Miałam ochotę na mocniejszą lekturę, która zjeży włos na karku i przyprawi o gęsią skórkę. „Co zdarzyło się w Lake Falls” zapowiadało właśnie taką lekturę. Tajemnicza okładka, małe, hermetyczne miasteczko i tajemniczy mężczyzna, który proponuje pomoc, której cena może okazać się bardzo wysoka.
Uwaga!
Wszystkie teksty zawarte na blogu Aleksandrowe myśli, chronione są prawem autorskim [na mocy: Dz.U.1994 nr24 poz.83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994r o prawie autorskim i prawach pokrewnych]. Kopiowanie treści, choćby fragmentów oraz wykorzystywanie ich w innych serwisach internetowych, na blogach itp itd wymaga pisemnej zgody autorki bloga.
Translate
Łączna liczba wyświetleń
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wampiry. Pokaż wszystkie posty
"Egzorcyzmy Dory Wilk"- Aneta Jadowska
"Egzorcyzmy Dory Wilk" to piąta już część Heksalogii pióra Anety Jadowskiej. Nieuchronnie więc zbliżamy się do definitywnego końca tej fantastycznej serii. Biorąc książkę w dłonie byłam szczęśliwa i podekscytowana możliwością poznania kolejnych przygód mojej ulubionej bohaterki. Po lekturze smutek odmalował się na mojej twarzy. Dlaczego? Chciałam "Egzorcyzmy" czytać powoli, smakować każde zdanie, słowo, literę osobno ale... nie dało się...Po prostu się nie dało. Pani Aneta zadbała by torpeda nabita emocjami wybuchła tuż po starcie bez możliwości jej zatrzymania, a żywe tempo akcji nie pozwoliło odpocząć oczom ani na sekundę.
Dora Wilk zanim dowiedziała się o swojej magicznej naturze, pracowała jako funkcjonariusz toruńskiej policji. O jej niezwykłej intuicji i skuteczności nie zapomnieli dawni współpracownicy. Dlatego bez zastanowienia wzywają swoją koleżankę do pomocy w sprawie tajemniczych, rytualnych morderstw, których nie potrafią racjonalnie wytłumaczyć i rozwiązać. Dora bez entuzjazmu dołącza do śledztwa. I o to chodziło brutalnemu, sadystycznemu, psychopatycznemu mordercy. Podstępem uprowadza wiedźmę i siłą próbuje wszczepić w jej ciało potężnego demona. W jakim celu to robi? Czy mu się uda i co o tym sądzą jej sojusznicy?
Dora nie ma łatwego życia. Od kiedy dowiedziała się o swoich magicznych zdolnościach z każdej strony dybie na nią niebezpieczeństwo a inni magiczni chcą decydować o jej życiu tudzież śmierci. W krótkim czasie musiała zapanować nie tylko nad wiedźmą w swoim ciele ale pogodzić ją także z władzą wilka alfa i anielsko- diabelskiego triumwiratu. Przyjęcie demona jest już ponad jej siły i naruszeniem zasad, które ustaliła z Karmazynowym Księciem, Baalem, Władcą Demonów i jak do tej pory myślała, swoim przyjacielem. Uwięziona i torturowana na chwilę poddaje w wątpliwość tę przyjaźń. Jednak kiedy zauważa nieporadność, niepewność swojego dręczyciela dochodzi do wniosku, że to właśnie o takie emocje chodziło porywaczowi. Chciał z niej zrobić narzędzie zemsty i początek piekielnej rewolucji.
"Wszystko zostaje w rodzinie" zakończyła nie rozwiązanym i bardzo wybuchowym związkiem pomiędzy wilczymi naturami Dory i Varga. Liczyłam na podnoszącą ciśnienie kontynuację ale psychopatyczni przestępcy nie dają czasu na romantyczno- erotyczne uniesienia. Posuwa za to akcję w innym równie intrygującym kierunku. Ta część heksalogii należy niemal wyłącznie do Dory i Baala, który nie raz wykazywał zainteresowanie żywiołową, impulsywną wiedźmą. Udowadnia kobiecie nie tylko swoją lojalność i przyjaźń ale daje jej również wysoką pozycję i wpływy w Piekielnej hierarchii oraz władzę nad swoim życiem. Przyczyny tego zachowania odnajdziemy w przeszłości Baala, którą odkrywamy kawałek po kawałku w rytm wzrastającego zaufania wobec Dory. To co uparcie skrywa Karmazynowy Książę jest również wskazówką do rozwiązania tajemniczych morderstw nad rozwiązaniem których pracuje Teodora.
Aneta Jadowska po raz kolejny udowadnia, że jej wyobraźnia nie zna granic. Autorka w bardzo zaskakujący i sprytny sposób łączy wątki "ziemskie"z nadnaturalnymi. Fantastycznie udaje jej się połączyć anioły, diabły, demony, wiedźmy, wilkołaki, wampiry w jeden front przeciwko zbrodni, psychopatom, krwiożerczym mordercom czy to w ludzkim, zupełnie zwyczajnym Toruniu czy magicznym Thornie i Trójprzymierzu. Pani Aneta obdarza swoich bohaterów wyrazistymi cechami, którzy od pierwszej chwili zapadają w pamięć, i których lubi się pomimo ich wad i potknięć, a relacje które ich łączą można nazwać jednym słowem- elektryzujące :)
Życie, rodzina, przyjaciele, miłość, przygody, zobowiązania rudowłosej wiedźmy oszałamiają, wciskają w ziemię i dają gwarancję na satysfakcjonującą rozrywkę. Zawsze!
Aneta Jadowska "Egzorcyzmy Dory Wilk", Fabryka Słów, Lublin 2014
Heksalogia:
1. Złodziej dusz
2. Bogowie muszą być szaleni- recenzja
3. Zwycięzca bierze wszystko- recenzja
4. Wszystko zostaje w rodzinie- recenzja
5. Egzorcyzmy Dory Wilk
Wampiry opanowały świat
Kolejny raz jakiś śmiałek próbuje zmierzyć się z tematyką wampirów, który wydaje się być już mocno wyeksploatowany, nie wróży wielu nowatorskich pomysłów, i który sukcesywnie spychany jest przez nowy nurt książek dla młodzieży New Adult czy Young Adult. Lecz jako zdeklarowana wielbicielka krwiopijców nie mogłam odmówić sobie przyjemności poznania i przeczytania najnowszej pozycji wkraczającej na polski rynek wydawniczy- "Dystrykt 121". Czy Maria Wicik zaspokoi moje oczekiwania?
Jest rok 2029. Władzę nad światem sprawują niebezpieczne i głodne ludzkiej krwi wampiry. Ochroną przed atakami nieumarłych są dystrykty, których pod żadnym pozorem nie można opuszczać. W jednym z nich, 121- szym, mieszka wraz rodzicami i siostrami: bliźniaczką Alex, Suzy i Tami, siedemnastoletnia Rose. Codzienność rodziny nie różni się za bardzo od życia statystycznej licealistki naszych czasów: szkoła, dom, przyjaźnie, pierwsze miłostki, niesnaski z rówieśnikami czy kłótnie z rodzeństwem. Do czasu. Rose zostaje wybrana i otoczona specjalną opieką przez najstarszego, najpotężniejszego i sprawującego władzę nad całym światem wampira- Mitchell' a Valteros' a. Na znak tego nietypowego przymierza nastolatka otrzymuje rodową bransoletę. I od tej chwili życie dziewczyny wywraca się do góry nogami. W nocy nawiedzają ją mrożące krew w żyłach koszmary, a w dzień wizje przeszłości i przyszłości. Kiedy w dystrykcie ktoś w brutalny sposób zaczyna zabijać ludzi, nastolatka wydaje się być jedyną osobą, która potrafi rozwikłać zagadkę tych zbrodni i tajemniczych proroctw.
Rose to młoda dziewczyna pełna słodyczy, od której momentami mdli i robi się ciężko na żołądku. Moim zdaniem jest zbyt wyidealizowana. Jej zachowanie jest zawsze zgodne z wszelkimi normami społecznymi nieskalane pychą, zazdrością, egoizmem, nieżyczliwością ani żadnym innym grzechem z listy znanej nam z lekcji religii. Jej zupełnym przeciwieństwem natomiast jest Alex, zła do szpiku kości przesiąknięta nienawiścią do siostry bliźniaczki. Dialog między dziewczętami jest skrajnie negatywny, szarpiący nerwy i budzący zdecydowany sprzeciw. Zdziwiło mnie więc zachowanie rodziców, którzy ani razu nie wykonali żadnego ruchu, zdecydowanych kroków celem rozdzielenia sióstr. W ogóle ich opieka nad córkami była nietypowa: bez oporów pozwalali na kontakt Rose z dorosłym , ba bardzo dojrzałym, parusetletnim wampirem, ze spokojem patrzyli na notoryczne spóźnienia, nie interesowali się podejrzanym znikaniem Alex i nie zauważali jej nieciekawej opinii wśród rówieśników. Niby byli a jakby nieobecni, bez autorytetu, bez posłuchu, bez szacunku.
Wampiry niczym mnie nie zaskoczyły: niespotykanie silni, szybcy, nerwowi, unikający słońca i bardzo, bardzo kochliwi :)
Jak zauważyliście bohaterami "Dystryktu 121" są nastolatkowie więc to ich życie wysuwa się na pierwszy plan. Rozterki, zainteresowania i przeżycia dziewczyn typu: jak z brzydkiego kaczątka zmienić się w łabędzia, jak zwrócić uwagę przystojnego chłopca czy rozmowy o pocałunkach i pierwszych seksualnych doświadczeniach będą bliskie młodszej grupy czytelników, gdyż to oni żyją tym na co dzień. Dla mnie doświadczonej już życiowo żony i matki ta obyczajowa, codzienna część książki wypada mało atrakcyjnie.
Zachwyciły mnie natomiast wątki typowo fantasy: wizje Rose, realistyczne koszmary i tajemniczy, brutalni mordercy, którzy mają zamiar zniszczyć ludzki gatunek. W tych momentach Maria Wicik urzeka bujną wyobraźnią, idealnie stopniowanym napięciem i utrzymaniem gęstej atmosfery mroku i grozy.
Zabrakło mi jedynie dłuższego pochylenia się nad genezą powstania dystryktów. Jaki był konkretny impuls, który wymusił ich powstanie? Interesuje mnie również jaka była sytuacja ludzi tuż przed i tuż po przesiedleniach, w jaki sposób i dlaczego wampiry, tak nagle, zaczęły żerować na ludzkiej krwi. Co wyzwoliło ich brutalność?
Fabuła jest zatem nierówna i przypomina sinusoidę miałkiej obyczajówki z intrygującym paranormalem. Sytuacji nie polepszyła słaba korekta powieści. Literówki są irytującą plagą.
Maria Wicik jest młodą autorką i do tego debiutantką. Podziwiam jej pasję, odwagę, konsekwencję i zdecydowanie w realizacji swoich marzeń. Dlatego jestem w stanie przymknąć oko na niedoskonałości, tym bardziej, że opowiedziana historia zaintrygowała mnie na tyle by sięgnąć po drugi tom serii Wybranka Losu.
Maria Wicik "Dystrykt 121", Warszawska Firma Wydawnicza, Warszawa 2014
Recenzja napisana dla serwisu DużeKa :))) Za egzemplarz recenzyjny książki dziękuję Wiktorii i Warszawskiej Firmie Wydawniczej :)
Czytaj dalej...
Rose to młoda dziewczyna pełna słodyczy, od której momentami mdli i robi się ciężko na żołądku. Moim zdaniem jest zbyt wyidealizowana. Jej zachowanie jest zawsze zgodne z wszelkimi normami społecznymi nieskalane pychą, zazdrością, egoizmem, nieżyczliwością ani żadnym innym grzechem z listy znanej nam z lekcji religii. Jej zupełnym przeciwieństwem natomiast jest Alex, zła do szpiku kości przesiąknięta nienawiścią do siostry bliźniaczki. Dialog między dziewczętami jest skrajnie negatywny, szarpiący nerwy i budzący zdecydowany sprzeciw. Zdziwiło mnie więc zachowanie rodziców, którzy ani razu nie wykonali żadnego ruchu, zdecydowanych kroków celem rozdzielenia sióstr. W ogóle ich opieka nad córkami była nietypowa: bez oporów pozwalali na kontakt Rose z dorosłym , ba bardzo dojrzałym, parusetletnim wampirem, ze spokojem patrzyli na notoryczne spóźnienia, nie interesowali się podejrzanym znikaniem Alex i nie zauważali jej nieciekawej opinii wśród rówieśników. Niby byli a jakby nieobecni, bez autorytetu, bez posłuchu, bez szacunku.
Wampiry niczym mnie nie zaskoczyły: niespotykanie silni, szybcy, nerwowi, unikający słońca i bardzo, bardzo kochliwi :)
Jak zauważyliście bohaterami "Dystryktu 121" są nastolatkowie więc to ich życie wysuwa się na pierwszy plan. Rozterki, zainteresowania i przeżycia dziewczyn typu: jak z brzydkiego kaczątka zmienić się w łabędzia, jak zwrócić uwagę przystojnego chłopca czy rozmowy o pocałunkach i pierwszych seksualnych doświadczeniach będą bliskie młodszej grupy czytelników, gdyż to oni żyją tym na co dzień. Dla mnie doświadczonej już życiowo żony i matki ta obyczajowa, codzienna część książki wypada mało atrakcyjnie.
Zachwyciły mnie natomiast wątki typowo fantasy: wizje Rose, realistyczne koszmary i tajemniczy, brutalni mordercy, którzy mają zamiar zniszczyć ludzki gatunek. W tych momentach Maria Wicik urzeka bujną wyobraźnią, idealnie stopniowanym napięciem i utrzymaniem gęstej atmosfery mroku i grozy.
Zabrakło mi jedynie dłuższego pochylenia się nad genezą powstania dystryktów. Jaki był konkretny impuls, który wymusił ich powstanie? Interesuje mnie również jaka była sytuacja ludzi tuż przed i tuż po przesiedleniach, w jaki sposób i dlaczego wampiry, tak nagle, zaczęły żerować na ludzkiej krwi. Co wyzwoliło ich brutalność?
Fabuła jest zatem nierówna i przypomina sinusoidę miałkiej obyczajówki z intrygującym paranormalem. Sytuacji nie polepszyła słaba korekta powieści. Literówki są irytującą plagą.
Maria Wicik jest młodą autorką i do tego debiutantką. Podziwiam jej pasję, odwagę, konsekwencję i zdecydowanie w realizacji swoich marzeń. Dlatego jestem w stanie przymknąć oko na niedoskonałości, tym bardziej, że opowiedziana historia zaintrygowała mnie na tyle by sięgnąć po drugi tom serii Wybranka Losu.
Maria Wicik "Dystrykt 121", Warszawska Firma Wydawnicza, Warszawa 2014
Recenzja napisana dla serwisu DużeKa :))) Za egzemplarz recenzyjny książki dziękuję Wiktorii i Warszawskiej Firmie Wydawniczej :)
Rodzina na zakręcie
Dora Wilk jedzie do Trójprzymierza, ale nie w celach rekreacyjnych. Ona nie ma czasu na odpoczynek. W wampirzym gnieździe Gajusza dochodzi do zaskakujących samobójstw. Krwiopijcy wychodzą na światło słoneczne. Czyżby zapomnieli, że słońce im szkodzi? Również w stadzie Olafa nie dzieje się dobrze. Ktoś ewidentnie łamie rozkazy Alfy i zwołuje wilki do niesubordynacji. Tylko Dora może przywrócić ład i porządek. Niestety nie obejdzie się bez intryg, bez ofiar, bez krwi...
Dopiero w Trójprzymierzu Dora zdaje sobie sprawę oraz analizuje swoją sytuację i swoją przynależność. "Czasem łudziłam się, że mam to za sobą, że bolesne niedopasowanie, które towarzyszyło mi między ludzka rodzina, minęło bezpowrotnie, że jestem wśród swoich, ale wygląda na to, że właściwej nie ma takich jak ja, trochę odmieńców, trochę zagadek." Dora jest wiedźmą, związaną triumwiratem z Diabłem i Aniołem, Alfą stada wilkołaków i matką- Mistrzynią dwóch wampirów. Nie umie odnaleźć się tak do końca w żadnej ze swoich magicznych postaci. Nie czuje pełnej odpowiedzialności za wilki, wampiry (oprócz swoich "synów") zupełnie jej nie pociągają, a z wiedźmiej skóry czerpie magię nie bratając się zbytnio z tą rasą. Jedynie bliskość, miłość Mirona i Joshui ma dla niej znaczenie. Ta hierarchia musi się zmienić. Widzi, że niedociągnięcia i niekonsekwencja w działaniu doprowadziła do anarchii w magicznym świecie. Samobójstwa wampirów już na pierwszy rzut oka wyglądają podejrzanie. Trzeba szybko znaleźć odpowiedzialnych za ten stan i raz na zawsze pokazać, kto tu rządzi. Nie będzie to łatwe zadanie, ale efekt zaskoczy wszystkich. Dora musi także jednoznacznie określić swoją pozycję w stadzie. A jeżeli jednocześnie przytrze nosa niektórym impertynentom, tym lepiej.
Aneta Jadowska nie odpuszcza. Wplątuje Dorę w coraz to bardziej niebezpieczne sytuacje. Dziewczyna musi wykazać się nie lada sprytem, wytrzymałością, ale i cierpliwością. Podobało mi się rozgrzebanie życia miłosnego i intymnego mojej ulubionej bohaterki. Stałość i niezachwiana pozycja Mirona i Joshui stawała się pomalutku nudna i przewidywalna. Wprowadzenie nieoczekiwanych konkurentów podgrzała atmosferę i doprowadziła do sytuacji zabawnych, rozczulających, gorących i niebezpiecznych.
W tej części heksalogii o Dorze Wilk głębiej wejdziemy w struktury wampirzego gniazda. Poznamy tajemnice jego funkcjonowania, rozszyfrujemy intrygi, przyjrzymy się ich codzienności czy podczas ważnych uroczystości. Zagadką będzie także postępowanie Eleonory, a jej słowa dają nadzieję na jeszcze bardziej zakręcone i niebezpieczne losy Dory.
Zostaną również odkryte sekrety lukoi i przeszłość Olafa.
Jeżeli chcecie się dowiedzieć jak Baal- Książę Demonów radzi sobie z rolą swatki koniecznie zaglądnijcie do "Wszystko zostaje w rodzinie" :)))
Akcja, jak zwykle u Jadowskiej, bardzo dynamiczna. Nigdy nie wiem co czeka mnie na kolejnej stronie powieści. I to jest coś co lubię. Każda kolejna scena jest jak jajko z niespodzianką- słodka, zabawna i zaskakująca.
"Wszystko zostaje w rodzinie" to kolejny odcinek fantastycznej serii, która przebojem podbija rynek literacki i serca fanów. Aneta Jadowska ma niesamowitą wyobraźnię, doskonałe wyczucie stylu, poczucie humoru i doboru słów, które są na miarę każdego czytelnika. Z całego serca polecam.
Aneta Jadowska "Wszystko zostaje w rodzinie", Fabryka Słów, Lublin 2014
1. "Złodziej dusz"
2. "Bogowie muszą być szaleni"- moja recenzja
3. "Zwycięzca bierze wszystko"- moja recenzja
4. "Wszystko zostaje w rodzinie"
Czytaj dalej...
Dopiero w Trójprzymierzu Dora zdaje sobie sprawę oraz analizuje swoją sytuację i swoją przynależność. "Czasem łudziłam się, że mam to za sobą, że bolesne niedopasowanie, które towarzyszyło mi między ludzka rodzina, minęło bezpowrotnie, że jestem wśród swoich, ale wygląda na to, że właściwej nie ma takich jak ja, trochę odmieńców, trochę zagadek." Dora jest wiedźmą, związaną triumwiratem z Diabłem i Aniołem, Alfą stada wilkołaków i matką- Mistrzynią dwóch wampirów. Nie umie odnaleźć się tak do końca w żadnej ze swoich magicznych postaci. Nie czuje pełnej odpowiedzialności za wilki, wampiry (oprócz swoich "synów") zupełnie jej nie pociągają, a z wiedźmiej skóry czerpie magię nie bratając się zbytnio z tą rasą. Jedynie bliskość, miłość Mirona i Joshui ma dla niej znaczenie. Ta hierarchia musi się zmienić. Widzi, że niedociągnięcia i niekonsekwencja w działaniu doprowadziła do anarchii w magicznym świecie. Samobójstwa wampirów już na pierwszy rzut oka wyglądają podejrzanie. Trzeba szybko znaleźć odpowiedzialnych za ten stan i raz na zawsze pokazać, kto tu rządzi. Nie będzie to łatwe zadanie, ale efekt zaskoczy wszystkich. Dora musi także jednoznacznie określić swoją pozycję w stadzie. A jeżeli jednocześnie przytrze nosa niektórym impertynentom, tym lepiej.
Aneta Jadowska nie odpuszcza. Wplątuje Dorę w coraz to bardziej niebezpieczne sytuacje. Dziewczyna musi wykazać się nie lada sprytem, wytrzymałością, ale i cierpliwością. Podobało mi się rozgrzebanie życia miłosnego i intymnego mojej ulubionej bohaterki. Stałość i niezachwiana pozycja Mirona i Joshui stawała się pomalutku nudna i przewidywalna. Wprowadzenie nieoczekiwanych konkurentów podgrzała atmosferę i doprowadziła do sytuacji zabawnych, rozczulających, gorących i niebezpiecznych.
W tej części heksalogii o Dorze Wilk głębiej wejdziemy w struktury wampirzego gniazda. Poznamy tajemnice jego funkcjonowania, rozszyfrujemy intrygi, przyjrzymy się ich codzienności czy podczas ważnych uroczystości. Zagadką będzie także postępowanie Eleonory, a jej słowa dają nadzieję na jeszcze bardziej zakręcone i niebezpieczne losy Dory.
Zostaną również odkryte sekrety lukoi i przeszłość Olafa.
Jeżeli chcecie się dowiedzieć jak Baal- Książę Demonów radzi sobie z rolą swatki koniecznie zaglądnijcie do "Wszystko zostaje w rodzinie" :)))
Akcja, jak zwykle u Jadowskiej, bardzo dynamiczna. Nigdy nie wiem co czeka mnie na kolejnej stronie powieści. I to jest coś co lubię. Każda kolejna scena jest jak jajko z niespodzianką- słodka, zabawna i zaskakująca.
"Wszystko zostaje w rodzinie" to kolejny odcinek fantastycznej serii, która przebojem podbija rynek literacki i serca fanów. Aneta Jadowska ma niesamowitą wyobraźnię, doskonałe wyczucie stylu, poczucie humoru i doboru słów, które są na miarę każdego czytelnika. Z całego serca polecam.
Aneta Jadowska "Wszystko zostaje w rodzinie", Fabryka Słów, Lublin 2014
1. "Złodziej dusz"
2. "Bogowie muszą być szaleni"- moja recenzja
3. "Zwycięzca bierze wszystko"- moja recenzja
4. "Wszystko zostaje w rodzinie"
Miłość niczego się nie boi...
Swoją przygodę z wampirami zaczęłam bardzo kultowo i klasycznie, bo "Draculą" Brama Stokera. Od tamtej pory zaczytuję się w historiach o i z krwiopijcami, a każda kolejna nie tylko nie eliminuje mojego głodu poznawania, więcej nieustannie go podsyca. Dlatego kiedy zaprzyjaźniona blogerka udostępniła mi e- book Pani Katarzyny Stachowiak "W kolorze krwi. Wieczna miłość" zakrzyknęłam z zachwytu i natychmiast rozpoczęłam lekturę.
Jesteśmy w Anglii roku pańskiego 1850. Inteligenta, dumna, pewna siebie Elizabeth wiedzie spokojne acz rozrywkowe i zwyczajowe życie arystokratki. Nie przejmuje się swoją przyszłością póki nie traci niespodziewanie obojga rodziców. Opiekę nad dziewczyną roztacza starszy brat. Sprowadza ją do rodzinnego majątku gdzie obydwoje poddają się rozpaczy. Jednak nie będzie im dane spokojnie przeżywanie żałoby. W okolicy grasuje okrutna bestia. Morduje i pozostawia ciała całkowicie pozbawione krwi. Elizabeth na własną rękę próbuje rozwiązać tajemnicę bestialskich zbrodni. Wbrew zaklinaniom, dobrym radom udaje się do domku wiedźmy pośrodku mrocznego lasu. Poznaje przepowiednię, która na zawsze zmieni i ukształtuje jej życie, światopogląd i uczucia. Jak brzmi przepowiednia? Kim lib czym jest przerażająca bestia? Jaki los czeka Elizabeth?
Dla miłośniczki romansów historycznych, ukazanie miłosnych rozgrywek bohaterów w XIX- wiecznej Anglii to bardzo wyjątkowa zaleta. Uwielbiam świat konwenansów i sztywnych zasad łamanych przez buntownicze panienki. Co prawda, w przypadku powieści Pani Katarzyny Stachowiak nie są łamane reguły arystokratycznego towarzystwa ale elementarne zasady związków międzygatunkowych: kobieta i wampir, ofiara i bestia, niewinność i brutalność, życie i śmierć. Co jeszcze bardziej podkręciło moje zainteresowanie, a połączenie tych dwóch światów przyniosło mi maksimum przyjemności. Lubię kiedy wampiryzm jest przedstawiony w klasycznej odsłonie: nostalgicznie, poważnie, szlachetnie. To daje mi możliwość wyruszenia w podróż i w głąb historii i pomiędzy światami.
Bohaterowie są tacy, jakimi chciałam ich zobaczyć. Piękna, energiczna i przekonana o własnej wartości młoda kobieta kontra przystojny, demonicznie pociągający, tajemniczy mężczyzna. Ich wzajemne przyciąganie jest tak silne, że żywo bije z ekranu komputera i trafi do przekonania nawet opornego czytelnika. Choć miłość, która ich połączy z góry jest skazana na ból, cierpienie, rozpacz to miesza się z chwilami szczęścia, namiętności i rozkoszy. Nie tylko natura kochanka była przeszkodą w romansie ale i zadawnione żale, poczucie krzywdy i chęć zemsty. Pani Katarzyna Stachowiak uwikłała bohaterów w sztampowe trójkąty z przewidywalnym finałem ale z zaskakującą obfitością emocji, oczekiwań i rozwiązań.
Przy takiej mnogości twórców i historii o wampirach trudno uniknąć zapożyczeń czy "zapatrzeń". Na szczęście autorce udało się je tak odświeżyć i po swojemu przekształcić, że zupełnie nie uraziły moich doświadczeń w tej dziedzinie. Jedynie na początku miałam zastrzeżenie, że bohaterom zbyt łatwo, szybko i przyjemnie układa się życie. Zdanie to błyskawicznie przyszło mi zmienić gdy zupełnie nieoczekiwanie nad życiem Elizabeth zebrały ciemne, bardzo ciemne chmury.
No cóż, nie ukrywam, że książka Katarzyny Stachowiak bardzo przypadła mi do gustu i zaspokoiła moje potrzeby. Hrabiowskie włości, dwory, konwenanse, historia, przygoda, niebezpieczeństwo, romans i do tego wampiry- to chyba szczyt marzeń :)
Wampiromaniacy: znacie już "W kolorze krwi. Wieczna miłość"?
Katarzyna Stachowiak "W kolorze krwi. Wieczna miłość", Bookio, Opole 2012
Książkę w formie e- booka mogłam przeczytać dzięki cyrysi i za zgodą autorki, Pani Katarzyny Stachowiak :))) Dziękuję za dobro serca i okazane zaufanie :))
Czytaj dalej...
Jesteśmy w Anglii roku pańskiego 1850. Inteligenta, dumna, pewna siebie Elizabeth wiedzie spokojne acz rozrywkowe i zwyczajowe życie arystokratki. Nie przejmuje się swoją przyszłością póki nie traci niespodziewanie obojga rodziców. Opiekę nad dziewczyną roztacza starszy brat. Sprowadza ją do rodzinnego majątku gdzie obydwoje poddają się rozpaczy. Jednak nie będzie im dane spokojnie przeżywanie żałoby. W okolicy grasuje okrutna bestia. Morduje i pozostawia ciała całkowicie pozbawione krwi. Elizabeth na własną rękę próbuje rozwiązać tajemnicę bestialskich zbrodni. Wbrew zaklinaniom, dobrym radom udaje się do domku wiedźmy pośrodku mrocznego lasu. Poznaje przepowiednię, która na zawsze zmieni i ukształtuje jej życie, światopogląd i uczucia. Jak brzmi przepowiednia? Kim lib czym jest przerażająca bestia? Jaki los czeka Elizabeth?
Dla miłośniczki romansów historycznych, ukazanie miłosnych rozgrywek bohaterów w XIX- wiecznej Anglii to bardzo wyjątkowa zaleta. Uwielbiam świat konwenansów i sztywnych zasad łamanych przez buntownicze panienki. Co prawda, w przypadku powieści Pani Katarzyny Stachowiak nie są łamane reguły arystokratycznego towarzystwa ale elementarne zasady związków międzygatunkowych: kobieta i wampir, ofiara i bestia, niewinność i brutalność, życie i śmierć. Co jeszcze bardziej podkręciło moje zainteresowanie, a połączenie tych dwóch światów przyniosło mi maksimum przyjemności. Lubię kiedy wampiryzm jest przedstawiony w klasycznej odsłonie: nostalgicznie, poważnie, szlachetnie. To daje mi możliwość wyruszenia w podróż i w głąb historii i pomiędzy światami.
Bohaterowie są tacy, jakimi chciałam ich zobaczyć. Piękna, energiczna i przekonana o własnej wartości młoda kobieta kontra przystojny, demonicznie pociągający, tajemniczy mężczyzna. Ich wzajemne przyciąganie jest tak silne, że żywo bije z ekranu komputera i trafi do przekonania nawet opornego czytelnika. Choć miłość, która ich połączy z góry jest skazana na ból, cierpienie, rozpacz to miesza się z chwilami szczęścia, namiętności i rozkoszy. Nie tylko natura kochanka była przeszkodą w romansie ale i zadawnione żale, poczucie krzywdy i chęć zemsty. Pani Katarzyna Stachowiak uwikłała bohaterów w sztampowe trójkąty z przewidywalnym finałem ale z zaskakującą obfitością emocji, oczekiwań i rozwiązań.
Przy takiej mnogości twórców i historii o wampirach trudno uniknąć zapożyczeń czy "zapatrzeń". Na szczęście autorce udało się je tak odświeżyć i po swojemu przekształcić, że zupełnie nie uraziły moich doświadczeń w tej dziedzinie. Jedynie na początku miałam zastrzeżenie, że bohaterom zbyt łatwo, szybko i przyjemnie układa się życie. Zdanie to błyskawicznie przyszło mi zmienić gdy zupełnie nieoczekiwanie nad życiem Elizabeth zebrały ciemne, bardzo ciemne chmury.
No cóż, nie ukrywam, że książka Katarzyny Stachowiak bardzo przypadła mi do gustu i zaspokoiła moje potrzeby. Hrabiowskie włości, dwory, konwenanse, historia, przygoda, niebezpieczeństwo, romans i do tego wampiry- to chyba szczyt marzeń :)
Wampiromaniacy: znacie już "W kolorze krwi. Wieczna miłość"?
Katarzyna Stachowiak "W kolorze krwi. Wieczna miłość", Bookio, Opole 2012
Podsumowanie
Plusy:
- wampiry
- klasyczna wersja
- akcja rozgrywa się w Anglii i Stanach Zjednoczonych XIX wieku
- wiarygodni ludzcy bohaterowie
- intrygujący krwiopijcy
- tajemne moce
- miłość, której nie ima się czas
- sztampowe miłosne trójkąty ale z zaskakującymi rozwiązaniami
- cudna, krwista okładka
Minusy:
- pewne sytuacje za łatwo i zbyt szybko się układają
Jednym zdaniem:
Romans, historia, a wszystko w wampirzym anturażu- idealny mariaż :).
Książkę w formie e- booka mogłam przeczytać dzięki cyrysi i za zgodą autorki, Pani Katarzyny Stachowiak :))) Dziękuję za dobro serca i okazane zaufanie :))
Chodząca za dnia
Wydawałoby się, że wampiry w literaturze świętujące ogólnoświatowe sukcesy w 2007 roku, przebrzmiały i umarły śmiercią naturalną. Nic bardziej mylnego. Nieumarli powracają do łask, a ich autorzy szykują historie o wiele mniej romantyczne, sentymentalne i niewinne. Wampiry ponownie wzbudzają strach i zaczynają żerować na nieświadomych przedstawicielach człowieczej rasy. Z przymiotów stworzonych przez tęgie hollywoodzkie umysły pozostało im tylko blade ludzkie oblicze i wabik w postaci nieodpartego seksapilu.
Milena jest młodziutkim krwiopijcą. Żeby zostać oficjalnie przyjęta w szeregi wampirów musi przejść inicjację. Dziewczyna najpierw poszukuje informacji a potem przygotowuje się do tej ważnej uroczystości. Jednak sława Mileny znacznie ją wyprzedza. Jest to zasługa nietypowej właściwości jej krwi. Jest jedynym wampirem, który może chodzić za dnia a promienie słoneczne nie czynią jej żadnej krzywdy. Ta umiejętność jest pragnieniem każdego nieumarłego. Dziewczyna staje się celem dla wielu zdeterminowanych i żadnych władzy absolutnej. Czy krew Mileny to dar czy przekleństwo? Co ją czeka?
Postać wampirzycy w ciele młodej, rozważnej i pilnej dziennikarki jest trafiona w punkt. Łączy w sobie cechy nowoczesnej dziewczyny z cechami wampiryzmu niosącego strach, zagrożenie i niezrozumienie sprzed wieków. Lubię takie przeciwstawne połączenia. Czytelnik może w nich znaleźć całkiem osobiste, unikalne wartości.
Bohaterowie książki "Krew to nie wszystko" nie są przypadkowi. Mają określoną rolę do odegrania. Niosą pomoc, naukę, zrozumienie, uwypuklają dane cechy, przerysowują lub podkreślają problem, ważność wątku. Postacie są różnorodne i dopracowane. Dlatego lektura była tak pasjonująca i wciągająca.
Język powieści jest współczesny ale nie epatuje wulgaryzmami. Nie mówię, że w ogóle nie występują na kartach powieści. Jak się pojawiają, to jedynie po to by podkreślić jakąś sytuację. Bohaterowie wypowiadają się poprawnie i logicznie. Nie dopatrzyłam się żadnych formalnych i merytorycznych błędów, rażących oczy i uszy :) Taką narrację przyjmuję bez zastrzeżeń.
Izabela Degórska łamie stereotypy upowszechnione przez amerykańskie pisarki gatunku. Wampiry choć nadal seksowne i powierzchownie uładzone, skrywają mroczną naturę skłonną do przemocy, gwałtu, okultyzmu. Spodobało mi się to, że autorka forsuje własne idee, które nie są inspirowane hitami zza wielkiej wody. Jej pisarstwo dzięki temu nabiera doświadczenia, niepowtarzalności, świeżości i swoistego uroku.
Pomysł z tajemniczą właściwością krwi wampirzycy Mileny jest oryginalny i bardzo ciekawy. Na jego podstawie można wykreować wiele ludzkich zachowań i określić człowieczo- wampirze charaktery. Remedium na główną wadę zimnokrwistych wydobywa na światło dzienne najbardziej czarne i smoliste cechy oraz wszelkie dwuznaczności czy hipokryzję. Może wzmagać okrucieństwo, nieustępliwość, gwałtowność, zazdrość, konieczność posiadania, przedsiębiorczość itd. Ta mnogość możliwości pobudza nie tylko wyobraźnię ale pozwala dojrzeć ukryte przesłanie i odniesienia do współczesnych chorób cywilizacyjnych i ludzkich społeczności.
Kolejną zaletą książki jest okrojenie wątku miłosnego i wszelkich międzygatunkowych romansów. Owszem występuje zauroczenie, zakochanie, pożądanie przeradzające się w chuć, seks, ale jest wykorzystana w proporcjach możliwych do przyjęcia, bez mdlącego zasłodzenia i sentymentalnych gadek- szmatek.
Izabela Degórska nadaje nowe tempo tego typu historiom. Dlatego "Krew to nie wszystko" z pewnością spodoba się miłośnikom gatunku i wampiroholikom :)
Izabela Degórska "Krew to nie wszystko", Zysk i s- ka, Poznań 2013
Podsumowanie
Plusy:
- umieszczenie większości wątków w Polsce
- intrygująca postać Mileny i bohaterów drugoplanowych
- bardzo ciekawe ujęcie tematu wampiryzmu
- autorka nie próbuje kopiować a przedstawić własną wizję nieumarłych
- wartka akcja
- celne spostrzeżenia i sensowne dialogi
- stonowana, prosta okładka, która oddaje charakter książki
- książka jest kontynuacją "Pamięci krwi", nie przeszkadza to jednak w przeczytaniu jej jako odrębnej historii
Minusy:
- książka należy do większego cyklu i nie jest to niestety oznaczone na okładce
- srebrne litery tytułu i personaliów, które dość szybko się ścierają, zwłaszcza te na grzbiecie okładki (po przeczytaniu książka wygląda niechlujnie)
Jednym zdaniem:
Izabela Degórska to polska Stephenie Meyer, z tym że jej cykl nie jest taki naiwno- infantylno- sentymentalny :P.
Recenzja napisana dla serwisu DużeKa. Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Pani Kasi oraz wydawnictwu Zysk i s- ka :))
"Poca łunek demona" Lynn Raven
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza FOKA
Tłumaczenie: Monika J. Dykier
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7668-014-9
Stron: 335
Moja ocena: 5+/6
Od momentu premiery sagi "Zmierzch" Stephenie Meyer książki z gatunku paranormal romance stały się bardzo popularne. Pisarze prześcigają się w pomysłach na wampiry, wilkołaki, anioły i inne demony. Jedne są banalne, infantylne i czytając ma się wrażenie, że autor próbował jedynie bazować na popularności Edwarda i Belli. Inne zachwycają fabułą i świeżym pomysłem. Podczas lektury książek paranormal trudno jest też uniknąć porównań do "Zmierzchu", tym bardziej kiedy akcja rozgrywa się w środowisku młodzieżowym.
Główną bohaterką powieści "Pocałunek demona" Lynn Raven jest 17- letnia Dawn. Po tragicznej śmierci rodziców wychowuje się u bogatego wuja, którego często nie ma w domu. Jest zajęty własnymi sprawami więc opiekę nad nią, sprawuje gospodyni domowa Ella i ochroniarz Simon. Dziewczyna ma wszystko o czym może marzyć każda nastolatka. Brakuje jej tylko rodzinnego ciepła i miłości. Gdy w szkole pojawia się nowy uczeń Julien, budzi on zainteresowanie każdej dziewczyny, również Dawn. Chłopak jest arogancki, tajemniczy i nieosiągalny. Próbuje unikać Dawn ale los pcha ich ku sobie. Kiedy Julien ratuje życie nastolatki, wszystko się zmienia. Szybko się okazuje, że tych dwoje połączy młodzieńcza miłość.
Julien nie jest zwykłym chłopcem. Jest lamią. W hierarchii paranormalnego świata stoi wyżej niż wampir, choć również żywi się ludzka krwią. Jakby tego było mało Julien jest również Vourdranj- myśliwym. Otrzymał zadanie: musi zabić Dawn.
Czy Julien wykona polecenie? Kim jest Dawn? Jak naprawdę zginęli jej rodzice?
"Pocałunek demona" to pierwsza część Trylogii Świata Lamia. Kolejne tomy to "Serce demona" i " Krew demona".
Książka w kilku miejscach przypomina "Zmierzch". Jednak te podobieństwa nie rażą czytelnika a po przeczytaniu całości przestają mieć znaczenie. "Pocałunek demona" szybko wciągnął mnie w swój paranormalny świat, rozbudził wyobraźnię i pozwolił pogrążyć się w marzeniach. Autorka stworzyła ciekawą atmosferę oraz ciekawe postacie (np. Książęta, którzy rządzą światem lamia i wampirów).
Jestem zadowolona również z tego, że książka jest pozbawiona nadmiernych opisów przez co akcja jest dynamiczna i nie pozwala przewidzieć kolejnych kroków. Niekiedy byłam pewna zakończenia niektórych wątków ale Lynn Raven za każdym razem mnie zaskakiwała.
Podobał mi się również sposób narracji. Połączenie pierwszoosobowej, która jest opisem scen z perspektywy Dawn ale i trzecioosobowej,w której mogłam śledzić nocne życie i poczynania Juliena. Ten zabieg pozwolił mi lepiej zrozumieć treść i w pełni rozkoszować się powieścią. Bardzo chętnie, a nawet nie mogę się doczekać kiedy, poznam dalsze losy Dawn i Juliena.
Jeszcze na zakończenie dodam, że spodobała mi się okładka powieści. Półcień, kontury twarzy chłopca i dziewczyny, w tle mistyczne znaki. okładka sugeruje pewna tajemnicę, magię i odpowiednio nastraja do lektury.
Choć książka wydaje się być przeznaczona dla nastolatków, starszy czytelnik też może zachwycić się "Pocałunkiem demona", czego sama jestem przykładem.
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję pani Ewelinie z Oficyny Wydawniczej Foka
Lynn Raven (ur. 1972 r.), mieszka w USA. Jest autorką książek, między innymi; Trylogii Świata Lamia, której dwie części Pocałunek demona i Serce demona ukażą się w 2011 roku w Polsce. W przyszłym roku ukaże się trzecia część trylogii Krew demona oraz powieść Pocałunek Kier.
Czytaj dalej...
Tłumaczenie: Monika J. Dykier
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7668-014-9
Stron: 335
Moja ocena: 5+/6
Od momentu premiery sagi "Zmierzch" Stephenie Meyer książki z gatunku paranormal romance stały się bardzo popularne. Pisarze prześcigają się w pomysłach na wampiry, wilkołaki, anioły i inne demony. Jedne są banalne, infantylne i czytając ma się wrażenie, że autor próbował jedynie bazować na popularności Edwarda i Belli. Inne zachwycają fabułą i świeżym pomysłem. Podczas lektury książek paranormal trudno jest też uniknąć porównań do "Zmierzchu", tym bardziej kiedy akcja rozgrywa się w środowisku młodzieżowym.
Główną bohaterką powieści "Pocałunek demona" Lynn Raven jest 17- letnia Dawn. Po tragicznej śmierci rodziców wychowuje się u bogatego wuja, którego często nie ma w domu. Jest zajęty własnymi sprawami więc opiekę nad nią, sprawuje gospodyni domowa Ella i ochroniarz Simon. Dziewczyna ma wszystko o czym może marzyć każda nastolatka. Brakuje jej tylko rodzinnego ciepła i miłości. Gdy w szkole pojawia się nowy uczeń Julien, budzi on zainteresowanie każdej dziewczyny, również Dawn. Chłopak jest arogancki, tajemniczy i nieosiągalny. Próbuje unikać Dawn ale los pcha ich ku sobie. Kiedy Julien ratuje życie nastolatki, wszystko się zmienia. Szybko się okazuje, że tych dwoje połączy młodzieńcza miłość.
Julien nie jest zwykłym chłopcem. Jest lamią. W hierarchii paranormalnego świata stoi wyżej niż wampir, choć również żywi się ludzka krwią. Jakby tego było mało Julien jest również Vourdranj- myśliwym. Otrzymał zadanie: musi zabić Dawn.
Czy Julien wykona polecenie? Kim jest Dawn? Jak naprawdę zginęli jej rodzice?
"Pocałunek demona" to pierwsza część Trylogii Świata Lamia. Kolejne tomy to "Serce demona" i " Krew demona".
Książka w kilku miejscach przypomina "Zmierzch". Jednak te podobieństwa nie rażą czytelnika a po przeczytaniu całości przestają mieć znaczenie. "Pocałunek demona" szybko wciągnął mnie w swój paranormalny świat, rozbudził wyobraźnię i pozwolił pogrążyć się w marzeniach. Autorka stworzyła ciekawą atmosferę oraz ciekawe postacie (np. Książęta, którzy rządzą światem lamia i wampirów).
Jestem zadowolona również z tego, że książka jest pozbawiona nadmiernych opisów przez co akcja jest dynamiczna i nie pozwala przewidzieć kolejnych kroków. Niekiedy byłam pewna zakończenia niektórych wątków ale Lynn Raven za każdym razem mnie zaskakiwała.
Podobał mi się również sposób narracji. Połączenie pierwszoosobowej, która jest opisem scen z perspektywy Dawn ale i trzecioosobowej,w której mogłam śledzić nocne życie i poczynania Juliena. Ten zabieg pozwolił mi lepiej zrozumieć treść i w pełni rozkoszować się powieścią. Bardzo chętnie, a nawet nie mogę się doczekać kiedy, poznam dalsze losy Dawn i Juliena.
Jeszcze na zakończenie dodam, że spodobała mi się okładka powieści. Półcień, kontury twarzy chłopca i dziewczyny, w tle mistyczne znaki. okładka sugeruje pewna tajemnicę, magię i odpowiednio nastraja do lektury.
Choć książka wydaje się być przeznaczona dla nastolatków, starszy czytelnik też może zachwycić się "Pocałunkiem demona", czego sama jestem przykładem.
Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję pani Ewelinie z Oficyny Wydawniczej Foka
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
Administrator strony Aleksandrowe myśli korzysta z systemu komentarzy Disqus. Adresy IP i adresy e-mailowe są przechowywane przez administratora Disqus'a. Zakładając stronę na platformie Disqus wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych.