Uwaga!


Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.

Translate

Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agora. Pokaż wszystkie posty

Styczniowe zapowiedzi z gatunku Literatura Faktu





„Dobranoc, Auschwitz” Aleksandra Wójcik, Maciej Zdziarski, Znak
 
Polacy, którzy przeżyli Auschwitz. Ostatni moment, by posłuchać ocalonych.

Józef Paczyński, rocznik 1920. Więzień numer 121 – z pierwszego transportu, fryzjer komendanta Rudolfa Hössa. Na pytanie, czemu nie poderżnął mu gardła, będzie musiał odpowiadać przez całe życie.
Marceli Godlewski, 1921, AK-owiec, egzekutor Kedywu. Po wielu miesiącach przesłuchań trafia do obozu, skąd ucieka przy pierwszej okazji.
Lidia Maksymowicz, najmłodsza. Uwięziona jako trzyletnia dziewczynka. Wystraszone dziecko ukrywające się pod pryczą przed wzrokiem doktora Mengele.
Karol Tendera, więzień numer 100 430. Zakażony tyfusem w ramach eksperymentu medycznego. Nigdy nie pogodzi się z tym, że można bezkarnie mówić o „polskich obozach zagłady”.
Stefan Lipniak, 1924. Czterdzieści cztery miesiące za drutami. Cała młodość. Niewiele o tym mówi, bo życie to nie tylko obóz.
Mija 70 lat. Byli więźniowie Auschwitz nadal żyją i są wśród nas. Spotykamy ich na ulicy, w tramwaju, w aptece. Mijamy w pośpiechu, nie zwracając uwagi. Wciąż mają dużo do opowiedzenia. Oto ich historie.


 „Brutalna kołysanka” Anna Malinowska, Agora 

Wstrząsający reportaż o losach dzieci uprowadzonych przez Lebensborn – nazistowską organizację powołaną w celu hodowli dzieci cennych rasowo.

Lebensborn to jedna z najczarniejszych legend II Wojny Światowej. Powołana do życia w 1935 roku przez Reichsfuhrera SS Heinricha Himmlera, miała być hodowlą czystych rasowo Niemców. Oficjalnie Lebensborn miała pomagać niezamężnym matkom i ich nieślubnym dzieciom. Prawda jednak okazała się bardziej wstrząsająca. Roman Hrabar, polski adwokat z Katowic po kapitulacji Niemiec zdemaskował prawdziwe zbrodnicze oblicze tej organizacji. Ale przede wszystkim odnalazł i przywiózł do Polski tysiące zrabowanych dzieci. W książce Anny Malinowskiej opowiadają one o swoich niezwykłych losach.

Książkę poleca Magdalena Grzebałkowska, finalistka Nike, autorka książki "1945. Wojna i pokój".


„Mogło być inaczej” John Brooks, Prószyński i s- ka

Dziecko adoptowane w Polsce przez amerykańskie małżeństwo i historia, którą powinien poznać każdy, kto ma problemy z dzieckiem.

W 1991 r. John Brooks i jego żona Erika adoptowali w Polsce czternastomiesięczną dziewczynkę. Nadali jej imię Casey. Przez kilkanaście lat John, Erika i Casey byli szczęśliwą rodziną. W wieku dojrzewania u Casey pojawiły się objawy poważnych zaburzeń emocjonalnych, niespodziewane napady złości i agresji, depresja i skłonności samobójcze. John i Erika przez kilka lat szukali pomocy psychologicznej. Nie znaleźli jej, a wyjaśnienie zaburzeń, na które cierpiała Casey pojawiło się zbyt późno.

"Mogło być inaczej" to książka o rodzicach, którzy desperacko poszukiwali pomocy, starając się ochronić swoją adoptowaną córkę, przed nią samą. To książka o rodzicach, którzy – podobnie jak wielu spośród nas – nie potrafili dostrzec, z jak poważnymi problemami boryka się ich dziecko, ani nie wiedzieli, w jaki sposób można próbować je rozwiązać. To wreszcie książka o rodzicach, którzy – chociaż przegrali walkę – nie spoczęli, dopóki nie zrozumieli, dlaczego tak się stało. To w końcu książka o ojcu Casey, autorze tej książki – książki, która może uratować niejedno życie.


„Zagadki kryminalne PRL” Kazimierz Kunicki, Tomasz Ławecki, Bellona

„Zagadki kryminalne PRL” to dwadzieścia mrożących krew w żyłach opowieści o głośnych zbrodniach, w wielu przypadkach seryjnych, które wydarzyły się w ciągu 45 lat istnienia Polski Ludowej we wszystkich społecznościach – od wiejskiej i małomiasteczkowej po wielkomiejską, a także w najróżniejszych środowiskach – chłopskim, robotniczym, studenckim, inteligenckim a nawet, co bardziej szokowało dawniej niż obecnie, intelektualnym. Część morderstw pozostała w ogóle niewyjaśniona, wiele rozwikłano tylko częściowo, a niektóre stanowią do dziś zagadkę, którą współcześni prawnicy, kryminolodzy i historycy usiłują rozwiązać, korzystając z materiałów Instytutu Pamięci Narodowej oraz współczesnych metod badań kryminalistycznych.
Autorzy „Tajemnic kryminalnych PRL”– Kazimierz Kunicki i Tomasz Ławecki mają w dorobku po kilkadziesiąt książek, w tym szereg pozycji popularnonaukowych, reportaży z kraju i ze świata, przewodników turystycznych, esejów oraz biografii sławnych Polaków. Znaczną część z nich napisali wspólnie, jak choćby opowieści o wydarzeniach „spisanych krwią” wydanych pod tytułem „Śladami słynnych zbrodni” (we współpracy z Lilianą Olchowik-Adamowską), w których nawiązywali do historycznej konwencji pitawala, jak od XVIII wieku nazywano zbiory kronik i sprawozdań z procesów kryminalnych. Tamta książka obejmowała wielowiekowy okres do końca okupacji niemieckiej, w tej natomiast autorzy zajmują się problemami zbrodni i kary z czasów nie aż tak odległych, a jednak odchodzących z wolna w zapomnienie.





Czy któraś z książek wzbudziła Wasze zainteresowanie? 


 
Czytaj dalej...

Pamiętna noc, Walter Lord



Tragedia Titanica w dalszym ciągu porusza serca i staje się inspiracją dla artystów, twórców, autorów. Niedawno miałam okazję przeczytać książkę "Pamiętna noc", która od kilkudziesięciu lat wzbudza niesłabnące zainteresowanie i jest najwierniejszą rekonstrukcją najsłynniejszej morskiej katastrofy. Na podstawie tej publikacji, w latach pięćdziesiątych, powstała sztuka teatralna, adaptacja filmowa, a jej autor Walter Lord był głównym konsultantem podczas kręcenia największej produkcji hollywoodzkiej "Titanic" Jamesa Camerona. Na czym polega fenomen "Pamiętnej nocy"

Po pierwsze autor przez lata zbierał materiały do swojej książki. W tym czasie dotarł do żyjących jeszcze świadków tamtej tragedii, wysłuchał ich wspomnień, zwierzeń i w sposób bardzo sugestywny zawarł je na kartach powieści. Jego rozmówcami byli pasażerowie Titanica z każdej warstwy społecznej, od najbiedniejszych emigrantów trzeciej klasy po bogaczy z luksusowych apartamentów. Swoimi odczuciami podzielili się również członkowie załogi: oficerowie, stewardzi, obsługa. Razem z nimi, ich oczami obserwujemy każdy etap podróży Titanica, od majestatycznego sunięcia po wzburzonych falach, poprzez uderzenie w górę lodową, chaotyczną akcję ratunkową, spektakularne utonięcie transatlantyku, dryfowanie w szalupach po ocalenie przez Carpathię, jeden z pierwszych statków, który dotarł w miejsce katastrofy. 

Walter Lord z ogromnym ładunkiem emocjonalnym przedstawia kolejne wydarzenia. Opisuje początkowy spokój i żarty oraz niewiarę w możliwość jakiegokolwiek zagrożenia. Ten nastrój szybko się zmienia. Panika, żal, strach zaczyna brać górę, co powoduje podejmowanie zaskakujących decyzji, które w przyszłości okażą się katastrofalne. Ciąg zdarzeń staje się porażającą groźbą porażki, a w konsekwencji  okrutnej klęski. 

"Tamta noc wyznaczyła nowe standardy zachowań i nowe kryteria oceny postępowania klas uprzywilejowanych w najtrudniejszych sytuacjach."

Jesteśmy świadkami przeróżnych zachowań w obliczu tragedii. Na przemian pokazuje akty odwagi i tchórzostwa. Poznajemy ludzi, którzy nie bacząc na swoje bezpieczeństwo ratują współpasażerów bez względu na ich stan, pochodzenie, majątek. Poznajemy też takich, którzy nie boją się udawać kobiety, żeby tylko znaleźć się w szalupie ratunkowej. Mój ogromny szacunek zyskała obsługa Titanica, która do ostatniej chwili dbała o los pasażerów, ich życie i przyszłość. 
Najbardziej zbulwersowała mnie niekompetentność załogi statku Californian, który choć był bezpośrednim obserwatorem katastrofy, nie dostrzegł niebezpieczeństwa. Gdyby nie ich opieszałość,nierozwaga i niedouczenie można by było ocalić setki istnień.

"Pamiętna noc" to książka, która daje wiele do myślenia. Oszczędnymi środkami wyrazu pozwala stać u boku ofiar i współodczuwać ich emocje sercem, a nie rozumem. Walter Lord wiedział, że minimalizm najbardziej zwróci uwagę i tym samym stanie się bardziej wymowny. 

Dla ciekawych, na końcu książki, została opublikowana pełna lista pasażerów i obsługi Titanica z zaznaczeniem wieku, zaokrętowania z wyróżnieniem ocalonych...









"Pamiętna noc" Walter Lord, tł. Maria Zawadzka, Agora, Warszawa 2016






Czytaj dalej...

Tabloid. Śmierć w tytule, Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski



Rzeczywistość mocniejsza od fikcji



Ostatnio z powodzeniem publikuje się książki oparte na faktach bulwersujących swojego czasu opinię publiczną. 

"Tabloid. Śmierć w tytule" dwóch dziennikarzy, reporterów, redaktorów Gazety Wyborczej doskonale wpisuje się w ten trend. Panowie Piotr Głuchowski i Marcin Kowalski przypominają zbrodnię sprzed jedenastu lat. Na podstawie zgromadzonych dokumentów, opublikowanych materiałów, prasowych tytułów, a także rozmowami ze świadkami tamtych wydarzeń rekonstruują głośną sprawę morderstwa Krzysztofa Mrugały, znanego lokalnie, dobrze sytuowanego mieszkańca Buska Zdroju.
Krzysztof Mrugała miał wszystko: dom, pieniądze, ustabilizowaną przyszłość. Jedynie rodzina mu się nie udała. Brutalność, nieporozumienia, w końcu rozwód. Jednak szybko znalazła się kobieta, która pocieszyła miejscowego bogacza. 

3 listopada 2004 roku Krzysztof Mrugała wracał z pracy. Pod domem został brutalnie pobity, zamordowany i ograbiony. Po długim żmudnym śledztwie główną podejrzaną staje się Dorota Mrugała. Ciążył na niej zarzut zlecenia morderstwa byłego męża. Obszerny artykuł ze zdjęciami w ówczesnym największym polskim tabloidzie wywołały społeczną nienawiść, bezduszność i pewność, że jedyną winną jest schorowana kobieta, matka dwóch nastoletnich córek. Dalsze dochodzenie jest dowodem na nieudolność polskiego wymiaru sprawiedliwości.


Ta historia to po części opowieść o toksycznych rodzinnych relacjach, w których małe, niedostrzegalne błędy prowadzą prosto do tragedii, a po części są opowieścią o rozwoju brukowca, jego walce o czytelnika i brutalnych zagrywkach mających utrzymać pismo na powierzchni.

Rodzina Mrugałów to od początku batalia pomiędzy miłością, nienawiścią, zazdrością, uległością. Proporcje sił zmieniały się w zależności od warunków finansowych, pojawianiem się kolejnych dzieci i stosunków z rodzicami, teściami. Było im ciężko, ale udało im się w końcu wygospodarować porozumienie. Krzysztof i Dorota wzbogacili się czym coraz bardziej kuli sąsiadów w oczy. Jednak wzrost poziomu nienawiści, agresji, alkoholizm zerwały wszelkie więzy, doszło do rozwodu. Krótko potem Krzysztof został zamordowany, a Dorota zatrzymana przez prokuraturę. 

Tytułowym tabloidem jest Super Express, który jako pierwszy wskazuje udział Doroty Mrugały w zabójstwie byłego męża. Na podstawie tego, czego dowiadujemy się z książki, są to tylko przypuszczenia. Jednak materiał umiejętnie zredagowany staje się mocny, niepodważalny. Po lekturze społeczeństwo ma w głowie jedno słowo: WINNA. Prokuratura w obawie przed demonstracjami przedłuża pobyt w areszcie śledczym. W konsekwencji działań brukowca schorowana, złamana, obojętna na swoją przyszłość Dorota Mrugała umiera. 

Trudno uwierzyć, że ta historia wydarzyła się naprawdę. A jednak! Aneta i Bożena Mrugała straciły i ojca, i matkę, i musiały żyć z piętnem córek morderczyni. Dziewczyny nie miały życia w Busko Zdroju. Wyszydzane, wyzywane musiały na nowo układać swoje życie i walczyć o dobre imię swojej rodzicielki. 

Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski bardzo sprawnie kreślą przerażającą opowieść o nienawiści, agresji i solidarności w obliczu tragedii. W mistrzowskim stylu wciągają w historię życia i śmierci Krzysztofa Mrugały, odsłaniają kulisy i bulwersujące praktyki tabloidów. 

"Tabloid. Śmierć w tytule"
to książka, od której nie mogłam się oderwać do ostatniej strony. Wydawało mi się, że dość dobrze pamiętam tę głośną sprawę. Ale nie. Bieg wydarzeń, własne sprawy i problemy odsyłają wiele informacji w zapomnienie. Wraz z lekturą Tabloidu mogłam krok po kroku przypomnieć sobie pewne fakty i ponownie utyskiwać na niesprawiedliwość, ludzką niegodziwość. 



"Tabloid. Śmierć w tytule" Piotr Głuchowski, Marcin Kowalski, Agora, Warszawa 2015





Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Agora :)



Czytaj dalej...

Powrót do normalności, czyli... 1945. Wojna i pokój, Magdalena Grzebałkowska


O przebiegu II wojny światowej, o okrucieństwach okupacji i o bestialstwie nazistów w obozach koncentracyjnych powstało wiele książek, opowiadań, pamiętników i ich ekranizacji. Natomiast wiedza o wydarzeniach z dni kończących wojnę, miesięcy pieszych wędrówek, repatriacji, poszukiwań ocalałych bliskich, ekshumacji zwłok, odbudowy miast i rozpoczęcia nowego życia po traumatycznych przeżyciach jest mała, żeby nie powiedzieć znikoma. Ten trudny okres trwania zawieszony pomiędzy życiem, a wciąż realnym widmem śmierci, nienawiści kłębiącej się w piersi oraz chęci bezwzględnej, bezlitosnej zemsty przybliża autorka doskonałych reportaży, chwalonych zarówno przez krytyków jak i czytelników, Magdalena Grzebałkowska.

"Szabrują przedwojenni przestępcy, bezrobotni, robotnicy, chłopi, nauczyciele, urzędnicy, gospodynie domowe i damy z lepszego towarzystwa, żołnierze polscy i radzieccy."

"1945. Wojna i pokój" to kronika, która miesiąc po miesiącu opisuje losy ludności cywilnej pozostających na obszarze Polski w nowych granicach terytorialnych, powoli wyzwalająca się z kajdan nazizmu, niewoli, okrucieństwa. Poznajemy wspomnienia ludzi, którzy jak setki tysięcy innych przesiedleńców, zmuszonych do wędrówki na tereny ziemi odzyskanej i ich trudny, karkołomny marsz przez skuty śniegiem i lodem Zalew Wiślany, w którym w tragiczny sposób tracili bliskich, dobytek życia, często godność. Obserwujemy Polaków szabrujących w poniemieckich gospodarstwach, którzy tym sposobem rekompensowali sobie biedę z czasów okupacji, bądź na swój pokrętny sposób mścili się za obojętność  niemieckich sąsiadów lub traktowali ją w celach czysto zarobkowych. Uczestniczymy w odbudowie polskiej stolicy, która jest największym cmentarzyskiem czasów wojny. Na każdej ulicy, w każdym ogródku, przy każdym domu pochowane są ciała bohaterskich powstańców i cywilów zabitych podczas Powstania Warszawskiego. Zgłębiamy stosunki, relacje Polaków i Ukraińców na Wołyniu, katastrofę niemieckiego okrętu "Wilhelm Gustloff", kaszubskiego dezertera z Wehrmachtu, żydowskich sierocińcach i łambinowicki  obóz pracy, który jeży włos na głowie.

Historii, które chwytają za serce lub porażają bestialstwem jest wiele. Na mnie największe wrażenie zrobiła opowieść o Warszawiakach, którzy próbują podnieść miasto z ruiny, cuchnące setkami rozkładających się zwłok. Ich heroizm, nieustępliwość powala na kolana. Opisy ekshumacji zwłok, ciągnącej mazi trupiej wylewającej się z prowizorycznych grobów, poszukiwanie bliskich i próba ułożenia przerażającej rzeczywistości na nowo, porusza wyobraźnię, emocje i pozostają w głowie na bardzo długo. Drugą historią jest ucieczka przez zamarznięty Zalew Wiślany. Człowiek w walce o życie zatraca trzeźwy osąd, poczucie solidarności i ludzkie odruchy, które prędzej czy później prowadzą do tragedii. "Niemowlęta mimo pierzyn, w które są zawinięte, zamieniają się w bryłki lodu. A starsze dzieci- trzy-, czteroletnie- w tych samych piernatach wychładzają  się na śmierć powolutku. Ujdziesz kilka kilometrów, a im spada temperatura o kilka stopni. Przejdziesz kilkadziesiąt i masz w kołdrze trupka. " lub "Takie czasy, że każdy musi sobie radzić sam!- mężczyzna na wozie śmieje się i zacina konie. Rusza galopem. I chlup. Wjeżdża prosto w przerębel. Bulgocze woda. Woźnica znika w niej ze swoim śmiechem, wozem, żoną, dziećmi, dobytkiem i czwórka koni". Nie da się czytać tego rozdziału bez rosnącej kuli w gardle, bez łez cisnących się do oczu, bez współczucia... Trzecią, której nie mogę pozbyć się pamięci jest obóz pracy dla Niemców, którzy nie zdążyli z ewakuacją. Wymowny tytuł "Nie jesteśmy przecież Niemcami" po lekturze tekstu skruszy serce na milion kawałków. Komendant obozu Czesław Gęborski bierze sobie do siebie doświadczenia z Auschwitz i daje upust złości i nienawiści, która zmienia go w nieczułą bestię, żądną krwi.

"A pani pyta, czy jakieś szczęście mnie w 1945 roku spotkało. Więc odpowiadam: szczęściem było, że nikt z mojej rodziny w tamten rok nie umarł."

Magdalena Grzebałkowska jest doświadczoną reporterką, dokumentalistką. W książce "1945. Wojna i pokój" poznajemy jej wyjątkowy kunszt pisarski i wrażliwość, która pozwoliła jej na zachowanie słów rozmówców w niezmienionej formie. Nie interweniowała w wypowiedzi i ograniczyła swoją rolę do wymaganego minimum, bez zbędnego komentarza czy oceny. Przez co otrzymujemy wnikliwy, dogłębny, wstrząsający obraz sytuacji roku 1945. Magdalena Grzebałkowska pozwoliła wypowiedzieć się ostatnim żyjącym świadkom czasów kiedy wolność była na wyciągnięcie ręki, ale w każdej chwili, o ofiarę jeszcze mogła upomnieć się śmierć. Zachowała język ich opowieści, drobiazgowość, czasem chaos myśli, ich łzy, ból, stratę, poczucie ulgi, śmiech, radość, szczęście. Udało jej się zatrzymać, zachować pamięć, która za kilka dni, miesięcy, lat byłaby nie do odzyskania.

Wyjątkowym "smaczkiem" są archiwalne zdjęcia i poprzedzające każdy rozdział prasowe ogłoszenia drobne, które jeszcze bardziej dają poznać ówczesną rzeczywistość. Powtarzają się poruszające anonsy o poszukiwaniach informacji o zaginionych bliskich, chęci przygarnięcia sieroty, oddania małych dzieci do adopcji "za swoje", ale także te w których odwzoruje się żyłka przedsiębiorczości społeczeństwa i chęć powrotu do normalności np. reklamowanie się astrologów, wróżbiarzy, fryzjerek robiących wieczną trwałą, poszukiwaczy pracy czy oferty matrymonialne.

"1945. Wojna i pokój" to publikacja, która z jednej strony otwiera oczy na ogrom nienawiści i przemocy zarówno wobec Polaków, jak i Polaków wobec "obcych". Opowiadania te wpływają na szeroki wachlarz emocji czytelnika, zarówno wzrusza, porusza i równie mocno oburza, przeraża i długo nie pozwala pozbierać się w sobie. Z drugiej strony pokazuje, że człowiek bez względu na wiek, pochodzenie, religię i narodowość pozostaje tylko  człowiekiem i w obronie swojego życia, a także w poczuciu źle pojmowanej solidarności, patriotyzmu jest w stanie robić rzeczy, które z człowieczeństwem nie mają nic wspólnego.
Rok 1945 obfituje w intensywne przeżycia, w piękne, wzruszające i te, które godzą w dobre imię.

"1945. Wojna i pokój"  powinna być lekturą obowiązkową.








"1945. Wojna i pokój" Magdalena Grzebałkowska, Agora, Warszawa 2015










zBLOGowani.pl



Czytaj dalej...

Rajska wyspa, czyli... All Inclusive, Mirosław Wlekły


Dominikana to raj na ziemi. 

Takie slogany mają przyciągnąć turystów z całego świata i skierować ich kroki na cudowną, niebiańską karaibską wyspę. Gaje palmowe, białe plaże, optymalny klimat,wysokie temperatury, morze, sawanny, pustynie, mgliste lasy równikowe i all inclusive, serwis całodobowy oraz uśmiechnięci kelnerzy i tubylcy. Nie tylko takie atrakcje czekają turystów. Dominikana to przede wszystkim seksturystyka. Każda podróżniczka znajdzie dla siebie amatora, który dopieści ją i słowem i czynami. Mężczyźni mogą wybierać wśród najpiękniejszych kobiet, bez limitu wieku. Dla przyjezdnych to forma relaksu, pocieszenie po rozstaniu lub możliwość poeksperymentowania w łóżku. Dla tubylców to forma zarobku, do której przyznają się bez zawstydzenia, fałszywej skromności czy wydumanych usprawiedliwień.

Dominikana to raj, w którym walutą jest seks.

To co przyjemne i satysfakcjonujące w zaciszu hotelowych pokoi, jest traumą dla wielu dominikańskich kobiet, dziewczynek, dzieci. Wykorzystywanie seksualne, gwałty, handel żywym towarem jest wszechobecny, a co gorsza traktowany jest z obojętnością i cichym przyzwoleniem społeczeństwa i miejscowych władz.

Mirosław Wlekły poznał historię wielu kobiet, ba dziewczynek, które za miłość, byt, bezpieczeństwo musiały płacić własnym ciałem. Najbardziej przerażające jest wykorzystywanie seksualne małych dzieci i przyzwolenie na to jej opiekunów, rodziny.

"Horror? W naszym kraju to nic szczególnego. Takie rzeczy w zaciszu domów w Dominikanie dzieją się bardzo często. Tylko w naszym miasteczku znam kilka.
- Tak, pedofilia tak jak machismo jest częścią dominikańskiej kultury. (...) To bardzo tolerancyjny naród. Przemoc wobec dziewczynek niewielu oburza."

Machismo, patriarchat, mężczyzna na Dominikanie jest Bogiem, a kobieta nędznym poddanym. Można z nią zrobić wszystko. Pobić, zgwałcić, sprzedać, a to wszystko to element kultury, której należy się szacunek. Tylko liczba zabójstw i przemocy w rodzinie systematycznie rośnie.

"Kiedy na Dominikanie zostajesz księdzem, stajesz się nietykalny, poza kontrolą."

Na równi z Bogiem traktowani są także katoliccy księża, którzy tłumnie zjeżdżają na Dominikanę pofolgować własnym zachciankom i popędowi seksualnemu. Są chronieni przez prawo, zwolnieni z podatków. Słowa księdza są droższe niż złoto, niczego mu nie można odmówić, a trudno wyciągnąć konsekwencje jego zachowań. Wszelkie pedofilskie skandale były do tej pory uciszane, dopóki nie trafiły na godne przeciwniczki, którymi są dwie najważniejsze i najbardziej wpływowe dziennikarki: Alicia Ortega i Nuria Piera. Wypowiedziały wojnę pedofilom, która odbiła się szerokim echem nie tylko na Dominikanie ale i na całym świecie.

"W 2013 roku doniesiono o kolejnych trzech księżach pedofilach- dwaj z nich to Polacy..."

"All inclusive" to reportaż z wyjazdu na Dominikanę dziennikarza "Dużego Formatu" Gazety Wyborczej, Mirosława Wlekły. Dotarł on do ludzi, do miejsc, których próżno szukać w przewodnikach. Nie stoją również na pierwszej linii frontu i nie witają kwiatami turystów na lotnisku. Żyją swoim życiem, martwią się o swój byt, wreszcie otwierają oczy na przemoc, w której muszą egzystować, zaczynają dostrzegać krzywdę własnych dzieci. Mirosław Wlekły rozmawiał również z tymi, którzy chcą kultywować stare tradycje i postępować z godnie z nimi, zgodnie z machismo.

"All inclusive" to poruszający i przerażający reportaż o wyspie, w której seks i ciało to towar w transakcji kupno- sprzedaż.




"All Inclusive" Mirosław Wlekły, Agora, Warszawa 2015







* źródło zdjęcia: itaka.pl
Czytaj dalej...

Bartosz T. Wieliński "Źli Niemcy"


Źli ludzie egzystują w każdym środowisku, kulturze, religii, państwie. Dlaczego więc Niemcy? Są naszymi najbliższymi sąsiadami, historia łączy nasze narody jak niewidzialna nić, a ich wpływ na losy świata jest niezaprzeczalny i najbardziej spektakularny.

Bartosz T. Wieliński jest dziennikarzem "Gazety Wyborczej", w latach 2005- 2009 był korespondentem w Berlinie. Przeprowadził wywiady z najważniejszymi politykami Niemiec, w tym z Angelą Merkel. Znajomość dzisiejszych Niemców i Niemiec pozwoliło mu na sportretowanie szesnastu niemieckich życiorysów, którzy mieli wpływ na dzieje świata w XX wieku. Kim byli: Fritz Haber, Wilhelm II, Johann Reichhart, Amon Goth, Eva Justin, Herbert von Karajan, Friedrich Paulus, Wernher von Braun, Otto Skorzenny, Wolfgang Vogel, Horst Herold, Werner Stiller, Gerd Heidemann, Margot Honecker, Josef Scheungraber, Heinz Reinefarth? Niektóre nazwiska są powszechnie znane i samo ich brzmienie budzi lęk wśród ludzi starszego pokolenia, którzy pamiętają wojnę, okupację, represje, brutalność i Niemców stacjonujących w Polsce, kierujących obozami koncentracyjnymi lub pacyfikującymi Powstanie Warszawskie, skazując partyzantów i ludność cywilną na piekło na ziemi. Inne nazwiska mogły nie zagnieździć się w pamięci, ale ta książka to doskonały sposób na ich przypomnienie. Pozostałe osoby wsławiły się skazaniem setek tysięcy europejskich Romów na zagładę, wynalezieniem rakiety, którą Niemcy bombardowali Londyn siejąc niewyobrażalne spustoszenie, wykonywaniem egzekucji z niechlubnym rekordem 3165 wyroków wykonanych na więźniach III Rzeszy i narodów okupowanych, handlem ludźmi, inwigilacją.

Dwa życiorysy zrobiły na mnie największe wrażenie. Pierwszy należy do Fritza Habera, który był genialnym chemikiem i fanatycznym patriotą. Niekochany i niedoceniany przez ojca za wszelką cenę chciał udowodnić mu swoją wartość. Jego naturalny talent i ciężka praca owocuje w efekty. Fritz był twórcą pierwszych gazów bojowych wykorzystanych podczas I wojny światowej i Cyklonu B, który posłużył nazistom w uśmiercaniu milionów Żydów w obozach koncentracyjnych. Paradoksem jego życia jest to, że sam był Żydem i wiedział co to znaczy niesprawiedliwy osąd, nierówne traktowanie, nietolerancja i nienawiść.

"Haber uważał, że broń chemiczna jest humanitarna. Bo mimo wszystko zabija szybko."

Drugą osobą, której zachowanie ogromnie mnie przygnębiło jest Margot Honecker, żona obalonego sekretarza generalnego partii komunistycznej i wszechwładna minister edukacji NRD. Stworzyła szkoły gdzie socjalistyczni nauczyciele mieli formować nowe pokolenia Niemców. "W praktyce oznaczało to polityczną indoktrynację dzieci." Lecz to poprawczak w miasteczku Torgau był największym osiągnięciem Margot. To był obóz koncentracyjny dla dzieci, które mogły do niego trafić choćby za zwykłe wagarowanie. Wychowanków poprawczaka systematycznie bito, lżono, poniżano, gwałcono. "O wszystkim doskonale wiedziała Stasi. Nikt nie kiwnął palcem."

"Źli Niemcy" to książka o wielkich pasjach, marzeniach, sławie ale i o manii wielkości, fanatyźmie, walce o władzę. Tych szesnastu Niemców łączy niepohamowanie w pragnieniach, które doprowadziły do zguby ich samych i miliony niewinnych istnień.

Bartosz T. Wieliński pisze ciekawie, prostymi słowami, z dociekliwością i sumiennością dziennikarza. Przedstawia wszechstronny portret zbrodniarzy, fanatyków, naukowców i geniuszy. Stara się być bezstronny, cytuje słowa poparcia i braku akceptacji i aprobaty. Ukazuje jak żyli, jak kochali, jak wcielali w życie swoje idee, jak upadali, jak umierali.

"Źli Niemcy" to lektura obowiązkowa dla miłośników historii.





Bartosz T. Wieliński "Źli Niemcy", Agora, Warszawa 2014




Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Agora :)) Dziękuję również za okazane zaufanie :)



Czytaj dalej...

Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Aleksandrowe myśli © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka