Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą science fiction. Pokaż wszystkie posty
"Wyspa Sachalin" Eduard Verkin

"Wyspa Sachalin" Eduard Verkin

 Wyobraźcie sobie, że świat który znamy przestaje istnieć. Wojna nuklearna, klęski żywiołowe i globalna epidemia „mobilnej wścieklizny”, zamieniająca ludzi w rodzaj zombie, radykalnie zmieniły oblicze Ziemi. Ameryka i Rosja są prawie całkowicie zniszczone, z Europy i Chin zostały żałosne resztki. Jedyna cywilizacja, która przetrwała na prawie doszczętnie zniszczonej planecie, to Japończycy. Oczywiście powojenna Japonia wcale nie jest rajem. To militarystyczne społeczeństwo kastowe, całkowicie przesiąknięte szowinizmem i ksenofobią. Ale na tle globalnej katastrofy, nawet tak nieprzyjazne miejsce jest jak ziemia obiecana....Prawda, że zapowiada się ciekawie?

Gdy światowe mocarstwa pogrążyły się w najbardziej wyniszczającym konflikcie wszechczasów, cywilizacja praktycznie przestała istnieć. Z dawnych stolic pozostały wypalone bombami pustkowia. Tam, gdzie promieniowanie nie zabija na miejscu, panoszy się zaraza, której nie sposób powstrzymać.W oszczędzonej w trakcie wojny Japonii trwa walka o przetrwanie. To właśnie stamtąd pochodzi Lilak – młoda futurolożka, która decyduje się na ryzykowną wyprawę badawczą. Jeśli jej się powiedzie, być może uda jej się dowiedzieć, co czeka ludzi w przyszłości.


Na Sachalin, który Japończycy zamienili w rodzaj gułagu, przyjeżdża dziewczyna o poetyckim imieniu Lilac, córka wpływowego urzędnika, poślubiona Rosjaninowi. Wyspa z jednej strony jest miejscem zesłań przestępców, z drugiej jest punktem tranzytowym dla uchodźców z kontynentu.
Lilac jest praktykującą futurolożką, a jej głównym zdaniem jest przestudiowanie sytuacji na Sachalinie, aby przygotować prognozę na przyszłość. Dziewczyna i jej eskorta Artem, jeden z nielicznych ocalałych Rosjan, wyruszają w podróż po wyspie, która wkrótce zamienia się w prawdziwy wyścig ze śmiercią…Od samego początku uwagę przykuwa wybrany przez pisarza format. Przed nami rodzaj literackiej gry, opartej na notatkach podróżniczych, o tym samym tytule, autorstwa Antona Pawłowicza Czechowa. Klasyk literatury rosyjskiej odwiedził Sachalin w 1890 roku i pozostawił potomnym malownicze szczegóły ponurej egzystencji skazańców, zesłańców, ich strażników i innych ludzi.  Czechow przywiązywał dużą wagę do rzeczowych i statystycznych szczegółów życia na Sachalinie. Książka klasyka jest więc ciekawą hybrydą pamiętnika i badań popularnonaukowych. W pierwszej połowie powieści Eduard Wierkin starannie stylizuje tekst na Czechowa – z wyjątkiem preambuły w której informuje o wojnie światowej i jej skutkach, a także kilku przerywników, z których dowiadujemy się o Artemie i jego otoczeniu. Co do reszty mamy tutaj typowe notatki z podróży, które pozwalają nam zapoznać się z tragicznymi rysami sachalińskiego życia. Ta autorska technika ma zarówno zalety, jak i wady. Starannie obliczona gra literacka robi żywe wrażenie, jednak umiejętną stylizację docenią przede wszystkim ci, którzy czytali „Wyspę Sachalin” Czechowa. Wszystkim innym prawie dwieście początkowych stron powieści może wydawać się nudne. Oczywiście kolorowe szczegóły postapokaliptycznego życia na Sachalinie są szokujące, ale nawet szok szybko staje się czymś powszechnym. Na początku powieści wyraźnie brakuje popędu: Lilak i Artem po prostu przenoszą się z jednego punktu do drugiego. Mniej więcej jedna trzecia książki wydaje się rozwlekłą ekspozycją - stylistycznie i intelektualnie, na pewno ciekawą, ale nieco monotonną. Ponadto postacie początkowo nie budzą zbytniego współczucia – są boleśnie płaskie. Bliżej środka stylizacja Czechowa urywa się: na Sachalinie wybucha powstanie skazańców, bezsensowne i bezlitosne, bohaterowie znajdują się w śmiertelnie niebezpiecznej sytuacji i zmuszeni są dołożyć wszelkich starań, by przeżyć. Na krwawe szczegóły buntu i przygody w duchu „Drogi” i „Mad Maxa” nałożone są nowe zagrożenia i wyzwania, dzięki czemu ani bohaterowie, ani czytelnicy na pewno nie będą się nudzić.

Ideologiczny przekaz powieści wyłania się stopniowo, choć trudno sprowadzić go do wspólnego mianownika. Główni bohaterowie - Artem, rodowity Sachalin Czek, poeta-skazaniec Shiro Shinkai - przechodzą poważne metamorfozy, odgrywając ważną rolę w formowaniu się głównego bohatera. W końcu to Lilak, która całkowicie się zmieniła - zarówno duchowo, jak i fizycznie, będzie musiała położyć nowy początek dla prawie skazanej na zagładę ludzkości. Dlatego też, choć powieść należy do kategorii tych książek, na których okładce naprawdę chce się umieścić znaczek „otworzyć żyły po przeczytaniu”, ostatnie linijki wciąż napawają optymizmem. Pomimo wszystkich prób i nieszczęść ludzkość nie tylko przetrwa, ale także zrobi duży krok w przyszłość, ku gwiazdom. Dopóki nie dochodzimy do postscriptum..Postscriptum w postaci prequelu fabuły jak dla mnie było zupełnie zbędnie i wręcz  zamazuje wrażenie powściągliwego optymizmu, który udało się rozwinąć po  przeczytaniu epilogu. Mimowolnie zaczęłam zadawać sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego autor budzi w czytelniku nieśmiałą nadzieję, a potem bezlitośnie go policzkuje?

"Wyspa Sachalin" jest pełna wyobraźni, pełna akcji (przez większość czasu) i absorbująca, choć na poziomie strukturalnym to bezbożny bałagan, z niełatwą mieszanką gatunków, tropów, motywów, postaci, katastrof i prawie wszystkiego innego. "Wyspa Sachalin" to cały świat zszyty z wielu fragmentów rzeczywistości historycznej i literackiej.  Świat prawdziwych skazańców, , którzy trafili do osady, mieszanka Archipelagu Gułag, Resident Evil i Harukiego Murakami. Odpady, brud, śluz, rozkład, zwłoki, smród, otępienie,  krew - to główne składniki dania, które zaproponował nam Eduard Wierkin. Było ono dobre, soczyste , lekko doprawione przerażeniem (zombiakom udało się na„pięć plus”), a na wierzchu trochę skropione nadzieją. Zdecydowanie polecam. 

 

Tytuł : "Wyspa Sachalin"

Autor : Eduard Wierkin

Wydawnictwo : Czarna Owca

Data wydania : 29 wrześnie 2021

Liczba stron : 496

Tytuł oryginału :Остров Сахалин 

 

Za możliwość przeczytania książki i jej zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu :  

https://www.czarnaowca.pl/

 

 




 

 


"Osa" Eric Frank Russell

"Osa" Eric Frank Russell

 Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się, że osa wleciała do Twojego samochodu podczas jazdy? Czy  próbując wygonić/zabić stworzenie prawie wjechałeś na drzewo lub latarnię (zabijając siebie i swoich pasażerów)? Ten pomysł – że mały owad może zagrozić ludzkości i spowodować szkody w wysokości tysięcy dolarów – jest centralną osią fabularną książki Erica Franka Russella. W tej historii jeden samotny człowiek toczy wojnę i niczym osa, używając sprytu i zaskoczenia, niszczy ogromne ilości zasobów, paraliżuje gospodarkę a społeczeństwo doprowadza na skraj paniki. Wiele książek należących do klasyki Science Fiction nie zestarzało się z godnością jednak "Osa" pozostaje przekonująca i zabawna nawet sześćdziesiąt lat po publikacji. 


Od blisko roku Terra prowadzi wojnę z Imperium Syrijskim. Przeciwnik dysponuje znacznie większą liczbą żołnierzy, więc Terranie postanawiają się uciec do szpiegostwa i sabotażu. Osa latająca w aucie może do tego stopnia rozproszyć kierowcę, że ten spowoduje wypadek, więc należy tylko zastosować tę samą taktykę na większą skalę. Jeden naprawdę sprawny agent działający wśród Syrijczyków może dokonać prawdziwego spustoszenia, wywołać chaos, osłabić morale, zdezorganizować działalność wroga. Tak więc znakomicie wyszkolony James Mowry ląduje na Jaimecu, dziewięćdziesiątej czwartej planecie Imperium, zamieszkanej przez osiemdziesiąt milionów Syrijczyków. Jego zadanie jest proste – stać się osą. 


Mowry, został wybrany do udziału w operacji szpiegowskiej przeciwko wrogom Ziemi w międzygwiezdnej wojnie.  Jego rolą jest ukrywanie się i podkopywanie rządów i morale Imperium Syryjskiego (dziś to dość dziwnie brzmi jeśli weźmiemy pod uwagę miliony syryjskich azylantów rozproszonych po całej Europie), do którego zostaje wysłany, w każdy możliwy sposób. Jest niczym tytułowy owad w ludzkim ciele do którego obowiązków należy sianie paniki i zniszczenia wśród Syrian na odległej planecie. I tak (choć tutaj może dopaść Cię syndrom sztokholmski) — Mowry jest terrorystą. Używając dużego zapasu uzbrojenia, przebrań i gadżetów, zostaje zrzucony na planetę, gdzie popełnia morderstwa, wysadza bomby i rozsiewa propagandę, mającą na celu oszukanie lokalnego rządu, by uwierzył, że jest w stanie rozpętać rewoltę na globalną skalę. Czytając tę ​​książkę, pomyślałam, że granica pomiędzy szpiegostwem wojennym a terroryzmem często jest bardzo cienka. Podejrzewam, że z perspektywy ofiar  nie ma między nimi dużej różnicy. Jednak pomysłowa kampania terroru Mowry'ego tworzy ciekawą historię, która płynie w szybkim tempie, a oryginalność samego bohatera i  jego kampanii destabilizacji stanowi ciekawą lekturę. Jedną ze sztuczek, która podbiła moje serce, były antyrządowe naklejki na setkach witryn sklepowych, które po usunięciu pozostawiały swoje przesłanie wyryte w szkle, zmuszając do masowego zamykania sklepów i wymiany całych witryn, co niosło za sobą ogromne koszta.


Pozostaje zagadką co Eric Frank Russell robił podczas II wojny światowej. Niektóre źródła podpowiadają nam, że w latach wojny pracował dla brytyjskiego wywiadu, podczas gdy inne twierdzą, że był jedynie radiooperatorem i mechanikiem RAF. Choć prawdy nie dowiemy się nigdy, to jakakolwiek by ona nie była to jedno jest pewne :  pisarz wykorzystał swoje doświadczenia wojenne ponad dekadę później, kiedy napisał swoją szóstą powieść "Osa". Pierwotnie wydana w twardej oprawie nakładem  Avalon Books w listopadzie 1957, kiedy Russell miał już 52 lata, „Wasp” została uznana za jedno z najlepszych dzieł jego autora. Szukając informacji o książce, na jednym z blogów, trafiłam na taki cytat podsumowujący "Osę" :„…Jeden błyskotliwy Ziemianin wprawia w zakłopotanie głupiego syryjskiego wroga… zabawna, ale szowinistyczna opowieść z wyraźnym posmakiem bohaterstwa II wojny światowej. " Cóż, choć ciężko się z tym nie zgodzić, to jednak nie do końca.  Po pierwsze, zwyczajni Syrianie , z którymi spotyka się Mowry, nie są szczególnie głupi (przynajmniej nie bardziej niż przeciętni Terranie), podczas gdy syryjscy urzędnicy rządowi i ich zbiry z Kaitempi już tak. Rzeczywiście, duża część napięcia w książce Russella wywodzi się z faktu, że Mowry'emu ledwo udaje  wymknąć swoim prześladowcom, którzy zawsze wydają się być w stanie go wyśledzić, czy to w stolicy Jaimecan, Pertane, czy w jednym z mniejszych miast, w których działa. Martwimy się o Mowry'ego, doskonale wiedząc, co się z nim stanie, gdy zostanie w końcu złapany, co wydaje się być nieuniknione. (I nie, nigdy nie przyszłoby mi do głowy ujawnienie, czy Mowry rzeczywiście został kiedykolwiek ).Wielokrotnie Mowry jest zmuszony do pokonania 20 mil przez las ,do swojej kryjówki, aby się przegrupować, zmienić przebranie i zdobyć nowe fałszywe identyfikatory. Syrianie z pewnością nie ułatwiają mu tego zadania i zdecydowanie nie są głupi, mimo że Mowry, na sposób Bonda, nieustannie ich przechytrza. Jeśli chodzi o bohaterstwo II wojny światowej, bloger ma całkowitą rację. Przy bardzo niewielu przeróbkach „Osa” rzeczywiście mogła zostać przekształcona w opowieść o europejskiej intrydze z lat 40., gdyż zawarte w niej motywy science-fiction są dość minimalne. Zabierzcie nieziemskie otoczenie i fioletowoskórych kosmitów, a także „dynocary” napędzane energią transmisyjną oraz urządzenia antygrawitacyjne na statkach kosmicznych,a zostanie wam w rękach thriller szpiegowski .


"Osa" jest świetną lekturą, ale została napisana w 1959 roku i nosi kilka znamion swojej epoki. Mamy tutaj trochę Zimnej Wojny – dwie rywalizujące cywilizacje na miarę USA i ZSRR oraz pasujący do lat pięćdziesiątych literacki szowinizm. Postaci kobiece praktycznie tutaj nie występują a jeśli się już pojawią to nie wniosą do powieści nic istotnego. Nie znajdziemy tu również narracji z punktu widzenia innych grup etnicznych niż zwykli żołnierze ( czytaj  :biali faceci ). Jeśli możesz to znieść, to "Osa"będzie dla Ciebie strzałem w dziesiątkę, prawdziwym klejnotem swojej epoki. Jeśli potrzebujesz innego świadectwa jakości tej książki, to wiedz że  Neil Gaiman kupił prawa do jej ekranizacji, które niestety wygasły po atakach na World Trade Center. Niestety świat nie jest jeszcze gotowy na film, w którym głównym bohaterem jest odnoszący sukcesy terrorysta. Zdecydowanie polecam. 

 

 

Tytuł : "Osa"

Autor :  Eric Frank Russell

Wydawnictwo : Rebis

Data wydania : 14 września 2021

Liczba stron : 224

Tytuł oryginału :  Wasp 

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 



Kings of the Wyld

 
 


A dostępna jest w salonach lub sklepie internetowym sieci :  
https://www.empik.com/zbyt-blisko-daniels-natalie,p1227335289,ksiazka-p
 
 

 

"Dziedzictwo krwi" Amélie Wen Zhao

"Dziedzictwo krwi" Amélie Wen Zhao

 Kolejna szybka, w większości zabawna, napisana z podwójnej perspektywy, pełna akcji, podniecająca, mroczna, debiutancka pierwsza książka trylogii jest już za mną, a jej główny bohater-oszust , , który zdecydowanie ukradł całe show, skradł i moje serce.  Kochałam dosłownie wszystko o Ransomie Złotoustym, no może oprócz   jego imienia, które momentami wydawało mi się zbyt groteskowe ( i o wiele za bardzo kojarzyło mi się z zabawami, o których nie było mowy w tej książce). Czytajac, przyłapałam się na tym, że wybiegałam w myślami do czasów, kiedy autor wpadnie na pomysł i stworzy powieść, w której to Ransom będzie opowiadał o swoich przygodach. Byłoby to coś w stylu pamiętnika  Jacka Sparrowa, który nie nakłada eyelinera, spotyka kapitana Killiana Hooka z OUAT (irlandzki urok Colina O'Donoghue) oraz Rusty'ego Ryana (postać Brada Pitta z serialu Ocean's Eleven, ponieważ obaj śliczni chłopcy są blondynami!). Oj to dopiero by się działo :)


W Cesarstwie Cyrilyjskim dyskryminacja powinowatych jest powszechna. Ich rozmaite zdolności kontrolowania żywiołów uznawane są za nienaturalne i niebezpieczne. A księżniczka koronna Anastazja Michajłowna ukrywa jedno z najbardziej przerażających powinowactw.Jej zdolność kontrolowania krwi długo trzymano w tajemnicy. Po zabójstwie ojca Ana staje się jednak jedyną podejrzaną. Żeby ratować własne życie, musi odnaleźć mordercę. Za murami pałacu szybko się przekonuje, że Cyrilia jest państwem na wskroś skorumpowanym, a spiskowcy już planują, jak obalić stary porządek.Istnieje tylko jedna osoba, która może pomóc Anie dotrzeć do źródła tego spisku – Ramson Złotousty. 


Fabuła rozgrywa się w Imperium Cyrylijskim, gdzie  zaczęli się ujawniać powinowaci,którzy uważani są za zagrożenie, ponieważ jeśli nie będą w stanie kontrolować swoich nadprzyrodzonych mocy, sprowadzą na ich ziemię masakrę i  śmierć.  Księżniczka koronna  Anastazja Michajłowna ma najgroźniejsze powinowactwo, Powinowactwo Krwi, które zmusza ją do ukrywania się za murami pałacu, gdzie żyje w cieniu i samotności. Kiedy jej ojciec król, zostaje zamordowany, młoda dziewczyna zostaje uznana winną zabójstwa. Jednak udaje jej się uciec  z lochu. Jest zdeterminowana, aby znaleźć zabójcę, który zabrał jej ojca oraz oczyścić swoje imię. Pomaga jej w tym  Ransom Złotousty, łotrzyk i oszust. Przygotuj się więc na przygodę i  wyjątkową, ekscytującą, porywającą opowieść o Anastazji. Rzeczą, która podobała mi się najbardziej w tej książce był zdecydowanie Ransom (Po angielsku imię to brzmi Okup, i tak zdecydowanie byłabym stanie sporo zapłacić by móc dostać go więcej). Interesujące również były fragmenty związane z handlem powinowatymi, którzy byli porywani i zamykani w klatkach niczym zwierzęta na targu. Były to jedne z najbardziejrozdzierających serce części książki, odzwierciedleniem nielegalnego handlu ludźmi, który obecnie generuje 150 miliardów dolarów roczni! Dodatkowo na plus działało szybkie tempo, mnóstwo zagadek i tajemnic oraz masa zwrotów akcji. 

 Co mi się nie podobało? Pewnie większość czytelników się ze mną nie zgodzi, ale najsłabszym ogniwem tej książki była Ana, do której nie mogłam się przekonać. Pewnie zdarzyło wam się trafić na bohaterów, którzy ani was nie ziębili ani rozgrzewali, po prostu byli wam obojętni. W sumie to nie wiem dlaczego Ana nie wzbudziła we mnie głębszych uczuć,  może została przyćmiona przez Ransoma ? Może na mojej sympatii zaważył fakt iż ta młoda dziewczyna za szybko stała się morderczynią, kiedy kiedy jeszcze nie wiedziała jak używać swoich mocy i jak nawiązywać relacje z ludźmi? Anastazja jest pełna temperamentu, trochę naiwna, zdezorientowana, zagubiona, ale też potężna i niebezpieczna. Myślę, że w kolejnych sequelach możemy być świadkami jej zmian, metamorfozy, dzięki czemu stanie się lepszą, pełniejszą postacią. Kolejną rzeczą która zagrała na niekorzyść tej powieści były dość przewidywalne, niezbyt zaskakujące zwroty akcji. Doświadczony czytelnik z pewnością przewidzi bieg wypadków. Dlatego uważam iż "Dziedzictwo krwi" jest lekturą raczej dla młodszych czytelników lub też tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z literaturą fantasy. 

Ostatnio parokrotnie zdarzyło mi się trafić na książki fantasy inspirowane historią carskiej Rosji. Myślę, że jest to nowy trend w tym gatunku, który dopiero zaczyna się rozwijać. Anastacya (oryginale imię postaci) to tak naprawdę księżniczka Anastazja Cyrilia jest inspirowana Rosją, pojawiają się nawet wyrazy zaczerpnięte z języka rosyjskiego. Na dodatek dopatrzyłam się tutaj fragmentów bardzo przypominających  rosyjską wojnę domową( z czerwonymi i białymi płaszczami). Oczywiście wszystkie te rzeczy umieszczone są w wymyślonej przez autorkę scenerii fantasy.
Pisanie jest naprawdę dobre aż trudno było mi uwierzyć, że to debiut!  Oczywiście czasami Wen Zhao nadużywała banalnych zdań, które tej historii były niepotrzebne,  ale nadrobiła to mnóstwem akcji , która nie ustaje ani na moment. Cały czas coś się działo i nie sądzę, żebym kiedykolwiek czuła, jakby coś było tam tylko po to, żeby *zapełnić* przestrzeń.

Myślę, że najbardziej podobało mi się w tej książce to, że wszystko było "szare". Zarówno Ana, jak i Ramson mają w sobie dobro, ale każde z nich dokonało w życiu czynów, które były niegodne i złe.  Zabijali, kłamali i krzywdzili innych. Wszystko w imię sprawiedliwości i zemsty. I chociaż kibicowałam im przez cały czas, wiedziałam że nie są niewiniątkami. Może nie są to typowi bohaterowie jakich chcą czytelnicy, ale są tymi  których ci ludzie potrzebują. I już się nie mogę doczekać kiedy wyruszę z nimi w dalszą drogę aby naprawić ten zły świat.  Polecam. 


Tytuł : "Dziedzictwo krwi"

Autor : Amélie Wen Zhao

Wydawnictwo : Rebis

Data wydania : 31 lipca 2021

Liczba stron : 432

Tytuł oryginału : Blood Heir 

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 



Kings of the Wyld

 
 


A dostępna jest w salonach lub sklepie internetowym sieci :  
https://www.empik.com/zbyt-blisko-daniels-natalie,p1227335289,ksiazka-p
 
 
 
 

 

"Księga Etty" Meg Elison

"Księga Etty" Meg Elison

 Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się pierwsza książka z tej serii pod tytułem "Księga bezimiennej położnej". Czułam, że to zupełnie nowe spojrzenie na dystopijny świat. Kolejna część rozpoczyna się sto lat od momentu, w którym poprzednia książka została przerwana. W tomie pierwszym śledziliśmy losy "położnej", która przeżyła zarazę, która zabiła większość kobiet na świecie oraz wszystkie dzieci. W tej części świat powoli ruszył do przodu i nastąpiła pewna poprawa średniej długości życia kobiet, ale nadal są one wykorzystywane i traktowane jak niewolnice.  Książka ta opowiada historią Etty / Eddy'ego, który wyrusza na ratunek kobietom potrzebującym pomocy i sprowadza je do swojego miasta o nazwie „Nigdzie”. By nie zostać odkrytym obwiązuje piersi pasem  i używa męskiej tożsamości. Po powrocie do domu na powrót staje się "Ettą". 


Etta pochodzi z Nowhere, osady założonej przez tych, którzy przeżyli plagę, w tym przez Bezimienną Akuszerkę. Tajemnicza choroba zniszczyła dawny świat i sprawiła, że przy życiu pozostało niewiele kobiet, a porody są bardzo niebezpieczne. Ci, którzy przetrwali, powoli próbują przywrócić porządek i wprowadzić nowe normy społeczne. W Nowhere kobiety i położne traktuje się jak święte i to one dominują w społeczności. Etta wybiera jednak wolność, jaką dają jej łowiectwo i szabrownictwo. Przemierza pustkowia w poszukiwaniu reliktów przeszłości, które mogą się do czegoś przydać. Czasem zmuszona jest też stawiać czoło bezwzględnym handlarzom niewolników, którzy polują na kobiety i dziewczynki. Dlatego w drodze staje się Eddym.


"Księga Etty" to ten rodzaj kontynuacji, dla której musisz przeczytać poprzednią książkę z serii, aby zrozumieć, co się dzieje. W "Księdze bezimiennej położnej" tajemnicza choroba wymazuje 98% populacji ludzkiej, najbardziej dotknięte są kobiety i nienarodzone dzieci, pozostawiając ok. 1 kobietę na 10 mężczyzn. Straszny świat do życia. Główną bohaterką jest pielęgniarka, która budzi się w szpitalnym łóżku, w którym została pozostawiona na śmierć z powodu choroby. Dzięki jej instynktowi bojowemu i umiejętnościom walczy o przetrwanie w świecie, w którym nie ma już reguł i nie ma przyszłości.  Przebrana za mężczyznę podróżuje z San Francisco na północ w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca do życia. Podczas swojej podróży spotyka ludzi, którzy różnie reagują na tragedię, która ich spotkała. Te przypadkowe spotkania będą miały wielki wpływ na życie naszej bohaterki.  Podobał mi się realizm i sposób, w nowy sposób restrukturyzacji społeczeństwa, wymyślony przez autorkę aby zmierzyć się z nową rzeczywistością. W niektórych częściach kobiety sprzedawano jako niewolnice seksualne, w innych organizowały się w "ulach", zatrzymując w gospodarstwie mężczyzn jako " kochanków". Po przeczytaniu pierwszej części poczułam, że jako  ta książka jest mniej o przetrwaniu i ma mniej akcji niż pierwsza książka. Napis jest mylący, ponieważ porwanie msamodzielna książka jest idealna i nie ma potrzeby pisania drugiej powieści. Nadal nie uważam, by "Księga Etty" była konieczny lub że wniosła wiele do fabuły, ale nie oznacza to, że nie podobała mi się jej lektura.

Akcja księgi Ety toczy się 100 lat po wydarzeniach z pierwszej powieści, w czasie których pozostało niewiele wspomnień ze świata sprzed choroby. Etta jest młodą kobietą mieszkającą w Nowhere, matriarchalnym mieście, w którym kobiety mogły wybrać kim chcą zostać w przyszłości: położną lub matką z całym związanym z macierzyństwem   ryzykiem (wiele matek i noworodków zapadało na  chorobę podczas porodu). Etta  postanowiła się wyłamać i zostać raiderem, osobą, która eksploruje otoczenie w poszukiwaniu cennych rzeczy pozostałych ze Starego Świata do celów handlowych. Ponieważ kobiety są rzadkie i cenne, Etta podczas podróży przebiera się za mężczyznę i staje się Eddiem. Głównym celem Etty / Eddiego jest odnalezienie i ocalenie zniewolonych kobiet oraz doprowadzenie ich w bezpieczne miejsce, do jej miasta. Nie chcę zbytnio zagłębiać się w fabułę.  Książka ta, w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, w mniejszym stopniu porusza temat przetrwania oraz ma zdecydowanie mniej akcji .Praktycznie większość wydarzeń rozgrywa się pod sam koniec książki. Autorka wykorzystuje apokaliptyczny, niesprawiedliwy nowy świat jako tło do dyskusji na temat seksualności i tożsamości seksualnej / płciowej. Poświęca czas omówieniu wyzwań, przed którymi staje to nowe społeczeństwo, niezależnie od tego, czy jest ono matriarchalne czy patriarchalne. W pierwszej książce  również była dyskusja dotycząca  kwestii tożsamości seksualnych i pomyślałam, że temat ten został już wyczerpany. Niestety, w pewnych momentach "Księga Etty" była niczym kalka swojej poprzedniczki.  Nadprzyrodzone zakończenie sprawiło, że musiałam obniżyć moją ocenę, ponieważ nie pasowało ono do surowego realizmu cechującego prozę Elison. Mam nadzieję, że następna książka nie będzie o nadprzyrodzonych mormonach, którzy ratują świat.  

Jak już wspomniałam "Księga Etty" nie podobała mi się tak bardzo jak pierwsza odsłona cyklu, ale myślę, że to dlatego, że trochę czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do dwóch głosów : Etty i Eddiego, którzy byli "rozdzieloną" jednością. Jednak kiedy w końcu mi się udało dostosować do nowej narracji to uspokoiłam się i pozwoliłam, by historia mnie porwała. Budowanie świata u Elison jest fenomenalne : każde miasto ma własne przekonania na temat kobiet i dzieci oraz tego, jak utrzymać ludzkość przy życiu. Skłoniło mnie to do wielu przemyśleń. Smutno było patrzeć na to, co się stało  z Ameryką po zarazie - ile rzeczy zostało zapomnianych, straconych bezpowrotnie, i oczywiście na to, co stało się z ludzkością. Kobietom  teraz ciężko jest żyć na tym świecie,  a wyobraźcie sobie tylko, jak ciężko byłoby  bez leków, bez kontroli urodzeń, bez możliwości wyboru? To były aspekty tego dystopijnego świata, które mnie najbardziej interesowały. Uwaga dla potencjalnych czytelników - jest to książka dla dorosłych i znajdują się w niej  drastyczne sceny.  Nic z tego nie zdziwiło mnie ani nie zszokowało (mnie, zapaloną czytelniczkę horrorów)ale niektórych może  Gwałty, pedofila, okaleczanie narządów płciowych, znęcanie się nad dziećmi są częścią świata po zarazie. 

Polecam tę książkę każdemu, kto lubi inteligentne historie,  zawierające eksplorację głębokich i ważnych tematów,  dobrze napisane i pełne realistycznych postaci . Oczywiście mam kilka drobnych uwag ( dlaczego na przykład gorączka nie zmutowała? Dlaczego nie obserwujemy spadku śmiertelności noworodków i zgonów poporodowych po wystarczająco długim okresie, aby w populacji pojawiła się pewna oporność? ) ale nie jest ich na tyle dużo by mieć wpływ na jakość czytania i satysfakcję z lektury. Więc, drogie Pani i Panowie, organizujcie własny egzemplarz a ja tymczasem przepraszam, muszę iść i wykrzyczeć moje płuca z frustracji z powodu tego, co wydarzyło się na końcu.  

 

Tytuł : "Księga Etty"

Autor : Meg Elison

Wydawnictwo : Rebis

Data wydania : 9 lutego 2021

Liczba stron : 356

Tytuł oryginału : The Book of Etta  

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 



Kings of the Wyld

 
 


A dostępna jest w salonach lub sklepie internetowym sieci :  
https://www.empik.com/zbyt-blisko-daniels-natalie,p1227335289,ksiazka-p
 

 

 

"Asystentka" S.K Tremayne

"Asystentka" S.K Tremayne

 W prezencie świątecznym dostałam od męża Google Nest Mini, takiego małego asystenta, który grzecznie poproszony nastawi alarm, włączy radio czy poda prognozę pogody. Moim zdaniem jest to bardzo przydatne urządzenie i podczas tych paru dni korzystałam z niego praktycznie cały czas. Teraz siedzę przed komputerem i spod oka patrzę na to małe, poręczne urządzenie zastanawiając się czy czasem mnie nie podsłuchuje. Zdarzyło wam się kiedyś o czymś rozmawiać i chwilę potem zobaczyć reklamy tego "czegoś" na fb? Mi ostatnio dzieje się tak coraz częściej i zaczęłam dochodzić do przekonania, że nasze "mądre" urządzenia domowe nas w pewien sposób podsłuchują czy "czytają". Moim zdaniem jest tylko kwestią lat kiedy komputery i telefony (niby w dobrej wierze) zastaną obdarzone sztuczną inteligencją. I wtedy nastanie era totalnej inwigilacji. Jeśli chcecie zobaczyć jej przedsmak to koniecznie przeczytajcie "Asystentkę". Ciarki na plecach gwarantowane. 

Świeżo rozwiedziona Jo z przyjemnością wprowadza się do wolnego pokoju swojej najlepszej przyjaciółki. Zaawansowane technologicznie, luksusowe mieszkanie jest zarządzane przez asystentkę domową o nazwie Electra, która zajmuje się ogrzewaniem, oświetleniem – a czasem nawet Jo zwraca się do niej, gdy potrzebuje towarzystwa.Wszystkie się zmienia, gdy pewnej nocy Electra wypowiada jedno zdanie, które rozrywa kruchy świat Jo na strzępy: „Wiem, co zrobiłaś”. Jo jest przerażona. Ponieważ w przeszłości zrobiła coś strasznego. Coś niewybaczalnego.


Najnowszy thriller psychologiczny SK Tremayne jest niesamowicie przerażający i prowokuje do myślenia o naturze naszego współczesnego świata, kwestionując jego rosnące uzależnienie od technologii i potencjalnie niebezpieczne nadużywania korzystania z mediów społecznościowych. Jo jest dziennikarką, której życie się rozpadło, niedawno się rozwiodła  i jest w poważnych tarapatach finansowych, dlatego z zadowoleniem przyjmuje możliwość zamieszkania w domu bogatej przyjaciółki w luksusowym mieszkaniu w Camden. Jak na tę ekskluzywną londyńską dzielnicę przystało jest on wyposażony we wszystkie nowoczesne udogodnienia i najnowocześniejszą technologię, która odgrywa zasadniczą rolę w zarządzaniu ogrzewaniem i oświetleniem w domu. Całość jest nadzorowana i zarządzana przez asystenta o imieniu Electra. W opowieści przedstawionej głównie z perspektywy Jo widzimy, jak jej życie powoli się rozpada aż sama bohaterka znajdzie się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Pewnej zimnej i wietrznej nocy  Electra mówi  jej, że wie, co zrobiła. Jo rzeczywiście skrywa koszmarne sekrety ze swojej przeszłości, ale jak elektroniczna asystentka mogła poznać jej historię?   Nasza bohaterka  jest klasycznym przykładem niewiarygodnego norratora ponieważ czytelnik zastanawia się, jak bardzo można jej zaufać. W przerażającej i groźnej opowieści, która zawiera trafną poezję Sylvii Plath, Jo próbuje walczyć o kontrolę nad technologią, która grozi jej zniszczeniem. 

Fabuła rozwija się powoli jednak ze strony na stronę staje się coraz bardziej wciągająca. Jo rozmawiając ze swoją wirtualną asystentką zaczyna się zastanawiać czy przypadkiem nie zapadła na tę samą chorobę psychiczną na którą cierpiał jej ojciec. W miarę narastania zagrożeń Jo staje się coraz bardziej odizolowana i zrozpaczona, ponieważ nikt jej nie chce uwierzyć. Kobieta postanawia jednak zrobić wszystko by to zmienić. Momentami miałam wrażenie, że naprawdę jej "odbiło", że oszalała, tak dobrze Tremayne wykreowała tę postać. Choć znałam prawdę to również ciężko było mi w nią uwierzyć. Akcja zagęściła się jeszcze bardziej kiedy zhakowany został również laptop i telefon Jo. Wtedy zaczęłam jej naprawdę współczuć, szczególnie że nie widziałam wyjścia z tej całej sytuacji. Wyobraźcie sobie jedną z najmroźniejszych, najciemniejszych zim , jakie dane było wam przeżyć. Wyobraźcie sobie , że jesteście sami w wielkim domu na obrzeżach Londynu, a jedyną "osobą" która was słucha jest mała, szara zabawka?  Muszę przyznać, że atmosfera panująca w tej książce robiła się coraz bardziej zimna i złowieszcza. Na własnej skórze czułam przerażenie głównej bohaterki. Wprost uwielbiam kiedy autorom tak idealnie się udaje manipulować moimi emocjami. "Asystentka" była moją pierwszą książką Tremayne, ale już biegnę do wirtualnej kolejki po następne. 

"Asystentka" to perfekcyjne połączenie thrillera psychologicznego z elementami fantastycznymi, książka która jest nie tylko porywająca i absolutnie kompulsywna, ale także służy jako ostrzeżenie przed tym, co może przynieść przyszłość. Nie będzie zbytnią przesadą jeśli powiem, że dosłownie ją pochłonąłem i płakałam ze smutku kiedy się skończyła.  Niestety, jestem przekonana, że okładka i streszczenie doprowadzą wielu innych do błędnego wniosku, że jest to po prostu kolejna zwyczajna hybryda bez dodatkowego wigoru i polotu, kolejny thriller jakich wiele na księgarnianych półkach. A to nieprawda! Powieść Tremayne to  mroczna, intrygująca i prowokująca do myślenia lektura na miarę ery cyfrowej która sprawi, że będziesz kwestionować, jak bardzo polegamy na technologii, która ma nam pomóc przetrwać w dzisiejszych  czasach. "Asystentka" pomimo całego mroku i przerażenia, które się kryje na jej stronach jest  zabawna, dobrze napisana, powściągliwa i niemożliwa do odłożenia, a co najważniejsze jest wielce aktualna i na czasie. To prawie jak komentarz społeczno-technologiczny w formie wybuchowej fikcji.  

Jeśli byście mnie spytali o jedno słowo którym bym opisała tę powieść wybrałabym : elektryczna. Elektryczna, porywająca i cudownie niepokojąca, "Asystentka" to przerażająco wiarygodna opowieść o naturze nowoczesnych technologii i naszym poleganiu na wirtualnych asystentach, takich jak Alexa czy Siri. Co się może stać gdy wirtualny asystent się zbuntuje? Czy może to doprowadzić cię do szaleństwa? Najnowsze technologie wzbudzają strach w wielu z nas. A dlaczego? Ponieważ boimy się, że ktoś zacznie nas kontrolować, manipulować nami i w końcu doprowadzi do tego, że zostaniemy zniszczeni. Ci, którzy oglądali Terminatora doskonale wiedzą o co mi chodzi. Więc co teraz robimy? Czytamy i wyciągamy wnioski. Polecam. Ku przestrodze. 

 

Tytuł : "Asystentka"

Autor : S.K Tremayne

Wydawnictwo : Czarna Owca

Data wydania : 25 listopada 2020

Liczba stron :  432

Tytuł oryginału : The Assistant  

 

 

Za możliwość przeczytania książki i jej zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu :  

https://www.czarnaowca.pl/

 

 

"Księga bezimiennej bohaterki" Meg Elison

"Księga bezimiennej bohaterki" Meg Elison

Kiedy obudziła się w szpitalu, zdała sobie sprawę że w pobliżu nikogo nie ma. Jedynie martwe ciała i wspomnienia szerzącej się choroby. W większości umierały  kobiety, a dzieci i niemowlęta zniknęły. Kiedy przemierza puste ulice, powoli wszystko sobie przypomina. Wreszcie dociera do domu, oazy spokoju i miłości. Kiedyś. Okazuje się, że najbezpieczniejsze miejsce pod słońcem nie jest kryjówką. W mroku czai się gwałciciel, spragniony kobiety psychopata, który próbuje ją zgwałcić. Właśnie wtedy, kiedy cudem udaje jej się obronić i uciec,  zdaje sobie sprawę, że niektórzy przeżyli, jednak zasady i normy społeczne uległy degradacji. Nasza bohaterka postanawia udawać mężczyznę, co ma jej ułatwić przeżycie w postapokaliptycznym świecie...Tak właśnie zaczyna się powieść Elison. A potem jest tylko ciekawiej...i jeszcze mroczniej. 



Na skutek tajemniczej gorączki na całym świecie umiera bardzo wielu mężczyzn oraz niemal wszystkie kobiety i dzieci. Ciąża i poród oznaczają wyrok śmierci – zarówno dla matki, jak i dla dziecka. Samotna położna brnie przez cmentarzysko, jakim stał się świat, usiłując znaleźć dla siebie miejsce w nowej, groźnej rzeczywistości. Filary cywilizacji runęły, została tylko brutalna siła i ci, którzy ją mają.

 


I oto jest, pierwsza w tym roku pretendentka do miana mojej "najlepszej książki 2020". Myślę, że gdybym się posługiwała systemem gwiazdkowym, od jednej do pięciu, "Księga bezimiennej akuszerki" dostałaby 5 z plusem, i to bez najmniejszego zawahania. Jest to jedna z tych powieści, które dostarczając rozrywki, jednocześnie zmuszają do myślenia, otwierają oczy na to co ważne. Była to również jedna z najstraszniejszych książek jakie czytałam z czystko kobiecego punktu widzenia, a przynajmniej jedna z najbardziej poruszających dystopii. Zdecydowanie zasługuje na wszystkie nagrody jakie dostała (i najpewniej dostanie) i już nie mogę się doczekać kolejnych tomów. Mam również nadzieję, że któryś z producentów zdecyduje się na wykupienie praw autorskich i powstanie film. Ja wiem że słodzę i pewnie już wam się zrobiło mdło, jednak prawdą jest, że powieść ta mnie zmieniła. 

Na wstępie  muszę powiedzieć, że niestety nie jest to książka dla każdego. Ze względu na niektóre treści nie powinni sięgać po nią młodsi czytelnicy oraz ludzi o słabych nerwach. Zdecydowanie należy się tutaj znacznik PEGI 15. Pojawiają się tu takie tematy jak : gwałt, okaleczanie narządów rozrodczych, przemoc fizyczna, handel ludźmi, martwe płody czy aborcja. 

W swojej książce autorka przedstawia nam nowy, postapokaliptyczny świat, w którym prawie 99 % ludzkości zmarło na nieuleczalną, autoimmunologiczną chorobę. Przeżyło zaledwie 2 procent mężczyzn i jeden procent kobiet i to właśnie one stają się bardzo poszukiwanym" towarem". Większość jest gwałcona, sprzedawana i traktowana jak psy. Główną bohaterką naszej książki jest Bezimienna Akuszerka,  która stawia sobie za cel dotarcie w bezpieczniejsze miejsce i udając mężczyznę dociera do kobiet i oferuje im szereg możliwości uniknięcia zajścia w ciążę. Chętnie pomaga też przy porodach, ratuje życie ciężarnych, bo wszystkie rodzące się dzieci są martwe.
Ponieważ główna bohaterka  książki wciela się w mężczyznę, możemy zobaczyć wszystkie role płciowe i cechy, jakie posiadają "faceci" w tym „nowym” świecie. Miałam wrażenie, że płeć męska zrobiła wielki krok wstecz i stała się bardziej przerażająca i zezwierzęcona. Jej przedstawiciele wiecznie próbowali pokazać swój status alfy.  Ta książka dużo mówi o rolach płciowych i ich wpływie na każde społeczeństwo. Są one oczywiście wzmocnione ze względu na stosunek mężczyzn do kobiet w tym nowym postapokaliptycznym świecie, ale wnikliwy czytelnik dostrzeże wiele podobieństw z realiami w jakich żyjemy. I to jest właśnie jest najbardziej przerażające.  Nasza położna jest również bardzo otwarta jeśli idzie o swoją seksualność. Identyfikuje się jako bi, jednak najbardziej pociągają ją dusze, a nie ciała. Takie podejście bardzo mnie zaskoczyło, było czymś nowym i świeżym. 

Temat pandemii jest w dzisiejszych czasach bardzo aktualny. Sami żyjemy z wirusem, który zbiera swoje żniwo. Oczywiście nie ma co porównywać obu chorób, bo ta wymyślona jest setki razy groźniejsza. Bardzo podobało mi się to, że autorka nam pokazała  jak różni ludzie, różne kultury radziły sobie w obliczu pandemii i potem, w już post-apokaliptycznym świecie. Podobało mi się również to, że wracała do postaci, które główna bohaterka spotkała na swojej drodze i często mogliśmy poznać ich dalsze losy, choć nigdy przeznaczenie. Muszę przyznać, że nieczęsto płaczę czytając jakoś książkę, jednak tym razem nie mogłam się powstrzymać. Ciągle przed oczami stoi mi widok nagich kobiet, ciągniętych na łańcuchu, gwałconych co noc przez innego mężczyznę czy nawet kilku. Najbardziej bolało to, że te kobiety się poddały, czekały na śmierć która miała być dla nich wybawieniem. Były brudne, złamane, zawszone. Chciałabym żeby każdy przeczytał tę książkę. Szczególnie mężczyźni. Chciałabym poznać męski punkt widzenia na wizję przedstawioną przez Elison. Czy jej scenariusz jest w ogóle możliwy? W końcu cała fabuła książki opiera się na tym, że mężczyźni są z natury źli i kierują się wyłącznie swoją chucią. Czy wieki cywilizacji naprawdę nic nie zmieniły?

Bycie kobietą w dzisiejszym świecie jest trudne, ale próba przetrwania jako kobieta w świecie Elison jest wręcz niemożliwością. Bezimienna Akuszerka  jest jedną z najsilniejszych i najbardziej inspirujących kobiet, o jakich miałam zaszczyt czytać, a nawet nie poznałam jej imienia. 
Ta dziwna bohaterka wybrała drogę samotnego wilka, z dala od ludzi, których traktuje jak zagrożenie. Dziwne, szokujące i ponure. Ale naprawdę dobre. W książce tej możemy usłyszeć echa "Drogi" MaCarthiego… Sprawia, że ​​zastanawiasz się, jak przerażający i ponury może stać się nasz świat. Jednak jest to również powieść pełna nadziei czego jesteśmy świadkami czytając historię położnej ... i nie tylko. Wow .... to było naprawdę imponujące, choć za każdym razem kiedy przewracałam stronę , bałam się co tam znajdę...  Przeczytaj to, jeśli się odważysz i wytrzymasz ciemność ...Polecam. 


Tytuł : "Księga bezimiennej akuszerki"

Autor : Meg Elison

Wydawnictwo : Rebis

Data wydania : 29 września 2020

Liczba stron : 344

Tytuł oryginału : The Book of the Unnamed Midwife

 

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 



Kings of the Wyld

 
 


A dostępna jest w salonach lub sklepie internetowym sieci :  
https://www.empik.com/zbyt-blisko-daniels-natalie,p1227335289,ksiazka-p
 
Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger