Było tak: jedna fajna matka zobaczyła moją mandalę bolesławiecką. Pokazała dwóm swoim fajnym córkom. Oj spodobała się. Mandala jedna, córki dwie. Fajna matka zamówiła u mnie drugą mandalę. A że druga z córek lubi wzory kaszubskie, to wybór był oczywisty.
I jest. A właściwie to jej już nie ma, bo pojechała do Zakopanego.
Po Wigilii spytałam matkę: Podobało się? Odpowiedziała: Było przyjęte z piskiem. Tobie też życzę takich przeżyć.