No to mamy kolejny wpis. Tym razem wyciągnęłam pudło z materiałami, a raczej kawałkami materiałów . Leżakowały cztery lata, mysle ze nabrały już mocy urzędowej 😂🙈. Tak wiec pozszywalam, coś tam próbowałam pomieszać tymi kolorami. Ale w sumie chodziło żeby uszczuplić zapasy, a narzuta ma być dla wnuków jak przyjadą babcie odwiedzić . Wnusia zachwycona a to najważniejsze . 😁 W temacie narzut to jeszcze nie koniec , bo się szyją już dwie następne . Pogoda deszczowa w sam raz na szycie, choć mam nadzieję, ze w końcu zaświeci słońce i będę mogła cieszyć oko kwiatami. Rododendron pięknie zakwitł a tu ciagle pada. 😉
Tu włóczka żyje własnym życiem, oczka się gubią, a bałagan jest w pełni kontrolowany.”