Dawno dawno temu nazbierałam sporo drewna. Po kilku miesiącach sezonowania go w ciepłych warunkach strychowych postanowiłam zabrać się za robotę.
Ciężką robotę.
Piłowanie piłką do metalu nie jest łatwe. Potem piaskowanie, tu z pomocą przyszła wiertarka, potem już tylko dziurki, zabezpieczyć olejem i dodać pętelkę.
Jak na razie powstało kilka guzików cisowych (te większe) i sporo grabowych. Teraz zbieram w sobie siły na jabłoń.
A wkrótce dalsza część domowego alfabetu i literka "J".
Torba, która powstała już jakiś czas temu miała być torbą plażową. Niestety los sprawił, że wakacji z plażą jednak w tym roku nie będzie. Na szczęście morze już zobaczyłam, będąc na weekendowym wypadzie do Gdańska.
Z myślą o wakacjach powstał też marynarski naszyjnik z guzików i koralików taki jak ten.
A już wkrótce pokażę kolejne, swoje, filcowe poczynania :)