Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinarne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 grudnia 2013

Tak!

Jestem tu chociaż dość długo się nie pokazywałam. Ale o tym pod koniec posta - robótki mają pierwszeństwo ;-)
Moja wielka duma - kolczyki Junona. Pierwsze tak ażurowe sutasze, z których jestem bardzo ale to bardzo zadowolona. Wszystkie koraliki szklane, z tyłu odrobinka filcu. 


Przy okazji kolczyków Afrodyta zwróciłyście mi uwagę, że kolczyki nie powinny być zbyt długie, bo mogą nie pasować osobom o krótkiej szyi. Pamiętam o tym, ale tym razem nie potrafiłam sobie odmówić - kolczyki mają 12 cm razem z biglem! po prostu nie mogłam inaczej ;-) o dziwo są lżejsze niż Afrodyta. Czy Wam też przypominają serce?

Oprócz kolczyków stworzyło się kilka innych rzeczy, ale o tym kiedy indziej. Tymczasem podzielę się z Wami moim wczorajszym wypiekiem. Otóż robiłyśmy wczoraj pierniki. Są twarde jak kamień i wcale nie jestem pewna czy zmiękną, najwyżej będą tylko ozdobą. Żeby nie przynudzać (bo to nie jest blog kulinarny) pokażę ten, który ozdobiłam pisakami lukrowymi, nie pamiętam jakiej firmy. Bardzo fajna zabawka, tylko trzeba je wymoczyć w gorącej wodzie i można robić różne takie wzorki :D ten piernik jet oczywiście bardzo duży.

Tymczasem muszę powiedzieć, że ostatnio działy się u mnie różne rzeczy, które wpłynęły na nieobecność na blogu, chociaż odwiedzałam Was często. Szykują się kolejne zmiany w moim życiu więc koniec roku może być równie chaotyczny. 
Chciałam też poprosić Mebelinę i Monię o jeszcze więcej cierpliwości - w końcu przecież trafię na tą przebrzydłą pocztę ;)

Pozdrawiam Was serdecznie w ten przerażająco wietrzny dzień :*

piątek, 21 września 2012

Meksykańskie kolczyki i tort

Trochę mnie tu nie było i takie nieobecności będą się teraz, niestety, częściej zdarzać :/ Staram się być na bieżąco z czytaniem Waszych blogów ale przez kilka dni naprawdę spore narobiłąm sobie zaległości...
Tymczasem pokażę w końcu to, co czekało i czekało - kolczyki, znów sutaszowe, mojego projektu i wykonania. Jestem z nich bardzo dumna. Kompozycja kolorystyczna przywodzi mi na myśl meksykańskie klimaty, choć w Meksyku nigdy nie byłam :) ceglasty, turkusowy, słoneczny żółty, czerwony... odrobina miedzi... Kolczyki są duże, ale nie są tak ciężkie na jakie wyglądają bo największy koralik (ten niebieski okrąg) jest z plastiku. Pozostałe koraliki są szklane a tył jest podklejony minimalną ilością czerwonego filcu, żeby nie dokładać kolejnych miligramów ;)

Poza tym opowiem Wam jeszcze historię pewnego torta :) Do opowiedzenia jego historii natchnęła mnie Ania, podając przepis na pomysłowy, łatwy i szybki torcik budyniowy bez pieczenia. Mój tort, także bez pieczenia, ba, nawet bez tortownicy i miksera! powstał w czerwcu z okazji urodzin wompierza. Jak widzicie za nic nie miałam warunków żeby zrobić jakiekolwiek ciasto, ale to były urodziny i strasznie chciałam żeby był tort ("wszyscy lubią tort!" - powiedział Osioł ;)). Po wielu konsultacjach z mamą na temat jak zrobić tort bez tych wszystkich potrzebnych akcesoriów, złapałam wizję, zakupiłam skłądniki i przystąpiłam do dzieła. Oto i ono:

Po kolei: sklepowy spód tortowy (przecięty na 2 warstwy ("tort ma warstwy" - Osioł :)), pomiędzy nimi krem - budyń zrobiony według przepisu + na koniec wrzucone pół kostki masła i oczywiście wymieszane, żeby stworzyło jednolitą masę. Wada jest taka, że nienajlepiej się smaruje bo szybko "tężeje", za to klei elegancko. Na górze też odrobina kremu i, jak widać, truskawki zalane tężejącą już galaretką cytrynową. Niby nic, ale był bardzo pyszny (rano pozostał tylko brudny talerz...) i łatwy. Może komuś przyda się ten pomysł, jak będzie w kryzysowej sytuacji :). Na zdjęciu widać, że jest owinięty folią spożywczą, ale to nie dlatego, że bez niej się rozpada, tylko tak awaryjnie, na czas transportu przez całe miasto nieocenionym MPK ;)) Świeczek nie było - w pewnym wieku ich widok nie budzi radości ;D

Pozdrawiam serdecznie!