Kolejne mazidło do ciała w moim domu. Odnoszę wrażenie, że ostatnio nic innego nie robię poza dłubaniem w ogródku, jazdą na rowerze i smarowaniem swojego "boskiego" ciała. No dobra jeszcze kilka innych aktywności też ma miejsce, ale mazianie ciała szczególnie mnie bawi. Oto ja jeszcze w zeszłym roku podchodziłam do wszelkich smarowideł jak pies do przysłowiowego jeża ;) A teraz jeden balsam się kończy, a w kolejce czekają już kolejne 2 ;) W sumie jest to uzasadnione...odkąd za pomocą syreny zaczęłam ostro masować swoje ciało pod prysznicem nawilżanie jest jak najbardziej wskazane ;) Dziś kilka słów o mleczku teoretycznie wyszczuplająco-ujędrniającym Soraya.