Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny. Pokaż wszystkie posty

Współczesne Chiny, czyli...Sieć rozkwitającego kwiatu, Lisa See

Dwa odlegle światy, dwa kontynenty, które dzieli ocean, dwie odrębne kultury połączone w jedno wspólne śledztwo w sprawie morderstwa. 

Stany Zjednoczone i Chiny oddelegowują swoich najlepszych pracowników, którzy jak się okazuje, bardzo dobrze się znają. W przeszłości połączyło ich uczucie. Czy wspólne doświadczenia na nowo splotą ich ścieżki? Czy uda im się zapomnieć krzywdy i odbudować więzi?

Najnowsza powieść Lisy See "Sieć rozkwitającego kwiatu" to początek kryminalnej trylogii. Łączy ona dwa bardzo emocjonujące wątki - tajemnicze morderstwa dwóch młodych, bogatych, wpływowych mężczyzn i romantycznej miłości, której mimo przeciwieństw losu udało się utrzymać ledwie tlącą iskrę. Obie historie, choć tak różne i tak do siebie nie pasujące, zaskakująco trwają w szczelnym uścisku, przynoszą na równi strach, ból, łzy, ukojenie, poczucie bezpieczeństwa i pozornej wolności.

Spotkanie głównych bohaterów: Liu Hulan i Davida Starka nie jest przypadkowe. Nie jest także, jakby się na pierwszy rzut oka wydawało, wyreżyserowane przez żądny władzy absolutnej, chiński aparat sprawiedliwości. To zasługa sprytnego mordercy, który na jednym ogniu chciałby upiec jak najwięcej pieczeni i wyrównać rachunki z przeszłości. Wczytując się w powieść okazuje się, że doskonale znamy jego plany, kolejne kroki i dramatyczną historię jego życia. Lisa See jednak z zaplanowaną przebiegłością maskuje jego nazwisko i dopiero w finale wystawia na światło dzienne. Jednocześnie umiejętnie podsuwa kolejnych podejrzanych, motywy i prawdopodobne scenariusze zbrodni, tak by nieświadomy gry czytelnik z chełpliwym uśmiechem podążał wskazanymi tropami. Bardzo lubię kiedy mogę uczestniczyć w śledztwie i na równi z bohaterami oceniać wskazówki, szukać dowodów, domniemywać prawdy. Lisa See pozwoliła na to, nie bombardowała lipnymi wiadomościami, w których można się zagubić. Stworzyła zawiłą łamigłówkę z logicznym uzasadnieniem.

Poszukiwania odpowiedzi na pytanie: czy wątek miłosny w takim zestawieniu jest przemyślaną intrygą czy prawdziwym uczuciem, pozostawiam Tobie czytelniku.

Lisa See bardzo dobrze uchwyciła i przedstawiła różnice kulturowe pomiędzy Amerykanami, a Chińczykami. Ci pierwsi cieszą się nieograniczoną swobodą, z dużymi aspiracjami do poszanowania godności, wolności, tolerancji religijnej i rasowej. Azjaci żyją w kraju gdzie permanentna inwigilacja jest na porządku dziennym, przed którą nie chroni bogactwo, pozycja ani władza. Chińczycy żyją w uścisku żelaznego trójkąta, który więzi ich w przeszłości, wierzeniach, dawnych tradycjach, ceremoniałach i rytuałach.

"Jako dziewczyna bądź posłuszna ojcu. Jako mężatka, słuchaj męża. A kiedy owdowiejesz, bądź posłuszna synowi."

Nie jest łatwo wyrwać się spod kontroli. A tym co się udało czeka śmierć albo niepewność i ciągła obawa o życie na obczyźnie. Przed zemstą nie uchroni azyl ani banda ochroniarzy. Zastraszeni, szantażowani pseudo agenci, wysłannicy sprawiedliwości działają na terenie całego świata.

Lisa See wskazuje również na stałą i niezmienną nieufność wobec siebie Stanów Zjednoczonych i Chin, co udowadnia na przykład odmienny tryb pracy i prowadzenie śledztwa. Amerykanin nie pozna prawdy na terenie Chin i odwrotnie.

Znam powieści Lisy See, w której czaruje opisami dawnych Chin, orientalnej kultury i tradycji, czasem zaskakujących. Jej współczesny kryminał "Sieć rozkwitającego kwiatu" był dla mnie nowością. Na szczęście udało mi się zaangażować w życie bohaterów, zirytować się niesprawiedliwościami, a mordercza intryga zaintrygowała mnie tak, że już teraz w niecierpliwości oczekuję kolejnych części trylogii Czerwona księżniczka.






"Sieć rozkwitającego kwiatu" Lisa See, tł. Robert Ginalski, Świat Książki, Warszawa 2015





Recenzja napisana dla serwisu Dlalejdis, któremu dziękuję za egzemplarz recenzyjny książki :))


Czytaj dalej...

Kraina Smoków

Chiny od dawien dawna zajmują bardzo dużo miejsca w moim sercu i umyśle. Uwielbiam powieści osadzone w orientalnym klimacie wschodu, ale z największym zainteresowaniem sięgam po literaturę faktu dotyczącą obyczajowości, mentalności, kultury Krainy Smoków w historii, jak i współcześnie. W tej chwili nie stać mnie na podróż do Chin, dlatego palcem po mapie, z otwartą głową i wyobraźnią podążyłam za Małgorzatą Błońską.

Książka "Pistacja w Krainie Smoków. Chiny inaczej" została napisana na podstawie reportaży radiowych emitowanych w Regionalnej Rozgłośni Polskiego Radia w Opolu, przy współpracy wielokrotnie nagradzanego reportażysty radiowego Adriana Chimiaka. Jest ona zapisem wrażeń, emocji, doświadczeń, obserwacji młodej Polki, która złączyła swoje życie z dalekim egzotycznym, orientalnym krajem, Chinami, z Pekinem.  Jej słowa, opinie są dla mnie wiążące i autorytatywne gdyż od pięciu lat, codziennie przebywa z Chińczykami, bawi się i pracuje z nimi. Kto jak nie Małgorzata Błońska może wiedzieć więcej?

Pewnie chcielibyście wiedzieć skąd wzięła się Pistacja. Chętnie zacytuję Wam słowa autorki, która sama doskonale wyjaśni pochodzenie tego uroczego pseudonimu: "Ha, ha, ha! Sprawiasz, że mam w brzuchu zakwasy ze śmiechu- powiedziała moja studentka Liao. No tak. Ja sama uwielbiam się śmiać i tak to się jakoś dzieje, że sprawia mi przyjemność wywoływanie śmiechu u innych.
- Jesteś moim Kaixinguo- powiedziała, ocierając łzę śmiechu,która pojawiła się w kąciku prawego oka- Ale zapomniałam jak to się mówi po angielsku.
- Kaixin oznacza szczęście, guo to owoc, ale co to razem znaczy po chińsku, nie mam pojęcia- odpowiedziałam.
- No wiesz, ten...zielony mały orzech...w skorupce.
- Pistacja?- zapytałam niepewnie.
- Tak!!! Jesteś moją pistacją! (...)
- Jeśli nazwiesz kogoś pistacją- mówi Liao- oznacza to, że ta osoba cię uszczęśliwia i sprawia, że się uśmiechasz. "

Małgorzata Błońska vel Pistacja w bardzo ciekawy sposób opisuje to co widzi, słyszy, smakuje, doświadcza. Zdanie, które buduje są przystępne dla każdego. Rozdziały krótkie acz treściwe i są samą esencją tego, co warto wiedzieć o jedzeniu, chińskiej medycynie naturalnej, skandalach, studiowaniu, mitach i religiach,ślubach, rodzinie, wychowaniu dzieci, święcie zmarłych, podróżowaniu, pracy czy ogólnie stylu życia. W odpowiednim momencie czaruje klimatycznym urokiem Chin,jego krajobrazami albo przeraża jego zanieczyszczeniem. Wspomina o cechach łączących nasze narody i zdecydowanie podkreśla różnice. Wychwala smaczne jedzenie ale i szokuje potrawami, które nam wydaje się niejadalne np. myszki trzech krzyków "Cały czas zastanawiałam się, dlaczego te maleństwa nazywa się myszkami trzech krzyków. Znajomi powiedzieli, że zrozumiem, gdy tylko zaczniemy jeść. Otóż, myszki są wciąż żywe, więc pierwszy krzyk wydają, gdy łapie się je pałeczkami z talerza. Drugi, gdy macza w sosie sojowym, a trzeci, gdy się je gryzie..." Brrr... "Chiny są miejscem , gdzie nie ma rzeczy niejadalnych. To, co my nazywamy robactwem, dla Chińczyków jest smakołykiem. To, co my dajemy do jedzenia psom i kotom- tu uchodzi za rarytas."
Pistacja doskonale również łamie stereotypy i demaskuje propagandę, które przypisuje Chinom cały zachodni świat.

Pekin jak każde światowe miasto jest pełne kontrastów, gdzie piękno miesza się z brzydotą, bogactwo z biedotą, nowoczesność z tradycją. To co wyróżnia je na tle innych to wyjątkowy optymizm, życzliwość i szacunek dla innych reprezentowany przez Chińczyków. Są zawsze uśmiechnięci, pomocni, a na ulicach czy barach rzadko zdarzają się bójki czy kłótnie. Poczucie bezpieczeństwa: bezcenne, a w Chinach nie musisz niczego się obawiać :) To co najbardziej mnie urzekło  w stylu bycia mieszkańców Krainy Smoków to: "Chińczycy uwielbiają ruch. W Pekinie znajduje się mnóstwo parków, w których o każdej porze spotyka się osoby ćwiczące tai- chi. Grają też w karty, szachy, koszykówkę i siatkówkę. Moje koleżanki z pracy grają na przerwach w gumę i zośkę. I wcale nie są ode mnie młodsze, kilka z nich jest w wieku moich cioć, a jedna mogłaby być moją babcią." Czyżby został odkryty sekret doskonałej kondycji i długowieczności Chińczyków? Czy to nie wydaje się zbyt banalne, za proste?

Anegdoty i przemyślenia autorki pozwoliły mi poznać Chiny jeszcze bliżej, jeszcze bardziej się nimi zauroczyć. Książkę polecam wszystkim głodnym wiedzy o Państwie Środka, Krainy Smoków  :)))





Małgorzata Błońska, Adrian Chimiak "Pistacja w Krainie Smoków. Chiny inaczej", BIS, Warszawa 2014



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Pani Lidii reprezentującej wydawnictwo BIS :)))) Dziękuję za okazane zaufanie :)


Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka