Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 lutego 2018

Jak szyłam logo "Warszawa szyje"

Od kilku lat współpracuję ze szkołą szycia "Warszawa szyje". Już dawno obiecałam Agnieszce Świetlik, jej właścicielce, że uszyję patchworkowe logo szkoły.
Obiecanki cacanki :(. Jakoś nie mogłam się zabrać. Ciągle było coś pilniejszego.

Prawdę powiedziawszy, to nie wiedziałam jak je uszyć. Miałam różne pomysły dotyczące techniki szycia, ale do żadnego nie byłam przekonana.
Najwięcej wątpliwości wzbudzało pikowanie tła.
Esy floresy? Jakieś gotowe wzorki? Nie.
Może w szpulki z nawiniętymi na nie nitkami? Nie - za duża konkurencja w stosunku do samego logo.
Może zarys widoku Warszawy z praskiego brzegu Wisły? Nie bardzo było na to miejsce.

Skończyło się na tym, że tłem logo została mapa Warszawy. A właściwie ten jej fragment, w którym znajduje się pracownia "Warszawa szyje".
Lubię szyć mapy. Uszyłam już kilka (Warszawa, Wilanów, Poddębie), a w najbliższym czasie mam zamiar uszyć trzy następne.

Jak szyłam to logo, obejrzycie na krótkim, amatorskim filmiku klik. Film pełen niedoskonałości, ale lepiej pokazuje "jak to było", niż same zdjęcia. 
Film składa się z trzech części.
W pierwszej mówiłam, że litery i igłę przyszyję metodą aplikacji z ostrymi brzegami. Potem jednak zmieniłam zdanie i tylko napis "Warszawa" i igłę uszyłam w ten sposób. "Szyje" uszyłam ze skośnej lamówki zawiniętej pod spód w lamowniku, do której od razu w lamowniku przykleja się flizelinę dwustronnie przylepną. Czyli tak jak szyje się witraże.
Gdy miałam już tę lamówkę, to przykleiłam ją do podłoża małym patchworkowym żelazkiem, a potem przyszyłam przy brzegu z wolnej ręki, starając się, żeby szew był równy.
Zostało jeszcze zaznaczenie, gdzie na mapie jest siedziba szkoły. Wyhaftowałam mały czerwony punkcik. Jest obok litery "y" w słowie "szyje".

Już w trakcie szycia mapy zastanawiałam się, czy jakimś kolorem zaznaczyć główne arterie, a może Wisłę? Nie chciałam jednak, żeby tło konkurowało z treścią logo. Pozostawiłam tę decyzję na później.
W końcu cała mapa jest biała. Tak mi się podoba. A że nie wszyscy zauważą od razu, że tłem jest mapa? Nie szkodzi :)





sobota, 26 września 2015

JUKI i inne firmy

Firma JUKI, znany japoński producent maszyn do szycia, poprosiła mnie o uszycie patchworkowego logo. Na samą myśl, że będę działać ze znakiem firmowym, który rządzi się swoimi prawami, ciarki mi przeszły po plecach. Każde logo ma swoją podstawową księgę znaku - czyli w uproszczeniu mówiąc, takie wytyczne, co można, a czego nie można robić z logotypem.
Zastanawiałam się co powinien pokazywać taki patchwork: oczywiście logo, ale też to, co można zrobić maszynami, które produkuje JUKI. Czyli to powinna być taka trochę demonstracja siły. 
Trybiki w mentalnym zbiorze moich pomysłów ruszyły pełna parą. Miałam kilka pomysłów i ich różne warianty. Chciałam uszyć wzory, ale usłyszałam: "nie, nie szyj, wszystkie Twoje patchworki są takie ładne". I dopiero wtedy zaczęłam mieć prawdziwą tremę. Który z pomysłów wybrać?

Wybrałam ten, który uszyłam, nawet nie robiłam żadnych innych prób. Ten i już.
A potem spędziłam sporo czasu na studiowaniu wzorów na japońskich tkaninach do szycia patchworków, które dostałam kiedyś w prezencie. Chciałam, żeby to logo było chociaż trochę w japońskim klimacie.
Quilt jest uszyty z bawełny, wypełnienie też bawełniane, nici Isacord. Wymiary 200 x 77 cm.
Bardzo dobrze zrobiło mu pranie, wygląda trochę jak rzeźba.
Zleceniodawca jest bardzo zadowolony.








Już kilkadziesiąt lat szyję patchworki, a to logo jest dopiero trzecim  projektem zleconym mi przez firmę. Pierwszym była "elipsa badawcza" zlecona przez TNS OBOP, znak będący ilustracją pewnego programu zarządzania markami. Pisałam o tym tutaj.



Drugi uszyłam dla firmy, którą kieruje mój syn. To mapa Warszawy. Pisałam o niej tu i tu.



Szkoda, że tak mało jest tych zleceń. Czy Wy myślicie tak jak ja, że fajny quilt byłby znakomitą ozdobą recepcji firmy, sali konferencyjnej czy gabinetu szefa?
Panie i panowie prezesi, kto następny?