Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BookMaster. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BookMaster. Pokaż wszystkie posty

Nie zmienił się tylko blond, Agata Przybyłek

Nic nie jest nam dane na zawsze, a szczęście bywa ulotne.

O czym boleśnie przekonała się Iwonka. Wydawało jej się, że stabilna sytuacja życiowa i rodzinna to wszystko na co może liczyć i co będzie dla niej satysfakcją jeszcze przez długie lata. Jednak biuściasta pani Adelka staje się przyczyną rozpadu małżeństwa i początkiem niefortunnych zdarzeń, które z jednej strony przynoszą klęskę, a z drugiej stają się siłą napędową, która buduje i otwiera nowe, nieoczekiwane drogi, nadzieje, szanse.
Czytaj dalej...

Akuszerka, Katja Kettu

Miłość to z założenia uczucie piękne, niepowtarzalne, niosące dary uszlachetniające duszę, ciało i umysł. Co jednak, kiedy miłość łączy kata i ofiarę, kiedy rodzi się wśród brzydoty, brutalności i eskalacji nienawiści? Czy staje się ona ucieczką czy przeznaczeniem, kłamstwem czy prawdziwym uczuciem?
Czytaj dalej...

Behawiorysta, Remigiusz Mróz

Do tej pory każda przeczytana książka Remigiusza Mroza przynosiła ten cudowny stan zaskoczenia i czytelniczej satysfakcji. Najnowsza powieść autora, „Behawiorysta”, jeszcze przed oficjalną premierą, została okrzyknięta bestsellerem i najlepszą pozycją w jego dorobku. Ciekawość nie dała mi spokoju i najszybciej jak było to możliwe, sięgnęłam po powieść.
Czytaj dalej...

Skazani na ból, Agnieszka Lingas- Łoniewska



Miałam już do czynienia z książkami Agnieszki Lingas- Łoniewskiej. Czytałam korpo- komedię „W szpilkach od Manolo” i zmysłowe fantasy „Obrońca nocy”. Wiedziałam więc na co mogę liczyć i na co się decyduję. A jednak, jak naiwne dziewczę, dałam się zaskoczyć i poturbować emocjonalnie.

On i ona. Aleks i Amelia. Skin ns i panienka z dobrego domu. Dali się ponieść emocjom, które dla wszystkich, nawet dla nich, było uczuciem zakazanym, niemożliwym, a już na pewno mocno kontrowersyjnym. Czy przekonania, wiara, przeszłość pomoże im utrzymać związek, a może wręcz przeciwnie, stanie się przysłowiowym gwoździem do trumny? 

Agnieszka Lingas- Łoniewska bez ostrzeżenia rzuca czytelnika na głęboką wodę i nurza go w brutalności i nazistowskiej ideologii Aleksa, który jest skinem i jest z tego dumny. Na każdym kroku podkreśla wierność zasadom swojej subkultury, co powinno jednoznacznie określić jego miejsce w sercu i umyśle, nas, postronnych obserwatorów. Jednak z jakieś niewiadomej przyczyny chłopak nie tylko daje się lubić ale i zdobywa serce nieśmiałej, wrażliwej, delikatnej dziewczyny. Może dlatego, że równocześnie z bezwzględnością Aleksa poznajemy jego drugie oblicze, łagodne, wierne, przejmujące. Dowiadujemy się także o jego trudnej przeszłości, pogmatwanych, pourywanych, skomplikowanych relacjach rodzinnych. Jednak czy to wystarczy by usprawiedliwiać jego wybuchy agresji, skłonności do bójek i okrutnych neonazistowskich poglądów?
Dla równowagi autorka przedstawia nam maturzystkę z tzw. dobrego domu. Amelia dobrze się uczy i na pierwszy rzut oka nie sprawia większych problemów wychowawczych. Bardzo szybko zaskarbia naszą sympatię i nawet tragedia z jej przeszłości i zrozumiałe poczucie winy nie zmienia zdania o tej kruchej, złamanej traumą dziewczynie. Czy miłość ma być lekarstwem dla jej chorej duszy i złamane serce?

I tu dochodzimy do sedna. Miłość w „Skazanych na ból” z założenia jest uczuciem kontrowersyjnym, budzącym wiele sprzecznych emocji. Aleksa i Amelię nie powinno nic połączyć, a jednak... Więź jaka się rodzi pomiędzy nimi jest zaskakująca, ale silna i gwałtowna. To nie tylko namiętność i fascynacja, ale głębokie porozumienie duszy i ciała. Wiedzą, że ich związek nie ma prawa się obronić, a mimo to zachłystują się sobą do utraty zmysłów. Och, jak ja dobrze ich rozumiem. Swego czasu miałam podobne doświadczenia. Mój chłopak również wywodził się ze środowiska skinów, choć nie tak radykalnych. Mój związek nie był aż tak kontrowersyjny, ale również był źle postrzegany przez otoczenie. Wiem jak łatwo dać się opętać namiętności i jak boli zranione serce. Momentalnie, na skrzydłach sentymentów, weszłam w rolę Amelii i pozostałam z nią sercem, duszą, odpłynęłam w kreowana rzeczywistość i dałam się porwać fali niesamowitej i skomplikowanej historii. Bardzo mocno przeżywałam miłosne wzloty i upadki bohaterów, a ich emocje przyjmowałam jak własne. 

Agnieszka Lingas- Łoniewska rozdarła moje serce, połatała je, skropiła słonymi łzami wzruszenia, natchnęła grozą i nadzieją a na koniec pozostawiła w odrętwieniu i nie pozwoliła spokojnie zasnąć w nocy. Dawno, bardzo dawno nie czytałam książki, która obudziła we mnie tyle uczuć, weszła we mnie tak głęboko, i której z pewnością nie pozwolę opuścić moich myśli. 

„Skazani na ból” to niebezpiecznie wciągająca historia o miłości pięknej, silnej, wiernej, która wzrasta na niepewnym podłożu rasistowskich ideologii, neonazizmu, okrucieństwa i brutalności, właściwych wyborów, czasem wbrew wszystkiemu. 






„Skazani na ból” Agnieszka Lingas- Łoniewska, Novae Res, Gdynia 2015





Recenzja napisana dla księgarni BookMaster :)

Książki w BookMaster



Czytaj dalej...

Pierwsza na liście, Magdalena Witkiewicz


Zaufanie bardzo łatwo stracić. Jak trudno je odzyskać wie tylko ten, co doświadczył tego na własnej skórze.

Wierne przyjaciółki, Linę i Patrycję poróżnił mężczyzna. Na długie lata zerwały kontakt i chowały urazę. Dopiero Karolina, córka jednej z nich, zbudowała most porozumienia, który wybaczył krzywdę, naprawił relacje i rozwiązał bolesną tajemnicę sprzed lat.

Patrycja, to matka samotnie wychowująca dwie córki. Dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora. Pisze dla bliskich specyficzny bardzo osobisty testament. Traf chciał, że Karolina, starsza z pociech odnajduje zapiski dużo wcześniej niż powinna. Rusza tropem przeszłości matki i dociera do nieznanej jej kobiety, która jest jej dawną przyjaciółką i powierniczką.
Ina to samolubna, wyrachowana, oziębła dziennikarka tropiąca polityczne i celebryckie afery. Jest samotną pracoholiczką, zamkniętą na miłość, także tę od rodziców. Powodów jej zachowania trzeba szukać w przeszłości, od której kobieta odgradza się grubą, bardzo grubą kreską. Gdy w jej drzwiach staje nastolatka, zmienia się wszystko.

Jenak nie tak łatwo jest powrócić w lata młodości i odnaleźć zaufanie, które się wtedy zgubiło, pogrzebało w nadziei na miłość i szczęście oraz rozbiło związki partnerskie i przyjacielskie. Oszukane serce nie jest łatwo posklejać, nie jest łatwo wrócić do rzeczywistości i poradzić sobie z palącą samotnością. Patrycja i Ina radzą sobie każda na swój sposób. Pierwsza poświęca się córkom, druga pracy. Jednak obie nie są w pełni szczęśliwe, przez co komplikuje się życie i nawarstwiają problemy.

Magdalena Witkiewicz jest mistrzynią kreowania bohaterek, z którymi bardzo łatwo jest się utożsamić. Dlaczego? Bo to kobiety z krwi i kości, nieidealne, popełniające błędy, pozwalające ponieść się emocjom. Wiele czytelniczek odkrywa w sobie cechy tych postaci, dzięki czemu może dostrzec swoją pomyłkę, zastanowić się nad swoim postępowaniem i spróbować je zmienić. Również sytuacje, w których stawiane są bohaterki są bardzo realne, a losy często wzruszające i poruszające serca.

W „Pierwszej na liście” Pani Magdalena porusza problem nie tylko zerwanych więzi, ale i siły, która płynie z naszego ciała. Chodzi mi zarówno o empatię, serce oraz o dawstwo komórek macierzystych, szpiku czy organów do przeszczepu. Bohaterki książki udowadniają, że nie trzeba być supermanem żeby uratować komuś życie. Wystarczy odpowiedzialna, gruntownie przemyślana decyzja i fiolka krwi, która ma zbawienne działanie dla chorych pełnych oczekiwania i nadziei. Bardzo wzruszył mnie ten wątek powieści, jako matkę, jako córkę, jako człowieka. Poruszył ale i wzburzył, bo ukazuje obie strony tematu, obie trudne, obie obarczone złożonymi przemyśleniami i doświadczeniami.

„Pierwsza na liście” to opowieść o kobietach, o przyjaźni, o sile i o nadziei. Lektura powieści niesie wiele refleksji i jest prawdziwą literacka ucztą podnoszącą wiele emocji, trafiająca prosto w serce. 






„Pierwsza na liście" Magdalena Witkiewicz, Filia, Poznań 2015







Recenzja napisana dla Księgarni BookMaster :)
Książki w BookMaster




Czytaj dalej...

Niebieskie migdały, Katarzyna Zyskowska- Ignaciak

Miłość to bujanie w obłokach, które grozi upadkiem i potłuczeniem nie tylko tyłka, ale przed wszystkim serca.

Balbina brutalnie się o tym przekonała. Idealny, intensywny ale krótki romans zakończył się nieplanowaną ciążą, obniżeniem poczucia własnej wartości i koniecznością zaczynania wszystkiego od nowa. 

Niebieskie migdały
Balbina przestała marzyć o niebieskich migdałach. Teraz musi twardo stąpać po ziemi żeby zapewnić swojemu synkowi spokój, godziwe warunki, wikt i opierunek.  Jest zbyt dumna żeby korzystać z pomocy biologicznego ojca dziecka. Na szczęście wsparciem, choć nietypowym, służy jej rodzina i najlepsza przyjaciółka Karolina. Wszystko wydaje się być idealnie. Jednak tak nie jest. Wychowanie i opieka nad  dzieckiem diametralnie różni się od tego, co opisują kolorowe magazyny na temat macierzyństwa. Ina dość szybko gubi się pośród dobrych rad i wskazówek. Naturalne karmienie, ekologiczne pieluchy, pranie i itp. Chciała być supermamą, zgrabną, zadbaną, szczęśliwą a jest zadowolona kiedy uda jej się ubrać  w cokolwiek i zjeść cokolwiek pomiędzy płaczem i zaspakajaniem potrzeb swojego dziecka. Nie demonizujmy jednak za bardzo. Ina kiedy zaufała swojemu instynktowi, dostrzegła światełko w tunelu :)

"- Mamo, ja już nie daję rady. Nie umiem go przewinąć, nie umiem uśpić. To wszystko jest bardziej skomplikowane niż obsługa statku kosmicznego. Mam wrażenie, jakbym całkowicie straciła nad wszystkim kontrolę. Nikt mi nie powiedział, że macierzyństwo będzie takie trudne.
- Gdyby kobiety wiedziały, co je czeka po porodzie, ludzkość dawno by wymarła."

"Niebieskie migdały" Katarzyny Zyskowskiej- Ignaciak to nie tylko powieść o macierzyństwie. Na podstawie kilku barwnych postaci autorka rozprawiła się nieudanymi małżeństwami, samotnością, budowaniem związków i trwałych relacji, miłości, niewiernością, zaufaniem, karierą oraz podnoszeniem się z różnych, ciężkich życiowych sytuacji. W każdym wieku i w każdym chwili warto marzyć o niebieskich migdałach. To dodaje nam sił do walki o lepsze jutro.

Katarzyna Zyskowska- Ignaciak podbiła moje serce prostotą, subtelnością stylu. Potrafi o rzeczach ważnych pisać lekko ale z odpowiednim naciskiem, kiełkującym w głowie decyzjami i przemyśleniami. Historia Balbina opisana z humorem da wytchnienie każdej kobiecie, a młodym mamom da nadzieję, że wszystkie nieprzyjemne chwile kiedyś się skończą.

"Niebieskie migdały" to idealna lektura na lato.








"Niebieskie migdały" Katarzyna Zyskowska- Ignaciak, Filia, Poznań 2016






Recenzja napisana dla BookMaster :)

Książki w BookMaster



Czytaj dalej...

Awaria małżeńska, Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz

Uwielbiam Nataszę Sochę i Magdalenę Witkiewicz solo. Zatem w duecie powinny przynieść mi co najmniej podwójną przyjemność z lektury. Czy właśnie tak było?

Niby zwykły dzień. Zakupy, powrót do domu autobusem. Jedno, niewinne wydarzenie zmienia wszystko. Kot, wypadek drogowy sprawia, że dwie kobiety trafiają do szpitala. Niby nic takiego, a jednak zmienia wszystko. Kobiety są żonami, matkami i unieruchomione w gipsie, w łóżku muszą powierzyć ognisko domowe swoim mężom. I już zapewne się domyślacie, że to będzie naprawdę poważna Awaria małżeńska :)

Awaria małżeńskaJustyna i Ewelina to kobiety zupełnie takie jak TY czy ja. Pracują zawodowo, wychowują dzieci, ogarniają dom i ścierają się na domowym froncie z mężczyznami zwanymi potocznie mężami :) Życie codzienne to nie bajka i często trzeba się zmagać z rzeczami trudnymi, sytuacjami niekontrolowanymi. Wypadek drogowy wywraca ich skomplikowaną rzeczywistość do góry nogami i jest jednocześnie niecodziennym sprawdzianem z trwałości relacji, uczuć rodzicielskich, umiejętności planowania i zarządzania czasem rodziny. 
Sebastian i Mateusz to również typowi przedstawiciele gatunku. Zapracowani, zaangażowani w swoje męskie sprawy, niepoświęcający swoim pociechom tyle czasu, ile powinni. Niedyspozycja żon jest dla nich ostatnią deską ratunku i szansą na to by dojrzeć do roli, którą sobie wybrali.

"Telefon zadzwonił po raz kolejny.
I po raz kolejny Sebastian go nie odebrał, bo przecież wykonywał inne ważne zadanie. A jak wiadomo, mężczyźni nie mają podzielnej uwagi i gdy koncentrują się na jednym, to wszystko inne kuleje."

Natasza Socha i Magdalena Witkiewicz z ogromnym poczuciem humoru opisują perypetie obu rodzin. Uśmiałam się ale i zadumałam, gdyż niektóre sytuacje wydawały mi się dziwnie znajome. Zapakowanie zbędnych rzeczy do walizki dla żony do szpitala, odbębnienie wywiadówki nie w tej klasie co trzeba,  wiecznie krytykująca teściowa, kłopoty z gotowaniem i brak logistyki czy kontroli czasu to tylko czubek góry lodowej. Problemy wzrastają proporcjonalnie do długości zwolnienia lekarskiego. I dobitnie wskazują, że małżeństwo i rodzicielstwo to nie zabawa, ale praca cięższa niż ta etatowa.

"- Temperaturę mierzyłeś?
- Tak- westchnął.- Mam gorączkę. Trzydzieści sześć i dziewięć.
Ewelina westchnęła. Wiedziała nie od dziś, że mężczyzna nie choruje- on walczy o życie. Zwłaszcza z taką temperaturą."

Możecie powiedzieć, że temat został uchwycony stereotypowo. Tak, zgadza się. Jednak nasze życie to schemat powielany z pokolenia na pokolenie. Obserwujemy zmagania rodziców i często, nawet nieświadomie, zachowujemy się podobnie. Na szczęście zaczynamy dostrzegać, że dzieci czy dbanie o dom to nie tylko domena kobiety. Trzeba wspólnie doglądać domowego ogniska by ogień buchał jednym, silnym, równym blaskiem.

"Życie to nie wyścig, w którym gonimy idealną wizję samych siebie. To również wpadki, błędy i drobne pomyłki. Warto pamiętać o jednym: nadmiar słodyczy potrafi w końcu zemdlić. Nadmiar doskonałości również."

"Awaria małżeńska" to praca dwóch utalentowanych pisarek. Dlatego jest cudownie spójna i czasem dość trudno rozszyfrować, kto co napisał. Powieść została skomponowana prosto ale z fantazją i dowcipem, który uwielbiam. Żart, komizm sytuacyjny, wnikliwa obserwacja otoczenia i hojne z niej korzystanie to niepodważalne atuty książki. Idealnie odpręża, rozśmiesza i relaksuje. Po trzykroć polecam.












"Awaria małżeńska" Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz, Filia, Poznań 2016






Recenzja napisana dla BookMaster :)


Książki w BookMaster







Czytaj dalej...

Zaginione, Magdalena Zimny- Louis

Pomysł na podróż życia i książkę może się przyśnić. Doskonałym tego przykładem jest Magdalena Zimny- Louis, która zainspirowana sennym marzeniem, napisała powieść: piękną, sentymentalną, poruszającą, odrobinę egzotyczną, a jednak mocno tkwiącą w naszych polskich realiach. 

Helena dojrzała do decyzji, aby poszukać matki, która porzuciła ją w dzieciństwie. Nie ma wsparcia w bliskich. Z kilku drobiazgów musi złożyć historię przeszłości swojej i kobiety, która ją urodziła. Jeden ze śladów prowadzi ją do Armenii. Gdzie doprowadzi ją podróż? Czy ją wzmocni, czy zniszczy? Co przyniesie prawda?

Trudno zrozumieć kobietę, która porzuca własne dziecko. Jednak z poznanych strzępów informacji, Anna nie wydaje się być złym człowiekiem, pozbawionym moralności i sumienia, a jaką próbuje przedstawić ją Wiktor- ojciec Heleny. Owszem kobieta uciekła z mężczyzną, za miłością, ale jej zachowanie spowodowane jest głęboką samotnością i poczuciem beznadzieja. Anna nie jest postacią jednoznaczną. Możemy ją poznać jedynie przez pryzmat opowieści jej męża i siostry. I jak pewnie się spodziewacie, są to całkowicie sprzeczne historie. Dopóki nie nauczymy się, któremu bohaterowi zaufać, miotamy się pomiędzy niedowierzaniem, a współczuciem. Takie same emocje towarzyszą nam podczas podróży z Heleną i poszukiwaniu prawdy o losie zaginionej. 
Równie tajemniczą postacią jest Albina, ciotka dziewczyny. Początkowo nie mogłam zrozumieć jej zachowania, a ukrywanie prawdy przed siostrzenicą, na początku wzbudził mój ogromny gniew. Jednak z czasem polubiłam ją i zaczęłam dostrzegać jej dobrą wolę. 
Za to mężczyźni przedstawieni w powieści wzbudzili we mnie jedynie pogardę. Okropni, egoistyczni, nastawieni na spełnienie jedynie własnych ambicji. No może jeden całkowicie się od  ich różnił, ale nie był zbyt mocno eksponowany. 

Armenia widziana oczami Magdaleny Zimny- Louis jest piękna, magiczna ale jednocześnie naznaczona tragediami i trudną historią, którą można wyczuć w zachowaniu i postępowaniu opisanych postaci. Autorka sięga po autentyczne wydarzenia i opisuje prawdziwe emocje im towarzyszące. Przez co jeszcze mocniej porusza serce czytelnika. Choć to tutaj buduje się sedno powieści, to powracamy też do Polski, do Rzeszowa w czasy powstawania Solidarności, demokracji i ewolucji kapitalizmu, który podstępnie zniszczył rodzinę Heleny i doprowadził do zerwania więzi.  

Trzy kobiety, trzy historie, trzy postawy głęboko zapadają w pamięć. Życie każdej z nich nie było łatwe i musiały wykorzystać karty jakie rozdał im los. Czy wyszły zwycięsko ze swojej  próby, czego się nauczyły, czy odnalazły spokój i szczęście?

"Zaginione" to trzecia powieść Magdaleny Zimny- Louis, którą udało mi się przeczytać. Każda zagnieździła się w moim sercu i nie zamierza go opuszczać. 
"Zaginione" to opowieść relacjach rodzinnych wystawionych na ciężką próbę, o prawdziwej miłości, ucieczce choć łamiącej serce, to ratującej życie przed obłudą, ignorancją, nienawiścią. 

Serdecznie polecam.









"Zaginione" Magdalena Zimny- Louis, Świat Książki, Warszawa 2016




Recenzja napisana dla BookMaster :)

Książki w BookMaster






Czytaj dalej...

Fobos, Victor Dixen



Istnieje grupa ludzi, która stara się zarobić pieniądze na wszystkim i na wszystkich bez względu na konsekwencje. Istnieje też grupa ludzi, która próbuje uciec przed przeszłością i problemami tak daleko, jak tylko się da. Przedstawicieli obu tych grup znajdziecie w gorącej premierze ostatnich dni "Fobos" Victora Dixena.

Genesis to pierwszy kosmiczny i kontrowersyjny program typy reality show. Bierze w niej udział dwanaścioro młodych ludzi, którzy mają założyć pierwszą ludzką kolonię na Marsie. Ogólnoświatowe castingi wygrywają Leonor, Fangfang, Elizabeth, Kirsten, Safia, Kelly, Tao, Aleksiej, Kenji, Mozart, Samson i Marcus. Czy program odniesie spodziewany sukces? Czy możliwe jest utworzenie sześciu zgodnych par? Czy połączy ich nić miłości? i najważniejsze, czy możliwe jest bezpieczne życie na planecie tak odległej od Ziemi?

Młodych bohaterów poznajemy w dniu rozpoczęcia emisji programu i startu promu kosmicznego w kierunku Marsa. Na początku nic o nich nie wiemy. Nie znamy kryteriów ich wyboru, ich przeszłości i impulsu do podjęcia tak ryzykownej decyzji. Niemal wszystkie tajemnice rozwiązują się wraz z postępem fabuły. Poznajemy okoliczności, które zapoczątkowały powstanie programu, jego twórców i manipulacje, którym zostali poddani uczestnicy. Okazuje się, że ich wybór nie był przypadkowy, a ich los z góry i jasno określony. 
Przeraziło mnie to, że my jako naród, jako istoty ziemskie nie potrafimy uczyć się na błędach. Serwujemy swoim braciom zgubę opakowaną w iluzję poprawy sytuacji, lepszego życia, sławy i bogactwa. 

O ile historie nastolatków są bardzo poruszające, to już ich zachowanie dość przewidywalne i szablonowe. Dość szybko ustaliłam co może się wydarzyć, jak rozkładają swoje szanse i jakie stworzą układy. Bardziej zainteresowała mnie część książki poświęcona manipulacjom około programowym i jego twórców. Te fragmenty autentycznie mnie wciągnęły i skłoniły do przemyśleń nie tylko na temat materializacji współczesnego świata, wyzbywania się wszelkiej moralności i zagłuszania sumienia, ale także na efekty wychowywania dzieci, a raczej jego brak. Nie wystarczy tylko zaspokajać potrzeb fizycznych, o te emocjonalne trzeba dbać o wiele bardziej.  Jeżeli tego nie zmienimy, to nie wróżę nam świetlanej przyszłości...

Victor Dixen dobrze przemyślał swoją historię i sposób jej przedstawienia. Naprzemiennie poznajemy wydarzenia rozgrywające się w kapsule kosmicznej, uczestniczymy w codzienności młodych kosmonautów i obserwujemy życie toczące się na ziemi, które z każdym dniem przynosi nowe komplikacje oraz drastyczne rozwiązania. Zawiązana intryga mająca przynieść jak największy dochód staje się bardzo ryzykowna, a jej zdemaskowanie może zakończyć się śmiercią... 
Bardzo lubię ten sposób narracji gdyż potęgują tylko zainteresowanie i niecierpliwość. "Fobos" jest rozpoczęciem kosmicznej serii. Wiedziałam, że nie poznam wszystkich odpowiedzi, a pewnie pod koniec książki stanie się coś nieoczekiwanego. I tak się stało. Może i nie jestem w pełni usatysfakcjonowana lekturą, ale autorowi udało się zasiać w mojej głowie ziarno ciekawości :) Kiełkuje ono teraz i podsycane oczekiwaniem domaga się kontynuacji :)

"Fobos" z pewnością trafi do młodego czytelnika i na pewno go oczaruje. Ma szansę spodobać się dorosłym, którzy nie powinni oczekiwać więcej niż prosta historia miłosna, zaczątek ciekawej intrygi i solidarność wobec zagrożenia. 

"Kochać to walczyć o to, co uważamy za najlepsze dla tego, kogo kochamy."









"Fobos" Victor Dixen, tł. Eliza Kasprzak- Kozikowska, Otwarte, Kraków 2016







Recenzja napisana dla BookMaster :)

Książki w BookMaster







Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka