Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa. Pokaż wszystkie posty

Pomiędzy nami góry, Charles Martin // Życie na szali...


Życie na szali...

Człowiek w pełni poznaje siebie i swoje możliwości wtedy, gdy jego bezpieczeństwo, a nawet życie zostaje wystawione na próbę. Wtedy również może poznać wszystkie swoje cechy charakteru. Te, które rozwiną osobowość i te, które zostawią rysę na człowieczeństwu. 

Charles Martin to amerykański powieściopisarz, którego utwory zawsze łapią mnie za serce. Jego bohaterowie z reguły mierzą się z zadaniami, które w pierwszej chwili wydają się nie do rozwiązania. A jednak zawsze znajdzie się jakieś wyjście, które nie tylko pozostawi trwały ślad, ale i stanie się wartością koronującą osiągnięcia. 

Tak samo jest w przypadku powieści „Pomiędzy nami góry”, która z powodzeniem została zekranizowana, czego efekt mogliśmy niedawno oglądać w kinie. 

Ben wraca do domu z medycznej konferencji. Burza śnieżna dość brutalnie stopuje jego podróż. Nagła przerwa owocuje dość nietypową znajomością z felietonistką jednego z poczytnych czasopism. Kobieta musi dotrzeć do domu na ślub, swój własny. Benowi udaje się wynająć mały samolot. Zabiera ze sobą Alex. Niestety, ich samolot rozbija się w górach. Cudem ocaleli z katastrofy, muszą przetrwać srogie warunki i spróbować dotrzeć do cywilizacji.

Ben jest znanym i cenionym ortopedą. Bardzo angażuje się w pracę i udoskonaleniu swojego warsztatu Jest też lekarzem z powołania, który nie spocznie, póki nie wyczerpie wszystkich możliwości z zakresu medycyny, ale także i swoich sił. Dokształca się, poznaje, referuje, udziela się na wielu konferencjach medycznych. Powrót z jednej z nich zmienia jego życie.
Alex jest felietonistką równie znaną i docenianą. Jej błyskotliwa kariera, to spełnienie marzeń i pasja, która napędza ją do życia. Potrafi znaleźć interesujący temat dla swoich tekstów w najmniej sprzyjających warunkach. Ben to łakomy kąsek dla jej dziennikarskiego nosa.

Katastrofa lotnicza, której są ofiarami, całkowicie zmienia ich punkt odniesienia, ich postrzeganie świata, człowieka, siebie samego.

Wrak samolotu rozbił się na górskim płaskowyżu. Nigdzie nie widać zabudowań, brak zasięgu telefonicznego, zboczenie z kursu, roztrzaskany system namierzania stawia ich na straconej pozycji. Nikt nie wie, że lecieli tym konkretnym samolotem, nikt nie wie, że się rozbili, nikt ich nie szuka... Są zdani tylko i wyłącznie na siebie.
Obrażenia, jakie odnieśli podczas katastrofy oraz samo miejsce zderzenia, daje im nikłą nadzieję na ratunek. Mimo to chwytają się tej cienkiej nici i krok po kroku mierzą się z przeciwnościami losu.

Charles Martin nie oszczędza swoich bohaterów. Kładzie na ich barki ciężar nie do udźwignięcia. Lekarz i dziennikarka muszą okiełznać surowe warunki bytowe, brak pożywienia i picia, dotkliwy chłód oraz ból połamanych kończyn i przejmujący strach o swoją przyszłość i życie. Jedynym plusem jest to, że oboje przeżyli, są razem i we dwoje mogą stawić czoło kolejnym przeszkodom. Autor bardzo realistycznie zbudował atmosferę ciągłego niepokoju podszytego głęboką obawą o życie i bezkresnego cierpienia zarówno fizycznego, jak i psychicznego. To, co ratuje ich przed depresją, przed poddaniem się i utratą nadziei jest odrobina czarnego humoru i rozmowy, które dają im ogromną wiedzę na temat partnera niedoli, ale także uzmysławia im, co w życiu jest ważne, co przegapili, a co mogą naprawić. Konwersacja zbliża ich ku sobie, buduje ich wiarę i przyjaźń.

Nie tylko atmosfera powieści jest rzetelnie przedstawiona. Także sami bohaterowie wzbudzili moje  zaufanie. Ich zachowanie jest adekwatne do zdobytej wiedzy i umiejętności. Doskonały research Charlesa Martina zaowocował przemyślaną i spójną koncepcją powieści oraz doskonałym wystopniowaniem trudności kolejnych wydarzeń. Ben czy Alex nie są cudotwórcami, ale potrafią wycisnąć wiele z dostępnych dla nich przedmiotów. Doświadczenie bohaterów pozwala bez mrugnięcia okiem uwierzyć w rozwój sytuacji. 

W „Pomiędzy nami góry” katastrofa lotnicza i walka o życie to bardzo poruszający spektakl, który tuż przed owacją na stojąco, odkrywa swoje drugie dno. Równie ważna okazuje się walka ze swoimi słabościami, walka o swoje marzenia oraz umiejętność wybaczenia sobie błędów i godzenia z się z nieuniknionym. 

„Pomiędzy nami góry” to dotąd najlepsza przeczytana przeze mnie powieść Charlesa Martina.








„Pomiędzy nami góry” Charles Martin, wyd II, Edipresse, Warszawa 2017





Czytaj dalej...

Energetyczny kataklizm, czyli...Blackout, Marc Elsberg

ALEKSANDROWE MYŚLI POLECA* ALEKSANDROWE MYŚLI POLECA* ALEKSANDROWE MYŚLI POLECA

Drogi Czytelniku,

Zastanawiałeś się kiedyś jakie są konsekwencje długotrwałej i wielkopowierzchniowej awarii sieci energetycznej?  Brak telewizji, kontaktu telefonicznego, internetu, problemy z ogrzewaniem i przechowywaniem żywności to tylko czubek góry lodowej, która z minuty na minutę, z godziny na godzinę, z dnia na dzień obali Twoje poczucie bezpieczeństwa i okaże swoje mroczne, okrutne oblicze.

Czytelniku,

Wyobraź sobie taki scenariusz: cała Europa w jednej chwili zostaje pozbawiona prądu. Nie działa sygnalizacja świetlna, gasną latarnie i neony. W domu lodówka przestaje spełniać swoją funkcję, urządzenia sanitarne odmawiają posłuszeństwa, nie możesz dodzwonić się do bliskich. Na początku nie dostrzegasz zagrożenia. Jednak kiedy nie udaje się opanować awarii i przywrócić napięcia w sieci, a Tobie zaczyna brakować pożywienia, splądrowane sklepy świecą pustymi półkami, stacje benzynowe nie sprzedają paliwa, nie możesz korzystać z kart kredytowych, banki zostają zamknięte na cztery spusty...Zaczynasz panikować. Ale to nie koniec koszmaru. To dopiero początek. Do walki o żywność i wodę dołącza strach o zdrowie. Przychodnie i szpitale działają wyłącznie dzięki zapasowym generatorom, dla których szybko zaczyna brakować paliwa. To tylko kwestia kilku dni, wraz z którymi zniknie dostęp do leków, specjalistycznych urządzeń diagnostycznych i maszyn ratujących życie tj. respirator czy inkubatory dla wcześniaków. W elektrowniach jądrowych dochodzi do katastrof, stopienia rdzenia i w konsekwencji skażenia radioaktywnego. Zaczynają padać zwierzęta, umierać ludzie... A ci co przetrwali desperacko chwytają się każdej sposobności by przeżyć kolejny dzień, zdobyć okruch chleba, koc, ubranie, miejsce do spania.
Rząd nie potrafi wskazać przyczyn awarii, naprawić usterki. Nie można spodziewać się także pomocy z zewnątrz gdyż i inne kontynenty ogarnął BLACKOUT. Na domiar złego okazuje się, że wyłącznie prądu nastąpiło wskutek ataku terrorystycznego, cyberinformatycznego.

Kto i dlaczego skazał ludzkość na taki okrutny, bezlitosny los?

Czy powyższe informacje to tylko przerażający ale zupełnie fikcyjny scenariusz kataklizmu energetycznego? Wydarzenia ostatnich lat tj. w 2010 r. STUXNET- wirus, robak komputerowy używany do szpiegowania i przeprogramowania instalacji przemysłowych czy w 2011 katastrofa elektrowni jądrowej FUKUSHIMA są zbyt bliskie obrazom stworzonym w wyobraźni Marca Elsberga i niosą znamiona realnego zagrożenia na przyszłość. W dobie całkowitego uzależnienia od prądu i internetu całej ludzkości, całej planety Ziemi, Blackout powinien być na oku ludzi odpowiedzialnych za dostawy prądu, za bezpieczeństwo narodu, społeczeństwa. Jednak praca autora nad zebraniem materiału do książki jednoznacznie wskazuje na to, że jesteśmy, będziemy bezbronni w obliczu podobnego ataku. Nie ma odpowiednich wytycznych jak działać w obliczu takiego kryzysu, jak zorganizować pomoc, informacje, dożywianie. Ludzie nie są świadomi zagrożeń jakie niesie za sobą awaria prądu, nie są na to przygotowani. Nikt z nas nie posiada w domu agregatu prądotwórczego, zapasu paliwa, żywności, wody, leków, pieniędzy, a radio na baterie jest dla nas jedynie reliktem dawnych czasów.

Marc Elsberg bardzo obrazowo, krok po kroku, dzień po dniu pokazał co stanie się gdy zabraknie prądu. Jak będzie zmienił się krajobraz świata, jak upadają kolejne przedsiębiorstwa, budynki użyteczności publicznej, przychodnie, szpitale i gospodarstwa domowe. Autor bardzo drobiazgowo opisuje powstanie i działanie Komitetu Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Ludności, próby zapanowania nad chaosem. Marc Elsberg sięgnął po wszelkie nowiny techniczne, hakerskie i dziennikarskie sztuczki by w poczuciu narastającej paniki, chaosu, nieubłaganej walki z czasem przeprowadzić nas przez wątek cyberśledztwa mający wykryć terrorystów i ich motywy. Nie tworzy bohaterów typu Superman, odpornych na wszystko i wszystkich ale zaangażowane w swoją misję i mocno osadzone w rzeczywistości postacie, które pragną obalić anarchię i przywrócić światu ład oraz porządek

Moim jedynym zastrzeżeniem jest to, że w książce za mało jest spojrzenia na kataklizm, z punktu widzenia zwykłego człowieka. Autor, owszem, odzwierciedlił przemianę postawy z sympatycznej i solidarnej w kryzysie w bezlitosną bestię żerującą na słabości, naiwności, dobrej woli, ale nie wszedł głębiej w jego pełną brutalności codzienność. Bo przecież w takich traumatycznych warunkach wychodzi z człowieka prawdziwa natura, prawdziwa twarz zdolna do demoralizacji, zezwierzęcenia obyczajów i makiawelistycznej postawy.

"Głód, pragnienie, zimno bardzo szybko spowodują, że fasada przyzwoitości zacznie się kruszyć." 

"Blackout" to prawie osiemset stron najczarniejszych chwil jakie mogą spotkać każdego mieszkańca ziemi. To doskonały scenariusz energetycznej apokalipsy, do której kompletnie nie jesteśmy przygotowani. To w końcu porywająca historia genialnego hakera mogącego ocalić świat i przywrócić człowiekowi duszę.





"Blackout" Marc Elsberg, tł. Elżbieta Ptaszyńska- Sadowska, W.A.B, Warszawa 2015




Obejrzyjcie oficjalny trailer książki BLACKOUT:





Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal, a w szczególności wydawnictwu W.A.B.  :)




Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka