Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mars. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mars. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 czerwca 2020

MARS-Bezlitosna siła. Już w przedsprzedaży!!!

Agnieszka Lingas-Łoniewska kończy swoją bestsellerową serię w porywającym stylu – ta książka to emocjonalny nokaut!
"Mars" to ostatni tom uwielbianej serii "Bezlitosna siła", opowiadającej o mężczyznach uprawiających walki MMA – każdy z nich ma za sobą mroczną przeszłość, która go prześladuje. To także historie kobiet, które doświadczyły przemocy, a pomoc znajdują w fundacji FemiHelp, wspierającej ofiary agresji ze strony mężczyzn.
Jego życiem rządzą nienawiść i szaleństwo. Kiedy na ringu staje się niepokonanym Marsem, oddaje się im całkowicie. I tylko ona budzi w nim odmienne, bardziej tkliwe uczucia.
Ale powiedzmy sobie szczerze: doktor Liwia Marczyk gra w zupełnie innej lidze.
Są jak ogień i woda. I przyciągają się z siłą żywiołów.
On woli nie ryzykować – nie teraz, kiedy przed nim poważne zadanie. Nic nie powinno go rozpraszać.
Ona nie chce być naiwna. Już raz się sparzyła i do tej pory płaci za to wysoką cenę.
Kiedy jednak w grę wchodzi prawdziwa miłość, Mars i Liwia będą musieli się zastanowić nad swoimi wyborami. Czy odważą się postawić wszystko na jedną kartę?


PRZEDSPRZEDAŻ: EMPIK.COM



piątek, 27 marca 2020

Bezlitosna siła. MARS - premiera 1.07.

Wyszedł z aresztu na Podwalu i poszedł w stronę placu Legionów, gdzie czekał na niego samochód. Tak się umówił z prawnikiem. My siedzieliśmy w czarnym jeepie z przyciemnionymi szybami. Samochód nie miał tablic rejestracyjnych, załatwiłem go od chłopaków z dzielni. Kiedy Kosiniak podszedł do swojego volvo, pojawiłem się jak duch i stanąłem za jego plecami. Odwrócił się i spojrzał na mnie. Po chwili w jego wzroku pojawił się strach. Tego mi było trzeba. – Co ty… – Chyba chciał uciec, może krzyczeć, ale wyjąłem pistolet i przyłożyłem mu do brzucha.– Wsiadaj. – Wskazałem nasz samochód, zaparkowany obok.– Człowieku.– Nie będę z tobą rozmawiał. Wsiadaj. Już. Patryk otworzył tylne drzwi i bez słowa wskazał Kosiniakowi miejsce. Koleś posikał się ze strachu. Złapałem go za szyję, ścisnąłem, panując nad chęcią złamania jego pierdolonego karku, i wrzuciłem go do tyłu, gdzie czekał na niego Konrad. Usiadłem za kierownicą, Patryk koło mnie i ruszyliśmy na Swojczyce, gdzie Patryk miał miejsce, w którym swego czasu załatwiał pewne niewyjaśnione sprawy.W czasie drogi Kosiniak zaczął skomleć.– Posłuchaj, ja nie wiem, o co chodzi? Jesteś z Liwią? Mieliśmy stare sprawy, ona była kiedyś ze mną, pogrywała sobie. Ale nie zrobiłbym jej…Odwróciłem się gwałtownie i zerknąłem na Konrada.– Zająć się tym? – zapytał.– Tak – odparłem i utkwiłem wzrok w drodze.W lusterku wstecznym widziałem, jak Konrad zaciska ramię na szyi tego gnoja i go przydusza. Koleś stęknął kilka razy i wreszcie stracił przytomność.Patryk westchnął.– A mówiłem, żeby wziąć jakiegoś sedana. Wrzucilibyśmy kutasa do bagażnika i nie trzeba by było słuchać jęków.– Kumpel nie miał sedana. Sorry – rzuciłem.– Przynajmniej łopata się zmieściła – zauważył przytomnie Konrad.– No to jest argument, Saturn!W trzydzieści pięć minut dojechaliśmy na Swojec.W lesie znajdowała się stara zdewastowana chata, która niejedno widziała. Konrad wyciągnął spanikowanego dupka, który odzyskał już przytomność i patrzył na nas przerażony. Chciał coś znowu jęczeć, ale uniosłem ostrzegawczo palec i pokazałem, że ma milczeć. Chyba zrozumiał. Szedł posłusznie w kierunku chaty. Tuż przed wejściem zaczął się drzeć i próbował dać nogę. Złapałem go za szyję i przycisnąłem do siebie. Wrzuciłem go do chaty i warknąłem:– Lubisz rzucać dziewczynami, pierdolony gnoju? A co powiesz na to? – Kopnąłem go w twarz z półobrotu, wypluł krew i kilka zębów. – Może porzucasz mną? Patryk i Konrad stali niewzruszeni i patrzyli na plującego krwią kolesia.– Pomóżcie mi… – jęknął.Konrad pokręcił głową.– Ej, stary, poplamiłeś sobie koszulę. – Wskazał na plamy na mojej jasnej koszuli.– Nie ubrałeś się odpowiednio, bracie. – Patryk przewrócił oczami.





piątek, 31 stycznia 2020

Poznajcie Marsa :)

Premiera IV tomu "Bezlitosnej siły" - 1.07.2020

Darek przypatrywał mi się uważnie. Nagle sięgnął po moją wodę, wyprostował się i wyciągnął do mnie rękę. Spojrzałam na niego zaskoczona.
– Chodź. Mam receptę na twój ciężki rok. 
– Mianowicie?
Przewrócił oczami.
– Chodź, Liwia. Nie zjem cię.
Na sam dźwięk mojego imienia w jego ustach poczułam dziwną słabość. Ale zeskoczyłam ze stołka i podałam mu rękę. Jego dłoń była duża i ciepła. Ruszył w kierunku wyjścia, a gdy odchodziliśmy, machnęłam do przyjaciółek, że zaraz wracam. Widziałam niepokój w oczach Martyny i uśmiech na twarzy Inez. Dostrzegłam też Konrada, który zmarszczył brwi. Spokojnie, poradzę sobie. Chyba.
Darek torował drogę pomiędzy ludźmi, którzy rozstępowali się przed nim niczym Morze Czerwone. Widziałam zachwycone spojrzenia dziewczyn, które oczywiście wiedziały, kim on jest. Na mnie zerkały z zazdrością. Oj, dziewczyny, to tylko kumpel. Nikt więcej.
Kiedy zaczął mnie prowadzić w kierunku korytarza, gdzie mieściły się pokoje do prywatnych tańców, zatrzymałam się. Spojrzał na mnie zaskoczony.
– Jeśli myślisz, że tam z tobą wejdę, to... chyba jakiś żart. – Może i byłam trochę wstawiona, ale nie zalana i na pewno nie zamierzałam dać się zaliczyć.
Zmarszczył brwi i po chwili zerknął na drzwi i na mnie. Jego czoło się wygładziło, ciemne oczy zrobiły się niemal czarne i wyglądał prawie jak Polluks. Uśmiechnął się tym swoim kpiącym uśmiechem, podnosząc jeden kącik ust.
– Serio, pani doktor, taki z pani tchórz?
– Akurat odwaga ma z tym niewiele wspólnego. – Zamierzałam wyrwać się z jego uścisku i wrócić do dziewczyn, zła, że zachowuje się jak idiota.
Ale on przyciągnął mnie do siebie, uderzyłam o jego twarde ciało, wszystkie moje zmysły zapaliły się niemal jak alarm w centrum handlowym.
Boże, co za durne porównania przychodzą mi do głowy!
– Spokojnie, Liwio, tu cię prowadzę. – Pochylił się ku mnie i szepnął, a jego ciepły oddech pachnący gumą do żucia musnął mi szyję.
Zagryzłam policzek od wewnątrz i wzięłam głęboki wdech. On uniósł brew, gnojek, obserwował mnie, wszystko wyczuwał. Uśmiechnął się szerzej i wciągnął mnie w wąski korytarz. Wtedy wszystko zrozumiałam.
Zapomniałam o tym tajnym przejściu. Prowadził mnie do podziemi.
– Nie martw się... – Popatrzył mi w oczy. – Do czerwonego pokoju pójdziesz ze mną z własnej woli. – Zaczęliśmy schodzić po schodach.
– Niedoczekanie – burknęłam, ale podążyłam za nim.
Musiałam przyznać sama przed sobą, że mi się cholernie podobał. Ale to nie wszystko. On mnie pociągał. Nie czułam czegoś takiego przy żadnym mężczyźnie. Nie czułam tego przy Mariuszu. Ale pożądanie to nie wszystko. A Darek był dzieciakiem. Mogłam się z nim dobrze bawić, ale nic więcej. Poza tym raczej nie sprawiał wrażenia, jakby dorósł do czegokolwiek poza wożeniem się bmw, zadymami, walką w klatce i zaliczaniem dziewczyn.


środa, 5 czerwca 2019

Premiera 32. książki!!!

Dzisiaj premiera mojej 32. powieści.


"Bezlitosna siła. Kastor" to pierwszy tom tetralogii o miłości, demonach przeszłości, koszmarach z dzieciństwa i walce o odzyskanie człowieczeństwa. 


Będą cztery tomy, tom II, zatytułowany "Polluks" ukaże się 2. października.

Książki należy czytać wedle kolejności -: Kastor, Polluks, Saturn, Mars. 


Kastor jest już dostępny także jako ebook i audiobook (czyta: Ewa Abart).

Miłego czytania i słuchania!!!





czwartek, 4 kwietnia 2019

Jak to się wszystko zaczęło?

Ponad dwa lata temu wpadłam na pomysł osadzenia akcji nowej książki w klimatach podziemnych walk MMA. Połączyłam dwa światy: mężczyzn, walczących w klatce, rozprawiających się jednocześnie z demonami przeszłości i kobiet, prowadzących fundację "FemiHelp", które także mają traumatyczne przeżycia za sobą.
Rok temu, w styczniu, zaczęłam pisać pierwszy tom. Na początku miała to być dylogia (dwa tomy). Ale intryga rozwijała się, pomysłów przybywało, sama jeździłam na gale MMA i boksu zawodowego, dzięki mojej czytelniczce Eleonorze i tak się w to wszystko zaangażowałam, że powstały 4 tomy:

Kastor

Polluks

Saturn 

Mars

Każdy tom opowiada o parze głównych bohaterów, natomiast całość połączona jest wątkiem sensacyjnym, który wyjaśnia się ostatecznie w tomie ostatnim.

Kastor już niebawem, śledźcie pilnie fanpage!
Ostrzegam, to najbardziej OSTRA seria z wszystkich książek, które do tej pory napisałam 

Fot.: Albert Zawada

niedziela, 5 sierpnia 2018

Bezlitosna siła. Mars. TOM IV

I czas na fragment IV tomu "Bezlitosnej siły", zatytułowanego "Mars" 
- Chodź. Liwia. Nie zjem cię.
Na sam dźwięk mojego imienia w jego ustach poczułam dziwną słabość. Ale zeskoczyłam ze stołka i podałam mu rękę. Jego dłoń była duża i ciepła. Ruszył w kierunku wyjścia, gdy odchodziliśmy, machnęłam do moich przyjaciółek, że zaraz wracam. Widziałam niepokój w oczach Martyny i uśmiech na twarzy Inez. A także dostrzegłam Konrada, który zmarszczył brwi. Spokojnie, poradzę sobie. Chyba.
Darek torował drogę pomiędzy zbitymi na masę ludźmi, którzy rozstępowali się przed nim niczym Morze Czerwone. Widziałam zachwycone spojrzenia dziewczyn, które oczywiście wiedziały, kim on jest. Na mnie zerkały z zazdrością. Oj, dziewczęta, to tylko kumpel. Nikt więcej.
Kiedy zaczął mnie prowadzić w kierunku korytarza, gdzie mieściły się pokoje do prywatnych tańców, zatrzymałam się. Spojrzał na mnie zaskoczony.
- Jeśli myślisz, że tam z tobą wejdę, to... chyba jakiś żart. - Może i byłam trochę wstawiona, ale nie zalana i na pewno nie zamierzałam być jednym z jego licznych „zaliczeń”.
Darek zmarszczył brwi i po chwili zerknął na czerwone drzwi i na mnie. Jego czoło się wygładziło, ciemne oczy zrobiły się niemal czarne i wyglądał prawie jak Polluks. Uśmiechnął się tym swoim kpiącym uśmiechem, podnosząc jeden kącik ust.
- Serio, pani doktor, taki z pani tchórz?
- Akurat odwaga ma niewiele z tym wspólnego. - Zamierzałam wyrwać się z jego uścisku i wrócić do dziewczyn, zła, że zachowuje się jak idiota. Ale on przyciągnął mnie do siebie, uderzyłam o jego twarde ciało, wszystkie moje zmysły zapaliły się niemal jak alarm w centrum handlowym. Boże, co za durne porównania przychodziły mi do głowy!
- Spokojnie, Liwia, tu cię prowadzę. - Pochylił się do mnie i szepnął, a jego ciepły oddech pachnący gumą do żucia, musnął mi szyję. Zagryzłam policzek od wewnątrz i wzięłam głęboki wdech. On uniósł brew, gnojek, obserwował mnie, wszystko wyczuwał. Uśmiechnął się szerzej i wciągnął mnie w wąski korytarz i już wtedy wszystko zrozumiałam. Zapomniałam o tym tajnym przejściu. Prowadził mnie do podziemi.
- Nie martw się, kotek. Do czerwonego pokoju pójdziesz ze mną z własnej woli. - Zaczęliśmy schodzić w dół.
- Niedoczekanie. - Burknęłam i podążyłam za nim.
Musiałam przyznać sama przed sobą. On mi się cholernie podobał. Ale to nie wszystko. On mnie pociągał. Nie czułam czegoś takiego przy żadnym mężczyźnie. Nie czułam tego przy Mariuszu. Ale pożądanie to nie wszystko. A Darek był dzieciakiem. Mogłam się z nim dobrze bawić, ale nic więcej. Poza tym on raczej nie sprawiał wrażenia, jakby dorósł do czegokolwiek, poza wożeniem się swoim BMW, zadymami, walką w klatce i zaliczaniem dziewczyn.
Weszliśmy do podziemi, Darek zapalił światła, włączył muzykę.
- Chodź, spuścisz trochę pary. Widzę, że za bardzo główkujesz, kotek.
- Nie jestem żadnym kotkiem. - Pokręciłam głową. Ale w sumie... to było nawet fajne.
Chyba naprawdę musiałam wyluzować. Sztywna pani doktor.
- Jesteś. - Darek oczywiście uwielbiał się ze mną droczyć. - Wskakuj.
- W tych szpilkach?
Skrzywił się.
- Może jednak zdejmij.
- Okej.
Miałam na sobie dżinsy, obcisłą bluzkę i skórzaną marynarkę. Tę zdjęłam, zsunęłam też szpilki. Stanęłam na macie, on wszedł do środka. Wziął rękawice i podszedł do mnie. Górował nade mną, wpatrywał się we mnie przez chwilę, miałam wrażenie, że zaraz zrobi coś, za co dostanie ode mnie po łapach, albo i nie... ale on po chwili wziął głęboki wdech i powiedział spokojnie:
- Ręce.
Czy ja poczułam rozczarowanie? Zaczynałam sama siebie wkurzać. Wysunęłam dłonie, a on zaczął zakładać mi rękawice.
- To sparingówki. Jak walniesz mi kilka razy, to może polubisz mnie trochę?
Wzruszyłam ramionami.
- Lubię cię bez bicia.
Uśmiechnął się kącikiem ust.
- To może polubisz mnie bardziej.
Fot: internet /MGK/