Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą depresja poporodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą depresja poporodowa. Pokaż wszystkie posty

Gdzie jest Mia?, Alexandra Burt

Kiedy stajesz się rodzicem, zaczynasz zamartwiać się o swoje pociechy. Najpierw czy urodzi się zdrowe, potem czy będą bezpieczne, a na końcu czy wyrosły na dobrych ludzi. 

Debiutancka powieść Alexandry Burt opisuje jeden z powyższych przykładów. Jednak czy jest to objaw matczynej miłości czy fałszywej troski, musicie ocenić sami.

Siedmiomiesięczna Mia rozpływa się w powietrzu. Matka dziecka odkrywa puste łóżeczko, ale nie zgłasza tego faktu policji. Na własną rękę próbuje rozwikłać tę sytuację. Kilka dni później zostaje znaleziona w wąwozie, w rozbitym samochodzie, z raną postrzałową głowy. Nie wie co się wydarzyło przed wypadkiem, nie pamięta co spotkało jej córeczkę. 

Alexandra Burt przedstawia nam kobietę, która nie miała łatwego dzieciństwa. Tragiczna śmierć rodziców i siostry, porzucenie przez brata i wychowywanie się w domu obcej, powściągliwej ciotki. To wszystko odcisnęło na niej piętno, którego efekty możemy poznawać. Estelle jest zagubiona, wystraszona, zdezorientowana. Nie wie co przydarzyło się jej córeczce. Nie pamięta ostatnich wydarzeń i boi się, że mogła zrobić coś strasznego. Tak właśnie widzi sprawę mąż kobiety i opinia publiczna, która już wydała wyrok na niezrównoważoną matkę. Czy rzeczywiście byłaby zdolna do potworności opisywanych w gazetach i telewizji? Estelle próbuje odzyskać pamięć w klinice psychiatrycznej. Pod opieką doktora Ariego analizuje swoją przeszłość i odnajduje klucz do faktów ukrytych w podświadomości. 

Taka właśnie jest cała fabuła książki „Gdzie jest Mia?”. Wspomnienia przeplatają się z teraźniejszością, dając zarówno odpowiedzi ale i powody do kolejnych pytań. Alexandra Burt skutecznie zwodzi i manipuluje emocjami czytelnika. Trudno mi było wyciągnąć wnioski bo moje zaufanie do głównej bohaterki wahało się z każdą przeczytaną stroną. Raz współczułam jej tragedii i oczekiwałam oczyszczenia z wszelkich zarzutów, a innym razem strasznie denerwowała mnie jej nieudolność życiowa, uległość, rezygnacja. 

Akcja powieści nie ma zabójczego tempa, ani nie zmienia się jakoś drastycznie. Jednak nie mogłam oderwać się od lektury przez długie godziny. Bardzo zainteresowała mnie jej psychologiczna strona i jej niedostosowani życiowo bohaterowie. Każdy z nich miał jakąś przypadłość, która doprowadziła do ciągu tragedii, których centrum stało się maleńkie, bezbronne dziecko. 

Narracja i fabuła osnuta jest na postaci Estelle. To jej oczami obserwujemy wszystkie wydarzenia. Zabrakło mi w tym trochę punktu widzenia osób z jej otoczenia, np. męża. Pojawia się w jednej ze scen... i na tym koniec. Tak jakby zaginięcie córki zupełnie go nie dotyczyło. Chętnie poznałabym również opinię policjantów i doktora Ariego. 

„Gdzie jest Mia?” to całkiem udany thriller psychologiczny. Tajemniczy, igrający z uczuciami czytelnika, nieodgadniony i w końcowej fazie zaskakujący. Alexandra Burt zmusza do zastanowienia na ile depresja poporodowa wpływa na zbrodnię i czy ją usprawiedliwia... Warto przeczytać. 








„Gdzie jest Mia?” Alexandra Burt, tł. Grażyna Woźniak, Świat Książki, Warszawa 2016






Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Ostrożność, depresja postnatalna, a może mistyfikacja?, czyli... Buźka, Sophie Hannah

Premiera: 11 czerwiec 2015

Sophie Hannah po raz kolejny wystawiła moje emocje na próbę, wyżęła nerwy niczym wytrawna praczka bieliznę i pozostawiła w konsternacji na długi czas. Wymienione cechy to dla mnie gwarant udanej lektury, a zauważyłam, że stają się charakterystyczne dla prozy tej brytyjskiej autorki, która sama określa siebie jako genetyczną spadkobierczynię Agathy Christie. 


Alice Fancourt dwa tygodnie temu urodziła córeczkę. Nie wyobraża sobie, że mogłaby wyjść z domu i pozostawić ją pod opieką bliskich. Z niedźwiedzią przysługą przychodzi teściowa i oznajmia, że wykupiła dla młodej mamy karnet do elitarnego klubu sportowego. Alice z niechęcią wychodzi "do ludzi". Gdy wraca po dwóch godzinach, znajduje w łóżeczku córeczki obce niemowlę. Kobieta jest zrozpaczona, a nikt nie chce uwierzyć w jej słowa. Policja uważa ją za histeryczkę, a bliscy za kłamczuchę, niespełną rozumu, idealna przedstawicielkę depresji postnatalnej (poporodowej). Dla świętego spokoju zgadzają się na testy DNA. W dniu badania matka z córką znika. 

Sophie Hannah w wywiadach podkreśla, że początkowa scena książki musi przykuwać uwagę, zainteresować na tyle by czytelnik nie wypuścił lektury z rąk aż do jej naturalnego zakończenia. W przypadku "Buźki" ta teza sprawdziła się idealnie. Mamy młodą matkę, która wychodzi z domu, a po powrocie zastaje obce dziecko, które bliscy próbują jej wmówić jako własne. Kobieta sama już nie wie czy to objawy choroby, a może wielkiej mistyfikacji, przerażającej gry, w której nie zna zasad. Dodatkowo okazuje się, że mąż, teściowa nie są ludźmi, za których starają się uchodzić, a za ich słowami kryją się jedynie kłamstwa i manipulacje. 

David Fancourt jest szanowanym i jednym z najbogatszych mieszkańców miasteczka Spilling. Nikt nie spodziewa się jakie sekrety kryje pod płaszczykiem szarmanckiego i eleganckiego mężczyzny. Pod wpływem wydarzeń wychodzi z niego prawdziwa natura i błędy wychowawcze oraz wpływy apodyktycznej matki. Vivienne jest dokładnie taka sama. Pod wyrafinowaną maską kobiety sukcesu kryje się hipokryzja i zepsucie, które otwierają nową przestrzeń dla obaw, strachu, przerażenia Alice. Zdeterminowana próbuje rozwiązać zagadkę tajemniczego niemowlęcia, zaginięcia córeczki i przeszłości niebezpiecznych bliskich. Pytania rodzą odpowiedzi, a te zamiast zaspokajać ciekawość rozbudzają ją z całym impetem. Nikomu nie można zaufać i trzeba mieć oczy i uszy otwarte na każdą, nawet najmniejszą informację. To w szczegółach tkwi rozwiązanie, które niby jest podane na tacy, a tym samym ukryte przed żądnym sensacji czytelnikiem. 

Sophie Hannah przyznaje, że Agatha Christie miała duży wpływ na jej twórczość, i że przejęła jej pisarską filozofię i poglądy na temat zasad dobrej powieści kryminalnej. Tak jak niedościgniona mistrzyni zapętla opowieść, miesza tropy i podsuwa wskazówki, tak by czytelnik nie od razu pojął misterny plan i tajemnice poszczególnych bohaterów. Pozwala nam na poznawanie, obserwację, dedukcję ale ma w zanadrzu kilka zwrotów akcji, które dokumentnie niszczą stworzony obrazek i zmuszają do zadawania kolejnych pytań, głębszej analizy. 

"Buźka" to niepokojący thriller i powieść psychologiczna pełna napięcia, suspensu, która niebezpiecznie przyspiesza tętno serca, wstrzymuje oddech i na długo zostaje w pamięci. Zaginione dziecko, zrozpaczona matka, demoniczny tatuś i nadopiekuńcza teściowa to początek koszmaru, który chcę przeżywać jedynie na kartach powieści...





Książka została wcześniej wydana pod tytułem: "Twarzyczka" 





"Buźka" Sophie Hannah, tł. Marta Kisiel- Małecka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015











Czytaj dalej...

Baby blues czy depresja?, czyli... Pęknięte odbicie, Dawn Barker

Marzenia spełniają się. Jednak ich skutki nie zawsze przynoszą oczekiwany efekt. Czasem wywracają życie do góry nogami, burzą znany ład i porządek, zmieniają radosnego człowieka w kłębek nerwów, kogoś nieobliczalnego i niebezpiecznego.

Anthony i Anna Patton najbardziej w świecie pragnęli dziecka. Ich marzenia zostały spełnione. Zostali rodzicami małego, uroczego chłopczyka Jacka. Z pozoru ich życie toczy się dalej, ale przy dokładniejszym poznaniu wychodzą na jaw niepokojące zachowania. Przemęczenie, bezsenność , drażliwość, zmienne nastroje to dla Anny nowa, niezrozumiała codzienność. Nie odnajduje radości w macierzyństwie ani spełnienia, za to coraz bardziej oddala się od męża.

Czy to zwykły spadek nastroju, zwany baby blues czy zapowiedź poważniejszej choroby?

Tony ukrywa zachowanie żony przed swoimi bliskimi i całym otoczeniem. Dopiero kiedy Anna i Jack znikają bez wieści, dociera do niego powaga sytuacji.

Dawn Barker rozdzieliła fabułę na dwie czasoprzestrzenie i dwa punkty spojrzenia. Na początku poznajemy wydarzenia od momentu tajemniczego zaginięcia matki i niemowlęcia. Obserwujemy także kroki jakie powziął Tony by odnaleźć swoją rodzinę. Towarzyszymy mu w samotnej analizie ostatnich dni, pełnię przerażenia kiedy dociera do niego prawdziwy obraz ciągu ostatnich zdarzeń i uczuć jakie zaczynają rodzić się w jego sercu. Poznajemy także postępy śledztwa policyjnego i etapy poszukiwania rozwiązania okrutnego chichotu losu.
Autorka bardzo umiejętnie wprowadziła czytelnika w niespokojną atmosferę niewiedzy, niemocy, strachu, obawy przed spełnieniem się najgorszych scenariuszy.

Dawn Barker zabiera nas w krótka podróż w czasie i pozwala wraz z Anną ekscytować się i przeżywać pierwsze chwile spędzone razem z maleńkim Jackiem. Na naszych oczach dochodzi do spektakularnej zmiany, kiedy budzi się napięcie związane ze zmęczeniem, coraz większym zdenerwowaniem, frustracją i coraz niższą oceną siebie w roli matki. Krok po kroku poznajemy przyczyny zniknięcia jej i syna. To dokładnie w tym momencie zaczynamy przejmować podejrzliwość Tony' ego i jego niepewność podszytą strachem.

Naprzemienność, częste zmiany czasu i perspektywy pobudzają niepokój i niecierpliwe oczekiwanie na rozwój sytuacji. Przewracanie kolejnych kartek staje się trudniejsze, bo odkrywanie sekretów tej rodziny, to jak wbijanie lodowych szpilek prosto w serce.

Emocje zawarte w powieści, a przede wszystkim strach, niepewność, rozpacz odsłania prawdziwe relacje jakie łączą małżeństwo Patton, zdziera ich dobrze dopasowane maski. Obnażą ich uczucia również względem rodziców, teściów i rodzeństwa.
Nieszczęście jakie ich dotknęło jest potężnym impulsem, który niesie falę rozmyślań nad własnym życiem. Każda z przedstawionych postaci wskazuje siebie jako winowajcę tragedii. Dlaczego? Co mają na sumieniu? Okazuje się, że każdy z nich doświadczył jakiejś traumy  i czuje, że powinien być tym wrażliwszy na potrzeby Anny, Tony' ego i Jacka.

Starania o dziecko, ciąża, poród to niesamowita przygoda dla każdej kobiety i mężczyzny. To również emocjonalny rollercoaster, którego nie można zatrzymać w dowolnym momencie. Żeby zrozumieć każdy nowy etap, trzeba go przeżyć, doświadczyć. Jednak kiedy emocje nawarstwiają się i coraz trudniej je zrozumieć, tak ważne jest by mieć z kim o nich porozmawiać. Po porodzie naturalny jest stan zmęczenia, niepewności, nadwrażliwości czy rozdarcia pomiędzy zaspokajaniem potrzeb dziecka, a potrzeb własnych. I tu najważniejsza rola przypada partnerowi. To on powinien być obserwatorem, a kiedy zauważy niepokojące sygnały, motorem wymuszającym działanie.

Depresja poporodowa jest rzadkim, wręcz pomijanym tematem powieści. A szkoda. "Pęknięte odbicie" jest ważnym głosem w dyskusji nad jej skutkami dla matki, dziecka i całych rodzin. Ważne jest by uświadomić przyszłym rodzicom, że depresja to choroba, którą się leczy. Wcześnie zdiagnozowana jest gwarantem spokojnego rodzicielstwa i spełnienia w nowej roli.

Dawn Barker z wrażliwością i szczerością opisuje losy rodziny złamanej chorobą, tragedią i poczuciem winy. Wskazuje złożone mechanizmy, które prowadzą do depresji i proces leczenia, który jest oczyszczeniem z negatywnych emocji, doskonalszym zrozumieniem samego siebie i wyzwalaczem fali wybaczenia.






"Pęknięte odbicie" Dawn Barker, tł. Anna Kłosiewicz, Prószyński i s- ka, Warszawa 2015





Recenzja została napisana dla serwisy DużeKa, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :))



Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka