Lubię wracać na Podlasie.
To rodzinne strony mojego ojca. mam duży sentyment do Podlasia wiosną. Zielonych sosnowych lasów, niebieskich rozlewisk rzek, żółtych kaczeńców i jasnej soczystej zieleni. Czasem pojawia się bocian na czerwonych nogach, biało kwitnące ałycze i jakieś takie małe fioletowe kwiatki.
Jadę tam za dziesięć dni. Sprawdzę, czy dobrze zapamiętałam kolory.
Tak zaczynałam.
Pasowała do widoku zza okna.
Szyłam ją techniką konfetti.
Coraz więcej malutkich ścineczków.
Środek przykryłam białym tiulem.
A na to, na cały obrazek, położyłam czarny tiul, który potem na środku wycięłam. Po to, żeby został sam biały.
Całość spięłam wszystkimi szpilkami jakie miałam w domu ;)
I wypikowałam ....
Zawsze pytacie o tiul. Tu go widać.
Duża jest 115 x 115 cm.
Mam ochotę na fioletową. Czy będę czekać aż zakwitną wrzosowiska?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mandala. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mandala. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 14 kwietnia 2019
czwartek, 4 kwietnia 2019
Pokazywać maleństwa?
Ciągle zastanawiam się, czy to ma sens? Czy warto pokazywać takie próbki? Ciekawa jestem co o tym sądzicie?
To mała próba uszycia mandali z Bolesławca. Aplikacja z ostrymi brzegami.
Oj, zakręciły mnie te mandale :).
To mała próba uszycia mandali z Bolesławca. Aplikacja z ostrymi brzegami.
Oj, zakręciły mnie te mandale :).
Mandla bobin work - na próbę
Szyję, oczywiście szyję. Tylko ostatnio mniej patchworków, za to dużo zajmuję się projektem szycia poduszek w kształcie serc, wspomagających rehabilitację pacjentów po mastektomii. To temat na oddzielne opowiadanie, a kto ciekaw, to zapraszam na www.serceodserca.pl.
A ja dzisiaj postanowiłam odrobić zaległości. Wyjechałam na krótki urlop. Za mną kilka godzin wiosennych prac ogrodniczych. W zasięgu wzroku nie ma telewizora, a nawet radia, za to słychać, jak pali się drewno w kominku. A moje pukanie w klawisze to prawie hałas. Codzienne troski też zostały za ścianą lasu. Jest tak, jak lubię.
Tę malutką mandalę "na próbę" uszyłam w listopadzie ubiegłego roku.
Szyłam ją techniką bobin work. Polega ona na tym, że w bębenku maszyny do szycia jest bardzo gruba nitka - u mnie to był kordonek. Patchworkową "kanapkę" trzeba obrócić spodem do góry i pikować od lewej strony, tak, żeby kordonek znajdował się potem na górze.
Po takim wstępnym wypikowaniu docelowa prawa strona wyglądała tak:
Teraz jeszcze wypełniłam drobniutkim pikowaniem niektóre płaszczyzny. Zależało mi na podkreśleniu koloru.
Tak wygląda ta "próbna mandala" z poprzednią, bolesławiecką :)
Oczywiście jest trochę krzywo, czasem naciągi nici są nie za bardzo, ale to jest próba. Próbę uważam za udaną :).
czwartek, 1 listopada 2018
Malowana mandala
Już od kilku miesięcy mam tusz w kredkach firmy Derwent. Dostałam te kredki od moich przyjaciółek. Marzyłam o nich, a potem odłożyłam je, bo nagliły jakieś inne zajęcia.
Teraz też się sporo dzieje, ale już musiałam. Koniecznie musiałam spróbować, jak to jest z tym tuszem do tkanin.
Lubię koła, kółka, kółeczka. Od zawsze. Ich szczególną odmianą są mandale. Jedną już uszyłam. Pokażę ją, jak zrobię dobre zdjęcia. Kiedy to będzie? Nie wiem, bo to mandala lampa i nie mam pojęcia jak ją sfotografować.
Teraz uszyłam taką zwyczajną mandalę, która może być podkładką na stół, albo kuchennym obrazkiem, zwłaszcza, jeżeli w kuchni króluje ceramika z Bolesławca.
Ja ją bardzo lubię, a Wy?
Jak ją szyłam?
Narysowałam sobie mandalę miękkim ołówkiem na tkaninie. Przy pomocy cyrkla, linijki i kątomierza.
W jej komponowaniu wykorzystywałam różne elementy graficzne występujące w ceramice z Bolesławca.
Oczywiście wcześniej spędziłam kilka godzin na przyglądaniu w internecie różnych serii naczyń i nauce rysowania kwiatków, kółeczek i pawich oczek.
Potem dobór nici w odpowiednich kolorach. Wybrałam Isacord.
I pikowanie z wolnej ręki po śladach narysowanych ołówkiem.
Wokół gęste, ale delikatne pikowanie kremowymi nićmi. Takie, żeby nie rzucało się w oczy.
Teraz przyszedł czas na malowanie kredkami. Używałam kredek w trzech kolorach: granatowym, zielonym i pomarańczowym.
Kolejny etap, to utrwalanie rysunku. Korzystałam z medium (Textile Medium System 3).
Na tym obrazku utrwalona jest tylko środkowa część obrazka.
Przy tej pracy bardzo przydały mi się informacje o malowaniu tuszami Marzeny Krzewickiej z jej bloga.
Wymiary mandali to 45x45 cm. Jest uszyta z tkanin bawełnianych. Wypełnienie też jest bawełniane, takie "ścierkowe".
Czy uszyję następne mandale? Oczywiście!!! To fantastyczna praca, uspakajająca, wyciszająca, taka na koniec dnia.
Czy coś poprawię? Tak, tak... Zdjęcia. Te robione komórką w środku nocy nie są najlepsze. Wybaczcie :)
Teraz też się sporo dzieje, ale już musiałam. Koniecznie musiałam spróbować, jak to jest z tym tuszem do tkanin.
Lubię koła, kółka, kółeczka. Od zawsze. Ich szczególną odmianą są mandale. Jedną już uszyłam. Pokażę ją, jak zrobię dobre zdjęcia. Kiedy to będzie? Nie wiem, bo to mandala lampa i nie mam pojęcia jak ją sfotografować.
Teraz uszyłam taką zwyczajną mandalę, która może być podkładką na stół, albo kuchennym obrazkiem, zwłaszcza, jeżeli w kuchni króluje ceramika z Bolesławca.
Ja ją bardzo lubię, a Wy?
Jak ją szyłam?
Narysowałam sobie mandalę miękkim ołówkiem na tkaninie. Przy pomocy cyrkla, linijki i kątomierza.
W jej komponowaniu wykorzystywałam różne elementy graficzne występujące w ceramice z Bolesławca.
Oczywiście wcześniej spędziłam kilka godzin na przyglądaniu w internecie różnych serii naczyń i nauce rysowania kwiatków, kółeczek i pawich oczek.
Potem dobór nici w odpowiednich kolorach. Wybrałam Isacord.
I pikowanie z wolnej ręki po śladach narysowanych ołówkiem.
Wokół gęste, ale delikatne pikowanie kremowymi nićmi. Takie, żeby nie rzucało się w oczy.
Teraz przyszedł czas na malowanie kredkami. Używałam kredek w trzech kolorach: granatowym, zielonym i pomarańczowym.
Kolejny etap, to utrwalanie rysunku. Korzystałam z medium (Textile Medium System 3).
Na tym obrazku utrwalona jest tylko środkowa część obrazka.
Przy tej pracy bardzo przydały mi się informacje o malowaniu tuszami Marzeny Krzewickiej z jej bloga.
Wymiary mandali to 45x45 cm. Jest uszyta z tkanin bawełnianych. Wypełnienie też jest bawełniane, takie "ścierkowe".
Czy uszyję następne mandale? Oczywiście!!! To fantastyczna praca, uspakajająca, wyciszająca, taka na koniec dnia.
Czy coś poprawię? Tak, tak... Zdjęcia. Te robione komórką w środku nocy nie są najlepsze. Wybaczcie :)
środa, 13 grudnia 2017
Żółty wir
Niedawno skończyłam szyć żółty wir. Czekałam na trochę słońca, żeby nakręcić krótki filmik (klik) pokazujący szczegóły tego patchworku. Dzisiaj wreszcie się udało.
Jest uszyty metodą stitch & slash. Usypałam różnokolorowe kawałeczki tkanin, przykryłam je tiulem i przeszyłam spiralnie. Szwy są w odległości około 2 cm od siebie. Potem poprzecinałam tkaninę razem z tiulem i trochę "wystrzygłam".
Wielkość 110 x 110 cm.
Już myślę o następnych podobnych patchworkach.
Jest uszyty metodą stitch & slash. Usypałam różnokolorowe kawałeczki tkanin, przykryłam je tiulem i przeszyłam spiralnie. Szwy są w odległości około 2 cm od siebie. Potem poprzecinałam tkaninę razem z tiulem i trochę "wystrzygłam".
Wielkość 110 x 110 cm.
Już myślę o następnych podobnych patchworkach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)