Były tam moje trzy patchworki. Jednym z nich była mapa Wilanowa.
Wisiała tak, że była widoczna z daleka.
Gdy przechodziłam obok, zobaczyłam panią, odwróconą do mnie tyłem, która fotografowała ten patchwork zawzięcie. Podeszłam do niej, żeby powiedzieć, że jestem autorką tego quiltu.
Możecie sobie wyobrazić jaką miałam minę, gdy pani odwróciła się i zobaczyłam, że to jest Alicia Merrett. Ta sama, którą podziwiam od lat. Której patchworkowe mapy znam niemalże na pamięć!
W dodatku chwali mój "Wilanów".
Miałam ochotę podskakiwać z radości tak, jak to robi moja wnuczka.
Sama nie wiem, jak to się stało, że wcisnęłam komuś moją komórkę i poprosiłam o zrobienie zdjęcia.
Spędziłyśmy razem parę minut. Alicia pokazała mi zdjęcia swojego najnowszego quiltu. Opowiedziała o nim.
Alicia potem napisała u siebie na Facebooku:
"I have met another map-maker, at the Festival of Quilts - Anna Slawinska from Poland. She also made the Trifid Nebula piece which is in Fine Art Quilt Masters. It's great!"
Innym też podobała się ta mapa. Przystawali, fotografowali.... To fajne chwile dla quilterki.
Opowiedziałam tę historię mojemu wnukowi, Stefkowi. Stefek ma 10 lat i bardzo lubi tańczyć. Od roku uczy się tańca nowoczesnego. Po moim opowiadaniu spytał: babciu, czy to jest tak, jakby Michael Jackson podszedł do mnie i powiedział - "Stefku, świetnie tańczysz"?
Dokładnie tak! Nie można tego mojego przeżycia przedstawić zwięźlej.
Na wystawie zrobiłam kilkaset zdjęć. Uporządkuję je i pokażę za parę dni. I napiszę o "mgławicy" i "lesie".