Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 września 2014

Sarah Jio "Jeżynowa zima"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak.


Z prozą Sarah Jio spotkałam się przy lekturze książki „Dom na plaży” i bardzo mile wspominam to spotkanie. Była miłość, tajemnica sprzed lat, uczucie, które przetrwało niemalże wieczność. Teraz skończyłam czytać „Jeżynową zimę” i jakie są moje odczucia? Tutaj także spotykamy się historią z początków XX wieku, jest miłość, pożądanie, problemy społeczne i zagadka. Wszystko to składa się na interesującą i wciągającą fabułę.

W „Jeżynowej zimie” mamy w sumie dwie główne bohaterki: współcześnie żyjącą Claire i Verę, która żyła w Seattle w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Dzieli je osiemdziesiąt lat historii, ale od początku czujemy, że coś je łączy. Obie coś straciły i obie związały z mężczyznami, którzy zdają się pochodzić z innych światów. Jak Claire trafia na historię Very? Młoda dziennikarka ciągle przeżywa osobistą tragedię i dostaje zlecenie od szefa, aby napisała artykuł o śnieżycy z lat trzydziestych, która wówczas sparaliżowała Seattle. Bo taka sama zima właśnie atakuje miasto. Uznając temat za mało atrakcyjny, szuka jakiegoś punku zaczepienia. I go znajduje. Tajemnicze zniknięcie trzyletniego Daniela Raya, syna ubogiej Very. Dziennikarka coraz głębiej wnika w historię, jednocześnie próbuje ratować swoje małżeństwo, ale czuje, że jej mąż, Ethan, coraz bardziej się od niej oddala. Ona od niego też. Oboje nie potrafią pogodzić się z dramatem, który ich spotkał, ale to Claire ma sobie najwięcej do wybaczenia. Lecz teraz pochłania ją całkowicie śledztwo w sprawie zaginięcia małego chłopca. Powoli odkrywa wszystkie elementy układanki i spotyka się z ludźmi, którzy pamiętają tamte wydarzenia. To co odkrywa, jest dla niej ogromnym szokiem i w pewien nierozwiązywalny sposób łączy się z nią samą. 

Jak zakończy się ta opowieść o rodzinnych sekretach, niespełnionych miłościach, ludzkich tragediach, różnicach społecznych i próbie wybaczenia samemu sobie? Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić was do sięgnięcia po „Jeżynową zimę”.
Rzadko zdarza mi się wzruszać do tego stopnia, żebym uroniła łzę, a w przypadku finału tej książki właśnie to miało miejsce. Pamiętam, że przy lekturze „Domku na plaży” też udało się autorce mnie wzruszyć, więc chwała jej za to! 


Książka nosi w sobie wszystkie cechy, które lubię: akcja jest dynamiczna, bohaterowie dobrze wykreowani, historia spójna, tajemnica ma zaskakujące wyjaśnienie, autor myli tropy. A na koniec wzrusza. I dla tych wzruszeń i nerwów podczas czytania i myśli, żeby zerknąć na ostatnią stronę naprawdę warto sięgnąć po powieść Sarah Jio. Polecam.

niedziela, 29 czerwca 2014

Liane Moriarty "Sekret mojego męża"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka.


Kiedyś na bieżąco śledziłam losy bohaterek serialu "Desperate Housewives”, który u nas miał tytuł „Gotowe na wszystko”. Mała społeczność Wisteria Lane sprytnie ukrywała własne grzeszki, na zewnątrz ukazując swą nieskazitelną, wydawać by się mogło, fasadę. Jednak w zaciszu domostw, a także w sercach i umysłach niektórych bohaterów czaił się mrok i skrzętnie ukrywane tajemnice sprzed lat. Książka, którą miałam okazję przeczytać, napisana jest w podobnym eklektycznym klimacie, lecz tym razem akcja dzieje się w Australii, na przedmieściach Sydney.

Bohaterów „Sekretu mojego męża” Liane Moriarty jest wielu, a ich początkowe stopniowe wprowadzanie zmierza do sprytnie zaplanowanego poplątania ich losów i połączenia w ciekawym finale. 

Cecilia Fitzpatrick znajduje ukryty na strychu list od męża, Johna-Paula. Napis na kopercie może przyprawić o dreszcz niepokoju „Dla mojej żony, Cecilii Fitzpatrick. Otworzyć wyłącznie w przypadku mojej śmierci”. Kobieta, idealna gospodyni, najlepsza konsultantka produktów Tupperware, matka trzech córek i żona przystojnego Johna-Paula, od tej pory wie, że nie osiągnie spokoju, jeśli nie otworzy tego listu. Który, jak się wkrótce dowiaduje, zaginął w papierzyskach jej mężowi i ten teraz prosi ją, aby go za żadną cenę nie otwierała, bo są tam same rzewne bzdury, napisane po narodzinach ich pierwszej córki Isobell. Lecz czy to powstrzyma Cecylię przed poznaniem zawartości zagadkowej przesyłki?

Tess dowiaduje się, że jej mąż Will i kuzynka Felicity… nie, nie spali jeszcze ze sobą. Ale czują do siebie dziwny pociąg, a także uczucie, które zwie się zakochaniem. Kobieta zabiera sześcioletniego syna Liama i wyjeżdża do swojej matki, do Sydney. A tam… spotkanie po latach. Jej pierwszy chłopak, Connor Withby ma smutne oczy, ale cudowne ciało i jest wyraźnie szczęśliwy, że Tess wróciła do rodzinnego domu. Jednak mężczyzna ciągle czuje się jak pod obstrzałem pełnego nienawiści wzroku Rachel, która wciąż nie może pogodzić się z nierozwiązaną zagadką zabójstwa jej córki Janie. Dziewczyna prawie trzydzieści lat temu została znaleziona uduszona na placu zabaw. Rachel ma swoją wersję dotyczącą zabójcy, ale nie ma na to żadnych dowodów. Ale może taki wkrótce się znajdzie?

Eklektyczny klimat przedmieścia wielkiego miasta, idealne gospodynie domowe, szkolne przedstawienia, pyszne ciasta, odrobina wina, uśmiechy i nieszczere rozmowy. I tajemnice. Duszące, gnębiące dzień i noc. Przypominające o tym, co zrobiliśmy, czego nie dopełniliśmy, czemu jesteśmy winni. Idealny obraz wcale nie jest taki nieskazitelny, bo każdy człowiek nosi coś w sobie i nigdy do końca się nie odsłania. Czy bohaterowie tej powieści będą potrafili się przełamać i wyznać całą prawdę? Zapraszam do lektury. 


Powieść rozkręca się powoli, stopniowo wprowadzając czytelnika w prosty, a jednocześnie skomplikowany świat bohaterów. Ich mnogość wymaga skupienia i uwagi, aby potem poznać wszystkie zależności i wraz z kolejnymi kartkami książki odkrywać kolejne tajemnice i łączyć poszczególne wątki. Aż w końcu odkryć zagadkę. A właściwie sekret jej męża. Polecam, świetna wciągająca lektura, w której nie brakuje emocji, dramatów i dylematów. Idealna lektura na wakacje.

czwartek, 14 kwietnia 2011

"Kto zabił Inmaculadę de Silva?" Marina Mayoral

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Muza.

Marina Mayoral jest wykładowcą literatury na Universidad Complutense w Madrycie. Naprawdę nazywa się Etelvina de Silva. To ona jest bohaterką, narratorką i autorką powieści „Kto zabił Inmaculadę de Silva?”. Tytułowa Inmaculada była ciotką Etel, piękną odważną dziewczyną, z niesamowitymi umiejętnościami strzeleckimi. Ada, bo tak rodzina zwracała się do Inmaculady, zginęła w tajemniczych okolicznościach, wraz z wojownikiem o wolność, Antonem del Canote. Akcja książki rozpoczyna się w momencie, gdy młodziutka Etel uczęszczająca do szkoły średniej, dowiaduje się że za śmierć partyzanta i wroga hiszpańskiego reżimu, Antona, odpowiada jej nieżyjąca ciotka, Ada. Wraz z kuzynką Catarą i kolegą ze szkoły Juancho, rozpoczyna śledztwo, które ma na celu wyjaśnienie okoliczności śmierci tajemniczej pary na patio w La Brani, rodzinnej posiadłości rodu de Silva. Przeszłość miesza się z teraźniejszością, dziewczyna odkrywa tajemnice rodziny, okraszone krwawymi wydarzeniami w ówczesnej Hiszpanii. Kraju ogarniętym reżimem generała Francisco Franco, gdzie kobiety nie mają żadnych praw, a sprzeciwiający się dyktaturze mężczyźni są okrutnie katowani, więzieni, a w końcu zabijani. W takich okolicznościach dorastała Ada, która była piękną niezależną kobietą, w której kochał się komendant miejscowych władz. Jednakże kto inny zdobył serce Inmaculady. Wróg reżimu, lokalny bohater, postać porównywana do Che Guevary. Anton del Canote.
Ale czy na pewno, to co ich łączyło, to był płomienny romans, zakończony tragicznymi wydarzeniami na patio rodziny Silva? A może Ada była szantażowana i zmuszona do tego niewątpliwego mezaliansu? A może to ona wykorzystała Antona? A cały czas coś łączyło ją z zakochanym komendantem? Podczas odkrywania kolejnych kart historii rodziny de Silva, Etel znajduje kolejne tajemnice, a mnożące się znaki zapytania zdają się nie mieć końca. Do tego dochodzi dziwne napięcie, jakie wytwarza się pomiędzy nią a Juanchem, co stanowi pewną analogię do tajemniczego związku jej ciotki i wojownika o wolność.
Wszystkie wydarzenia opisywane są z perspektywy Etelviny, okraszone rodzinnymi opowieściami ciotek dziewczyny i innych osób, które były świadkami zagadkowych wydarzeń sprzed lat. Książkę czyta się szybko, po pewnym czasie pojawia się niecierpliwość, związana z chęcią dowiedzenia się, na równi z bohaterami, co tak naprawdę stało się na patio i czy były to rozgrywki polityczne, czy gorący romans? Dodatkowo dowiadujemy się wiele o sytuacji politycznej tamtejszej Hiszpanii, o traktowaniu kobiet, o czystkach dokonywanych przez ówczesny rząd.
Polecam książkę osobom, które oprócz zagadki, tajemnicy czy wątków miłosnych, cenią sobie również podwaliny historyczne, oparte na faktach, sprawdzone i rzetelnie przedstawione. Dla ułatwienia, aby nie pogubić się w koligacjach rodziny autorki i bohaterki, na końcowych kartach rozrysowano drzewo genealogiczne rodu de Silva. Myślę, że niektóre osoby lektura ta zachęci do zgłębiania historii niektórych autentycznych postaci, o których mowa była w treści.

A czy znajdziecie odpowiedź na pytanie, które jest jednocześnie tytułem tej powieści? Może ten cytat da pewną wskazówkę:

„Bóg wie, czy Dulcynea istnieje na świecie, czy nie, czy jest urojona, czy nieurojona; to są sprawy, których do sedna dochodzić nie należy”.

Miguel de Cervantes Saavedra „Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy”