Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mordercy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mordercy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 maja 2011

Łukasz Śmigiel "Mordercy"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości serwisu "Zbrodnia w Bibliotece".

[…] w psychice mordercy znajduje się coś, co tkwi także wewnątrz każdego człowieka i […] ludzie chcą się dowiedzieć czegoś więcej o mordercach, ponieważ pragną więcej wiedzieć o sobie samych.

Michael Weaver "Impuls"

Zbiór opowiadań Łukasza Śmigla pod intrygującym tytułem "Mordercy" idealnie wpasowuje się w pragnienie poznania mrocznej ludzkiej natury. Zawarte w nim historie mogą być i inspiracją i ostrzeżeniem. Że zło gdzieś tam się czai, niekoniecznie za rogiem, ale może być w każdym z nas. Bo ludzie są nieprzewidywalni i czasami mogą być groźni, dla siebie i dla innych. Czasami kieruje nimi chęć przetrwania, czasami wewnętrzne pragnienie krwi. A czasami.... jakaś zewnętrzna siła, której nie potrafią się oprzeć i nie potrafią z nią walczyć.

Książka Śmigla to zbiór fascynujących, mrożących krew w żyłach 12 historii. Z których każda ujmuje kostrukcją, pomysłem, językiem i puentą. Mamy do czynienia ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, z brudnymi ludzkimi grzeszkami, z bohaterem swoistej urban legend, z XVI-wiecznym uzdrowicielem-detektywem, z niedoszłym-przyszłym pisarzem, którego zgubiła zbytnia szczerość. Są to historie pełne przemocy, sugestywnych opisów, a także swoistych ostrzeżeń i pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że niekiedy i zawoalowanych morałów. Na uwagę zasługują interesujące inwokacje, będące wprowadzeniem w każdą historię, idealnie oddając to, co w kolejnej opowieści znajdziemy. Wielki plus za wykorzystanie mojego ulubionego kawałka Metalliki "One". Oczywiście, jak w przypadku każdego zbioru opowiadań, tutaj także mam swoich faworytów i należą do nich historie: "Śledztwo", "Śmierć na trzy", "Omega".

Ale z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że cały zbiór historii "z piekła rodem" czytało mi się znakomicie i na myśl przyszła mi seria krótkich horrorów, które niegdyś oglądałam. A które były właśnie przedstawione w podobnej formie jak "Mordercy". Ironiczno-moralizatorsko-tragicznej. I oczywiście trzymającej w napięciu.

Komu mogę polecić "Morderców"? Przede wszystkim wyznawcom gatunku. Dzieci Kinga i Mastertona na pewno poczują się usatysfakcjonowane. Poza tym czytelnikom ceniącym umiejętnie poprowadzone historie, napisane dobrym językiem, ciekawie umiejscowione, dopracowane i zaskakujące. I oczywiście straszne. Jeśli ktoś ma wrażliwy wysublimowany gust, nietrawiący obrazowych opisów, może czuć się lekko zagrożony. Przez własne "mordercze" odczucia. Bo podobno... w każdym z nas tkwi coś z mordercy...

I za autorem pozwolę sobie przytoczyć cytat Alberta Camusa:

"Nie ma na tym świecie bardziej męczącego zajęcia od morderstwa".

Tak więc... zaryzykujmy i sprawdźmy, jak duży jest ten morderczy pierwiastek, który gdzieś tam w nas tkwi...