Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WAM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WAM. Pokaż wszystkie posty

Pokochałam wroga, Mirosława Kareta



Były czasy kiedy miłość stawała się kartą przetargową o przyszłość i życie. "Pokochałam wroga" Mirosławy Karety jest jedną z takich historii, kiedy pochodzenie było ważniejsze niż uczucia, a strach przed "sprawiedliwymi" okrutnie rozdzielał rodziny. 

Podczas nazistowskiej okupacji Krakowa rodzi się uczucie pomiędzy Polką Jadwigą, a Niemcem. Miłość jest zaskoczeniem zarówno dla samych zainteresowanych, ale ich rodzin, otoczenia, społeczeństwa. Przyjdzie dla nich czas rozliczeń, wyborów, które na długo zmienią ich życie. Do tej historii, za sprawą pamiętnika wraca syn Jadwigi, Maksymilian. Los kochanków naprowadzi go na trop rodzinnej tajemnicy.

"Pokochałam wroga" to pierwszy tom sagi rodu Petrycych. Zapoznajemy się z członkami rodziny i razem z Maksymilianem próbujemy rozwikłać sekret sprzed lat. Mirosława Kareta bardzo umiejętnie dozuje informacje. Przeplata je z codziennym życiem rodziny, ich zwykłymi problemami rodzicielskimi, z pracą, z systemem. Akcja powieści w dużej mierze rozgrywa się tuż po zmianach ustrojowych, strajkach Solidarnościowych i upadku muru berlińskiego. W tym czasie dochodzi do wielu rewolucji obyczajowych i kulturalnych. Co już samo w sobie jest ciekawe i zajmujące. Dołożony wątek wojenny i jego wpływ na rodzinę sprawia, że historia jest złożona, kompletna i wciągająca. Obie historie mają swoją dramaturgię i całkowicie się uzupełniają. Nie umiałabym wskazać, która część podobała mi się bardziej. 


Mirosława Kareta jest dziennikarką i historykiem. Z dużą wprawą, wnikliwością i taktem oddała realia opisywanych czasów. Wtrącone ciekawostki historyczne bardzo fajnie wkomponowały się w tekst i nie odstawały i nie drażniły podczas lektury. Autorka wiernie przedstawiła dylematy moralne z jakimi zmagali się ludzie podczas okupacji. W tych trudnych latach liczyło się przede wszystkim dobro i życie rodziny. Dopiero w dalszym planie była pomoc obcym i próby usprawiedliwiania własnego sumienia. Owszem zdarzały się, nie rzadko, bezinteresowność, altruizm, solidarność, tym bardziej były szanowane i wywyższane. Niestety, miłość Jadwigi i Niemca nie była dobrze przyjmowana. Wręcz przeciwnie. Dziewczyna była oskarżana o kolaborację, a mężczyzna więziony za pohańbienie rasy. Przyszedł czas kiedy para musiała zapłacić za chwile szczęścia. Ceną była samotność. 

Bohaterowie powieści są różnorodni. Mamy młodą dziewczynę, która nie chciała się podporządkować, która chciała żyć po swojemu. Mamy Niemca, który gardził nazistami, a którego ze względu na urodzenie źle oceniano. Poznajemy partyzanta, którego zaślepiła zazdrość. Obserwujemy lekarza, związkowca i polityka w średnim wieku, który postanowił zagłębić się w przeszłość. Pojawia się również serdeczna i lojalna pielęgniarka, której zadawnione żale, ambicje zmieniają się permanentną podłość i nienawiść, a młoda dziennikarka ma w planie napisać historię, która rozsławi jej imię. 

"Pokochałam wroga" to powieść napisana z rozmachem. Nie tylko opisuje trudną historię polsko- niemiecką, rozliczenie win, ale i pozwala odnaleźć spokój po jednej i drugiej stronie granicy państwa. Pani Mirosława zabiera nas w podróż do okupowanego Krakowa, do Krakowa będącego na granicy pomiędzy komunizmem, a kapitalizmem oraz do Monachium, który jest powiewem niedosięgalnego luksusu, zachwytu nad poziomem życia i rozwoju techniki.

Jednym zdaniem: "Pokochałam wroga" zrobiło na mnie wrażenie :)










"Pokochałam wroga" Mirosława Kareta, WAM, Kraków 2016





Czytaj dalej...

Szczęście do wzięcia, Jason F. Wright


Co to znaczy być szczęśliwym?

To ekskluzywny apartament, dobre auto w garażu, wymarzona praca? A może szczęśliwym jest się wtedy, gdy ma się do kogo przytulić, zjeść wspólnie posiłek, trzymać się za rękę, wspierać w każdej sytuacji, być razem i patrzeć na dorastanie swoich dzieci nawet gdy na co dzień nie układa się kolorowo?

Wydaje się, że Jason F. Wright odnalazł receptę na szczęście i zdecydował się podzielić nią z czytelnikami. 

Młoda, ambitna dziennikarka Hope pragnie sławy. Chciałaby żeby jej reportaże wywoływały oddźwięk wśród społeczności, a jej przyniosły popularność i prestiżowe nagrody. Niestety nie ma pomysłu na spektakularny artykuł. Do czasu. W wigilijny wieczór ktoś włamuje się do mieszkania Hope i kradnie wszystkie wartościowe rzeczy w tym pieniądze przeznaczone na czarna godzinę. Tego samego wieczoru znajduje pod drzwiami słoik wypełniony drobniakami. Odkrywa, że raz do roku w Święta Bożego Narodzenia najbardziej potrzebujący mieszkańcy miasteczka. Zafascynowana tajemniczymi podarunkami, postanawia odkryć anonimowego darczyńcę...

Hope wychowywała adopcyjna mama. kobieta znalazła dziecko w barze, w którym raz do roku spożywała wigilijną kolację. Od tej pory Louise i Hope były nierozłączne i stanowiły dla siebie ogromne wsparcie. Śmierć mamy, samotność, włamanie bardzo negatywnie wpłynęły na życie dziewczyny. Przed kompletnym załamaniem ratowała praca w redakcji i prywatne śledztwo w sprawie bożonarodzeniowych słoików. Ambicja, nieustępliwość Hope, a także pomysłowość pozwoliła dziennikarce ustalić fakty dotyczące darowizn i u źródła poznać przyczyny takiego postępowania.

Powiem szczerze, że książeczka jest niewielka objętościowo, w niektórych momentach dość pobieżna i spłycona. Jednak pozytywne emocje jakie budzi jej lektura pozwala przymknąć oko na drobne niedogodności. Bo o czym konkretnie jest ta publikacja? O dobru, które każdy z nas może wypuścić w świat i o niewielkich wyrzeczeniach, które innym mogą pomóc odnaleźć szczęście, spokój, wytchnienie. 

"Szczęście do wzięcia" to wzruszająca i wbrew pozorom bardzo optymistyczna historia o miłości, poświęceniu i nadziei jaką człowiek może dać drugiemu człowiekowi. 

Zbliżają się święta i każdy z nas chciałby zrobić coś dobrego. Kochani! Macie szansę :)
Razem z Wydawnictwem WAM możecie pomóc w zakupie książek brajlowskich do biblioteki Ośrodka Szkolno – Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie (więcej o akcji--> KLIK). W USA "Szczęście do wzięcia" rozpoczęło największą i najpiękniejszą akcję charytatywną w historii Ameryki :) Czy w Polsce będzie podobnie?





"Szczęście do wzięcia" Jason F. Wright, tł. Zbigniew Kasprzyk, WAM, Kraków 2015






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa :)


Czytaj dalej...

Wspieraj razem z nami dzieci, które kochają czytać, a nie mogą!

Kochamy czytać i nawet nie zastanawiamy się jak bardzo smutne byłoby nasze życie, gdybyśmy, z różnych powodów, nie mogli tego robić…


Już 21 października będzie miała miejsce premiera naszej nowej książki pt. „Szczęście do wzięcia”, która rozpoczęła jedną z najpiękniejszych akcji charytatywnych w historii Stanów Zjednoczonych. Wprowadzając na polski rynek właśnie tę książkę Wydawnictwo WAM chce wesprzeć czytelnictwo wśród dzieci niewidomych. Razem z Wami pragniemy pomóc wychowankom Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie.

Dzieci niewidome, z oczywistych względów, nie mogą czytać książek w taki sposób jak my i niestety nie możemy nic z tym zrobić. Często nie mają możliwości czytać nawet książek brajlowskich, ponieważ są poza ich zasięgiem finansowym! Przykładowa powieść dla młodzieży w wydaniu brajlowskim to kilka grubych tomów – koszt wyprodukowania każdego z nich to około 170 złotych, więc cała książka (jedna!) to wydatek rzędu 1000 złotych…

W jaki sposób możesz pomóc? Aż do Świąt Bożego Narodzenia odkładaj (np. do słoika podobnie jak bohaterowie Szczęścia do wzięcia) drobne kwoty, które zostaną Ci np. z zakupów, a następnie wpłać je na konto Stowarzyszenia Nadzieja (nr konta: 15 1240 4461 1111 0000 4661 0607). Oprócz środków zebranych przez Was Wydawnictwo WAM dodatkowo przekaże Ośrodkowi równowartość tej kwoty (nie mniej niż 1000 zł i nie więcej niż 5000 zł.) Całość zgromadzonych w ten sposób środków zostanie wykorzystana na zakup książek brajlowskich do biblioteki Ośrodka (szczegóły akcji oraz jej regulamin dostępne na stronie www.deon.pl/szczesciedowziecia). Strona internetowa będzie stale aktualizowana.

Napisz recenzję książki „Szczęście do wzięcia”. Najlepsze z nich umieścimy na stronie akcji! Wyślij do nas także zdjęcia z uzbieranymi przez Ciebie drobniakami na adres: szczesciedowziecia@deon.pl – najciekawsze opublikujemy!




Jason F. Wright "Szczęście do wzięcia"


Drobny gest wystarczy, aby zmienić świat i nas samych na lepsze

Hope (Nadzieja) jest młodą, ambitną dziennikarką, prawdziwą dumą swojej adopcyjnej mamy. Marzy o napisaniu reportażu, który przyniesie jej wielką sławę. Zafascynowana fenomenem tajemniczych podarunków, które otrzymują ludzie w potrzebie, rozpoczyna prywatne śledztwo.

Rozwiązując zagadkę Hope przekona się, że uczynione dobro zawsze do nas wraca w najbardziej niespodziewanym momencie. Przeżyje wspaniałą przygodę – spotkania cudownych ludzi i zrozumie, że dla osiągnięcia własnych celów, nigdy nie można wykorzystywać zaufania drugiej osoby.

Przepiękna, wzruszająca książka, która zainspirowała miliony Amerykanów do dzielenia z bardziej potrzebującymi. Przeczytaj i przyłącz się do wielkiej wspólnoty pomagania. Tak, aby kiedyś ktoś pomógł również Tobie… 




Czytaj dalej...

Konkurs: Wygraj książkę Reyes Monforte "Pocałunki piasku"

W związku z dzisiejszą premierą najnowszej książki Reyes Monforte "Pocałunki piasku", mam dla Was niespodziankę :)  W porozumieniu z wydawnictwem WAM przygotowałam konkurs, w którym możecie wygrać tę poruszającą powieść :)

Serdecznie zapraszam :)





Regulamin konkursu :)

1. Organizatorem konkursu jest autor bloga Aleksandrowe myśli 
2. Fundatorem nagrody wydawnictwo WAM
3. Nagrodą w konkursie jest książka "Pocałunki piasku" Reyes Monforte
4. Konkurs trwa od 05.10.2015 do 15.10.2015 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie użytkownik musi odpowiedzieć na pytanie: Jak ważna jest dla Ciebie wiara i tradycja? Czy w ich imię byłabyś/byłbyś w stanie zaakceptować pogwałcenie podstawowych praw człowieka?

* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga naFacebooku 
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwycięży osoba, której odpowiedź najbardziej mi się spodoba.
9. Ogłoszenie wyników nastąpi około 20.10.2015 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu, skontaktuję się z laureatem i poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzcy w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazany przez laureata konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail:aleksnadra@interia.eu

Powodzenia :) 






Czytaj dalej...

Przedpremierowo: Pocałunki piasku, Reyes Monforte

Premiera: 5 październik



Książki Reyes Monforte to zawsze bardzo poruszająca i wzruszająca podróż na krańce świata. Ta hiszpańska dziennikarka i pisarka porusza w swoich powieściach prawdziwe historie kobiet, z którymi los nie obszedł się łaskawie. Zostały wyrwane ze swojego świata, pozbawione przywilejów wolności, zmuszone do zmiany religii, obyczajów, podporządkowania się mężczyźnie i jego rodzinie, zapomnienia o własnej tożsamości i marzeniach. Z wrodzoną intuicją odkrywa rzeczywistość często brutalną i pozbawioną nadziei, która dla tysięcy kobiet  jest codziennością okraszoną hektolitrami łez, bólem, cierpieniem.

W "Pocałunkach piasku" Reyes Monforte otwiera oczy czytelnika na współczesne niewolnictwo, które jest udziałem wielu ludzi. Zwabieni wysokimi zarobkami, trafiają w łapska mafiosów, zmuszani do nierządu, przestępstw lub tak jak w przypadku Lai, niewolnictwo jest częścią tradycji, wiary przodków kultywowanej z pokolenia na pokolenie. Dwunastoletnia Laia mieszka w obozie dla uchodźców na saharyjskiej pustyni. Przypadkowym zrządzeniem losu bierze udział w akcji charytatywnej i zostaje wysłana do Hiszpanii w ramach letniego programu pomocy. Szybko aklimatyzuje się w nowym miejscu i zaprzyjaźnia z gospodarzami. Wykryta wada serca daje jej możliwość dojrzewania i wychowywania się w nowym domu. Czas szybko płynie. Laia dorasta i zakochuje się. Właśne ten moment wybiera okrutny los. Sprawia, że przeszłość ją dopada, doprowadza do powrotu na pustynię i zmusza do niewolniczej pracy.

Ludzie, których uważamy za dobrych, to ci, którzy strzegą naszych najbardziej bolesnych tajemnic.

Reyes Monforte inspiracje do książek czerpie z życia. Każda jej powieść oparta jest na faktach, potwierdzona wieloma rozmowami, dokumentami. Los Lai jest udziałem wielu saharyjskich uchodźców. Nas Europejczyków szokują takie wiadomości, a dla mieszkańców pustyni to codzienność, wielopokoleniowa tradycja, ślepa wiara i nadzieja na życie wieczne w raju. Bohaterka opisana w "Pocałunkach piasku" przyjmuje swój los, traktuje jak jarzmo, ale nie zna innego życia. Dopiero wakacje w Hiszpanii dają jej powód do porównań, rozmyślań, do buntu. Opieka jaką zapewniają jej zastępczy rodzice, poczucie bezpieczeństwa, wiary w siebie. Narodziny miłości leczą rany i odpychają w cień doznane krzywdy. Nie wie, że los okrutnie z niej zażartuje.

Kiedy tam jesteś, nie zdajesz sobie sprawy z prawdziwej sytuacji, nie rozumiesz, jaka jest tragiczna. Wydaje ci się, że wszystko jest w normie, bo nie zastałeś innego życia i nie możesz tego porównać ani tęsknić za czymś, czego nie znasz.

Pobyt w obozie w Tindufie łamie jej ducha, okalecza ciało, popycha w marazm, w swoisty rodzaj otępienia. Początkowo walczy o swoją wolność, potem poddaje się przeznaczeniu. Jesteśmy świadkiem okrucieństwa z jakim jeden człowiek może traktować drugiego i obojętność z jaką ludzie traktują cierpienie innych. Najbardziej oburzające jest przyzwolenie i niema akceptacja praktykowania niewolnictwa. Władze, pozarządowe organizacje wiedzą i milczą, skazując tym samym niewolników- mężczyzn, kobiety, dzieci na cierpienie, wykorzystanie, pracę ponad możliwości, wycieńczenie, śmierć.

Każdy człowiek odpowiada za swoje postępowanie: ten, kto czyni dobro, otrzyma dobro, a temu, kto czyni zło, zostanie odpłacone złem.

Historia zawarta w "Pocałunkach piasku" wzbudza emocje nie tylko kontrowersyjną tematyką ale i uczuciami, które łączą bohaterów. Miłość jest w stanie góry przenosić i zmienić niezmienialne, na pierwszy rzut oka, okoliczności. Romans Lai i Julia jest słodkim zauroczeniem nastolatków, drogą przez ciernie, która pozwala dojrzeć ich uczuciu i stworzyć trwałe podwaliny na przyszłość.

Książki Reyes Monforte to oprócz porywających opowieści, manifesty w obronie praw człowieka. Autorka bardzo angażuje się w uświadamianiu nas Europejek na krzywdę  kobiet w krajach arabskich. Wykorzystuje do tego swój zawód. Poprzez zaufanie jakie zdobyła, może zbierać materiały i opisywać je w swoich książkach, trafiając do serc rzeszy czytelniczek. Reyes Monforte nie zmieni praw, nie zaproponuje lepszych ustaw ale może zamanifestować i tym samym zwrócić oczy ludzi na rażącą niesprawiedliwość.

"Pocałunki piasku" to poruszająca książka o miłości, niewolnictwie i walce o swoje prawa. A w obliczu szeroko zakrojonych dyskusji na temat uchodźców, bardzo wymowna.




"Pocałunki piasku" Reyes Monforte, tł. Zbigniew Zawadzki, WAM, Kraków 2015






Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa WAM :)


Czytaj dalej...

Kwadrans uważności- podsumowanie



I to już koniec blogowej przygody z Kwadransem uważności. Dla mnie nic się nie zmieniło gdyż ćwiczenia można powtarzać nieskończoną ilość razy. Można zmienić ich formę i codziennie przez piętnaście minut komponować zadania, które najbardziej sprawiają przyjemność. To połączenie ćwiczeń może być sposobem na nietypową modlitwę, kontakt z sobą i Bogiem. 
Brakowało mi takiej przestrzeni tylko dla siebie, a Kwadrans uważności zmobilizował mnie do działania. 

Samo wydanie książeczki jest bardzo funkcjonalne: forma kołonotatnika, twarda oprawa z gumką służącą za zakładkę i dużo miejsca na spisanie swoich przemyśleń, doświadczeń, emocji. Przydatny, spełniający swoją funkcję i do wielokrotnego użytku :)



"Kwadrans uważności. Ćwiczenia duchowe" Wojciech Wehrun SJ, WAM, Kraków 2015






Ćwiczę dzięki uprzejmości wydawnictwa :)

Czytaj dalej...

Kwadrans uważności- część 7


Jeżeli już bardzo uważnie poznaliście swoje uczucia warto byłoby nad nimi popracować. Zawsze można coś zmienić w naszych wadach, nawykach i umiejętnościach. Rozdział Samoświadmość i Dotyk Boga pozwoli rozpocząć zmiany w swoim zachowaniu i przeżywaniu. Zrozumienie własnego ja pomaga żyć w taki sposób by nie krzywdzić siebie i innych. Analizowanie siebie, mierzenie się ze swoimi trudnościami i problemami to wymagający etap, przy którym łatwo jest się poddać. Wierząc słowom autora ćwiczeń św. Ignacego Loyola "Gdzie napotyka się duże przeciwności, tam należy spodziewać się wielkich owoców." Życzę zatem udanych zbiorów :)



"Kwadrans uważności. Ćwiczenia duchowe" Wojciech Werhun SJ, WAM, Kraków 2015





Ćwiczę dzięki uprzejmości wydawnictwa :)

Czytaj dalej...

Kwadrans uważności- część 6






Etap piąty to Uczucia. Powracacie wieczorem do tego co odczuwaliście podczas całego dnia? Powiem szczerze, że ja nigdy się nad tym nie skupiałam. Było- minęło. Jednak to ćwiczenie pomogło mi zastanowić się nad emocjami, nad które nie zawsze chcemy pokazywać. Przemyślenie swojego zachowania pozwala zauważyć momenty, w których można jeszcze utrzymać kontrolę i coś zmienić. Możemy także spojrzeć na swoją codzienność z perspektywy drugiej osoby i ocenić co warto byłoby poprawić, ulepszyć, nad czym się skupić, a co powielać przez długie lata.



"Kwadrans uważności. Ćwiczenia duchowe" Wojciech Werhun SJ, WAM, Kraków 2015






Ćwiczę dzięki uprzejmości wydawnictwa :)



Czytaj dalej...

Kwadrans uważności- część 5






Dwa kolejne etapy: Obecność i Wdzięczność są troszkę trudniejsze. Mają na celu przybliżyć nas do Boga, otworzyć się na Niego, poczuć Jego obecność oraz podziękować za dzieło stworzenia, za piękno przyrody, za ludzi, którzy nas otaczają, za dary, które otrzymałeś, za to, że jesteś kochany, że masz wokół siebie bliskich, którzy wypełniają Twoje życie. 

Na co dzień  albo nie mamy czasu albo wstydzimy się obcować z Bogiem, poświęcić dla Niego chwilę i to nie na modlitwy, prośby, mszę ale pobyć z Nim sam na sam, spróbować wyobrazić sobie, że jest obok, że patrzy nam w oczy, że słucha uważnie jak najlepszy przyjaciel. 

To co osiągamy w życiu jest tworem naszych rąk, ale to dzięki Bogu możemy cieszyć się darami, które nas otaczają. Poświęćmy kwadrans na podziękowanie Mu za piękno natury, za dobro w człowieku, za swoje powodzenie oraz pomoc jaką dostaliśmy od rodziców, znajomych, a czasem obcych ludzi. Jeżeli możesz podziękuj im osobiście, albo telefonicznie...



"Kwadrans uważności. Ćwiczenia duchowe" Wojciech Werhun SJ, WAM, Kraków 2015






Ćwiczę dzięki uprzejmości wydawnictwa :)



Czytaj dalej...

Kwadrans uważności- część 4



Drugi etap ćwiczeń to Uważność. Polega na piętnastominutowych obserwacjach wskazanych przedmiotów, np.: zegar, świeca, zdjęcie. Nawet nie przypuszczacie ile szczegółów można dostrzec w tym czasie. Niby nic skomplikowanego, a jednak pozwala dojrzeć to, co do tej pory nie było dostrzegalne. Niewidoczne na pierwszy rzut oka drobiazgi nabierają znaczenia. Czas upływa zaskakująco szybko, wskazówki w równych odstępach nieuchronnie posuwa nas do przodu. Rozgrzany wosk tworzy nietypowe nacieki, kształty. Oglądanie fotografii to czysta przyjemność. Wnikliwość, z którą można przypatrzeć się w tym zadaniu, pozwala odnaleźć coś nieoczekiwanego, zapomnianego, ale przede wszystkim przywołać wspomnienia, przywrócić zatrzymane kadry...

Bądź uważny, spróbuj dostrzec to, na co nie zwracasz uwagi w codziennej bieganinie :)




"Kwadrans uważności. Ćwiczenia duchowe" Wojciech Werhun SJ, WAM, Kraków 2015






Ćwiczę dzięki uprzejmości wydawnictwa :)
Czytaj dalej...

Kwadrans uważności- część 3



Kilka pierwszych zadań zatytułowanych: Dotyk, Ucisk, Zapach, Powietrze, Smak, Bicie serca, Nastrój ma pomóc poznać samego siebie, własne ciało, odruchy, emocje, odczucia.

Siedzenie z kubkiem ciepłej herbaty, z zamkniętymi oczami, w ciszy pozwala skupić się na danej czynności, wyczuć, wydobyć wszystkie smaki napoju, poczuć powiew delikatnego wiaterku na skórze, frywolny taniec kosmyków włosów, ciepłe promienie słońca, usłyszeć gdzieś daleko śpiew ptaków, spadające krople deszczu, otaczające zapachy kwiatów, perfum, podłoża, gotującego się obiadu sąsiada :P A także odczuć drganie ziemi gdy gdzieś w oddali przejedzie samochód lub przebiegną dzieci. Ćwiczenia pozwalają dostrzec ich wpływ na nasz organizm. Ciepło herbaty, słońca przyjemnie ogrzewa od zakończeń nerwowych skóry i dosięga serca, które bije miarowo, uspokaja myśli, koi nerwy, poprawia samopoczucie. W pędzie codzienności takie nicnierobienie wydaje się stratą czasu. Błąd. Takie piętnastominutowe zawieszenie pozwala docenić piękno natury, stworzenia i zaakceptować to co nieuchronnie niesie życie. Wywołuje także uśmiech i lepszy humor na cały dzień, przynajmniej...



"Kwadrans uważności. Ćwiczenia duchowe" Wojciech Werhun SJ, WAM, Kraków 2015





Ćwiczę dzięki uprzejmości wydawnictwa :)

Czytaj dalej...

Kwadrans uważności, część 2


Jak przygotować się do ćwiczeń? Trzeba zapewnić sobie kwadrans wolnego czasu, spokój i miejsce, w którym nikt i nic nie będzie Cię rozpraszać. Ćwiczenia duchowe są tak pomyślane by ułatwić Ci zrozumienie siebie, kształtować Twój charakter, pozbawić wad, wyrobić dobre nawyki, radzić sobie ze stresem oraz umiejętności dokonywania wyborów. Ćwiczenia są krótkie, proste i nie wymagają wiele zachodu. Zasada jest taka: jedno ćwiczenie na dzień. Możesz je powtarzać tak długo, jak masz na to ochotę i sprawia Ci ono przyjemność. Jeżeli czujesz się gotowa, zacznij kolejny etap. Po każdym zadaniu w miejscu przeznaczonym na notatki opisz swoje wrażenia, przeżycia, doświadczenia. 



"Kwadrans uważności. Ćwiczenia duchowe" Wojciech Werhun SJ, WAM, Kraków 2015





Czytaj dalej...

Kwadrans uważności- część 1

Obecnie największą modą jest bycie super zdrowym, wysportowanym, ogólnie mówiąc bycie fit.  Czy w tym popularnym pędzie nie zapominamy o czymś znacznie ważniejszym? O czasie tylko i wyłącznie dla siebie, w którym możesz odnaleźć to, czego naprawdę pragniesz, potrzebujesz. Wydawnictwo Wam i Ks. Wojciech Werhun SJ wychodzą nam na przeciw. W zgrabnym kajecie znajdziemy 49 zadań, ćwiczeń duchowych, które pozwolą się wyciszyć, zaglądnąć w swoje serce, w swoją duszę. Zatrzymać się na chwilę, na tytułowy kwadrans i pobyć z samym sobą, odnaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania, pogłębić wiarę, odnaleźć boski pierwiastek. W krótkich codziennych wpisach przybliżę Wam kwadransowe ćwiczenia i moje wrażenia :)




"Kwadrans uważności. Ćwiczenia duchowe" Wojciech Werhun SJ, WAM, Kraków 2015





Za możliwość duchowej "gimnastyki" dziękuję wydawnictwu :)


Czytaj dalej...

Konkurs z Reyes Monforte

Dzięki uprzejmości wydawnictwa WAM mam dla Was kolejny konkurs :) Pytanie jest proste a dwie książki czekają na nowych właścicieli :) Zapraszam serdecznie :)



1. Organizatorem konkursu jest właściciel bloga Aleksandrowe myśli
2. Fundatorem nagród jest Wydawnictwo WAM. 
3. Nagrodą w konkursie są książki "Niewierna" Reyes Monforte i "Okrutna miłość" Reyes Monforte
4. Konkurs trwa od 04.08.2015 do 15.08.2015 do godz. 23:59.
5. Biorąc udział w konkursie uczestnik akceptuje niniejszy regulamin.
6. Aby wziąć udział w konkursie uczestnik musi w komentarzu pod tym postem odpowiedzieć na pytanie: Którą książkę Reyes Monforte chciałabyś przeczytać i dlaczego? Anonimów proszę o pozostawienie imienia i adresu e- mail. 

* będzie mi bardzo miło jeżeli zostaniesz obserwatorem bloga Aleksandrowe myśli
* możesz polubić profil bloga na Facebooku 
* możesz polubić profil wydawnictwa WAM na Facebooku
* możesz umieścić informacje o konkursie na swoim blogu  :)

7. Konkurs skierowany jest do osób posiadających adres zamieszkania w Polsce.
8. Zwyciężą dwie osoby, których wypowiedzi najbardziej mi się spodobają.  
9. Ogłoszenie wyników nastąpi około 17.08.2015 r. W uzasadnionych przypadkach możliwe jest przesunięcie tego terminu, o czym poinformuję na łamach bloga.
10. Po ogłoszeniu wyników konkursu, skontaktuję się z laureatami i poproszę o przesłanie danych osobowych. Nagroda zostanie wysłana do zwycięzców w ciągu 21 dni roboczych na adres wskazanych przez laureatów konkursu.
11. W konkursie można wziąć udział tylko raz.
12. W razie jakichkolwiek pytań proszę o kontakt pod adres mail: aleksnadra@interia.eu


Życzę powodzenia :)


Czytaj dalej...

Robot w ogrodzie, Deborah Install


Nietypowa przyjaźń



Jeżeli masz ochotę na lekką, momentami zabawną, a trochę sentymentalną powieść to "Robot w ogrodzie" powinien przypaść Ci do gustu.

Pewnego ranka mężczyzna w średnim wieku, z problemami znajduje w swoim ogrodzie małego, pokiereszowanego, zaniedbanego, uszkodzonego robota imieniem Tang. Znalezisko budzi wiele emocji w jego rodzinie. Żona nie chce go zatrzymać, a Ben upiera się by go odrestaurować. Każde uparcie obstawia przy swoim zdaniu, co doprowadza do separacji. Mężczyzna wykorzystuje sytuację i wyrusza w podróż w poszukiwaniu konstruktora robota, by ten przywrócił mu dawną świetność. Co po drodze spotka tę nietypową parę? Czego nauczy ich ta podróż?

Przyjaźń pomiędzy robotem a człowiekiem jest dobrze znana z literatury czy kinematografii. Przed laty wiele wzruszeń przyniósł E.T. czy rozśmieszał nas błyskotliwy Alf... Teraz przyszedł czas na Tanga, który nieświadomie nauczy zblazowanego mężczyznę, co tak naprawdę liczy się w życiu, co jest w nim najważniejsze. 

Tang nie jest zwykłym robotem, który ma służyć człowiekowi w jego codziennych obowiązkach. Niech nie zwiedzie Cię jego niepozorny wygląd i przypadkowy, obdrapany korpus. Wśród mechanicznych trybików, zautomatyzowanego programu czai się niemal ludzkie zrozumienie, emocje i uczucia. Ten mały robocik wywróci poukładane, mocno schematyczne życie Bena, a czytelnika wprowadzi w stan dobrego humoru, rozluźnienia i zadumy. 

Akcja "Robota w ogrodzie" w głównej mierze rozwija się w podróży. Razem z bohaterami przemierzamy świat, ale nie celem zwiedzania, poznawania obcej historii i kultury. Uczestniczymy w międzykontynentalnym procesie dojrzewania z niepoważnego dzieciucha w odpowiedzialnego mężczyznę. Ben do tej pory nie grzeszył rozsądkiem, unikał pracy i zobowiązań. Dopiero opieka nad robotem, który przypomina nieporadne dziecko, i jak rozpieszczony maluch domagającego się uwagi, pozwala mu z dystansu spojrzeć na swoje życie i dostrzec błędy, które do tej pory popełniał. 

Deborah Install udowadnia, że pomysł na książkę może przyjść w nieoczekiwanym momencie. Postać Tanga pojawiła się wraz z rozmowami o zapachach. Autorka skupiła się na budowaniu osobowości swojego bohatera, a sprawy techniczne pozostawiła swojemu naturalnemu rozwojowi, procesowi, który miał się rozwinąć podczas postępu fabuły. Co nieco dowiadujemy się o "fizjonomii" robota ale nie jest to dominujący temat wręcz to zdawkowe informacje, które zostały wymuszone przez okoliczności. Osobiście bardzo mi to pasuje. Jestem technologiczną ignorantką, nie interesuję się nowinkami i nie mam pojęcia do czego służą poszczególne kabelki, przewody, cylindry, guziczki, itp. Deborah Install pozwoliła mi nie przejmować się brakiem wiedzy w tym zakresie, a skupić się na emocjach i relacjach jakie połączyły Tanga i Bena. 

"Robot w ogrodzie" to ciepła, sentymentalna historia o przyjaźni, dojrzewaniu, nabieraniu doświadczenia i odpowiedzialności, które czynią z nas ludzi znających wartość życia. 





"Robot w ogrodzie" Deborah Install, tł. Zbigniew Zawadzki, WAM, Kraków 2015





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Wam :)




źródło okładki książki: http://www.tolle.pl/



Czytaj dalej...

Dowód życia, Richard Marsh, Jeff Hudson

Śmiertelne zagrożenie


Czasami ciało jest więzieniem, w którym niewygodnie jest przebywać, z którego trudno jest się wydostać, i które może okazać się śmiertelną pułapką. 

Przekonał się o tym, na własnej skórze sześćdziesięcioletni emerytowany policjant i nauczyciel w szkole średniej, Richard Marsh. Zdrowego ducha w zadbanym ciele podstępem unieruchomił udar, w jego następstwie paraliż i zespół zamknięcia. Personel szpitala błędnie diagnozuje jego jednostkę chorobową i zaleca odłączenie od aparatury podtrzymującej życie. Miał tylko kilkanaście godzin by przekonać lekarzy i swoich bliskich, że w niewładnej skorupie swojego ciała jest świadomym, trzeźwo myślącym pacjentem, który za wszelką cenę chce żyć. 

"Nie wiedziałem jednak, że po wielu latach stawania oko w oko ze śmiercią moim najgroźniejszym wrogiem okaże się własne ciało."


Richard to krzepki, wysportowany i dbający o swoje zdrowie i kondycję pan w słusznym wieku. Jego życie jest pełne pasji, szczęścia, miłości. W wieku sześćdziesięciu lat ma siłę chodzić na siłownię, pracować w ogródku, jeździć na Harleyu i uczyć młodzież kryminalistyki. Jego codzienność rozsypuje się jak domek z kart wraz z udarem, który zamyka go we własnym ciele i własnymi myślami. Jest świadomy tego co dzieje się wokół niego, ale nie może komunikować się z otoczeniem. Stracił kontrolę nad własnym ciałem, jest zamknięty w swojej świadomości bez możliwości obrony własnego jestestwa. 

"Wprawdzie przed udarem bardzo lubiłem samotność, ale od tego czasu nauczyłem się, że noce spędzane sam na sam z własnymi myślami mogą być bardzo ciężkim doświadczeniem." 

"Dowód życia" to opowieść o mężczyźnie, który musi stoczyć walkę ze swoim ciałem i o swoje życie. Czytamy przejmujący zapis galopujących myśli, w których Richard raz kurczowo trzyma się życia i walczy o swój byt, raz poddaje się i pragnie śmierci. W rozstrzygnięciu sporu o egzystencję nie pomaga mu medycyna, która skazała go na powolne gaśnięcie, ale i rozbłyski nadziei wyjścia z patowej sytuacji. 

Zespół zamknięcia (z ang. locked-in syndrome ) to stan, w którym osoba przy zachowaniu świadomości i przytomności jest niemal w pełni sparaliżowana. Pacjent traci zdolność kontroli ruchów kończyn, twarzy, języka, gardła i poziomych ruchów oczu. Zachowuje jedynie możliwość kontroli pionowych ruchów gałek ocznych i powiek.* Zespół zamknięcia często jest mylnie diagnozowana jako śmierć mózgowa, co skutkuje odłączeniem kroplówek z lekarstwami, wyłączeniem respiratora, który wspomagał oddech i skazanie pacjenta na natychmiastowe i nieodwracalne zejście. Uleczalność tej choroby jest przerażająco niska, a przeciętna długość życia ludzi pozostających w pułapce przerażająco krótka. Wiedza o tej chorobie powoli pogłębia się, ale to tylko dzięki determinacji osób, które przeszły przez to piekło, ich bliskich i książki takie jak "Dowód życia". 

Przerażająca jest myśl, jak wiele osób mogło, może znajdować się w sytuacji Richarda Marsha, jak wielu nieumyślnie straciło życie, a jak niewielki odsetek przetrwał zmasowany atak niewiedzy, brawury, niekompetencji. 

Richard Marsh pokazuje pełny obraz/program opieki medycznej nad ciężko chorymi ludźmi. Wiele z tego co przeżył, to prawdziwy horror, którego nie życzę nawet najgorszemu wrogowi. Obojętność, zlekceważenie, brak poszanowania praw, godności pacjenta i człowieka, a brak pieniędzy i dobrego ubezpieczenia hamuje proces leczenia, rehabilitacji, powrotu do społeczności. Na szczęście byli także medycy, których zawód jest prawdziwym powołaniem i bez których nie byłby teraz tam, gdzie jest. 

"Dowód życia" to historia oparta na faktach, prawdziwych przeżyciach Richarda Marsha opisana w sposób fabularny przez zdolnego prozaika, który w skali niemal jeden do jednego opisał historię mrożącą krew w żyłach i napędzającej strach, niedowierzanie, obawę, refleksję. To swoisty pamiętnik, przewodnik "pisany z perspektywy człowieka patrzącego z wnętrza ciała na zewnątrz i z perspektywy bliskich mu osób, które usiłują zajrzeć do wewnątrz."

Sięgnijcie koniecznie po "Dowód życia" i uświadamiajcie innych. Być może wiedzą zdobytą wraz  z lekturą książki uratujecie komuś życie. 







"Dowód życia" Richard Marsh, Jeff Hudson, tł. Zbigniew Kasprzyk, WAM, Kraków 2015






Egzemplarz recenzyjny książki zawdzięczam wydawnictwu WAM :)



* korzystałam z wiadomości zawartych na stronie http://neuropsychologia.org


Czytaj dalej...

Wyjęta spod prawa czyli...Okrutna miłość, Reyes Monforte


Książki, w których zawarte jest cierpienie ludzi walczących o lepsze jutro, o bezpieczeństwo swojej rodziny, o miłość i wolność zajmują szczególne miejsce w moim sercu. Mierzi mnie wszelka niesprawiedliwość, korupcja, manipulacja rzeczywistością oraz naginanie faktów i prawa według własnego widzimisię, dla własnej korzyści lub by dokuczyć innemu człowiekowi, swojemu konkurentowi.

"Okrutna miłość" Reyes Monforte dotyczy właśnie takiej nierównej walki pomiędzy mężczyzną a kobietą, pomiędzy mężem a żoną, ojcem a matką o miłość i przyszłość dziecka. Co najważniejsze powyższa książka jest oparta na faktach, co więcej niesprawiedliwość w niej zawarta nie jest rozwiązana po dzień dzisiejszy...

Miłość to podłoże wszystkiego co dzieje się w naszym życiu. Miłość to matka, która z czułością gładzi dłonią po policzku, to poczucie bezpieczeństwa, które przynosi ze sobą ojciec, to szczęście przy boku ukochanej osoby i spełnienie kiedy sami stajemy się rodzicem. Niestety miłość może przynieść także ból, cierpienie, nienawiść oraz poczucie bezdennej pustki.

Maria Jose Carrascosa poszukuje swojej drugiej połówki by dzielić z nim troski i mnożyć radości. Za namową przyjaciółki loguje się na znanym portalu randkowym. Tak poznaje Petera. Początkowo oboje nie widzą poza sobą świata. Są nie tylko nierozłączni, są jakby jednym organizmem, z jedną duszą, jednym sercem, patrzący w jednym kierunku. Szybko tworzą rodzinę, zostają rodzicami i tak samo szybko pozbywają się złudzeń. Peter pokazuje swoje drugie oblicze, okrutne i mroczne. Maria Jose zostaje zmuszona powziąć radykalne środki. Zabiera córeczkę i wnosi pozew o rozwód. Od tej chwili zaczyna się jej gehenna. Peter nie zamierza ustąpić, a amerykański sąd wydaje się trzymać stronę dręczyciela.

"Okrutna miłość" to bardzo poruszająca książka i to nie tylko ze względu na wzruszającą relację na linii matka- córka czy sądowa batalia z piekła rodem, ale za brak poszanowania dla ludzkiej godności, harmonijnego rozwoju dziecka, jego dobra, niesprawiedliwe traktowanie, dyskryminacja oraz pogwałcenie fundamentalnych praw człowieka do wolności, do bezpieczeństwa, uznania stanu zdrowia, do leczenia...

Maria Jose w obliczu amerykańskiego prawa jest istotą drugiej kategorii, której nie warto wysłuchać, pomóc, co więcej straszy się ją i zamyka w więzieniu o zaostrzonym rygorze? Dlaczego? Bo zadbała o szczęście, bezpieczeństwo, życie swojej córeczki. Bo nie pozwoliła ojcu kryminaliście na przejęcie opieki. Nie działała wbrew prawu ale zgodnie z nim i została potraktowana na równi z terrorystami, mordercami, zbrodniarzami najgorszego kalibru.

Czytając słowa Reyes Monforte nie mogłam powstrzymać się przed nerwowym zgrzytaniem zębów, zaciskaniem pięści czy pohamować przekleństw cisnących się na usta. Ameryka chce uchodzić za państwo tolerancyjne, przyjazne gdzie najwyższą wartością jest wolność- wyznania czy słowa. Być może dla Amerykanów czystej krwi. Uchodźcy, emigranci nie mogą liczyć na równe traktowanie, na sprawiedliwość. Sprawa Marii Jose jest tego doskonałym przykładem. Nie szanuje się tam postanowień i wyroków sądów spoza granic USA, nie przyjmuje do wiadomości zagrożenia jakie niesie za sobą druga strona konfliktu, a problemy zdrowotne mogą być doskonałą formą nacisku.

Równie poruszająca, a bardziej przerażająca jest relacja Marii Jose z więzienia. Tortury, pobicia, gwałty, kradzież, szykany, upokorzenia są na porządku dziennym przy cichej aprobacie władz tychże ośrodków i polityków. Rzesze więźniów przechodzi gehennę, piekło i nikt nie staje w ich obronie.

"Teraz będą ją rozbierać przez kilka minut, może dłużej, to zależy od tego, ile mają wolnego czasu, jaki humor, czy mają ochotę i oczywiście jaki ma apetyt ten, który jej zdejmie ubranie. A potem założy jej śliczną metalową siatkę, w której będzie musiała biegać po wszystkich zakamarkach więzienia, cela za celą, górny korytarz, dolny korytarz, otwarte biura, zamknięte biura, oglądana przez wszystkich cały dzień i całą noc. Nazywają to wieczorem panieńskim."

"Okrutna miłość" to książka o odważnej kobiecie, która w obronie swojej córeczki nie zawahała się poświęcić swojej wolności i zdrowia. Maria Jose zapłaciła wysoką cenę za pragnienie miłości, szczęścia, oparcia. Stała się kobietą wyjętą spod prawa, bojowniczką, męczennicą.
Reyes Monforte nadaje więzom rodzinnym, siostrzanym ponadczasowy wymiar. To one nadają sens życiu. Jest filarem, o który można się oprzeć. Jest parasolem, pod którym można się schronić. Jest wzmacniającym lekiem gdy braknie sił, gdy zaczyna brakować nadziei. W końcu jest akumulatorem dającym rozpęd i siłę do walki.

"Okrutna miłość" tę książkę musicie przeczytać. Ku przestrodze. Ku pamięci.





Reyes Monforte "Okrutna miłość", tł. Zbigniew Zawadzki, WAM, Kraków 2014



Miałam przyjemność czytać inną powieść autorki, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie: Niewierna- moja opinia






Czytaj dalej...

Angela Hunt "Wiadomość"


Czy katastrofa lotnicza, cierpienie i żałoba człowieka może być trampoliną do rozwoju kariery, wzrostu poczytności regionalnego dziennika i oglądalności wpływowej stacji telewizyjnej? Według Angeli Hunt- tak. Aby zdobyć serca czytelników i telewidzów należy ich wzruszyć. Czy zdobyte materiały są tak samo ważne dla reporterki wiadomości i znanej felietonistki? Czy ze wspólnego przeżywania rozpaczy, współuczestniczenia w cierpieniu można wyciągnąć naukę na życie?

Społecznością Tampy u wybrzeży Florydy wstrząsa katastrofa boeinga 767 i śmierć dwustu trzydziestu siedmiu pasażerów. Na miejsce wypadku zjeżdżają się ekipy telewizyjne i dziennikarze prasowi z całego regionu. Jednak to do Peyton MacGruder felietonistki "Tampa Times" zgłasza się kobieta z tajemniczą wiadomością. Sugeruje, że może pochodzić z rozbitego samolotu. Jej treść: "T, Kocham Cię. Wybaczam Ci wszystko. Tato." i zawarte w niej przesłanie może być ważne i znamienne dla pozostającego w rozpaczy i żałobie adresata. Peyton postanawia odnaleźć domniemanego odbiorcę liściku i jednocześnie uratować swoją podupadającą rubrykę.

Peyton MacGruder zmaga się z demonami z przeszłości. Odpycha od siebie problemy i próbuje pracą zapełnić lukę w swoim życiu. Co to za luka? To śmierć ukochanego męża, nieporozumienia z ojcem, nie do końca przepracowana żałoba i depresja, samotność, niepewność, zazdrość i skryte żale. Te emocje wpływają na wykonywanie pracy felietonistki i emocjonalną jakość jej tekstów. Swoje zadania wypełnia mechanicznie, nie wkłada w nie tyle serca, ile powinna. Przez co jej artykuły interesują jedynie wąskie grono czytelników. Zarząd "Tampa Time" wymaga zmian, ale czy Peyton jest na nie gotowa? Tajemnicza wiadomość jest dla niej szansą na odmianę losu. Czy ją wykorzysta?

Inny rodzaj dziennikarstwa uprawia Julie St. Claire- agresywnie, drapieżnie, zdecydowanie, "po trupach do celu". Gdy dowiaduje się o wiadomości z rozbitego samolotu chce wziąć udział w poszukiwaniach jej adresata. Czuje, ze ten temat może wpłynąć na jej popularność, zarobki, awans. Kiedy Peyton nie wyraża zgody na współpracę, Julie podstępem wymusza jej zgodę.

Poszukiwania trwają kilka dni i nie nastręczają zbyt wielu trudności. I tu rodzi się pytanie czy adresat wiadomości jest gotowy ją przyjąć? Czy słowa zza grobu są w stanie zmienić relacje na linii ojciec- dziecko? Czy wybaczenie wynika ze strachu przed śmiercią czy jest głębokim aktem oddania, miłości?

Angela Hunt w swojej powieści zadaje dużo pytań i poszukuje wiele odpowiedzi. Najważniejsze z nich to: Co Ty byś zrobiła/ zrobiła gdyby została Ci jedna chwila na podzielenie się myślami z najbliższymi? Tak właśnie narodziła się "Wiadomość" i jednocześnie dyskusją o śmierci, życiu, cierpieniu, rozpaczy, odnajdywaniu i dokonywaniu właściwych wyborów.

Powieść wciąga od pierwszej strony i choć rozwiązania z początku wydają się tendencyjne i przewidywalne, to Angela Hunt potrafi zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie wywracając wszystko do góry nogami. Finał "Wiadomości" jest już eksplozją nieprzewidywalności. Jednak najbardziej poruszyła mnie przemiana Peyton z zagubionej i okrutnie potraktowanej przez los dziewczyny w dojrzałą, gotową na życie kobietę.

"Wiadomość" to książka, którą czyta się ze łzą wzruszenia i lekkim, ciepłym uśmiechem zrozumienia.





Angela Hunt "Wiadomość", tł. Malwina Zaremba- Skulimowska, WAM, Kraków 2014





Czytaj dalej...

Pułapki miłości i własnej wyobraźni


Dla wielu z nas rodzina jest opoką, ostoją, siłą, która wyznacza drogę, daje miłość i poczucie bezpieczeństwa na całe życie. Niestety, dla niektórych rodzina jest balastem, którego należy pozbyć się jak najszybciej. Jednak czy zawsze odpowiednio miarkujemy oczekiwania i czyny oraz błędnie odczytać intencje bliskich?

Weronika wyjeżdża na Wyspy Kanaryjskie aby przemyśleć swoje dotychczasowe życie i podjąć decyzje na przyszłość. Przypadkowy turysta, błędnie zameldowany do jej pokoju, poprzez rozmowy i wycieczki w malownicze rejony Lanzarote pozwala dojrzeć rzeczywiste motywy jej postępowania, relacji rodzinnych, pasji, miłości i sposób patrzenia na świat. Kim jest tajemniczy Lucjan i czy jego pojawienie się jest rzeczywiście skutkiem zbiegu okoliczności?

Weronika wychowywała się w leśniczówce nazywanej Złotym Stawem. Rodzice i jej młodsza siostra Leonka byli dla niej wszystkim. Niestety tragiczny wypadek- śmierć ojca poprzez postrzał kłusownika, zabiera jej poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Matka nie ustaje w wysiłkach w utrzymaniu córek, sprzedaje część ziemi letnikom, co Weronika odbiera jako naruszenie osobistej przestrzeni i własności. Nie jest w stanie wybaczyć tego kroku ani rodzicielce, ani nowym właścicielom. Stara się każdym możliwym sposobem utrudnić im życie i czas odpoczynku. Mimowolnie jednak rozwija się miłosna fascynacja do wnuka przyjezdnych,Christiana, a żal i nienawiść do siostry i matki. Ten stan pogłębia dodatkowo inicjacja seksualna, odkrycie sekretu przez dorosłych i odseparowanie młodych kochanków. Weronika z przekory, buntu, złości robi wszystko by zerwać relacje rodzinne i jak najszybciej się usamodzielnić. Odkrywa w sobie pasję artystyczną- szóstym zmysłem wyczuwa powodzenie podejmowanych projektów. Wysmakowany gust, wrażliwość na piękno oraz zmysł przedsiębiorczości pozwalają jej robić karierę w świecie modelingu, pokazów i mody. Praca choć przynosi jej satysfakcję to nie zaspokaja wszystkich jej potrzeb. Zafascynowanie Christianem nigdy w niej nie wygasło. Kiedy ponownie pojawia się w jej świecie przynosi ukojenie ale i kłopoty.

Weronika jest typem kobiety, którą się podziwia ale niekoniecznie żywi do niej ciepłe uczucia. Rozumiałam, w pewnym stopniu, jej poczucie straty, żalu i niesprawiedliwości ale nie podobało mi się obcesowe traktowanie bliskich. Ich zachowania rozpatrywała jedynie przez pryzmat swoich ran i nie chciała na nie spojrzeć obiektywnie, z boku i dojrzeć w nich takiego samego cierpienia. Dopiero przypadkowy mężczyzna uświadamia jej popełnione błędy. Dopiero wtedy jest w stanie zrozumieć wysiłki matki w walce o godne życie córek. Zaczyna dostrzegać człowieka w siostrze- z całym wachlarzem wad, zalet i możliwością popełniania błędów.
Niewiele z początku dowiadujemy się o Eleonorze. Z wczesnych wspomnień Weroniki rysuje się obraz dziewczynki egocentrycznej, impertynenckiej intrygantki zazdrosnej o sukcesy siostry. Im bliżej finału tym ten portret zmienia się i przedstawia kobietę goniącą za fascynacjami, ideałami, próbującą dogonić marzenia i wzorce wypracowane przez Weronikę.
Christian ma w tej powieści do odegrania rolę czysto schematyczną. Jest mężczyzną, który korzysta z życia i przyjmuje to, co podsuwa mu los. Bierze udział w miłosnej grze i nie zważa na konsekwencje i uczucia innych.
Lucjan z kolei to bardzo tajemnicza postać. Seksowny, kusicielski, inteligentny i jednocześnie jest w nim jakaś drapieżność i zwierzęcy magnetyzm. Jest idealnym pocieszycielem, równym partnerem, doskonałym przewodnikiem po wyspie Lanzarote, ale i po życiu.

Minusem dla powieści są, dla mnie, zbyt długie, momentami nużące i wybijające z rytmu wewnętrzne monologi głównej bohaterki. Nie przepadam za takimi rozwiązaniami i wolę kiedy akcja rozwija się bardziej dynamicznie, ale to jedynie moja prywatna preferencja.

Elżbieta Wojnarowska pięknie napisała o marzeniach, pułapkach miłości, o podejmowanych wyborach i ścieżkach kariery. Doskonale oddała boksowanie się człowieka z własnymi myślami a działaniem, słabościami a siłą charakteru, możliwościami a predyspozycjami i wykorzystywaniem okazji. Przemyślnie i dojrzale odmalowała nieporozumienia rodzinne spowodowanym przez poczucie żalu, niezrozumienia, wyparcia faktów, obwinienia o straty oraz droga do odnalezienia siebie, prawdziwego "ja".
Ogromna zaletą jest także plastyczne opisy pięknych krajobrazów, lokalnych przysmaków wyspy Lanzarote. Słowa wykorzystane w tym celu przez autorkę mocno działają na wyobraźnię. Powieść jest liryczna, pełna barwnych metafor i porównań.






Elżbieta Wojnarowska "Diabły", WAM, Kraków 2014




Recenzja napisana dla serwisu Zaczytaj się :))) Pani Gosi dziękuję za udostępnienie egzemplarza recenzyjnego książki :)


Czytaj dalej...

Wybór


"Niektóre wybory niosą życie, inne niosą śmierć."

Kiedy w 1974 r. w Stanach Zjednoczonych uznano aborcję za legalną jako "fundamentalne prawo konstytucyjne" każdej kobiety, dano jej możliwość wyboru do rozporządzania własnym ciałem, swoją płodnością i zamknięto go w formę świadomego macierzyństwa. Jednak czy ten wybór ogranicza się jedynie do przerwania ciąży? Czy istnieje dla niego alternatywa?

Nad tym trudnym, drażliwym i w dalszym ciągu kontrowersyjnym tematem nieplanowanej ciąży, macierzyństwa nieletnich, aborcji, adopcji rozważa autor dwunastu thrillerów prawniczych, Robert Whitlow.

Siedemnastoletnia Sandy zachodzi w nieplanowaną ciążę. Legalizacja prawa aborcyjnego daje jej możliwość "załatwienia" i "pozbycia się" kłopotu, za czym stanowczo obstaje przyszły ojciec Brad i jego rodzice. Nastolatce bardzo trudno jest podjąć decyzję. Na szczęście ma mądrą mamę, która przedstawia jej wszelkie możliwe opcje i pozwala na samodzielny wybór. Jak postąpi Sandy? Jedno jest pewne, jej decyzja zmieni całe jej życie.
Mijają 34 lata. Sandy jest nauczycielką. Pod jej skrzydła trafia Maria, ciężarna nastolatka, która tak jak ona kiedyś, staje przed najważniejszym wyborem w życiu. Co doradzi podopiecznej. Co przyniesie jej przeszłość, która stoi u progu jej drzwi?

Nieplanowana ciąża często przynosi mieszane uczucia gdzie radość miesza się ze strachem, obawą i niepewnością. To całkiem normalne. Odpowiedzialność za potomstwo jest ogromna, a nasze życie często zmienne i niestabilne. Okrzepnięcie w myśli o rodzicielstwie, wsparcie bliskich, zdejmuje ten ciężar  z ramion przyszłych rodziców. Trochę inaczej wygląda to z perspektywy ciężarnej nastolatki. Nie wszyscy dorośli, opiekunowie umieją podołać tej hiobowej wieści. Na usta cisną się słowa o zdradzie, bólu i zawodzie, a to od nich zależy życie, zdrowie dzieci i przyszłych wnuków. Powinni pewnie stanąć u boku i podsuwać możliwości, ścieżki postępowania.

Robert Whitlow w swojej książce ukazał dwie postawy zachowań. Pierwsza z nich to nakłanianie do aborcji. Brad wykorzystuje uczucia jakim darzy go Sandy i próbuje zmusić ją do usunięcia ciąży. Wabi, kusi, w końcu stawia ultimatum- albo miłość albo dziecko. Jego rodzice również widzą tylko tę, jedyną drogę postępowania. Nie chcą by zmarnowała się przyszłość i kariera ich syna.
Rodzice Sandy z kolei proponują dziewczynie adopcję. Oni również uważają, że wykształcenie, kariera jest ważna, co urodzenie dziecka zdecydowanie przekreśli.
Podjęcie decyzji jest bardzo trudne. Trzeba pamiętać, że akcja tej części książki toczy się w latach' 70 ubiegłego wieku, gdzie ciąża przedmałżeńska wiąże się ze społeczną stygmatyzacją.

Kiedy akcja przenosi się do 2008 r. dziwi jak mało zmieniło się w zakresie planowania ciąży, antykoncepcji i ciąży nastolatek. Obecnie nie muszą już przerywać nauki, ukrywać się u ciotek w innym stanie, schodzić z oczu wszelkiej maści dewotkom, ale w dalszym ciągu nie omijają je krzywdzące plotki oraz próbuje się za nie podejmować decyzje i nakłaniać do aborcji. Przypadek Marii jest tego doskonałym przykładem. Władze szkoły próbują ubezwłasnowolnić dziewczynę i w jej imieniu rozporządzać jej ciałem. Straszne... Na szczęście znajdują się takie osoby, które z poświęceniem własnej kariery, wynagrodzenia próbują do tego nie dopuścić. Jednak jak zakończy się ta historia, musicie przeczytać sami.

Bohaterowie książki ogromnie przypadli mi do gustu. Są wielobarwni, trójwymiarowi, niemal krystalizują się na naszych oczach. Mają swoje zdanie, zalety, wady i potrafią igrać z uczuciami czytelnika. Głęboko weszłam i przeżywałam historię Sandy i Marii, być może dlatego że sama jestem matką i nie wyobrażam sobie by ktoś mógłby za mnie decydować o mojej płodności i macierzyństwie.
Mocno rozdrażniła mnie za to postawa Brada, który chciał sam kształtować przyszłość swoją i Sandy. Uważał, że "rola jako mężczyzny:planować przyszłość" bez względu na zdanie bliskich. Denerwowało mnie jak mamił swoim uczuciem, jak kupczył swoją miłością by zmusić ukochaną do aborcji. Jego niedojrzałość można również rozpoznać po słowach jakie wypowiedział do swojej dziewczyny: "Jak urodzisz dziecko, będziesz już zużyta." To przeważyło szalę żalu moją i na szczęście Sandy.

Robert Whitlow z racji wykonywanego zawodu, jest prawnikiem, doskonale poprowadził wątki rozgrywające się w sądzie. Dynamika, żywa riposta, rzucanie "sprzeciw" wprowadziły mnie na prawdziwą salę rozpraw przed oblicze prawdziwego wymiaru sprawiedliwości.

"Wybór" to poruszająca historia o macierzyństwie i możliwości wyboru, ale nie do przerwania ciąży ale do jej donoszenia i darowania życia niewinnej istotce. Ta książka wedle słów Roberta Whitlow'a ma być hołdem dla wszystkich matek, których ofiara ciąży i urodzenia dziecka nie zawsze jest doceniona.





Robert Whitlow "Wybór", tł. Zbigniew Zawadzki, WAM, Kraków 2014




Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki Panu Łukaszowi reprezentującemu wydawnictwo WAM :))) Dziękuję za okazane zaufanie :)




Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka