Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Witanet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Witanet. Pokaż wszystkie posty

Konkurs patronacki z Damnatusem :)




 Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest Wydawnictwo Witanet
3. Nagrodą w konkursie jest egzemplarz książki "Damnatus”Wojciech Karolak
4. Konkurs trwa od 24.11.2017 do 04.12.2017 do godz. 23:59. 
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić odpowiedź na pytanie: Która książka z gatunku fantasy jest Twoją ulubioną? (odpowiedź krótko uzasadnij)



* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku 
* możesz polubić profil autora książki i samej książki na Facebooku
* możesz polubić profil wydawnictwa Witanet na Facebooku

* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, której odpowiedź najbardziej mi się spodoba.
9. Ogłoszenie wyników nastąpi ok 10.12.2017 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzców w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu

Powodzenia!


Czytaj dalej...

Damnatus, Wojciech Karolak pod patronatem medialnym Aleksandrowych myśli

Z przyjemnością informuję, że blog Aleksandrowe myśli objął patronatem medialnym drugą książkę pióra Wojciecha Karolaka „Damnatus”. Jest to kontynuacja „Kirkhammera” (moja opinia), która zaskoczyła mnie i wciągnęła w swój mroczny świat fantasy. 




Tak o książce pisze wydawca:

Kylven Kirkhammer powraca, aby jeszcze raz dobyć  swych mieczy. Potężniejszy niż kiedykolwiek, ale zarazem jeszcze bardziej niezrównoważony i nieprzewidywalny, bohater staje w obronie harmonii Wszechświata. Jednocześnie stara się odwrócić swój los, przypieczętowany przez niecodzienny sojusz z legionem upiorów. Tymczasem przekonana o śmieci ukochanego, Jemiba Tempestkin , usiłuje stworzyć nową organizację działającą w obronie ludzkości, mającą zastąpić upadły Kościół. Konflikt pomiędzy dwójką kochanków wydaje się być nieunikniony... Kto zwycięży? Równowaga, ostrzami Kirkhammera? Ludzkość, pod przywództwem Jemiby? Odrodzeni Opiekunowie, planujący zemstę w swoich niedostępnych schronieniach? Czy w tej walce w ogóle możliwe jest zwycięstwo? 



Kto jest zainteresowany książką? 

 

Czytaj dalej...

Konkurs patronacki z Wojciechem Karolakiem :)

Kochani!
Zapraszam Was na kolejny konkurs :) Tym razem do zdobycia książka, która została wydana pod patronatem bloga Aleksandrowe myśli :) Macie okazję lepiej poznać Wojciecha Karolaka i zadać mu pytanie, które najbardziej Was nurtuje :)

Kilka słów o książce: 

Książka opowiada historię tytułowego bohatera - Kylvena Kirkhammera, elitarnego wojownika Kościoła - organizacji, która specjalizuje się w zabijaniu potworów na skalę globalną. Obdarzony nadludzką siłą mężczyzna, ogarnięty wątpliwościami w słuszność swojej misji, targany wspomnieniami nieszczęśliwej miłości oraz borykający się z poczuciem wyobcowania z powodu swojej mocy, szuka ukojenia w kieliszku oraz zaspokajaniu swoich sadystycznych skłonności. Kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie kompan Kylvena, wojownik postanawia rozwikłać zagadkę jego śmierci. Kirkhammer znajdzie się w samym środku ogromnej intrygi i przyjdzie mu zmierzyć się z siłami przerastającymi najśmielsze wyobrażenia mędrców oraz, przede wszystkim, ze swoją rozchwianą, niemal dwoistą naturą.

Moja opinia:  Kirkhammer” to powieść fantasy, w której przewijają się baśniowe przepowiednie, magowie, ciemne moce, potwory rodem z koszmarów i odwieczna walka dobra ze złem. Od tego wszystko się zaczyna, od równowagi, która musi być zachowana w każdej dzidzinie. Zachwianie przynosi nieoczekiwane zdarzenia, które wydobywają z ludzi cechy, którymi mogą się szczycić, ale również wstydzić tak bardzo, że pozostaje jedynie gniew i przemoc. Więcej na: http://aleksandrowemysli.blogspot.com/2017/06/kirkhammer-wojciech-karolak-patronat.html




Regulamin konkursu: 


1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest właściciel wydawnictwo Witanet
3. Nagrodą w konkursie są dwa egzemplarze książki „Kirkhammer” Wojciecha Karolaka (po jednym dla laureatów konkursu)
4. Konkurs trwa od 10.07.2017 do 20.07.2017 do godz. 23:59. (konkurs przedłużony do 25.07.2017 do godz. 23.59)
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić pytanie (1 maksymalnie 3) do Pana Wojciecha Karolaka oraz swój nick bądź imię


* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

 
7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwyciężą osoby, które według Pana Wojciecha Karolaka zadały najciekawsze pytanie/a.
9. Wywiad oraz głoszenie wyników nastąpi około 31.07.2017 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzców w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu



Powodzenia!

Czytaj dalej...

Kirkhammer, Wojciech Karolak *Patronat*



Do propozycji wydawnictwa o recenzję książki „Kirkhammer” Wojciecha Karolaka podeszłam dość sceptycznie. Owszem lubię fantastykę, ale obawiałam się, że ta będzie zbyt ciężka i skierowana bardziej w kierunku mężczyzn niż kobiet. O! Jakżeż się myliłam. Wystarczyło pierwszych kilka rozdziałów, bym całkowicie dała się pochłonąć akcji.

Tytułowy Kirkhammer jest najlepszym wojownikiem elitarnej organizacji, zwanej Kościołem, a która specjalizuje się w zabijaniu potworów uprzykrzających życie ludzi. Jednocześnie zmaga się z demonami przeszłości, tajemniczą śmiecią rodziców, niespełnioną miłością i skłonnością do nałogów. Zemsta napędza go do działania, a śmierć bliskiego kompana wyzwala w nim ogromne pokłady emocji i... coś jeszcze. To staje się powodem szczególnej i bardzo niebezpiecznej misji, która nieodwracalnie zmienia jego życie.

Od samego początku Kirkhammer zdobył moją sympatię. Lubię bohaterów, którzy z odwagą przyjmują swój los i nie boją się przyznać do słabości. Postać stworzona przez Karolaka to jeszcze dzieciak, dwudziestotrzyletni chłopak, który testuje życie, którego nie powstrzymują zakazy i granice. Prowadzi to do wielu sytuacji, w których śmierć to najłatwiejsze rozwiązanie. Alkohol, narkotyki, nowoczesne używki wspomagające koncentrację, siłę to jego metody na radzenie sobie z żałobą, utratą ukochanej ale i gotowość na służbę ludzkości w walce z potworami. Owszem Kirhammer to momentami arogancki bufon ulegający sadystycznym skłonnościom, któremu przydałby sie porządny kop w tyłek, ale to także zagubiony człowiek przygnieciony ciężarem strat. To co mnie w nim ujmuje to niezatarte poczucie humoru i riposta, którą szafuje bez ograniczeń ale z celnym skutkiem. Nie tylko Kirhammer udał się autorowi. Reszta postaci to doborowi kompanii, dla których przyjaźń , lojalność to najważniejsze wartości, a przeciwnicy są pełni tajemnic oraz potworności w charakterze i aparycji.

Akcja powieści jest naszpikowana zwrotami, które mogą powodować zawrót głowy. Wojciech Karolak nie raz, nie dwa zaskoczył mnie tak, że musiałam odłożyć lekturę, uspokoić serce i odpowiedzieć sobie na pytania: No, ale jak to? To naprawdę się zdarzyło? Czy On naprawdę to zrobił? A to lubię. Niejednoznaczność i świat wywrócony do góry nogami. Mogłam już tylko śledzić los bohaterów i z pokorą, a także przyjemnością przyjmować to, co zaserwował mi autor.

Kirkhammer” to powieść fantasy, w której przewijają się baśniowe przepowiednie, magowie, ciemne moce, potwory rodem z koszmarów i odwieczna walka dobra ze złem. Od tego wszystko się zaczyna, od równowagi, która musi być zachowana w każdej dzidzinie. Zachwianie przynosi nieoczekiwane zdarzenia, które wydobywają z ludzi cechy, którymi mogą się szczycić, ale również wstydzić tak bardzo, że pozostaje jedynie gniew i przemoc. Wojciech Karolak nie szczędzi nam krwi, wnętrzoności, trupów, pogardy dla życia i bestialskich zbrodni. Dla równowagi pozwala swoim bohaterom ulec miłości, pożądaniu, zawierać przyjaźnie i zaufać wartościom wpajanym przez wychowanie.

Kirhammer” to zaskakująca książka. Podnosi poziom adrenaliny i zmusza na niecierpliwe oczekiwanie na więcej.





„Kirkhammer” Wojciech Karolak, Wydawnictwo Witanet 2017




Czytaj dalej...

Patronat Aleksandrowych myśli: Kirkhammer, Wojciech Karolak

Z ogromną przyjemnością chciałabym Was poinformować, że blog Aleksandrowe myśli objął patronatem medialnym książkę Wojciecha Karolaka „Kirkhammer”  Jest to powieść z gatunku fantasy z wyrazistym bohaterem, którego bardzo łatwo polubić i z uwagą śledzić jego przygody :D



Z uwagą śledźcie najbliższe posty bo szykuje się recenzja i konkursy, w którym do wygrania będzie powyższa książka. Już teraz gorąco Wam polecam :D



Czytaj dalej...

Kilka pytań do... Dominiki Dudziak + wyniki konkursu

Serdecznie zapraszam na wywiad, który powstał dzięki Waszemu zaangażowaniu. Dominika Dudziak odpowiedziała na wszystkie pytania, z humorem, powagą i zmusiła do refleksji, tak jak w swojej powieści „Bliźniaczka”. Gorąco zachęcam do wnikliwej lektury ☺


Czytaj dalej...

Konkurs z „Bliźniaczką”

Kilka dni temu polecałam Wam świetny debiut Dominiki Dudziak (moja recenzja). Dziś mogę Wam podarować dwa egzemplarze tej książki. Jeżeli chcecie jedną z nich, a dodatkowo lepiej poznać jej autorkę, to zapraszam na konkurs ☺




Regulamin konkursu: 


1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest właściciel wydawnictwo Witanet
3. Nagrodą w konkursie są dwa egzemplarze książki „Bliźniaczka” (po jednym dla laureatów konkursu)
4. Konkurs trwa od 22.11.2016 do 29.11.2016 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić pytanie (1 maksymalnie 3) do Pani Dominiki Dudziak oraz swój nick bądź imię


* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

 
7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwyciężą osoby, które według Pani Dominiki Dudziak zadały najciekawsze pytanie/a.
9. Wywiad oraz głoszenie wyników nastąpi około 8.12.2016 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzców w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu




Powodzenia!
 
 
 
Czytaj dalej...

Bliźniaczka, Dominika Dudziak



Różnie bywa z debiutami. Jedne nużą i stają się literacką torturą, inne sugerują, że dostrzegany potencjał rozbudzi się po dopracowaniu warsztatu, inne wbijają w fotel i intrygują od pierwszej strony. Jaką powieścią okazała debiutancka „Bliźniaczka” Dominiki Dudziak? Nie zdradzę Wam od razu, nie ma tak łatwo ;) Najpierw poznajcie zarys fabuły, a ocenę zostawię na sam koniec :)

Katarzyna i Ewa były bliźniaczkami jednojajowymi. Współistniały i egzystowały w ogromnej bliskości. Razem cieszyły się, razem cierpiały. Jedna za drugą oddałaby serce. Kiedy miały osiem lat, zdarzyła się tragedia. Ewa została zamordowana, a za jej śmierć została oskarżona mama dziewczynek. Katarzyna była świadkiem tej zbrodni, ale jej podświadomość zepchnęła widziane obrazy w odmęty niepamięci.
Czytaj dalej...

Kilka pytań do... Ewy Czajkowskiej + wyniki konkursu



1. Dlaczego zdecydowała się Pani pisać? to piękne, ale trudne:)

Trudne, ale jest to trud, który z przyjemnością podjęłam. Dlaczego zaczęłam pisać? Bo w którymś momencie uznałam, że mam ludziom coś do przekazania, że mogę sprawić aby przeżyli chwile wzruszeń, uniesień i upadków. Chyba chciałam wyrwać z uśpienia ich demony i zmusić żeby stawili im czoła. 

2. Czy przy pisaniu "Po drugiej stronie" miała Pani wszystko poukładane w głowie i przelewała Pani myśli na papier (bądź na klawiaturę :D) czy pisała Pani a następnie wprowadzała miliony poprawek?:)

Były oczywiście miliony poprawek. Czytanie jednej strony wciąż i wciąż od nowa, przestawianie scen, szlifowanie dialogów. To bardzo żmudny proces. A przynajmniej był on taki dla mnie.

3. Chętnie dowiedziałabym się czy Pani jako autorka przemyciła do swojej powieści niespełnione plany, marzenia w historie bohaterów? :)

W żadnym wypadku, bo to historie tragiczne. Książka raczej obdziera ze złudzeń, przedstawia dość brutalną prawdę o naszych słabościach, o konsekwencjach tych słabości. Doszłam do wniosku, że to dużo mocniej podziała na czytelnika niż czułe poklepywanie po ramieniu, udzielanie dobrych rad i słowa: „Nie martw się, jutro będzie lepiej”. 

4. Czy pisząc książkę "Po drugiej stronie" czerpała Pani inspiracje z własnych doświadczeń lub kogoś bliskiego/znajomego?
Nie wiem jak to robią inni piszący, ale ja czerpałam inspirację ze wszystkiego, w tym z własnych doświadczeń. Tak naprawdę pisanie „Po drugiej stronie” rozpoczęło się wiele lat przed tym, zanim kupiłam pierwszy komputer, chociaż wówczas o pisaniu w ogóle nie myślałam. Przywiązuję ogromną wagę do słów. Czasami jedno niedokończone zdanie może wyrazić więcej niż godziny rozmowy.

5. Gdyby "Po drugiej stronie" zostało zekranizowane, która aktorka według Pani zagrałaby główną rolę?

Nie mam pojęcia. Moja wyobraźnia to jedno. Na wyobraźnię reżysera nie mam żadnego wpływu, a ona może podążyć w każdym kierunku. Na szczęście nie muszę się nad tym zastanawiać, bo podejrzewam że nawet w przypadku ekranizacji raczej nikt nie zapyta mnie o zdanie. 

6. Jak zachęciłaby Pani facetów, aby sięgnęli po Pani książkę?

Uśmiechnęłabym się do ich żon Jeśli którakolwiek z pań odnajdzie w książce siebie i swojego partnera, moja zachęta nie będzie już potrzebna.

7. Czym inspirowała się Pani w napisaniu tej książki? Czy w tej książce zawarte są jakieś wątki oparte na Pani życiu, czy może to wszystko to wymysł Pani wyobraźni? 

Moja książka to opowieść o zwykłym życiu, o problemach, które dotknęły, dotykają lub mogą dotknąć każdego z nas bez względu na miejsce zamieszkania, więc inspiracje pochodzą z życia oczywiście, chociaż wiem, że to brzmi banalnie. Ale to ono tworzyło i będzie tworzyć najlepsze scenariusze. Wyobraźnia nie zaszkodzi, żeby dodać pewnym sytuacjom dramatyzmu albo nadać autentyczności zdarzeniom, których samemu się nie przeżyło.

8. Z którym z bohaterów książki utożsamia się Pani najbardziej i najmniej oraz proszę powiedzieć dlaczego akurat z nimi? 

Nie utożsamiam się z żadnym, czyli chyba ze wszystkimi po trochu. Ktoś kiedyś zauważył, że w powieści nie ma postaci pozytywnych, gdyż każda na pewnym etapie albo irytuje albo wzbudza niechęć czy nienawiść, i ja się z tym zgadzam. Nawet Kinga, choć ją najmniej można by obwiniać za podejmowane decyzje czy wewnętrzne wojny. Na pewno nie należy szukać w tej książce wzorców do naśladowania, bo się ich tam nie znajdzie.

9. Gdyby była Pani bohaterką tej książki czy podjęte decyzje byłyby takie jakie są już napisane czy zmieniła by pani tok wydarzeń zmieniając tym samym zakończenie?

Każdy z nas chociaż do pewnego stopnia zna kodeks drogowy i rozumie różnicę pomiędzy różnymi grupami znaków. Tak więc posługując się pojęciami z kodeksu porównałabym „Po drugiej stronie” do któregoś ze znaków ostrzegawczych. Aby być przestrogą dla innych moja bohaterka musi pozostać taka, jaką ją stworzyłam. Obawiam się, że gdybym zmieniła życiorys Kingi, a tym samym i zakończenie powieści, nikt nie pochyliłby się na dłużej nad poruszanymi w niej problemami, a uważam że są one tego warte.

10. Czym dla Pani jest SŁOWO?

Dźwiękiem, obrazem, zapachem, dotykiem. Nagrodą i karą, pieszczotą i chłostą.  Słowo może zabić i wskrzesić. Pamiętajmy o tym.

11. Co było najłatwiejsze, a co najtrudniejsze w pracy nad książką „Po drugiej stronie”?

Przyznaję, że nic nie było łatwe, bo to moje pierwsze zetknięcie z pisarstwem. Ale zdecydowanie najgorzej wspominam momenty, w których usiłuję wprowadzić czytelnika w stany napięcia odczuwanego przez bohaterkę. Docierają do mnie opinie, że książka napisana jest bardzo emocjonalnie. Właśnie te emocje kosztowały mnie najwięcej.

12. Co w procesie pisarskim lub wydawniczym Panią kompletnie zaskoczyło, zbiło z pantałyku?

Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że zupełnie inaczej odbiera się tekst widoczny na ekranie od tego z wydruku. To była nieświadomość, która spowodowała, że pewne zmiany kosmetyczne wprowadziłam dosłownie w ostatnim momencie. I tu chciałabym serdecznie podziękować mojemu wydawnictwu na ogromną cierpliwość w nanoszeniu poprawek.

13. W książce ,,Po drugiej stronie'' opowiada Pani o losach głównej bohaterki w sposób tak rzeczywisty jakby Pani tego doświadczyła. Czy była Pani w związku ,,z rozsądku'' lub związku, który wydawał się być wielką miłością, w późniejszym czasie okazując rozczarowaniem?

Ufff… Bardzo osobiste pytanie, ale i na nie odpowiem. „Po drugiej stronie” nie jest powieścią autobiograficzną. Jak każdy autor umieściłam w niej elementy z własnego życia, choćby fakt samej emigracji, ale jest ich na tyle mało, że trudno uznawać tę historię za moją własną. To bogaty zbiór doświadczeń wielu ludzi na przestrzeni wielu lat, aczkolwiek zdarzenia zasłyszane przeze mnie zostały przerobione i ubarwione na tyle różnych sposobów, że stały się prawie wyłącznie fikcją literacką. Dlaczego są takie rzeczywiste? Może dlatego, że zawsze bazuję na emocjach. To co inni widzą i słyszą, ja przede wszystkim odczuwam. To taka moja mała przypadłość.

14. Dlaczego na miejsce akcji wybrała Pani właśnie Australię?

Ponieważ wiele lat tam mieszkałam, a kraj jest tak interesujący, odmienny i wciąż stosunkowo mało znany, że rozpoczęcie pisania uznałam za dobry pretekst, aby o nim opowiedzieć.

15. Czy spodziewała się Pani, że debiutancka książka spotka się z takim zainteresowaniem oraz pozytywnymi opiniami? :)

Nie, chociaż jak każdy piszący miałam taką nadzieję. Wszystkie pozytywne opinie ogromnie mnie cieszą i bardzo serdecznie za nie dziękuję. Z tym, że nie wszystkie są pozytywne. Z tych krytycznych próbuję wyciągnąć wnioski na przyszłość. Osobiście znam kilka osób piszących wyłącznie do przysłowiowej szuflady, ja postanowiłam, że podejmę ryzyko i zrobię ten jeden krok więcej. Tematyka książki jest trudna, mocno ocierająca się o naszą, nie tylko emigracyjną codzienność, a poruszane zagadnienia były, są i będą aktualne zawsze, ponieważ dotyczą nas samych, naszych wewnętrznych, mniejszych lub większych wojen. Może właśnie stąd bierze się zainteresowanie powieścią.

16. Czy Pani mogłaby porzucić swoje życie i zamieszkać w innym odległym miejscu ?

Moje życie jest tam, gdzie jestem ja i moi najbliżsi. Doświadczenia nauczyły mnie nie przywiązywać się za bardzo do przedmiotów czy adresów. W dzisiejszych czasach, kiedy tak często przemieszczamy się choćby w poszukiwaniu pracy, nawet związki z ludźmi jesteśmy zmuszeni traktować tymczasowo. Na szczęście jedne przedmioty możemy zastąpić innymi, a ludzie, jeśli kiedykolwiek byli nam przyjaciółmi, pozostaną nimi bez względu na dzielące nas kilometry. Dlatego z całym przekonaniem odpowiem że tak. Mogłabym zamieszkać w innym miejscu kuli ziemskiej i raz już podjęłam tę decyzję przenosząc się na 11 lat do Melbourne, aczkolwiek wolałabym więcej tego nie robić, bo najlepiej czuję się tu, gdzie jestem teraz.

17. Czy złe relacje rodzinne bardzo rzutują na nasze dorosłe życie ?

Rzutują, bo jakżeby inaczej? Przecież to w rodzinie kształtuje się nowy człowiek, to ona daje wzorce na przyszłość. Jak bardzo? Moje obserwacje pokazują, że ten wpływ może być ogromny a rany śmiertelne. Trudno samemu udźwignąć taką wiedzę i między innymi dlatego powstała książka. „Po drugiej stronie” to w pewnym sensie również forma apelu: nie uzależniajmy swojego szczęścia od czyjejś ułomności. Bo za ułomność należy uznać niemożność ofiarowania miłości własnemu dziecku.

18. Jak wygląda proces tworzenia książki? W moim przypadku - uwielbiam pisać różnorakie historie - bywa, iż pomysł "napada mnie" na przystanku tramwajowym, bądź autobusowym, albo widzę jakiś obraz, czy czytam o pewnej scenie w książce i tak rodzi się pomysł na nową historię. A jak to wygląda u Pani, co jest natchnieniem? Jak powstają pomysły na nowe sceny, kiedy historia jest już zaawansowana, czy od razu zna Pani cała treść swojej powieści, czy pomysły rodzą się w trakcie pisania jej?

Dla mnie była to przede wszystkim ciężka praca. Od początku wiedziałam jaki przekaz ma mieć książka, lecz kolejne obrazy rodziły się etapami, często w prawdziwych bólach. Zaczynając pisać w ogóle nie miałam pojęcia jak zakończyć tę historię, aby dotrzeć do czytelnika, a tego, co przeżyłam, próbując oddać stany emocjonalne bohaterki, raczej nie chcę wspominać. Zdarzało się, że w środku nocy zapisywałam nowe pomysły na przypadkowych strzępach papieru, aby do rana nie zdążyły mi gdzieś ulecieć. Próbowałam wyobrażać sobie pewne sceny po czym pozwalałam, aby emocje dopowiadały reszty i chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że moje natchnienie to przede wszystkim moja zdolność wchodzenia w położenie drugiego człowieka.

19. Czy będąc zniszczonym swoim życiem można przejść na drugą stronę, a jeżeli tak to jak?

Nie będę oryginalna głosząc opinię, że każdy ma w sobie potencjał aby być szczęśliwym. Problem w tym, że zbyt często szukamy szczęścia gdzieś poza sobą: w innym człowieku, w karierze zawodowej, w nowszym modelu samochodu. Pamiętajmy że nosimy w sobie miliardy komórek, a każda z nich każdego dnia i w każdej minucie nie robi nic innego jak troszczy się o nas. To, co zastaniemy po drugiej stronie w dużej mierze zależy od nas samych. Wells napisał kiedyś, że w przeszłość przenoszą nas wspomnienia, a w przyszłość - marzenia. Zdecydujmy jak wykorzystać swój wehikuł czasu już dzisiaj. Powieść podpowie, w jaki sposób na pewno tego nie robić.

20. Jak zaczęła się Pani przygoda z pisarstwem?

Pod wpływem impulsu, więc chyba należy uznać że zupełnie przypadkowo. Przyznaję, że nigdy nie myślałam o tym, by zacząć pisać. Tworzenie poezji czy prozy było dla mnie tą formą ekspresji, która wymagała zbyt wielkich pokładów zaangażowania. Emocjonalnego przede wszystkim. „Po drugiej stronie” to debiut w pełnym tego słowa znaczeniu. Jak zaczęła się moja przygoda z tą książką? Podobno jestem dobrym słuchaczem. Przyjaciele chętnie dzielą się ze mną swoimi smutkami, a ja odczuwam satysfakcję, jeśli mogę im jakoś pomóc, doradzić. Odnoszę wrażenie, że we współczesnym, coraz szybszym i bardziej wymagającym świecie, pojedynczy człowiek z jego dylematami i demonami przestał zwracać czyjąkolwiek uwagę. Posługujemy się stereotypami, cytujemy niesprawdzone opinie ogółu, często nie znajdując czasu ani ochoty na zbudowanie własnych. Ja od zawsze lubiłam obserwować ludzkie zachowania , zadawać pytania, szukać na te pytania odpowiedzi… Dlatego całymi latami moje osobiste doświadczenia i przemyślenia wzbogacały się o doświadczenia i przemyślenia innych. I w którymś momencie doszłam do wniosku, że zbyt wiele dzieje się w mojej głowie, że muszę się tym wszystkim podzielić. Wtedy zdecydowałam, że już czas, aby przelać ten przypadkowy zbiór „różności” na papier. 

21.Dlaczego Kinga tak bardzo zaufała Krzysztofowi?

Bardzo się cieszę, że wśród czytelników bloga są osoby, które już znają książkę I bardzo dziękuję za to pytanie. Myślę, że nie zdradzę zbyt dużo z fabuły jeśli wyjaśnię, że Kinga i Krzysztof to główni bohaterowie powieści, para połączona MIŁOŚCIĄ i węzłem małżeńskim. Okazuje się jednak, że każde z nich na swój sposób rozumie słowa „kocham cię”. I tu rodzi się kolejne pytanie: cóż to takiego jest miłość? W odczuciu bohaterki to przede wszystkim ZAUFANIE, umiejętność wysłuchania i zrozumienia drugiego człowieka, gotowość wspierania go bez względu na wszystko. Właśnie tak Kinga kocha swojego mężczyznę i w taki sam sposób pragnie być kochana przez niego. A dlaczego akurat w taki? Myślę że na to pytanie odpowie nam przeszłość bohaterki.




Bardzo dziękuję uczestnikom konkursu za zainteresowanie i zadane pytania. Wybór był trudny, natomiast jako zwycięzcę  postanowiłam wskazać Erwina Borkowskiego, autora pytania nr 19. Chciałabym również przekazać własne egzemplarze książki Weronice i Karolinie. 

Korzystając z okazji pozdrawiam wszystkich czytelników Aleksandrowych myśli, a na ręce Pani Aleksandry składam szczególne podziękowania za stworzenie mi  możliwości udzielenia tego wywiadu.




Pani Ewo!

To ja serdecznie dziękuję za gotowość udziału w moim cyklu oraz szczere i inspirujące odpowiedzi na nie zawsze łatwe pytania :) W imieniu swoim i moich czytelników życzę Pani nieustającego natchnienia i powodzenia w życiu prywatnym i zawodowym :)


Erwina, Weronikę i Karolinę proszę o podesłanie swoich adresów :) Skorzystajcie z formularza w pasku bocznym bloga :)


GRATULUJĘ! 


Czytaj dalej...

Konkurs z „Po drugiej stronie”





Regulamin konkursu: 


1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagrody jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
3. Nagrodą w konkursie jest książka „Po drugiej stronie”
4. Konkurs trwa od 05.10.2016 do 15.10.2016 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi w komentarzu pod tym postem zamieścić pytanie (1 maksymalnie 3) do Pani Ewy Czajkowskiej oraz swój nick bądź imię


* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

 
7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, która według Pani Ewy Czajkowskiej zadała najciekawsze pytanie/a.
9. Wywiad oraz głoszenie wyników nastąpi około 20.10.2016 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu




Powodzenia!


 
Czytaj dalej...

Po drugiej stronie, Ewa Czajkowska


Dzieciństwo, wychowanie, relacje na linii dziecko- rodzic są bardzo ważne w budowaniu tożsamości i własnej wartości. W  rodzinie bohaterki książki Ewy Czajkowskiej „Po drugiej stronie”, zabrakło wielu czynników, prozaicznych czynności, ale przede wszystkim zabrakło miłości, która byłaby dla  niej drogowskazem na życie. 


Kinga to młoda dziewczyna, która próbuje sobie ułożyć życie z dala od bliskich, którzy dali jej tylko pustkę i samotność. Rodzice poświęcili swoje życie młodszej, kalekiej córce, a od starszej wymagali jedynie posłuszeństwa, wyrozumiałości i samodzielności, skąpiąc jej czułości i bliskości. Okrutne wyszydzanie i ocenianie sprawiły, że Kinga czuje się niepewna własnej wartości, a swoją samoocenę i poczucie przynależności próbuje potwierdzać związkami z mężczyznami dużo starszymi i dużo bardziej wymagającymi. Przypadkowa znajomość, szybki rozwód i jeszcze szybszy kolejny ślub oraz przeprowadzka na drugi koniec świata, ma jej przynieść upragniony spokój i długo wyczekiwane szczęście. Czy takie działanie ma szansę powodzenia? 

„Emigracja wypala. To ciągła walka. Nierzadko to walka ze sobą. Wygrywają najsilniejsi, najbardziej wytrwali desperaci.”

Takie emocjonalne rany, a także nierozmyślna emigracja muszą przynieść kłopoty. I przynoszą. Dużo szybciej, niż ktokolwiek by przypuszczał. Melbourne przynosi Kindze szereg rozczarowań, począwszy od prozaicznych problemów z asymilacją, poprzez trudności z porozumieniem się z córką swojego ukochanego, po problemy małżeńskie, które dość szybko dopadają tę parę z przypadku. Decyzja o emigracji podjęta pod wpływem impulsu okazuje się dużo bardziej bolesna, niż rozstanie z ojczyzną rozsądnie przemyślane. Dziewczyna popada w coraz większą pustkę, która zdaje się nie mieć dna. Kolejne kłody rzucane pod nogi, dodatkowe przykre komentarze rozbudzają emocje trudne do opanowania. 

„Narastał w niej coraz większy żal, frustracja i poczucie niesprawiedliwości, ponieważ nie znajdowała wyjaśnienia zjawisk, które działy się wokół niej.”

Ewa Czajkowska to niezła obserwatorka życia. Problematyczne tematy nurtujące współczesne społeczeństwo, ujęła w prosty ale bardzo sugestywny sposób doskonale oddziałujący na czytelnika. Zachowanie Kingi, jej wewnętrzna emocjonalna wojna dobrze uchwycone i celujące w serce. Choć bohaterka nie do końca trafiła w moje gusta, to szybko weszłam w jej historię. Okrutnie rozsierdzili mnie rodzice dziewczyny i młodsza siostra, która okazała się niezłą manipulatorką. Nie rozumiem jak można faworyzować jedno dziecko, a drugie skazywać na rodzinny ostracyzm. Dla mnie, jako matki, jest to nie do pomyślenia. Niestety, zdarzają się takie sytuacje, z których tworzą się prawdziwe ludzkie dramaty. 

Podobało mi się jak Ewa Czajkowska przedstawiła życie dziewczyny rzuconej na głęboką wodę, inny klimat, inną kulturę, inne doświadczenia. W pełni ukazała jej walkę o akceptację, formy emigracji i emocje z nią związane na przestrzeni kilku, a także kilkunastu lat. Zawsze ciekawiło mnie jak ludzie radzą sobie w nowych miejscach uznanych za dom, z tęsknotą za ojczyzna, za bliskimi. Okazuje się, że jest na to wiele sposobów, nie wszystkie godne naśladowania. 

„Po drugiej stronie” to debiut literacki Ewy Czajkowskiej, który odkrywa kolejny, acz trochę jeszcze nie dopracowany talent, naszych rodzimych, polskich twórców :) Życzę możliwości szlifowania warsztatu :)


A na koniec zostawiam Was z pytaniem do przemyślenia: „Jeśli życia nie sposób zaplanować od początku do końca, czy nie lepiej od razu pozbawić go pragnień? Wyeliminować element pożądania i godzić się bezwolnie na przypadek? Na ślepy los?”








„Po drugiej stronie” Ewa Czajkowska, Wydawnictwo Witanet 2016







Czytaj dalej...

Alastors, Michał Cieczko



Czasem, w wyniku różnych okoliczności, trafiają do mnie książki, po które sama nigdy bym nie sięgnęła. "Alastors" jest jedną z nich. Gatunkowo to fantastyka cięższego kalibru, która nie do końca do mnie przemawia. Jednak Michałowi Cieczko udało się pociągnąć wątłą nić ciekawości i lekturę powieści ukończyłam z poczuciem satysfakcji.

Tytułowy Alastor to mężczyzna samotny, niosący pękaty bagaż doświadczeń i tajemnic. Najmuje się do kompanii Wiernych , wykonuje zlecone kontrakty i jednocześnie poszukuje własnej drogi, którą mógłby pójść zgodnie ze swoim przeznaczeniem. 

Michał Cieczko prezentuje bogactwo swojej wyobraźni. Tworzy spójny obraz świata fantasy i samotnego wojownika zmagającego się z przeszłością i próbującego nakreślić przyszłość bez ograniczeń. "Alastors" to męska proza i dużo w niej karkołomnych podróży, zwiadów, spektakularnych pościgów, mordobicia i brutalnych pojedynków. 

Aran, główny bohater powieści, to mężczyzna zaprawiony w walce, nieustraszony, odważny i umiejący wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Jest w nim jakaś tajemnica, którą chce się odkryć, a która umyka w kulminacyjnych momentach. Trzeba ją ścigać aż do samego końca, a i tak odpowiedź nie jest jednoznaczna i zamknięta w sztywne ramy. 

Sama fabuła, widać że przemyślana, zgodnie zazębia się w akcję i intrygi, w które to "Alastors" obfituje. Czytelnik nie ma czasu na nudę i może dlatego lektura książki tak szybko i płynnie postępuje. Drobnym minusem są wątki, które śmiało można byłoby pominąć bez szkody dla całości powieści.

Po "Alastors" śmiało może sięgać miłośnik fantasy, który lubi historie w średniowiecznym anturażu, majestatycznych zamków, królewskich intryg, tajemniczych postaci o nieodgadnionych mocach i sekretów, które trzeba odkrywać po kawałku.






"Alastors" Michał Cieczko, Witanet 2015
Czytaj dalej...

Pośmiertny ucisk- Spadek, Kazimierz Stachowicz

Rummelsburg dzisiejsze Miastko na Pomorzu Zachodnim, za niemieckiej okupacji dał początek wydarzeniom, które odbiły się echem i po kilkudziesięciu latach stały się eksplozją chciwości nieodwołanie prowadzącej do zbrodni. 

W Rummelsburgu, w jednej przestrzeni musieli mieszkać Polacy i Niemcy. Nie zawsze łączyła ich nienawiść. Czasem pomiędzy zwaśnionymi narodami pojawiała się miłość komplikująca życie każdej ze stron, będąca powodem potępienia, wrogiego nastawienia, pogardy i odtrącenia. Koniec wojny, ucieczki, wysiedlenia, żelazna kurtyna rozdzielały takie rodziny, skazując je na kolejne niedogodności, często biedę i ogromną tęsknotę. 

Jednak książka rozgrywa się w czasach gdy upada komunizm i zostaje przywrócona "łączność ze światem". Właśnie wtedy wychodzą na jaw rodzinne tajemnice, niechciane koligacje i obowiązek dzielenia rodowym majątkiem. Czy cudem odnaleziony brat będzie podporą na przyszłość czy wrogiem pretendującym do bogactwa?

Marek i Tereska podczas sentymentalnej podróży do rodzinnego miasteczka, poznają historię Edgara Schlawinera przedwojennego właściciela fabryki sukienniczej. Odwiedzając stare kąty postanawiają poszukać ruin przedsiębiorstwa. Udaje im się nazbyt dobrze. Natrafiają na piwniczkę i zmasakrowane zwłoki. Aktywnie włączają się w śledztwa.

Marek i Tereska to bardzo fajna para. Są sobie bardzo oddani, z lubością oddają się swoim nałogom i przy okazji wpadają w kłopoty. Strach, niepewność, niebezpieczeństwo nie przerażają ich, a napędzają spragnione adrenaliny serca. Bez wielkiego wysiłku gromadzą zeznania, świadków, dokumenty, poszlaki i interpretują fakty. 

Intryga kryminalna nie jest zawiła, powiedziałabym, że dość prosta i jak dla mnie niewystarczająco rozbudowana, krwista, przerażająca. Jednak jak na lekką powieść z aspiracjami kryminalnymi może się podobać. Kazimierz Stachowicz wykorzystuje sprawdzone szablony i nie wychodzi przed szereg. Wykorzystuje ludzką namiętność jaką jest chciwość i splata losy trzech rodzin, dwóch narodowości i nie pogubił się w swojej roli. Daje jasne wskazówki, logiczne wytłumaczenie i parę domorosłych detektywów, którzy przypadkiem pakują się w kłopoty. 

"Pośmiertny ucisk- Spadek" to książka dobra na lekką, jesienną, niezobowiązującą rozrywkę. 





"Pośmiertny ucisk- Spadek" Kazimierz Stachowicz, Witanet 2015




Czytaj dalej...

Pamięć, Dariusz Kuklisa


Wszystko zaczyna się i kończy bez końca i bez początku.

Ostatnio bardzo popularny stał się temat reinkarnacji i wędrówki pomiędzy życiami z zachowaniem pamięci absolutnej. "Pamięć" Dariusza Kuklisa wpisuje się w nowy trend, ale czy go wyznacza?

Dla ludzkiego umysłu, życie jest za krótkie, a wieczność za długa.

Vanessa dziedziczka wielkiej posiadłości, właścicielka ogromnego majątku i starej biżuterii jest obdarzona pewnym darem. Odradza się w nowych wcieleniach i pamięta swoje przeszłe życia, przez co potrafi pokierować nim tak by nie cierpieć głodu i nędzy. W każdym kolejnym wcieleniu poszukuje kobiety- Natalii tak usilnie, że determinuje to wszelkie jej poczynania. Dlaczego to jest dla niej takie ważne? W poszukiwaniach pomoże jej Conrad. Czy narodziny uczucia nie pokrzyżują im szyków?

Napisanie o tej książce, to jedno z najtrudniejszych momentów w mojej "blogowej karierze". Doceniam pomysł na powieść , ale wykonanie już mnie nie przekonuje. Dla mnie najpoważniejszym minusem jest niedostateczna charakterystyka bohaterów, zwłaszcza Vanessy. Ma za sobą wiele wcieleń, które powinny dać jej taki poziom doświadczenia i dojrzałości, a tymczasem zachowuje się jak rozkapryszone dziecko, które tupie nogą i chce postawić na swoim chociaż nie ma racji. Poza tym nie do końca dowiedziałam się kim tak naprawdę jest Vanessa, dlaczego właśnie ona  posiada pamięć  ponadwcieleniową? Inni bohaterowie także nie wzbudzili mojego entuzjazmu. Są płascy, jednowymiarowi i zachowują się tak, jakby mieli założone klapki na oczy i zaprogramowany program bez możliwości modyfikacji, ewolucji, przeskakiwania z poziomu na poziom.

Sama fabuła wydaje się być przypadkowa. Prosty język, kolokwializmy, niewyszukane słownictwo nie dodaje jej uroku, a czasem mocno rozczarowuje. Tak naprawdę nie mam pojęcia o co chodziło autorowi, co chciał nam przekazać... Cała akcja oscyluje pomiędzy poszukiwaniem Natalii a rodzącym się uczuciem Vanessy i Conrada, a które doprowadzają do wielu pobocznych wątków sensacyjno- przygodowych mających scalić tekst, wnieść zamęt i dynamikę. Po części się to udało i przyniosło ożywienie, ale czy dało jakikolwiek odpowiedzi? Nie czuję się usatysfakcjonowana.

"Pamięć" nie była dla mnie przyjemną lekturą. Szczerze mówiąc zmuszałam się do przeczytania kolejnych rozdziałów.




"Pamięć" Dariusz Kuklis, Witanet 2015




Zapoznaj się z fragmentem --> tutaj  





Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka