Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XIX wiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XIX wiek. Pokaż wszystkie posty

Siła kobiet, czyli... Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka, Lucyna Olejniczak




Przełom wieków, XIX i XX to między innymi strach polskiej ludności przed wszelkiego rodzaju kataklizmami, końcem świata, ale i początek sagi rodzinnej, napiętnowanej klątwą... 


...a której próbują przeciwstawić się kobiety szanowanego krakowskiego rodu.

Tytułowa Hanka to siedemnastoletnia pokojówka, która brutalnie wykorzystana przez znanego i cenionego aptekarza Franciszka Bernata, po cichu, po kryjomu, w piwnicy pod apteką wydaje na świat córeczkę. Początek życia małej Wiktorii to pasmo bólu, cierpienia i upokorzenia. Dziecko bezbronnej, biednej, umierającej służki nie ma szans na przeżycie. W tym samym czasie żona Franciszka rodzi martwe dziecko. Akuszerka wie, że to jedyna szansa, by dać dziewczynce drugie życie. Potajemnie zamienia noworodki.

Franciszek Bernat to bezduszny, bezwzględny i brutalny mężczyzna zarówno w życiu, jak i w interesach. Z nikim się nie solidaryzuje, nie liczy się z ludzkimi uczuciami i dba jedynie o swoje własne dobro. Wykorzystuje swoją władzę i na nieszczęściu innych buduje swoje imperium, sławę, dobrobyt, układy. W miejscu jego serca zieje ogromna, czarna dziura, która skrywa mroczne sekrety, które wraz z kolejnymi ustępstwami, z niemym przyzwoleniem otoczenia rozbudza w nim bestię skłonną do plugawych dewiacji.

Nie ma nikogo, kto mógłby go powstrzymać, kto byłby w stanie ujarzmić jego siłę, brutalność, złość, nienawiść i obudzić w nim sumienie, zmazać przekleństwo jego genów.

W takich warunkach wychowuje się Wiktoria oraz jej bracia, Adam i niepełnosprawny umysłowo Stefanek. Na barkach tej małej dziewczynki spoczywa ciężar wychowania chłopców i ich ochrona przed tyranią ojca. Okrutnie doświadczona przez los wyrasta na silną, empatyczną i inteligentną kobietę, której dobre serce zna każdy potrzebujący mieszkaniec Krakowa. Ze swoją wiedzą i zdolnościami ma szansę stać się niezależna i utrzymywać siebie oraz rodzinę z pracy w rodzinnej aptece. Jak łatwo się domyślić na przeszkodzie stanie ojciec, który nie uznaje emancypacji kobiet.

Lucyna Olejniczak to uznana autorka kobiecej prozy. Poznała już gusta i oczekiwania swoich czytelniczek. Wie już co może im się spodobać. W "Kobietach z ulicy Grodzkiej. Hanka" wykorzystała swoje zawodowe doświadczenia i włożyła je w postać młodej dziewczyny, która musi chwycić się za bary nie tylko z trudnym życiem przedsiębiorczej kobiety z początku XX wieku, rozkręcić farmakologiczny interes, znaleźć miłość, ale także rozliczyć się z przeszłością, rozwikłać tajemnicę swojego pochodzenia, okiełznać potwora, którym jest jej własny ojciec i wyprowadzić na ludzi dwójkę swoich braci.

W tym celu autorka zabiera nas w podróż w czasie, do Krakowa z przełomu XIX i XX wieku. Pokazuje życie ówczesnych elit, ale i oprowadza po biednych dzielnicach ogarniętych zniechęceniem, apatią, brudem, chorobą, śmiercią. Wiktoria niczym doktor Judym Żeromskiego, samotnie rusza krakowskiej biedocie na ratunek i wbrew woli ojca leczy, rozdaje leki, niesie nadzieję, staje się ikoną moralności, sumienia, rewolucji społeczno-obyczajowej.

Lucyna Olejniczak zadbała, by już od pierwszej chwili chwycić czytelniczki za serce i niejako zmusić je do troskliwej uwagi na los Wiktorii i emocjonalne przywiązanie. Ze swojej strony autorka zagwarantowała ciąg ciekawych wydarzeń, otwartych wątków, które wymagają zaspokojenia ciekawości, a którego nie otrzymamy bez odpowiedniego zaangażowania.

W przygotowaniu dalsze losy rodziny Bernat, reprezentowanej przez silne kobiety, które nie boją się wziąć życie we własne ręce i zmieniać świat.








"Kobiety z ulicy Grodzkiej. Hanka" Lucyna Olejniczak, Prószyński i s- ka, Warszawa 2015





Recenzja napisana dla serwisu DlaLejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)








zBLOGowani.pl


Czytaj dalej...

Karaibski sen, czyli... Popioły piekła, Carmen Santos


Niebezpieczna, pełna wyzwań podróż od służącej do najbardziej popularnej kurtyzany na Kubie, w powieści hiszpańskiej autorki bestsellerów Carmen Santos "Popioły piekła". 

Valentina i Gervasio Morales porzucają służbę w bogatym hiszpańskim domu i wyruszają szukać szczęścia w odległej kolonii, na Kubie. Mają nadzieję szybko się wzbogacić i wrócić do domu w pełni chwały i szacunku. Podróż kończy się nieszczęśliwie dla Gervasia, który umiera na tyfus nawet nie stanąwszy nogą w Nowym Świecie. Zrozpaczona Valentina musi wypełnić moralny testament męża, pozostaje na Kubie i na nieprzyjaznym lądzie szuka pracy. Nie jest to łatwe w świecie rządzonym przez okrutnych plantatorów i uległych niewolników. Jedyną ofertę otrzymuje z popularnego domu uciech...

Szumnie zapowiadana i kusząca egzotyką powieść Carmen Santos "Popioły piekła" w rezultacie okazała się poprawnym i niczym niewyróżniającym się czytadłem dla kobiet, które kiedyś wzruszył los Isaury. Valentina jest podobną, pokrzywdzoną przez los kobietą, której ścieżkę życia budują egoistyczni mężczyźni. Pierwszy zmusił ją do podróży w nieznane, drugi pozostawił na pastwę losu, trzeci zniewolił urodą i nadzieją na odwzajemnienie miłości, a kolejni przypieczętowali tylko jej karierę w świecie kurtyzan.

"Na Kubie istnieją tylko dwie kasty: panów i niewolników."

Ale to Valentina pozwala sobą kierować w imię szlachetnych uczuć i pobudek. Z miłości i w zaufaniu do męża, podziela jego pasje i marzenia. Gdy ten umiera, w poczuciu fałszywej skromności i zachowaniu moralnych zasad, odrzuca oświadczyny i tym samym zostaje sama w obcym, nieprzyjaznym otoczeniu. Nie ma środków na przetrwanie, musi szukać pracy. Jej doświadczenie w usługiwaniu nie jest na Kubie monetą przetargową. Bogaci plantatorzy posiadają niewolników, którzy są na ich każde zawołanie. Jedynie w burdelu przyjmują ją z otwartymi rękoma. I tu znów kontrolę przejmuje pokorny charakter. Choć nie chce kupczyć swym ciałem, to zaskakująco łatwo poddaje się presji. Szybko staje się najsłynniejszą kurtyzaną na Kubie i obiektem westchnień wpływowych plantatorów.

Mężczyźni w powieści są przedstawieni dość jednoznacznie i jednokierunkowo. Nie liczą się z uczuciami kobiet i wykorzystują je dla własnej wygody oraz do rozładowania napięcia seksualnego. Dla kilku chwil radości i spełnienia są w stanie zrobić wszystko, od zachowań korupcyjnych, poprzez pojedynki, po ciężkie pobicia, śmierć, uprowadzenia. Kobiety nie są dla nich partnerami, a kosztowną ozdobą, którą można się pochwalić, ale i wyrzucić, gdy się popsuje.

Carmen Santos przeciwstawia sobie brutalny świat mężczyzn z niewinnością i słabością kobiet. Ale do czasu. Im większa krzywda kobiety, tym większa jej chęć bezlitosnej zemsty i wyrównania rachunków.

"Kto wychowuje się wśród drapieżników, musi skończyć jako jeden z nich."

Biorąc książkę do ręki liczyłam na opisy egzotycznej przyrody Karaibów i samej Kuby, codziennego życia na wielkich plantacji trzciny cukrowej i tytoniu, relacji pomiędzy bogatymi panami, a niewolnikami, myśli, odczuć, emocji, smutków i radości rdzennych Kubańczyków. Niestety tego zabrakło w "Popiołach piekła". Autorka skupiła się na Valentinie i tylko z jej perspektywy oddała ducha skolonizowanej przez Hiszpanów wyspy. Czyli spoza murów lunaparu nie widzimy nic szczególnego. Szczątkowe informacje zdobywamy, zbieramy jedynie od przygodnych plantatorów odwiedzających Valentinę w pracy i z opowieści właścicielki domu publicznego.

Udało się za to Carmen Santos choć przelotnie uchwycić ówczesne tło historyczne, nastroje antyhiszpańskie, dochodzenie do władzy Alberta Lincolna, zwolennika zniesienia niewolnictwa.

"Popioły piekła" są pisane prostym, niewyszukanym językiem. Akcja nie ogłusza prędkością, ale miarowo i bezpiecznie doprowadza do końca powieści. Sama historia Valentiny również nie jest skomplikowana ani oryginalna. Carmen Santos stworzyła postać kobiecą, która z uległej, naiwnej, uczuciowej dziewczyny zmieniła się w znającą swą wartość, doświadczoną przez los kobietę, która pała chęcią zemsty. Co prawda udało jej się zaistnieć w świecie zdominowanym i zdemoralizowanym przez mężczyzn ale jakim kosztem...

"Popioły piekła" to pierwsza część sagi rodzinnej. Być może w kolejnych tomach autorka rozwinie wątki, które najbardziej mnie interesują.










"Popioły piekła" Carmen Santos, tł. Jerzy Wołk-Łaniewski, Bellona, Warszawa 2015



Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :)






zBLOGowani.pl



Czytaj dalej...

Odkupienie win, czyli... Bez litości, James Scott

Sekrety wychodzą na jaw w najmniej oczekiwanym  momencie i często przewracają życie do góry nogami. Czy warto uparcie trzymać się opowiadanych kłamstw czy stawić czoło prawdzie i z odwagą przyjąć konsekwencje?

Elspeth Howell długo ukrywała swoje grzeszne życie przed swoimi dziećmi oraz prawdę o ich przeszłości i pochodzeniu. Za swoje kłamstwa płaci wysoką cenę. Jej rodzina zostaje bestialsko wymordowana. Jedynie najmłodszy syn, 12 letni Caleb uszedł cało z masakry i jest żądny zemsty. Razem z matką rusza tropem morderców.

Autor przenosi nas na prowincję Ameryki końca XIX wieku. Zimową porą, podczas burzy śnieżnej, hulającego lodowatego wiatru rozgrywa się największy dramat rodziny Howell. Jednak brutalne morderstwo to mocny, ale jedynie początek zatrważającej historii pozostałej przy życiu Elspeth i Caleba. Z lodowatym ukłuciem na karku obserwujemy ich rozpacz, dołujące poczucie winy i rodzącą się chęć zemsty, która pomaga przetrwać żałobę i utrzymuje przy życiu. Obserwujemy również proces przemiany jaki zachodzi w Elspeth kiedy dociera do niej, że w pewien sposób jest odpowiedzialna za tę zbrodnię. Ustala dla siebie karę, która polega na powrocie do przeszłości, zmierzeniu się z prawdą i poniesieniu ostatecznych konsekwencji.

Zimowa aura, która towarzyszą matce i synowi podczas wędrówki wpływa na tajemniczość, mroczność, ponurość, tajemnice, które kłębią się w głowach ocalonych. Akcja powieści toczy się powoli, spokojnie z oporem, tak jak brodzący w głębokim śniegu bohaterowie.  Z początku jej sens jest niezrozumiały, z czasem zaczyna tworzyć jeden, spójny, przerażający, budzący nieustanne zagrożenie obraz z góry skazany na deformację, zniszczenie, nicość, niebyt.

James Scott z determinacją popycha Elspeth i Caleba w środowisko pełne brutalności i braku poszanowania dla prawa i życia. Muszą oprócz swojej traumy zmagać się z przemocą, która ich otacza, oblepia i nie pozwala na trzeźwy osąd, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Wreszcie James Scott konfrontuje przeszłość, prawdę, rzeczywistość i weryfikuje uczucia, które połączyły bohaterów tej osobliwej powieści.

Finał zaskakuje, zmusza do refleksji nad sprawiedliwością i czy mamy prawo wymierzyć ją osobiście.

Jeżeli nie boicie się wymagającego thrillera, skomplikowanej psychologicznej dysputy na temat kłamstwa, konsekwencji, zemsty i odkupienia win, to sięgnijcie po debiutancką powieść Jamesa Scotta "Bez litości".








"Bez litości" James Scott, tł. Jerzy Malinowski, W.A.B., Warszawa 2015






Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka