleksji.
"Odgrodzeni" nie jest powieścią? utworem? idealnym. Zdarzają się momenty mniej płynne i wciągające, a jedna historia jest bardziej udana od drugiej. Ale nie jest to mankament, który powinien zaważyć na waszej decyzji, co do lektury książki. Uważam, że "Odgrodzeni" to ważny głos w temacie samotności we współczesnym świecie, jej pojawieniu się i skutkach. Poza tym Michał Matuszak jest wielce obiecującym autorem, którego twórczość zamierzam pilnie śledzić :)
"Odgrodzeni" Michał Matuszak, Wydawnictwo Literackie Białe Pióro, Warszawa 2015
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości jej autora- Michała Matuszaka :) Dziękuję za cierpliwość i zaufanie :)
Tetragon, Thomas Arnold
Thomasa Arnolda poznałam dzięki Cyrysi, która zwróciła moją uwagę na tę wschodzącą gwiazdę polskiego kryminału. Wcześniejsza książka autora była ciekawa i zmyślnie napisana. "Tetragon" natomiast wciąga bez ostrzeżenia i daje rozrywkę detektywistyczną na wysokim poziomie.
Syn szefa policji to niezły gagatek. Znika w podejrzanych okolicznościach, czym daje powód do roszady na najwyższych stanowiskach na komendzie w Cleveland oraz serii zbrodni trudnych do rozwiązania. Brakuje jasnych motywów, dowodów i podejrzanych. Jak połączyć tajemnicze zaginięcia i brutalne morderstwa? Tego zadania podejmują się James Adams i David Ross. Ten policyjny duet przyniesie czytelnikowi ogrom emocji i szereg zagadek, które na pierwszy rzut oka, należą do nierozwiązywalnych :)
Na szczęście nie tylko ja miałam problemy z powiązaniem pomiędzy kolejnymi śledztwami. Podobne kłopoty mieli główni bohaterowie. Coraz brutalniejsze zbrodnie, dowody zamiast przybliżać do rozwiązania zagadki, co najwyżej wprawiające w większą konsternację, wyścig z czasem, dawne manuskrypty, bezwzględna organizacja i krwawy księżyc... Jestem pod ogromnym wrażeniem lekkości i łatwości z jaką Thomas Arnold kreuje swoją historię. Każdy element tej układanki ma swoje miejsce i znaczenie, które poznajemy dopiero w finałowej scenie. Autor z wielką wprawą manewruje wśród zawiłych kolei losu i ani na moment nie wychodzi ze swej roli. Dynamiczna akcja miota emocjami czytelnika na lewo i prawo, zmusza go do zaangażowania się i czytania z wielką uwagą. Co nie jest trudne bo książka wciąga od pierwszego słowa i nie chce wypuścić ze swojego świata, póki nie zostanie osiągnięta puenta. Powiem szczerze, że na początku obawiałam się, że mnogość wątków może się pogubić w trakcie rozwijania akcji. Na szczęście sprawnie łączą się w zgrabną całość, logiczną, przemyślaną i całkiem możliwą do wystąpienia w naturalnych, rzeczywistych warunkach. Co trochę mnie przeraziło. Fanatyzm religijny to jeden z tych żywiołów, które brutalnie niszczą wszystko wokół, niosąc zagładę i śmierć. Obecnie jesteśmy świadkami podobnych wydarzeń i to właśnie one podbijają niepokój podczas lektury tej książki.
W "Tetragonie" kontynuujemy przyjaźń z intrygującym policyjnym duetem. Ale nie musicie znać poprzedniej książki, by w pełni oddać się tej, którą trzymacie w rękach. To duży plus. Dla fanów Thomasa Arnolda spotkanie z Adamsem i Rossem to kolejna niesamowita przygoda oraz możliwość poznania mężczyzn z innej perspektywy, w innej sytuacji. Jesteśmy świadkami jak rozwija się ta szorstka, męska przyjaźń, do czego prowadzi i jakie ma szanse na przyszłość.
Postacie drugoplanowe są równie dobrze przedstawione. Systematycznie poznajemy ich charaktery, motywacje co dale nam możliwość oceny sytuacji, w których się znajdują czy tworzą. Thomas Arnold potrafi zaskoczyć. Nie spodziewałam się niektórych wydarzeń, a osoby całkiem neutralne pokazywały swoją drugą twarz...
"Tetragon" to bardzo ciekawy thriller, który dobitnie uświadomił mi, że nie mamy pojęcia co siedzi w drugim człowieku... także w naszym bliskim, za którego ręczymy własną głową...
Arnoldzie! Jestem pod wrażeniem... Tak trzymaj :)
"Tetragon" Thomas Arnold, Agencja Reklamowo- Wydawnicza Vectra 2015
Książkę pochłonęłam dzięki uprzejmości jej autora- Thomasa Arnolda :) Dziękuję za zaufanie i cudownie miłą wymianę korespondencji ;)
Zaryzykuję dla ciebie, N. Coori
Demony przeszłości i despotyczni rodzice to duet z piekła rodem. Wydaje się, że nie ma przed nim ratunku...
A jednak. Rosemaria odgrodziła się od jednego i drugiego grubym murem obojętności oraz tysiącami kilometrów. Separacja działała idealnie, do czasu. Ślub siostry zmusza ją do powrotu w rodzinne strony i stanięcia oko w oko nie tylko z trudną przeszłością, ale i z młodzieńczą miłością. Okazuje się, że zapominane uczucie odżywa ze zdwojoną mocą, doprowadza do ekstazy oraz niesie ryzyko i niebezpieczeństwo...
Rose Jenkins mimo młodego wieku zebrała wiele owoców doświadczenia, z tym że trafiły jej się egzemplarze soczyste i dojrzałe oraz takie, których zepsucie było daleko posunięte. Innymi słowy przeżyła wiele dobrego, ale i równie wiele złego. Despotyczni, bardzo wymagający rodzice, zły dotyk, tragiczny w skutkach wypadek, śmierć siostry bliźniaczki, niespełniona miłość. Wydaje to się, aż nazbyt wiele jak dla kruchej i delikatnej dziewczyny. Jednak Rose nie jest tak krucha i delikatna jakby się na pierwszy rzut oka wydawało. To silna młoda kobieta, która potrafi walczyć o swoje. Co doskonale pokazała w relacjach z Taylorem. Zadziorny pazur i niesamowita pewność siebie sprawiły, że największy bawidamek i playboy Teksasu, dostał po nosie. I właśnie w tym momencie rozpoczęła się ognista, zmysłowa, odwieczna gra pomiędzy kobietą, a mężczyzną, pomiędzy miłością, a pożądaniem.
Historia Rosemarii bardzo mnie zaciekawiła. Nie od razu poznajemy wszystkie szczegóły z jej życia. N. Coori z dużą wprawą pobudza ciekawość i zmusza niejako do poszukiwań odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania. Miałam wrażenie, że im bardziej jestem bliska poznania prawdy, tym bardziej opowieść staje się zawiła, bardziej wymagająca. To ogromnie mi się podobało. Po ukończeniu lektury dalej interesuje mnie wiele podjętych zagadnień i mam nadzieję, że znajdę wskazówki i rozwiązania w kolejnych tomach serii.
Młodziutka, debiutująca autorka może zaszokować nie jednego czytelnika :) Na szczęście literatura erotyczna nie jest mi obca i chyba już nic nie może mnie zdziwić. Zauważyłam, że fascynacja lekkim (o ile można tak o tym napisać) bdsm w dalszym ciągu jest na topie. N. Coori również podąża w tym kierunku. Sceny łóżkowe nie są ordynarne, wynaturzone, obsceniczne. W sumie nie odbiegają od tych, które znamy z prozy E. L. James czy Sylvii Day. W żadnym razie nie poczułam się zniesmaczona czy oburzona. Przecież nic co ludzkie nie jest nam obce. Bardziej zwróciłam uwagę na powtarzający się scenariusz zbliżeń, używanie podobnych wyrażeń i wulgaryzmów. To może trochę nudzić lub irytować. Osobiście uznałam to za błąd początkującego, który każdemu może się przydażyć. Jestem pewna, że w kolejnych tomach serii N. Coori zwróci na to większą uwagę :)
"Zaryzykuję dla ciebie" to bardzo obiecujący debiut. N. Coori ma talent, który warto rozwijać. Wystarczy odrobinę doszlifować styl, zwrócić uwagę na powtórzenia i gotowe :) Liczę na kolejne emocjonujące spotkanie :)
"Zaryzykuję dla ciebie" N. Coori, Novae Res, Gdynia 2015
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości autorki :) N. Coori pięknie dziękuję za wciagającą lekturę :)
Szukając szczęścia, Aneta Krasińska
Rodzicielstwo, a w szczególności opieka nad chorym dzieckiem to swoisty sprawdzian dla małżeństwa. Właśnie w takich sytuacjach wyłania się prawdziwa twarz partnera i jego charakter.
Malwina i Artur stanęli przed takim sprawdzianem. Ich wymarzone dziecko rodzi się z wadą genetyczną. Lekarze diagnozują u małej Dagusi zespół Pierre' a Robina, co powoduje szereg mikropęknięć prowadzących do rozluźnienia więzi i rozpadu rodziny. Malwina zatem sama musi zmagać się z konsekwencjami choroby córki, kolejnymi etapami rozwoju dziecka, jej rehabilitacji. Artur zaś znika z oczu swoich bliskich i zupełnie nie interesuje się dalszym losem swojego potomka.
Aneta Krasińska nie boi się trudnych, kontrowersyjnych tematów. W poprzedniej książce zwróciła naszą uwagę na zakazaną miłość pomiędzy kobietą, a księdzem i zmusiła do refleksji nad zasadnością istnienia celibatu. W swojej najnowszej powieści "Szukając szczęścia" ukazuje rodzinę nieidealną, obarczoną chorobą i nieumiejętnością radzenia sobie z bólem, cierpieniem bliskich oraz brakiem dojrzałości czy ponoszenia odpowiedzialności za własne czyny, wybory.
Chcielibyśmy wierzyć, że rodzina to więź nierozerwalna i nic, i nikt nie może naruszyć jej fundamentu. Niestety... Z każdym dniem poznajemy nowe dowody na to, że rodzina staje się jedynie kontraktem, który można zerwać w każdym momencie... Artur jest tego doskonałym przykładem. Choroba córki w pełni jego słaby charakter i skostaniałe serce. Okropnie irytowała mnie ta postać. Nie potrafię zrozumieć takich ludzi i nie chcę mieć ich w gronie swoich przyjciół i znajomych. Odpowiedzialność za drugiego człowieka, a zwłaszcza za życie swojego dzieka jest jedną z najważniejszych wartości określających nas jako ludzi.
Podziwiam za to postawę Malwiny, która podołała wyzwaniu, choć nie było łatwe w pojedynkę wychować, leczyć i utrzymać córkę. Podoba mi się również to, że Aneta Krasińska nie gloryfikuje jej i nie stworzyła z niej pomnika Chwalebnej Matki Polki, a pokazała prawdziwą walkę kobiety o dobro dziecka, z całym zmęczeniem, frustracją, negatywnymi emocjami, które harmonijnie przeplatają się z pięknymi chwilami, miłością i cierpliwością.
"Szukając szczęścia" to powieść prawdziwa, w której ukazane są i cienie i blaski macierzyństwa oraz małżeństwa. Aneta Krasińska nie koloryzuje, nie ubarwia, nie polewa lukrem. Za to z dużym wyczuciem tworzy historię, w której przeplata się cierpienie i radość, nienawiść i miłość, śmiech i łzy.
Tak na zakończenie mała uwaga. Chciałabym jednak przeczytać trochę więcej o samej chorobie małej Dagusi, zespole Pierre' a Robina, która do tej pory nie była mi znana. Owszem, słyszałam o rozszczepie podniebienia, ale nie miałam pojęcia o jego konsekwencjach i towarzyszących dolegliwościach.
"Szukając szczęścia" Aneta Krasińska, Novae Res, Gdynia 2015
Książkę przeczytałam dzięki urzejmości autorki- Anety Krasińskiej. Pięknie dziękuję za zaufanie :)
Złamane pióro, Małgorzata Maria Borochowska
Lubię książki, które umykają sztywnym ramom gatunku, i które niosą inne wartości w zależności od doświadczenia życiowego czytelnika, jego emocjonalności, wieku czy płci...
"Złamane pióro" jest właśnie taką książką... Nieoczekiwaną, zaskakującą, porywającą... Nie jest powieścią komercyjną. Nie każdy czytelnik odnajdzie się w jej metaforycznym, baśniowym, niedosłownym przekazie. Jeżeli jednak otworzycie dla niej serce, istnieje szansa, że zawładnie nim i porwie w wyjątkowy świat słów, subtelny obraz szaleństwa, pasji, miłości.
Emily ucieka przed przeszłością na prowincję. Tam oddaje się terapeutycznemu pisarstwu i poznaje fascynującego mężczyznę, który zmienia jej spojrzenie na świat, na życie, na uczucia. Nieświadomie pomaga wrócić jej do równowagi psychicznej i emocjonalnej. Otwiera jej także drzwi do przyszłości, innej niż była jej pisana...
Główna bohaterka skrywa pewną tajemnicę. To ona zmusza ją do zaszycia się w wiejskim domku letniskowym dziadków. Ma zamiar w samotności napisać powieść. Jak to w życiu bywa, niepokorny los krzyżuje jej plany. Przystojny, charyzmatyczny i popularny sąsiad panoszy się w jej prywatnej strefie rozbudzając w niej gorące uczucia. Kobieta nie chce się przyznać jakie wrażenie zrobił na niej Jacob Stuart. Nie dopuszcza do siebie również myśli, że wspólne, często gwałtowne dyskusje rozbudziły w niej nowe pasje i otworzyły na świat.
Małgorzata Maria Borochowska maluje genialne językowe obrazy. Jej myśli przelane na papier to nie żadna przypadkowa zbieranina słów, a głęboko przemyślana historia o samotności wśród tłumu ludzi, o wielkiej pasji, destrukcyjnej sile krytyki, porównań i chwilowym szaleństwie wywołanym niespełnionymi oczekiwaniami i zrzuceniem na barki miażdżącego ciężaru. Tajemnica Emily długo drażni ciekawość, a autorka dawkuje emocje przeplatając codzienność, wytworami wyobraźni swojej bohaterki. To właśnie ta powieść w powieści okazuje się sednem opowieści. Fantazja zdradza skrywane emocje i pozwala poznać prawdziwą twarz Emily.
Ogromnie się cieszę, że dane mi było poznać "Złamane pióro". Z uwagą będę przyglądać się karierze Małgorzaty Marii Borochowskiej i z niecierpliwością będę wypatrywać jej kolejnej powieści.
"Złamane pióro" Małgorzata Maria Borochowska, Poligraf
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości autorki- Małgorzaty Marii Borochowskiej.
Anioł na ramieniu, Anna Daszuta
"Anioł na ramieniu" to książka, w której wszystko jest inne niż się spodziewałam. Tytułowy Anioł jest czym innym niż myślałam, tak jak i treść, która jest inna niż sugeruje okładka. Powieść okazała się Kinder Surprise i nieoczekiwanie przyniosła mi przyjemnie spędzony wieczór. Takie niespodzianki, to ja lubię :)
Piękna kobieta, młoda mama, dynamiczna redaktorka nie ma szczęścia w miłości. Za namową przyjaciółki korzysta z usług internetowej witryny matrymonialnej. Dzięki niej poznaje Jana, charyzmatycznego biznesmena, któremu oddaje serce. Bezgraniczne zaufanie i posłuszeństwo przynosi jej więcej bólu niż spodziewanego spokoju i stabilizacji. Przynosi także całkiem realne zagrożenie i niebezpieczeństwo, bowiem Jan skrywa mroczny sekret.
Nie powiem, żeby typ bohaterki, jakim jest Adelina, był moim ulubionym. Kobieta jest mądra, piękna, rozważna, zdecydowana, pewna siebie, świadoma swoich zalet ale i wad. W swoim życiu przeżyła wiele doświadczeń, które ukształtowały jej charakter i wytyczyły jasne cele. Jednakże przyszedł czas kiedy miłość ją zaślepiła... I poleciała jak ćma do światła... Zachowanie jej mężczyzny daje wiele do myślenia i strasznie mnie wkurzało, że Adelina daje sobą tak manipulować. Niby była świadoma niecnych gierek, ale dała się wodzić na sznurku niczym bezbronne dziecko. Więcej... Kilka razy udało jej się wyrwać spod uroku Jana, ale po czasie wracała na utartą ścieżkę ku samounicestwieniu.
Jan... Jan... Jan... O nim nie można pisać spokojnie, dobrze i przyjemnie. To agresywny typ z pokiereszowaną psychiką. Przyjemna aparycja i umiejętności w dziedzinie erotyki to za mało by być dobrym człowiekiem. Co prawda jest kilka okoliczności łagodzących jego postać, ale ja mimo wszystko nie chciałabym mieć z nim nic wspólnego...
Tak jak wspomniałam wcześniej, okładka zasugerowała mi powieść erotyczną. Co prawda zawiera gorące sceny łóżkowe, ale nie jest na nich całkowicie skupiona. To bardziej spojrzenie na kobietę zagubioną w świecie uczuć, pragnącą silnego męskiego ramienia, poczucia bezpieczeństwa wynikającego ze stałego związku, goniącą i pragnącą realizować swoje pasje i marzenia oraz na zagrożenia płynące od nieznajomych nam osób, którym przypadkiem weszliśmy w drogę.
"Anioł na ramieniu" jest debiutancką powieścią Anny Daszuty. Serdecznie gratuluję jej odwagi w realizacji swojego marzenia. Książkę czyta się lekko i przyjemnie mimo trudnych tematów w niej poruszonych. To zasługa prostego, niewyszukanego języka i całkiem dynamicznej akcji, pełnej zwrotów, życiowych zakrętów i ważnych, przełomowych decyzji, manipulacji i mrocznych ludzkich żądz. Nie wszystko, w równym stopniu przypadło mi do gustu. Gdybym stała za plecami Pani Ani podczas pisania książki, powiedziałabym jej: zredukuj opisy, czasami są zbyt szczegółowe, dopracuj postać Jana, Krzysztof wyskakuje jak diabeł z pudełka, czy jest tu niezbędny?, napisz więcej o Cheru, a wątek z chorobą, lekarzami, szpitalem wpleć mimochodem (jako osobny, wyrwany z kontekstu rozdział przyniósł konsternację i chaos)...
Reasumując: "Anioł na ramieniu" to całkiem ciekawa i wciągająca powieść o poszukiwaniu szczęścia i bliskości, o ślepej namiętności oraz destrukcyjnej mocy miłości i nienawiści.
"Anioł na ramieniu" Anna Daszuta, Novae Res, Gdynia 2015
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości autorki- Anny Daszuty :) Bardzo dziękuję za zaufanie, piękną dedykację i przemiłą korespondencję :)
Numer telefonu, Anna Kucharska
Strata bliskiej osoby, szczególnie matki może wpłynąć depresyjnie i totalnie zburzyć poczucie bezpieczeństwa.
Tak właśnie czuje się Zuzanna Piątek. Od dwóch lat ciężko przeżywa żałobę po śmierci ukochanej mamy. Nie potrafi sobie znaleźć miejsca w nowej rzeczywistości. By całkiem nie poddać się czarnej rozpaczy, zatraca się w pracy i co najmniej raz dziennie dzwoni na numer telefonu swojej rodzicielki. Na skrzynce pocztowej zostawia długie wiadomości, które pozwalają jej oswoić się ze stratą. Pewnego razu, podczas codziennego rytuału, telefon odbiera obca kobieta. Zuzanna jest zaskoczona, zniesmaczona i potwornie zła. Zaczyna rozmowę od pretensji i wyładowania swojej złości. Po chwili zauważa przyjemność płynącą z konwersacji. Teresa szybko zdobywa jej serce. Kiedy Zuzka traci pracę, nowa przyjaciółka zaprasza ją nad morze. Dziewczyna pełna obaw wyrusza na spotkanie.
Dostaliśmy od Boga jedno życie i nie ma sensu ciągle czekać na odpowiedni moment, aby zacząć z niego korzystać.
Zuzanna pogubiła się. Śmierć mamy spowodowała, że zauważyła kruchość życia i upływający czas. Wie, że żałoba ją ogranicza, nie pozwala cieszyć się przyjemnościami dnia codziennego. Zamyka ją w skorupie cierpienia i nie pozwala dojrzeć cierpienia drugiej bliskiej jej osoby, czyli taty. Odsuwa się od niego. Nie jest w stanie znieść obu ciężarów. Praca staje się ukojeniem i namiastką życia. Tak jak i telefony do nieżyjącej mamy. Wydaje się, że jej pomagają ale tak naprawdę przedłużają żałobę i nie pozwalają ruszyć do przodu. Dlatego Teresa, która stała się nową posiadaczką numeru wywołuje złość. Później staje się odskocznią i nauczycielką życia. Bo Teresa swego czasu również przeżyła wielką tragedię. Kobieta po latach cierpień odnalazła spokój i chce swoje doświadczenie przekazać młodszej koleżance.
Zaproszenie do swojego domu traktuje jak swoistą terapię i ma nadzieję na happy end. Jednak czy w życiu zdarzają się szczęśliwe zakończenia? Czy Zuzanna będzie umiała docenić lekcję szczęścia i życiowego motta Teresy, Carpe diem? Jaką w tej historii będzie miał rolę syn Teresy, Kuba? Zainteresowanych zapraszam do lektury książki "Numer telefonu" :)
Opowieść wydaje się prosta i nieskomplikowana. Ale to właśnie w takich historiach kryje się sedno życia i prawdy, które nim rządzą. Wydaje się, że Anna Kucharska rozgryzła tę tajemnicę. Autorka nie sili się na powieść obszerną, przytłaczającą, metaforyczną. Zwykłymi słowami tworzy ciekawe postaci, codzienne życie i problemy, z którymi styka się każdy człowiek. Solidarność z Zuzanną odnajdzie każdy, kto stracił bliską osobę. Odnajdzie w jej zachowaniu cząstkę siebie i swoich emocji. Bohaterka jest nakreślona starannie i odwzorowuje uczucia ludzi dotkniętych stratą, rozczarowaniem, strachem, obawą, żalem, cierpieniem. Z kolei Teresa jest bardzo pozytywną osobą, która dla wielu będzie nadzieją na odzyskanie spokoju i korzystania z życia bez wyrzutów sumienia. Ale najbardziej spodobał mi się Behemot, który sycząc niezmiennie witał Zuzkę w ten sposób: "Zsssuzssska! Zsssuzssska! Zsssjem cśśśiiię kiedyśśś, zobaczyszzz! Zsssuzssska... Zsssuzssska..." Kocisko jest fajnym, dowcipnym akcentem uprzyjemniającym lekturę.
"Numer telefonu" to miła, ciepła opowieść o dochodzeniu do siebie po stracie, o wybaczaniu, o pozwoleniu sobie na korzystanie z przyjemności jakie niesie życie, o pozbywaniu się poczucia winy i spełnianiu marzeń. Idealna, niezobowiązująca lektura na wieczór.
"Numer telefonu" Anna Kucharska, Videograf, Chorzów 2015
Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorce- Annie Kucharskiej i wydawnictwu Videograf :)
Nie martw się, to tylko życie, Adam Szewczyk
Żeby zrozumieć istotę pewnych rzeczy należy spojrzeć na nie z perspektywy.
Zdarzenie przełomowe w naszym życiu tj. rozstanie, choroba, śmierć zmuszają nas do analizy własnego życia, podsumowania, bilansu zysków i strat.
Dla bohatera debiutanckiej książki Adama Szewczyka czasem na refleksję jest jego nagła śmierć. Zawieszenie pomiędzy niebem, a piekłem zmusza go do rozrachunku swoich dokonań i oceny swojego postępowania. Czy wszystko robił tak, jak należy? Co po sobie pozostawił? Czy z czystym sumieniem może spojrzeć w przeszłość?
Każda woda kryje potwora, każda ciemność chowa tajemnicę.
Jakub jest przeciętnym urzędnikiem, który w rutynie życia i pracy gubi kontakt z własną rodziną. Co gorsza nie zauważa, że jego brak przy rodzinnym stole, niedotrzymywanie obietnic jest bardzo bolesny dla jego żony i dzieci. Paradoksalnie, dopiero tragiczny wypadek samochodowy i śmierć otwierają mu oczy, pozwala cofnąć się w przeszłość i dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu i rok po roku przeanalizować swoje błędy. Dostrzega, że nie zawsze był takim egoistą, zapatrzonym w wydruki, wykresy i bilanse. Kiedyś potrafi żyć pełnią życia, realizować marzenia, zatracić się w uczuciach i postawić wszystko na jedną kartę. Kiedy nastąpił przełom, dlaczego? Gdzie go to doprowadziło?
Zrozumiałem, że skoro śmierć ma zaistnieć, skoro ma mieć miejsce w ludzkim słowniku, to egzystencja po śmierci, jakakolwiek by ona była, musi być równie prosta i logiczna jak życie, jak liście spadające z drzew za kołnierz twojej kurtki, gdy idziesz na spacer z psem.
"Nie martw się, to tylko życie" to dobrze rokujący debiut. Autor bardzo dojrzale podszedł do tematu i włożył dużo pracy by efekt finalny jego zmagań mógł wprawić czytelnika w osłupienie, zmusić go do zastanowienia nad własnym życiem i dobrze wykorzystać swoje obserwacje, zanim będzie za późno na jakikolwiek krok. Książka Pana Adama to zbiór uniwersalnych prawd, wartości, z których może czerpać młody, starszy i dojrzały odbiorca. Każdy znajdzie w niej przestrzeń dla siebie i korzyści, które z niej wyniesie.
Każde dziecko potrzebuje autorytetu, każdy człowiek potrzebuje przewodnika po jednej i drugiej stronie.
"Nie martw się, to tylko życie" to książka, w której miesza się poezja, filozoficzna nuta i refleksyjny ton. To nie jest pozycja, którą przeczytasz w godzinę i jeszcze szybciej o niej zapomnisz. Nie powiem, nie czyta się jej z lekkością. Pełny opisów tekst wymaga uwagi i skupienia. Sprawia, że musisz ją odłożyć, przemyśleć, przetrawić, ale musisz do niej powracać by do końca poznać przesłanie Jakuba.
"Nie martw się, to tylko życie" to książka, która sieje niepokój. To książka, która zadaje pytania, poszukuje odpowiedzi. To książka, która pozostawia po sobie ślad.
"Nie martw się, to tylko życie" Adam Szewczyk, Self- Publishing
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję jej autorowi- Adamowi Szewczyk :)
Bułgaria znana i nieznana. Magiczne góry, Skarlet & Albert
W obliczu brutalnych zamachów terrorystycznych na najbardziej znane kurorty wypoczynkowe na świecie warto zastanowić się nad alternatywną trasą wakacyjnych wojaży. Według Skarlet i Alberta doskonałym miejscem na spędzenie urlopu są niemal dziewicze i nieodkryte przez masowego turystę magiczne i górzyste tereny Bałkan. Rejon kusi bogatą wielonarodową, wielowyznaniową i wielokulturową historią, pobudzającymi wyobraźnię romantycznymi legendami, klimatycznymi trasami , pięknymi krajobrazami i leczniczymi uzdrowiskami, które są dostępne niemal w każdym bułgarskim kurorcie.
Ludność zamieszkująca ten region to głównie Bułgarzy, Pomacy i Turcy. To ludzie, którzy uwielbiają świętować i mają ku temu wszelkie powody, religijne czy obyczajowe. Są przyjacielsko nastawieni i kultywują stare tradycje, wierzą w dawne legendy, w które Bałkany obfitują. Możecie tu usłyszeć o pannie, którą zgodnie z modlitwami pochłonęła ziemia; o hajdukach, którzy byli rozbójnikami ale dbali o najbardziej poszkodowanych przez los; o rusałkach wabiących pasterzy; o nimfach zamieszkujących pełne uroku miejsca; o kobiecie płaczącej krwawymi łzami, które po dotknięciu ziemi zmieniały się w białe kwiaty (Momina syłza- kobieca łza- konwalie) czy o Orfeuszu, który wyruszył do Hadesu (przez jaskinię Diabelskie Gardło) by uratować Euredykę.
Na równi z romantycznymi, słowiańskimi opowieściami, Bałkany charakteryzuje także ich brutalna historia: napaści, wojny, powstania, niewola turecka, zmuszanie do zmiany religii, mordowanie niewinnych mieszkańców, w tym starców, kobiety i dzieci. Po dzień dzisiejszy można obserwować dowody tej niszczycielskiej fali, okrutnych zbrodni i heroizm pojedynczych bohaterów. Bułgarskie miasta pełne są architektonicznych zabytków, kościołów, meczetów, cerkwi, ruin całych osad, twierdz, starych dróg i szlaków komunikacyjno- kupieckich oraz archeologicznych okazów starożytnej kultury.
Bałkany to region bogaty we florę i faunę. Wielkie rezerwaty porośnięte bujną roślinnością, "100-u letnie drzewa, chronione gatunki krzewów i ziół, między którymi majestatycznie przechadzają się muflony, dziki, jelenie szlachetne, daniele, lisy i wilki, szakale, niedźwiedzie, żbiki, łasice i wydry". Duże wrażenie robią także fenomenalne twory natury, tj. dwumetrowe skalne grzyby, kamienne twarze, skały o niecodziennych kształtach. Na uwagę zasługują także jaskinie, które na tym terenie występują bardzo licznie. Są widowiskowym efektem natury lub ludzkich rąk.
Autorzy książki Skarlet i Albert bardzo ciekawie opowiadają o swojej pasji, jaką są podróże, a w szczególności poznawanie Bałkanów i przybliżenie ich swoim rodakom. Skrupulatnie zgromadzili wiedzę o miejscach przez siebie odwiedzanych jak i informacje o wszelakich atrakcjach: wyciągach górskich, uzdrowiskach, rezerwatach, górskich szlakach, muzeach, interesujących zabytkach wartych obejrzenia. Zajmująco przybliżają życie Bułgarów, ich obyczaje, ważne święta, sposób zabawy, historię, kuchnię. Z ich pomocą poznacie najważniejsze bułgarskie słówka i zwroty, które będą Waszym wsparciem w trudnych początkach. Z sukcesem będziecie mogli przywitać się, zakwaterować się w hotelu, zamówić jedzenie, zrobić proste zakupy czy zapytać o drogę.
"Magiczne góry" to kompendium wiedzy dla turysty, który wyrusza eksplorować Bałkany. Znajdziesz w nim wszystko, co wiedzieć powinieneś by odkryć całe piękno Bułgarii. Oprócz tekstu pomogą Wam w tym zdjęcia, które przenoszą w inny świat.
"Bułgaria znana i nieznana. Magiczne góry" Skarlet & Albert
Za możliwość przeczytania książki dziękuję jej autorce- Skarlet :)
Zdjęcia pochodzą z książki "Bułgaria znana czy nieznana. Magiczne góry.
Przedpremierowo: Rosół z kury domowej, Natasza Socha
Profesjonalne ukurzenie
Czy bycie kurą domową:
To coś złego?
To coś wstydliwego?
To coś obraźliwego?
Nie o ile takie życie wybiera sama kobieta, a nie jest zmuszona przez okoliczności, przez bliskich... Hodowana, wychowywana, zmuszana do zachowań uwłaczających jej uczuciom, sumieniu, mentalności.
Wiktoria jest taką profesjonalnie ukurzoną przedstawicielką kobiecej populacji. Zdana na łaskę wyniosłego, apodyktycznego męża usługuje mu w domu, kuchni, łazience i łóżku. Kobieta nie dostrzega, że jest wykorzystywana, aż do momentu gdy szanowny pan i władca wymienia ją na młodszy model. Wiktoria wreszcie otwiera szeroko oczy i dostrzega swoją nieciekawą sytuację.
"Ukurzenie to proces przemiany normalnej kobiety w domowe ptactwo. Proces celowy, ale na szczęście odwracalny."
Wyjeżdża do Niemiec, do ciotki Klary by podreperować swoją samoocenę, poczucie własnej wartości i odnaleźć radość życia.
Co jest potrzebne by wrócić do równowagi z własnymi emocjami i harmonii z własnym ja? Czy długa i intensywna terapia to jedyny sposób? Czy może wystarczy zapoznać się z kobietami, które przeżywają dokładnie to samo? Owszem, każda z tych metod jest skuteczna i każda niesie wiele korzyści. Drugi dodatkowo pozwala zdobyć przyjaciół na dobre i na złe. Tę prostą acz bardzo intensywną i efektowną receptę wybrała Natasza Socha i na nim oplotła gęstą, zajmującą, seksowną, dowcipną esencję życia, kobiecości, oddania, lojalności i bliskości. Pozwoliła dojrzeć problem, przyjrzeć się mu z bliska, przekalkulować, ocenić go, znaleźć antidotum, odkryć to co jest w życiu ważne i zacząć cieszyć się chwilą.
Nie tylko bohaterki książki: Wiktoria, Lea, Judith, Mare zmagają się z ukurzeniem w życiu, takich kobiet jest więcej. Nie wszystkie przyznają się do tego, że ich codzienność coraz bardziej ich uwiera. Dlaczego? To efekt tradycji patriarchalnej, wychowania, ugodowego charakteru, biernej postawy, wstydu i od trywialnego wydźwięku znaczenia i roli jaką przypisało kurze domowej współczesne społeczeństwo. A przecież to codzienna ciężka i żmudna praca, którą trzeba wykonywać i której nikt nie zauważa. Przecież zwyczajowo przyjęło się, że samo się posprzątało, zmyło, wyprało, ugotowało...
Natasza Socha w swoim "Rosole z kury domowej" ze swadą, finezją, wdziękiem, optymizmem, odrobiną pouczającej ironii i sarkazmu odzwierciedliła los statystycznej kobiety, która ogarnia dom i wychowanie dziecka z perfekcją, której zwykło się nie dostrzegać. Wiele czytelniczek przejrzy się w bohaterkach jak w odrobinę krytycznych, ale szczerych lustrach rzeczywistości. Postacie męskie wydają się trochę przerysowane, ale doskonale kumulują cechy, które towarzyszą codzienności a nie powinny być akceptowane i tolerowane.
"Rosół z kury domowej" to oprócz skutecznego programu odwracania ukurzania, znajdywania nowych celów i podnoszenia poprzeczki, także wyjątkowa skarbnica apetycznych przepisów kulinarnych, skutecznych porad domowych ułatwiających sprzątanie, gotowanie a w efekcie życie ;)
I niech się Wam nie wydaje, że ta książka to swoisty manifest feministyczny czy jakaś podejrzana prowokacja. To słuszne i bardzo celne słowa, które cisną się na dzioby, przepraszam... usta każdej kury domowej.
I na koniec muszę zachwycić się nad fenomenalną okładką książki. Oryginalna, dosłowna i tak wyjątkowo zgodna z treścią powieści, że bark mi słów. Za to chodzi mi po głowie myśl by w domowym zaciszu przybrać maskę wenecką i ...
"Rosół z kury domowej" Natasza Socha, Pascal 2015
Premiera: 29 lipiec :)
Pani Nataszo!
Dziękuję za zaufanie i szansę przeczytania tej książki i możliwości zachwycenia się Pani talentem :)
Dziękuję :)
Kierunek Włochy, czyli... Toskania i Umbria. Przewodnik Subiektywny, Anna Maria Goławska i Grzegorz Lindenberg
Zbliżają się wakacje i sezon urlopowy. Wielu już planuje przyszłe wojaże, miejsca odpoczynku i trasy wycieczek. Dla tych co mają zamiar zwiedzać Włochy proponuję "Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny".
Toskania jest magicznym miejscem, którego walory docenili już filmowcy i autorzy książek. Warto byłoby samemu przekonać się o jej zaletach. We wspomnianym przewodniku swoimi wrażeniami po podróżach po Toskanii dzielą się Anna Maria Goławska i Grzegorz Lindenberg. Nie są oni zawodowymi globtroterami, ale podróżowanie sprawia im ogromną przyjemność. Włochy są ich ulubionym zakątkiem. Często do nich powracają i za każdym razem przywożą inne wrażenia, nowe doświadczenia, ciekawostki, odkrywają nowe zabytki warte uwagi.
Według autorów koniecznie musisz zobaczyć: w Lunigianie- płaskorzeźby, które powstawały od III tysiąclecia p.n.e. do czasów rzymskich; w Garfagnanie- ponad dwadzieścia średniowiecznych mostów, katedrę San Cristoforo; w Lukce- kościół San Michele in Foro, katedrę San Martino; w Pistoi- Montecatini Terme, w których zażyć można leczniczych właściwości tutejszych źródeł; we Florencji- Piazza della Repubblica, antyczne forum, katedrę Santa Maria del Fiore, kościół Santa Croce, Galerię Uffizi; w Fiesole- Museo Bandini posiadające kolekcję sztuki średniowiecznej; w Toskanii Wschodniej koniecznie trzeba wstąpić do wioski, w której urodził się Michał Anioł; w Urbino- Palazzo Ducale, w którym mieści się Galleria Nazionale delle Marche; winnice w Chianti; w Sienie- Museo dell' Opera del Duomo; dzieła natury w Umbrii- płaskowyż Piano Grande; krzywą wieżę w Pizie.
Oboje autorów zapewnia, że jedna wyprawa do Toskanii prowokuje następne. Piękno krajobrazów, monumentalnych zabytków, dzieł wielkich mistrzów, powiewu historii pozostawia niedosyt, który można zaspokoić tylko kolejnymi wyjazdami. Czytając "Toskanię i Umbrię. Przewodnik subiektywny" można wyczuć i zobaczyć na dołączonych fotografiach zachwyt Anny Marii i Grzegorza nad tym rejonem i wielką wiedzę jaką zdobyli wraz z każdą podróżą. Opisy zwiedzanych miejsc nie są podręcznikowe, czyt. nudne. To kwintesencja tego, co wiedzieć się powinno. Tekst wzbogacony jest pożytecznymi i praktycznymi poradami, wskazówkami. Autorzy podpowiadają czym warto udać się na zwiedzanie wskazanych miejsc, ile kosztują bilety, kiedy warto skorzystać z internetu, na co zwrócić uwagę, np. rodzaj i wyposażenie bagażu, miejsce parkowania samochodu, tankowanie, czy lepszy hotel czy pokoje do wynajęcia, włoską sjestę trwającą od 12- 17, hałas, zwierzęta, posiłki itd.
"Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny" to pamiętnik, poradnik, przewodnik, reportaż w jednym. Z powodzeniem wznawiany, udoskonalany, coraz bardziej wartościowy. Doskonale sprawdzi się jako książka do poduszki ale pomoże także przy wytyczaniu trasy podróży i planowaniu wycieczek.
"Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny" Anna Maria Goławska, Grzegorz Lindenberg, Wydawnictwo Italianna, Warszawa 2015
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pana Grzegorza Lindenberga. Dziękuję za zaufanie :)
(Po) waga snu, czyli... Nieskończona Przestrzeń Snu, Jan Drożdż
Od wieków marzeniom sennym przypisuje się znaczenie, dobre lub złe. Ślub, biała suknia, zęby, pogrzeb, kruki to zapowiedź nieszczęście. Dobrobyt wskazują drzewa, kwiaty, ogień, modlitwa, A co jeśli sny niosą głębszy przekaz albo mogą prorokować zagładę ziemi, ludzkości, człowieczeństwa?! Kto może to odczytać, jak temu zaradzić, jak przywrócić właściwy porządek wszechświata?
Jan Drożdż, w swojej debiutanckiej powieści, zadaje podobne pytania, a poprzez kreację przestrzeni, na której rozgrywa się najczarniejszy scenariusz i bohaterów mogących odwrócić bieg wydarzeń, szuka odpowiedzi oraz wyciąga wnioski, które trafnie podsumowują współczesny świat, ludzi, popkulturę.
Nina Skowrońska jest wyróżniającą się studentką dreamologii na Uniwersytecie Marzeń Sennych. Jednak nawet ona nie potrafi zinterpretować snu, który ją nawiedził, o który nie mieścił się w konwencji natury marzeń sennych. Zaniepokojona prosi o konsultację wybitnego profesora Andrzeja Tomaszewskiego. Ten diagnozuje rychłą zagładę Nieskończonej Przestrzeni Snu, a tym samym Świata Realnego. Międzynarodowej sławy profesorowie ze wspomnianej uczelni, na czele z Niną stają przeciwko wrogowi...
"Strzeż się słów, a jeszcze bardziej wystrzegaj się pozorów!"
Świat, który znamy pozostanie w swojej postaci jedynie wtedy, gdy każdy nawet najmniejszy element jego istnienia będzie trwał z nim w harmonii. Nieskończona Przestrzeń Snu oraz Wieczna Pustka muszą trwać w swych granicach w niezmienionej formie bez względu na czynniki zewnętrzne, ingerencję człowieka, strażników czy emisariuszy.
Zło w najczystszej postaci zawsze znajdzie lukę, którą się przesączy i narazi na smutek, pustkę, samotność, śmierć, zagładę. Tym razem to Nina musi uchronić ludzkość przed zgubą. Czeka ją wiele przeciwności, zagrożeń płynących nie tylko ze Świata Realnego, ale przede wszystkim z Wiecznej Pustki, Nieskończonej Przestrzeni Snu i samej siebie.
"Zło stanowi tępą i brutalną siłę, przy tym potrafi działać w sposób niezwykle wyrafinowany."
Nina to młoda, uzdolniona studentka, której brak doświadczenia, mądrości wypływającej z wieku, znajomości tajemnic złożonej społeczności, której jest członkiem. Nadrabia czułą intuicją, wrażliwością, empatią, które okazują się kluczowymi atrybutami w walce z niebezpiecznym przeciwnikiem.
"Stale przebywamy pośród ludzi, a tak naprawdę żyjemy i umieramy w samotności."
Jak przeżyć w niebezpiecznym środowisku, kiedy trzeba odróżnić to, co realne od tego, co symboliczne, metaforyczne, ulotne, nierzeczywiste? Jak nie pogubić się na ścieżkach marzeń sennych i odnaleźć rozwiązanie kiedy umysł podsuwa obrazy z najczarniejszych scenariuszy, koszmarów i osobistych lęków?
Rola profesorów jest ograniczona i nie wyróżniają się znacząco na tle innych postaci i historii. Za to bohaterowie, którzy stoją na drodze zwycięstwa i wolności udały się autorowi wyśmienicie. Choć są to epizody, to nadały powieści charakteru i niepowtarzalności.
Jestem pod wrażeniem wyobraźni autora. Zbudował fantastyczny, wielopoziomowy, wielokrotnie złożony świat, w którym można się zagubić. Jan Drożdż nie tylko nie zaginął w akcji, ale stał się pierwszorzędnym przewodnikiem z ogromną wiedzą, erudycją, znajomością potrzeb niemal każdego czytelnika. Pozwolił się rozmarzyć, wzruszyć, przerazić, zadumać.
Język powieści finezyjny, liryczny, często metaforyczny, czasami naukowy, nie zawsze zrozumiały, pełen skrótów, które mnie osobiście irytowały.
"Nieskończona Przestrzeń Snu" to powieść fantasy o rozrywkowym charakterze, ale z ważnym przesłaniem. W pogoni za pieniądzem, dobrami doczesnymi często zapominamy o bogactwach, które już posiadamy. To miłość, pasja, talenty, wiara, wrażliwość, empatia kształtują nas jako człowieka, a nie przedmioty, z których nie ma pożytku, o których nawet się nie pamięta.
"Nieskończona Przestrzeń Snu" Jan Drożdż, Novae Res, Gdynia 2015
Książkę miałam przyjemność czytać dzięki jej autorowi- Janowi Drożdż :)) Dziękuję za zaufanie :)
Przeszłość ma znaczenie?, czyli... 33 dni prawdy, Thomas Arnold
Przeszłość ma wielkie znaczenie w przeżywaniu teraźniejszości i planów na przyszłość. Dobre doświadczenia są inwestycją, która z pewnością zaprocentuje. Złe wspomnienia, choćby nie wiadomo jak wypierane z pamięci powrócą. I to z pewnością w najmniej oczekiwanym momencie.
Donę Jonson, bohaterkę powieści Thomasa Arnolda, przeszłość dogoniła gdy jej życie wreszcie ustabilizowało się, a traumatyczne przeżycia zostały głęboko zakopane w zakamarkach świadomości. Odpowiedzią na nią mogła być jedynie śmierć. Policjanci, którzy odnajdują ciało Dony, stwierdzają samobójstwo. Jednak kilka faktów wygrzebanych w jej przeszłości zmusza detektywów Jamesa Adamsa i Davida Rossa do wnikliwszego śledztwa. Trop prowadzi do starego, przyklasztornego sierocińca...
"Bezczynność wobec zła jest najgorszą zbrodnią i najcięższym grzechem."
Bardzo lubię wielowątkowe kryminały, w których historie z gruntu niemożliwe do powiązania, kluczą, zazębiają się i tworzą zatrważającą całość. Nie jest łatwo panować nad odnogami takiej opowieści, ale są autorzy którym udaje się ta sztuka. Tak było również w przypadku Thomasa Arnolda. Co cieszy mnie podwójnie, gdyż sukces mogę świętować z naszym rodakiem :)
Thomas Arnold sam jest fanem thrillerów i kryminałów oraz autorów takich jak: B. Haig, R. Ludlum, D. Brown, C. Cussler, H. Coben, M. Palmer, J. Patterson. Inspiracje tymi wielkimi światowymi nazwiskami można odczuć w jego najnowszej książce "33 dni prawdy". Wartka akcja, nagłe jej zwroty, kontrowersyjny temat, gęsto ścielący się trup, wnikliwe śledztwo i zgrany duet policjantów.
To właśnie bohaterowie są największym atutem książki. Postaci zranione fizycznie i psychicznie, nękani traumatycznymi wspomnieniami, zmuszani do czynów, których nie akceptują. Nie umiejący poradzić sobie z przemocą, której doświadczyli i świadomie lub nie, przenoszą ją na własne życie i rodziny.
"Dalej czuł poddenerwowanie. Był niezadowolony ze swojej pobłażliwości. Schodząc do chłopców, miał nadzieję, że któryś da mu okazję do wyładowania złości. Niestety, tym razem zwiódł się. Robią się coraz grzeczniejsi, pomyślał. Kiedyś zaglądał do nich regularnie, nawet dwa razy dziennie. Teraz zaczynało mu tego brakować."
Chociaż z czasem pamięć zaciera nawet największe upokorzenie, to cała dusza i serce żąda zadośćuczynienia. Ale czy permanentna krzywda usprawiedliwia dążenie do samosądu i wymierzenia sprawiedliwości na własną rękę? Jak daleko można się posunąć w rozliczaniu błędów i grzechów ciemiężycieli?
Odpowiedzią na ofiary przemocy i i ich oprawców jest profesjonalny policyjny duet Adams- Ross. Doskonale uzupełniają się wiedzą, umiejętnościami, a kiedy trzeba nadstawiają za siebie życie. Są mistrzami głębokich analiz śledczych, czułej intuicji i ciętej riposty. Z chęcią poznałabym ich jeszcze bliżej, ich życie prywatne, relacje z kobietami i to co ukształtowało ich charaktery. Z uwagą obserwowałam grę prowadzoną pomiędzy złem- dobrem, ofiara- katem oraz winą- karą.
"33 dni prawdy" to książka, którą mogę polecać z czystym sumieniem. Szczególnie miłośnikom zawiłych zagadek kryminalnych i zaskakujących zwrotów akcji. A nazwisko Thomas Arnold będę miała na uwadze i celowniku by upolować kolejną kryminalną okazję :)
I jeszcze oficjalny trailer promujący książkę :)
"33 dni prawdy" Thomas Arnold, ARW Vectra, Czerwionka- Leszczyny 2015
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości jej autora- Thomasa Arnolda :) I ARW Vectra :) Bardzo dziękuję za zaufanie :)
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.