Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Bonda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Bonda. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 czerwca 2014

Katarzyna Bonda "Pochłaniacz"

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa MUZA.


Zawód profilera zaczyna być coraz bardziej popularny w naszym kraju, ale nie do końca jest jeszcze doceniany i akceptowany przez stróżów prawa. Za oceanem jest profesją samą w sobie i chyba nie ma przestępstwa na większa skalę, gdzie nie wykorzystywałoby się umiejętności profilowania sylwetki i osobowości sprawcy. Bardzo lubię czytać powieści, w których ukazana jest praca profilerów, z tym większym zaciekawieniem sięgnęłam po najnowszą książkę Katarzyny Bondy, zatytułowaną „Pochłaniacz”, bo czytać o tym pasjonującym zawodzie na naszym polskim gruncie to nie lada gratka.

Bohaterką powieści, otwierającej kryminalny cykl „Cztery żywioły Saszy Załuskiej” jest profilerka, była policjantka, matka i kobieta zraniona przez życie. Sasza Załuska. Przeszła przez piekło, a jednak nadal utrzymuje się na powierzchni, chociaż przychodzi jej to z niemałym trudem. Samotnie wychowuje córkę Karolinę, z której poczęciem wiąże się tragiczna i dramatyczna historia. To piętno przeszłości ciągle tkwi w kobiecie, balansującej na granicy ryzyka, tkwiącej w szponach nałogu, który powoli pokonuje. Lecz to jest proces. Czy wyzwoleniem może być praca? Załuska wraca z Anglii do Polski. Ostatnie siedem lat spędziła w Instytucie Psychologii Śledczej w Huddersfield, lecz teraz czuje, że musi wrócić do kraju. Dawne kontakty odżywają i kobieta dostaje zagadkowe zlecenie stworzenia profilu psychologicznego pewnego napastnika. Od tego momentu zaczynają mnożyć się niedopowiedzenia, wkrótce w jednym z najmodniejszych klubów w Trójmieście ginie Igła, gwiazda przeboju sprzed lat, a oskarżona o to zabójstwo młoda kobieta może nie być wcale winna zbrodni. Sasza wsiąka w dawne klimaty, spotyka się ze starymi kolegami z policji, jednak nie jest już tą dziewczyną sprzed lat. Powoli, systematycznie odkrywa kolejne tajemnice, które sięgają kilkudziesięciu lat wstecz. Czy uda się jej rozwikłać zagadkę śmierci Igły? Jaki ma z tym wszystkim związek przebój sprzed dekad „Dziewczyna z północy”? Czy Załuska sama odnajdzie się w nowej rzeczywistości i zwalczy nie tylko demony z przeszłości, ale także to, co teraz czeka ją każdego dnia? No cóż, pierwszy tom po części odpowie na te i wiele innych pytań, ale należy pamiętać, że to dopiero początek i wiele jeszcze kamieni na drodze Saszy Załuskiej.

Katarzyna Bonda wiele uwagi poświęciła merytorycznym aspektom pracy profilera, tutaj można naprawdę doszkolić się, jeśli chodzi o metodologię działań, sposoby tworzenia rysu, analizę, pytania, jakie należy zadawać świadkom, na co zwracać uwagę. Widać, że z wielką dokładnością autorka przygotowała tę „zawodową” część powieści, ukazując dosyć duże, wręcz reportażowe przygotowanie w tym zakresie. A wszystko to kosztem akcji fabularnej, bo jeśli spodziewacie się kryminału mrożącego krew w żyłach, tego tutaj nie dostaniecie. Fabuła rozgrywa się powoli, systematycznie dążąc do zaskakującego jednak finału. Bardzo ciekawie rozegrany, może wynagrodzić brak akcji i emocji, które dla mnie osobiście są niezmiernie ważne w książkach, czy też filmach.

Podoba mi się też zabieg, stosowany często w seriach kryminalnych i serialach kryminalnych, czyli osobiste aspekty głównych bohaterów, które powoli odsłaniają wszelkie tajemnice z życia postaci i oprócz sprawy kryminalnej, czytelnik ma możliwość poznawania kolejnych sekretów w następnych odsłonach cyklu.

Tak więc, podsumowując, „Pochłaniacz” to kryminał, a dla mnie to powieść nawet psychologiczno-obyczajowa z bardzo mocnym podłożem merytorycznym i zagadką, której rozwiązanie jest ukoronowaniem żmudnej czasami akcji. Myślę, że jak na początek cyklu zapowiada całkiem niezłą ucztę, liczę też, że w kolejnych tomach nie zabraknie dynamiki i emocji, co może sygnalizować finał „Pochłaniacza”.