Etykiety

Bałtyk Mierzeja Wiślana Zucchino flaminio aromaterapia aronia astry bez lilak bluszczyk kurdybanek bocian boczniaki bratki brzozy byliny chryzantemy ciasto dyniowe ciekawe zestawiania roślin cukinia cukinie cynie czarna malwa decoupage dereń dom drzewa dynie dzika róża dzwonek skupiony ekologiczna uprawa fiołki floks gailardia graby grudniowy ogród grusze grzyby głóg herbaty herbaty kwiatowe irys syberyjski jabłonie jabłoń jałowiec jaśnie pańskie jesienny ogród jesień jeżyny jeżówka purpurowa jodła karczochy kasztanowiec zwyczajny konwalia majowa kosmos ( onętek siarkowy) kosmos (onętek) kosmosy kot krzewy kwiat głogu kwiat wiśni kwiaty kwiaty jednoroczne kąpiel lecznicza lato na wsi lawenda leszczyna letnie kwiaty lilia azjatycka lilia bulwkowata liliowce lipa listopad w ogrodzie liście makrobiotyka maliny marcinki mieczyki miodunka morze motyle murarka ogrodowa naparstnica nasturcje naturalne terapie rumianek nietypowa rabata ogród orliki osty owce wrzosówki owoce pachnące kompozycje papryka plaża podbiał pole pomidory powojnik prymulki przetacznik ożankowy przetwory przyroda rośliny rudbekia rzeka róża pomarszczona róża zimą róże sad sikorki styl życia szałwia ozdobna szczygły szron słoneczna rabata słoneczniczek szorstkolistny tawuła truskawki trzcina trzmiele trzmielina trzmielina pospolita warzywa warzywnik wieczornik damski wieś winorośl wiosenny ogród wiosna wiśnie wrześniowy Bałtyk wrzosy zagroda zdrowa żywność zielononóżki zimowy ogród zioła zwierzęta złocień maruna łubin śliwy żurawie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jeżyny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jeżyny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Lepiej późno niż wcale ...

Uwielbiam zielononóżki za ich wielkie poczucie wolności, choć bywa ono niejednokrotnie zgubne. Niczym nie skrępowane bywają też uciążliwe, skubiąc moje kwiatowe grządki i zażywając próchniczych kąpieli. W zeszłym roku, jesienią kogut tak zaciekle bronił kur, że padł ofiarą lisa. Trzeba Wam wiedzieć, że rasa ta jest niezwykle bojowa. Dlatego w tym roku wczesną wiosną kupiliśmy koguciki. Nie miałam już nadziei, że będzie jakieś potomstwo tymczasem zobaczcie sami :

 
 Nie wiem, który z tych urzędujących w jagodniku delikwentów jest ojcem, grunt że kurcząt się doczekałam.

Zupełnie inna historia jest z gąską, której podrzuciliśmy jajka od innej gąski, bo nagle zapragnęła potomstwa. Rok temu, gdy miała partnera znosiła tylko jajka i pozostawiała, ani myśląc o wysiadywaniu. Gąsior zakończył przedwcześnie żywot, bo nie przepuszczał nikomu, do tego stopnia, że mordował mi małe kaczki, więc skończył jako pieczeń.
Mój pomysłowy mąż pożyczył  gąsiora, zupełnie innej rasy od swojej mamy. Niestety doświadczenie się nie udało, tzn. udało, ale nie do końca.Gąska złożyła jajka siedziała i siedziała, i nie wysiedziała nic. Jajka były już do niczego, ale nie odstępowała ich na krok. Ponieważ gęś teściowej nie miała zamiaru nawet siedzieć na swoich jajkach, dlatego mąż przyniósł 5 jaj owej leniwej gęsi i podłożył naszej spragnionej macierzyństwa. Wykluło się gęsię - sztuk jeden. I tak nasza gąska stała się dumną matką.

  
Poniżej pięknie kwitnące końcówką lata cynie.


Lubię je za ich trwałość i różnorodność kolorów.
Jeszcze dary natury z jagodnika. Nareszcie dojrzewają jeżyny :)


Zakończę dziś tym smakowitym akcentem. Życzę Wam miłego i pogodnego tygodnia.