Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tetralogia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tetralogia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 czerwca 2020

MARS-Bezlitosna siła. Już w przedsprzedaży!!!

Agnieszka Lingas-Łoniewska kończy swoją bestsellerową serię w porywającym stylu – ta książka to emocjonalny nokaut!
"Mars" to ostatni tom uwielbianej serii "Bezlitosna siła", opowiadającej o mężczyznach uprawiających walki MMA – każdy z nich ma za sobą mroczną przeszłość, która go prześladuje. To także historie kobiet, które doświadczyły przemocy, a pomoc znajdują w fundacji FemiHelp, wspierającej ofiary agresji ze strony mężczyzn.
Jego życiem rządzą nienawiść i szaleństwo. Kiedy na ringu staje się niepokonanym Marsem, oddaje się im całkowicie. I tylko ona budzi w nim odmienne, bardziej tkliwe uczucia.
Ale powiedzmy sobie szczerze: doktor Liwia Marczyk gra w zupełnie innej lidze.
Są jak ogień i woda. I przyciągają się z siłą żywiołów.
On woli nie ryzykować – nie teraz, kiedy przed nim poważne zadanie. Nic nie powinno go rozpraszać.
Ona nie chce być naiwna. Już raz się sparzyła i do tej pory płaci za to wysoką cenę.
Kiedy jednak w grę wchodzi prawdziwa miłość, Mars i Liwia będą musieli się zastanowić nad swoimi wyborami. Czy odważą się postawić wszystko na jedną kartę?


PRZEDSPRZEDAŻ: EMPIK.COM



piątek, 31 stycznia 2020

Poznajcie Marsa :)

Premiera IV tomu "Bezlitosnej siły" - 1.07.2020

Darek przypatrywał mi się uważnie. Nagle sięgnął po moją wodę, wyprostował się i wyciągnął do mnie rękę. Spojrzałam na niego zaskoczona.
– Chodź. Mam receptę na twój ciężki rok. 
– Mianowicie?
Przewrócił oczami.
– Chodź, Liwia. Nie zjem cię.
Na sam dźwięk mojego imienia w jego ustach poczułam dziwną słabość. Ale zeskoczyłam ze stołka i podałam mu rękę. Jego dłoń była duża i ciepła. Ruszył w kierunku wyjścia, a gdy odchodziliśmy, machnęłam do przyjaciółek, że zaraz wracam. Widziałam niepokój w oczach Martyny i uśmiech na twarzy Inez. Dostrzegłam też Konrada, który zmarszczył brwi. Spokojnie, poradzę sobie. Chyba.
Darek torował drogę pomiędzy ludźmi, którzy rozstępowali się przed nim niczym Morze Czerwone. Widziałam zachwycone spojrzenia dziewczyn, które oczywiście wiedziały, kim on jest. Na mnie zerkały z zazdrością. Oj, dziewczyny, to tylko kumpel. Nikt więcej.
Kiedy zaczął mnie prowadzić w kierunku korytarza, gdzie mieściły się pokoje do prywatnych tańców, zatrzymałam się. Spojrzał na mnie zaskoczony.
– Jeśli myślisz, że tam z tobą wejdę, to... chyba jakiś żart. – Może i byłam trochę wstawiona, ale nie zalana i na pewno nie zamierzałam dać się zaliczyć.
Zmarszczył brwi i po chwili zerknął na drzwi i na mnie. Jego czoło się wygładziło, ciemne oczy zrobiły się niemal czarne i wyglądał prawie jak Polluks. Uśmiechnął się tym swoim kpiącym uśmiechem, podnosząc jeden kącik ust.
– Serio, pani doktor, taki z pani tchórz?
– Akurat odwaga ma z tym niewiele wspólnego. – Zamierzałam wyrwać się z jego uścisku i wrócić do dziewczyn, zła, że zachowuje się jak idiota.
Ale on przyciągnął mnie do siebie, uderzyłam o jego twarde ciało, wszystkie moje zmysły zapaliły się niemal jak alarm w centrum handlowym.
Boże, co za durne porównania przychodzą mi do głowy!
– Spokojnie, Liwio, tu cię prowadzę. – Pochylił się ku mnie i szepnął, a jego ciepły oddech pachnący gumą do żucia musnął mi szyję.
Zagryzłam policzek od wewnątrz i wzięłam głęboki wdech. On uniósł brew, gnojek, obserwował mnie, wszystko wyczuwał. Uśmiechnął się szerzej i wciągnął mnie w wąski korytarz. Wtedy wszystko zrozumiałam.
Zapomniałam o tym tajnym przejściu. Prowadził mnie do podziemi.
– Nie martw się... – Popatrzył mi w oczy. – Do czerwonego pokoju pójdziesz ze mną z własnej woli. – Zaczęliśmy schodzić po schodach.
– Niedoczekanie – burknęłam, ale podążyłam za nim.
Musiałam przyznać sama przed sobą, że mi się cholernie podobał. Ale to nie wszystko. On mnie pociągał. Nie czułam czegoś takiego przy żadnym mężczyźnie. Nie czułam tego przy Mariuszu. Ale pożądanie to nie wszystko. A Darek był dzieciakiem. Mogłam się z nim dobrze bawić, ale nic więcej. Poza tym raczej nie sprawiał wrażenia, jakby dorósł do czegokolwiek poza wożeniem się bmw, zadymami, walką w klatce i zaliczaniem dziewczyn.


środa, 18 grudnia 2019

środa, 5 czerwca 2019

Premiera 32. książki!!!

Dzisiaj premiera mojej 32. powieści.


"Bezlitosna siła. Kastor" to pierwszy tom tetralogii o miłości, demonach przeszłości, koszmarach z dzieciństwa i walce o odzyskanie człowieczeństwa. 


Będą cztery tomy, tom II, zatytułowany "Polluks" ukaże się 2. października.

Książki należy czytać wedle kolejności -: Kastor, Polluks, Saturn, Mars. 


Kastor jest już dostępny także jako ebook i audiobook (czyta: Ewa Abart).

Miłego czytania i słuchania!!!





niedziela, 21 kwietnia 2019

Ty niszcz życie, nie życie ciebie!

- Teraz robisz pompki. Czterdzieści! Do góry! Szybciej! Nie leń się, nie ociągaj, musisz być silny, mocny, musisz nienawidzić, musisz być ponad to, ponad wszelkie słabości. – Wuj przy każdym słowie uderzał mnie w plecy cienką stalową linką. Bolało jak skurwysyn, ale nie mogłem wydać z siebie nawet najmniejszego dźwięku.

– Tak jest, wuju – odpowiedziałem spokojnie i posłusznie wykonywałem kolejne pompki. 

Jesteś Lombardzki, nie bądź słabeuszem jak twój beznadziejny ojciec, który był zbyt słaby, zbyt miękki, aby poradzić sobie ze zwykłym życiem. Twoje życie, Konstanty, nigdy nie będzie zwykłe. Ale musisz na to zapracować. Zasłużyć. I musisz być twardy. Ty niszcz życie, nie życie ciebie! – Każde zdanie zamiast kropki, miało mocny zamach i świst metalowej linki, która wbijała się w moje plecy.

– Tak jest, wuju – odparłem mechanicznie i nadal robiłem pompki.

– Sto dwadzieścia, sto dwadzieścia jeden, sto dwadzie…Zerwałem się z głośnym okrzykiem. 

Leżałem na łóżku w samych dżinsach, mój nagi tors lśnił od potu. W uszach wciąż miałem jego głos, niewidoczne już rany na plecach paliły. Wstałem i poszedłem do łazienki. Zapaliłem światło i spojrzałem na swoje odbicie w lustrze. Jasne włosy, mokre, przyklejone do czaszki. Skóra twarzy napięta. Oczy szalone. O tak. To ja. Konstanty Lombardzki. Dzięki, wuju. W niszczeniu życia naprawdę byłem pierdolonym geniuszem!

"Bezlitosna siła. Kastor"







czwartek, 18 kwietnia 2019

Kastor... Jeszcze 48 dni :)

Mówią, że prawda wyzwala. Może i coś w tym jest.
We mnie wyzwoliła
potwora.
Który cały czas gdzieś tam był i tylko czekał, aby pokazać, na co go stać.
I teraz puszczam go wolno.
Niech zajmie się tymi, którzy psują powietrze.Kastor



wtorek, 9 kwietnia 2019

KASTOR już w przedsprzedaży!

Ruszyła przedsprzedaż na empik.com!


Można zamawiać pod tym linkiem: KUP TERAZ!

Premiera: 5. czerwca
Przedpremierowo: 25.05. Targi Książki w Warszawie, Stoisko Burda Książki, godz. 13-14.





czwartek, 4 kwietnia 2019

Jak to się wszystko zaczęło?

Ponad dwa lata temu wpadłam na pomysł osadzenia akcji nowej książki w klimatach podziemnych walk MMA. Połączyłam dwa światy: mężczyzn, walczących w klatce, rozprawiających się jednocześnie z demonami przeszłości i kobiet, prowadzących fundację "FemiHelp", które także mają traumatyczne przeżycia za sobą.
Rok temu, w styczniu, zaczęłam pisać pierwszy tom. Na początku miała to być dylogia (dwa tomy). Ale intryga rozwijała się, pomysłów przybywało, sama jeździłam na gale MMA i boksu zawodowego, dzięki mojej czytelniczce Eleonorze i tak się w to wszystko zaangażowałam, że powstały 4 tomy:

Kastor

Polluks

Saturn 

Mars

Każdy tom opowiada o parze głównych bohaterów, natomiast całość połączona jest wątkiem sensacyjnym, który wyjaśnia się ostatecznie w tomie ostatnim.

Kastor już niebawem, śledźcie pilnie fanpage!
Ostrzegam, to najbardziej OSTRA seria z wszystkich książek, które do tej pory napisałam 

Fot.: Albert Zawada

środa, 3 kwietnia 2019

Opis pierwszego tomu "Bezlitosnej siły"

On ma wszystko – pieniądze, władzę i wygrane na ringu. Ona wszystko straciła – dzieciństwo, marzenia i nadzieję. Żadne z nich nie wierzy w miłość i jej zbawczą siłę. 


On – Konstanty "Kastor" Lombardzki – to mężczyzna sukcesu. Prezes sprawnie działającej firmy, uprawiający walki MMA. Skuteczny zarówno w pracy, jak i na ringu. Twardy, nieokazujący emocji – do czasu, kiedy poznaje ją. Ona – Anita Sokół – dziewczyna z przeszłością, która próbuje się utrzymać na powierzchni. Pracuje w klubie i dodatkowo zatrudnia się do sprzątania w firmie Kastora. Kiedy się spotykają, rodzi się między nimi niezwykła więź: mogą sobie zaufać i zdjąć maski. Szczera miłość daje siłę, która pozwoli im zostawić mroczną przeszłość za sobą. Czy prawdziwe uczucie pokona zło, które zdeterminowało ich los? 


Okładka i data premiery-niebawem!

Tymczasem zapraszam na oficjalny fanpage serii: 

Bezlitosna siła - tetralogia





środa, 27 marca 2019

To będzie historia o miłości, która narodziła się w świecie pełnym brutalności i bólu...

Siedziałem z nosem w notowaniach giełdowych, ale nie byłem w stanie się skupić. Moment, kiedy dostrzegłem łzy w jej oczach, coś we mnie poruszył. Ona z trudem hamowała płacz, a przecież nic, kurwa, złego nie powiedziałem! Wyraziłem tylko troskę, co było kompletnie odjechane, bo gdyby usłyszała mnie Martyna, najpewniej wezwałaby egzorcystę, księdza i szefową HR-u. A potem… gdy ona, Anita, wychodziła… Zauważyłem to. I to zmieniło wszystko. Szczupły siny nadgarstek, noszący ślady przemocy, jakby ktoś mocno ścisnął tę wątłą rękę. Poczułem, że ogarnia mnie szał. O tak, to było przynajmniej znajome uczucie, bo to, co pojawiało się w mojej głowie, kiedy myślałem o Anicie, trochę mnie przerażało. Ale wiedziałem jedno: muszę jak najszybciej dowiedzieć się wszystkiego o tej dziewczynie. A mówiąc „wszystko”, właśnie to miałem na myśli. Wszystko. Dlatego wziąłem komórkę i zadzwoniłem do naszego, to znaczy mojego i Patryka, wspólnego znajomego.
– Agencja MarkoSpy.
– Jezu, Marek, nie przedstawiaj się tak – powiedziałem i westchnąłem.
– Jestem profesjonalistą. – Stary gliniarz, który kiedyś wyciągał mnie i Patryka z kłopotów, uśmiechnął się. – Siema, Kostuchna.
– Siema, Marek, mistrzu pseudoreklamy. Potrzebuję przysługi.
– Zabiłeś kogoś?
– Nie dzisiaj. Chodzi o coś innego. – Przekazałem mu moje oczekiwania.
Marek obiecał, że w ciągu dwóch tygodni coś mi dostarczy. Gdy skończyłem rozmawiać, nie wiedziałem, czy robię dobrze, czy źle, ale zdałem sobie sprawę z jednego: coś takiego nigdy mi się nie zdarzyło. Zaczynało mi na kimś zależeć. Chciałem komuś pomóc. Oczywiście wcześniej pomagałem w całkiem inny sposób, ale to okazało się bardziej osobiste. I bardziej… ludzkie.
Co było już kompletnie pojebane, bo człowieczeństwa wyzbyłem się milion batów temu.


Bezlitosna siła. Kastor. TOM I