Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura kobieca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura kobieca. Pokaż wszystkie posty
"Piękne blizny" Georgia La Carre 

"Piękne blizny" Georgia La Carre 

 

Główną bohaterką "Pięknych blizn" jest atrakcyjna au pair, która zostaje zatrudniona do pracy w położonej na odludziu rezydencji. Zamieszkuje ją dziwna,  obca rodzina – matka , która otwarcie przyprowadza do domu coraz to nowych kochanków; dziecko : blady, nieśmiały chłopiec, który boi się własnych cieni, jest niezdrowo przywiązany do matki i którego życiem rządzi szalona lista matczynych reguł. Ostatnim z bohaterów jest pan domu, pokryty bliznami samotnik, ukrywający się w wieży. Bohaterka, która straciła już bliskiego przyjaciela, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i naprawić to co jeszcze jest do naprawienia. Zaczyna opiekować się chłopcem, jednocześnie naprawiając jego zerwane relacje z ojcem. Zgodnie z oczekiwaniami prowadzi to do kwitnącego romansu. Jest mnóstwo gorącego seksu, szalony dramat, pospieszne zakończenie i słodki epilog.

Brett King miał kiedyś wszystko: wygląd, władzę, bogactwo i idealną rodzinę. Ale całe to godne pozazdroszczenia życie zniknęło w ciągu kilku chwil, kiedy uległ wypadkowi. Teraz musi ukrywać swoją poznaczoną bliznami twarz, żona odwróciła się od niego, zajęta kolejnymi kochankami, a pięcioletni syn nie może nawet spojrzeć na niego bez strachu. Charlotte jest młodą opiekunką zatrudnioną przez panią King do opieki nad małym Zackarym. Mimo absurdalnych zasad, jakie panują w olbrzymiej rezydencji jej nowych pracodawców, dziewczyna robi wszystko, aby jak najlepiej zająć się tym wrażliwym i nieśmiałym chłopcem. W tym celu musi przeciwstawić się jego matce i dojść do porozumienia z ojcem, który całkowicie wycofał się z życia syna.


Georgia Le Carre stworzyła  książkę, którą doskonale można określić jednym słowem : urzekająca. Postacie i ich osobowości są tak realistyczne i wiarygodne, że wydaje się, że możesz po prostu ich dotknąć. Lubię powieści, w których liczba głównych bohaterów jest ograniczona. Niektórym mogą się one wydawać klaustrofobiczne jednak ja dopiero wtedy mogę dobrze wszystkich poznać i zrozumieć. Uwielbiam to odświeżające, zapierające dech w piersiach, niespokojne, przyspieszone tętno, przewracanie stron, emocjonującą przejażdżkę, która może rzucić cię na kolana. Autorka stworzyła powieść , która wydobywa na światło dzienne wiele trudnych tematów. Momentami doprowadzała mnie do łez. Chemia głównych bohaterów jest przytłaczająca i wybuchowa. Sceny są opisowe i szczegółowe, co naprawdę znakomicie łączy tę wspaniałą fabułę. Georgia wydaje się posługiwać swoimi słowami tak zręcznie i precyzyjnie, jak chirurg  swoim skalpelem. Zwroty akcji wraz z kilkoma momentami kulminacyjnymi sprawiają, że lektura jest bardzo przyjemnym doświadczeniem.  

Charlotte jest zawodową nianią. Jest  piękna i troskliwa i to połączenie zalet sprawia, że panie domów często rezygnują z jej usług gdyż zaczynają być zazdrosne. Teraz udało jej się zatrudnić w rodzinie zamieszkałej w pięknym, szkockim zamku.  Jej nowym pracodawcą jest Jillian, piękna, ale psychopatyczna kobieta, która wyznacza niemożliwe zasady, których Charlotte musi przestrzegać , opiekując się nią i synem lorda Bretta, Zacharym. Brett jest samotnikiem, który kilka lat wcześniej był ofiarą wypadku samochodowego,  w wyniku którego połowa jego twarzy jest pokryta szpecącymi bliznami. Nie wchodzi w interakcje z Zacharym, ponieważ zakłada, że ​​chłopiec będzie się go bał ze względu na straszny wygląd. Mężczyzna pozwala Jillian go zdradzać gdyż ich małżeństwo to fikcja, która trwa tylko dzięki przysiędze, którą  złożył ojcu, zanim ten zginął w tym samym wypadku samochodowym. Brett jest dumnym mężczyzną i kiedy ukrywa się w swoich kwaterach w zamku, Jillian , która napełnia głowę Zacha trucizną przeciwko własnemu ojcu. Charlotte, która wpada w sam środek tych toksycznych relacji szybko zaczyna łamać irracjonalne zasady dotyczące opieki nad Zacharym , które narzuciła jej Jillian. Cudem  zaczyna rozmawiać z Brettem przez rozbudowany systemie komunikacyjny w ogromnym zamku, i to on daje jej pozwolenie na złamanie niemożliwych zasad Jillian! Brett i Charlotte zaczynają rozmawiać codziennie i dziewczyna powoli zaczyna się zakochiwać. 

Romans i dramat, który rozgrywa się między Charlotte, Brettem, małym Zacharym i jego matką, był zabawny ale jednocześnie bardzo bolesny. Czułem tyle empatii dla tej rozbitej rodziny , jednak nie przeszkodziła mi ona w podświadomym kibicowaniu Charlotte. "Piękne blizny" to dobra i wzruszająca historia. Moim jedynym problemem było to co spotkało Jillian oraz samo zakończenie, które wydaje się być napisane po łebkach. Tak jak by autorka się śpieszyła na spotkanie i w drodze na niej chciała zanieść maszynopis do redakcji. W życiu nie ma tak łatwych zakończeń. Niestety. 

"Piękne blizny" to dobra i wciągająca lektura, którą udało mi się skończyć na jednym posiedzeniu. Brett i Charlotte to bohaterowie, których nie sposób nie pokochać a napięcie pomiędzy nimi było wręcz namacalne.  Ich historia przypominała mi trochę "Upiora z opery"  ( szczególnie na początku), ponieważ Brett  ukrywał się przed światem, dopóki nie przyjechała Charlotte i zachęciła go do nawiązania relacji z synem. Charlotte była silną postacią, która i nie okazała żadnego strachu ani litości, kiedy po raz pierwszy spotkała Bretta bez jego maski. Dziewczyna tchnęła nowe życie w zamek, personel i rodzinę Kingów. To namiętna i pełna pożądania historia, która ma w sobie miłość i taką dawkę erotyki aby zadowolić  nawet wymagającego czytelnika! Zostałam porwana przez tę historię oraz jej hipnotyzujących bohaterów. 

 

Tytuł : "Piękne blizny"

Autor : Georgia Le Carre

Wydawnictwo : Kobiece

Data wydania : 28 lipca 2021

Liczba stron : 288

Tytuł oryginału : The Man in the Mirror 

 

Tę oraz wiele innych książek dla kobiet znajdziecie na półce księgarni internetowej :

https://www.taniaksiazka.pl/

"Słodkie przeznaczenie" Laurelina Paige

"Słodkie przeznaczenie" Laurelina Paige

 Wychowałam się w dość tradycyjnej, bogobojnej rodzinie. Oczywiście nie chodziłam z krzyżykiem na szyi i rodzice nie robili awantury kiedy czuć było ode mnie papierosy, jednak pewne zachowania były w naszym domu wymagane. Jednym z nich był szacunek do samego siebie. Mój tata od najmłodszych lat uczył mnie, że to "mężczyzna powinien ganiać za kobietą" a nie na odwrót. My miałyśmy być niedostępne. Czasami bardzo ciężko było zrozumieć tę lekcję, szczególnie jak trafiałam na chłopaka, który bardzo mi się podobał, jednak wraz z wiekiem nabrała ona większego sensu. Dlatego jak trafiam na książkę, w której to kobiety "latają" za mężczyznami to od razu czuję pewien niesmak. W "Słodkim przeznaczeniu"  mnie to jednak nie raziło. Być może dlatego, że nadal jestem pod wpływem pierwszego tomu serii, a może dlatego że całość napisana została ze smakiem. W każdym razie Audrey kolejny raz udało się zdobyć moje serce. I szacunek zarazem. 

Dylan nie może zapomnieć Audrey. Choć twierdzi, że nie wierzy już w miłość, wspomnienia wspólnie spędzonych chwil uparcie do niego wracają. Wie, że tęsknota za tą „o wiele za młodą” dziewczyną jest bezcelowa. Nie może jej zaoferować tego, czego ona pragnie. Zdecydowanie nie może dać jej tego, czego potrzebuje. Na szczęście dzieli ich pół świata – dzięki temu znacznie łatwiej mu walczyć ze swoim zauroczeniem.Kiedy znowu się spotykają, obojgu coraz trudniej jest trzymać się swoich postanowień. Jednak Audrey wciąż marzy o „żyli długo i szczęśliwie”, a ON dalej obawia się zburzyć mur, który zbudował wokół swojego serca.


Historia Dylana Locke'a i Audrey Lind rozpoczęła się w książce "Niegrzeczny duet", w której to para  spotkała się w Nowym Jorku gdzie połączyła ich wspólna, wybuchowa, pasja. Jednak pomimo chemii obecnej pomiędzy tą dwójką, związek ten nie przetrwał próby czasu. Dylan nie mógł pogodzić się z różnicą wieku i czuł, że nie był tym, kogo potrzebowała lub na kogo zasłużyła Audrey. W przeszłości nie potrafił się zaangażować, a fakt iż nie wierzył w szczęśliwe zakończenia i miłość do grobowej deski, na pewno mu nie pomagał w zbudowaniu trwałego związku. Dylan jest cynikiem, który dawno temu, jak jego serce zostało "złamane" zbudował wokół siebie mur , przez który nikt nie jest w stanie się przebić. Po skończeniu studiów został współwłaścicielem firmy reklamowej Reach, Inc i przeprowadził do Londynu, gdzie zarządza tamtejszym oddziałem. Choć widział Audrey od kilku miesięcy to nie może o niej zapomnieć. Jednak zdaje sobie sprawę, że  dziewczyna miała inne priorytety ,wierzyła w przeznaczenie i w to, że wszechświat przyniesie jej jedyną prawdziwą miłość w jej życiu.  Chciała pełnej bajki, w której mogła żyć długo i szczęśliwie. Audrey była tylko fantazją. Dylan nie należał do jej świata i nadszedł czas, by pozwolił jej odejść. Jednak okazuje się, że nie da się oszukać przeznaczenia. W drugim tomie "Niegrzecznego duetu" ścieżki naszych bohaterów krzyżują się ponownie.  I tym razem Dylan nie ma już tyle silnej woli, by trzymać się z daleka.  Próbują być tylko przyjaciółmi, ale napięcie seksualne rośnie z dnia na dzień. Wkrótce postanawiają wypróbować układ, który według nich może zadziałać. Mężczyzna musi tylko chronić swoje serce, trzymając Audrey na odległość ramienia. Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Szybko się okazuje, że Dylan rozwinął w sobie uczucia o których chciał zapomnieć. Czy pozwoli Audrey odejść, czy  też w końcu przeciwstawi się swoim lękom i zaryzykuje wszystko w imię  miłości?

Muszę przyznać, że pokochałam Dylana. Oczywiście nastąpiło to już podczas czytania pierwszego tomu jednak w tym, do mojego zauroczenia doszło jeszcze współczucie. Bardzo często książkowych bohaterów przed zaangażowaniem się  w związek coś powstrzymuje. Często ich problemy są naciągane, dziecinne, irytujące lub nawet żenujące. Ale Dylan i jego historia jest inna… tutaj czytelnikowi wręcz  pęka serce, bo wierzy w to, co mówi nasz bohater. Dylan naprawdę wierzy (a autorce udało się tę wiarę oddać), że to, co robi, jest słuszne, wierzy, że miłość nie jest dla niego, że to się nie uda i że Audrey będzie  lepiej z kimś innym. Wyobraź sobie jego zaskoczenie i niepokój (którym dzieli się z czytelnikiem), kiedy zdaje sobie sprawę z tego, co my już wiemy... że jest zakochany w Audrey. Najpierw próbuje to zignorować to uczucie , jednak potem uświadamia sobie, że naprawdę nie może. W tym czasie Audrey (i wszyscy inni w jego życiu, choć na różne sposoby) próbują go przekonać, żeby dał dziewczynie szansę.  I w końcu znajduje się ta osoba, która do niego dotrze. I czy nie tak działa życie? Niektórym można powiedzieć to samo 937 razy, bez żadnego efektu, aż wreszcie znajdzie się ta jedna, jedyna osoba, której uda się na nichwpłynąć.  Ta scena jest perfekcyjna... jest piękna, ponieważ jest szczerze emocjonalna. 

 Jak na kogoś, kto mówi, że ma zimne serce, Laurelin Paige z pewnością wie, jak napisać fascynujący, niespokojny, piękny romans... Z każdą kolejną książką, zaczynam wierzyć, że tak naprawdę autorka (choć się do tego nie przyznaje ) to kochająca, miła i romantyczna osoba. . Laurelin Paige nie spieszy się, by stworzyć prawdziwy związek między dwójką swoich bohaterów.  W trakcie tej książki dopiero będziemy obserwować, jak zostają przyjaciółmi a potem kochankami. Chociaż konflikt jest oczekiwany, podobał mi się sposób, w jaki został rozwinięty. Cała historia zatoczyła koło. "Słodkie przeznaczenie" to jedna z moich ulubionych historii Laurelin Paige. Zdecydowanie polecam. 

 

Tytuł : "Słodkie przeznaczenie"

Autor : Laurelin Paige

Wydawnictwo : Kobiece

Seria : Niegrzeczne książki

Data wydania : 28 lipca 2021

Liczba stron : 320

tytuł oryginału : Sweet Fate 

 

Tę oraz wiele innych książek dla kobiet znajdziecie na półce księgarni internetowej :

https://www.taniaksiazka.pl/

 

 

 

 

"Tejemnice ogrodu Foksal" Jagna Rolska

"Tejemnice ogrodu Foksal" Jagna Rolska

 Jeśli byście się mnie spytali, do jakiego gatunku należy powieść "Tajemnice ogrodu Foksal" to musiałabym się bardzo długo zastanawiać nad odpowiedzią. Ponieważ książka rozpoczyna się od znalezienia trupa, chciałoby się powiedzieć, że jest kryminałem. Jednak by zakwalifikować ją do tego gatunku musiałoby toczyć się w niej jakieś śledztwo, którego jednak nie ma. No dobrze, więc może mamy do czynienia z romansem? Też nie bardzo gdyż miłości tutaj jak na lekarstwo. Jest troszkę pożądania i zauroczeń, jednak nie na tyle by zapłonęły nam policzki. A erotyka? Niestety....ta powieść jest tak grzeczna jak bajki na dobranoc (no może te dla niegrzecznych dzieci). Myślałam czy by nie podciągnąć jej pod gatunek powieści historycznej, jednak wtedy szybko sobie przypomniałam o epickich dziełach Kena Folleta czy Philippy Gregory, i szybko się z tego pomysłu wycofałam. Więc czym jest powieść Jagny Rolskiej? Mój tata mawia, że jak coś jest do wszystkiego (w tym przypadku jest wszystkim) to jest do niczego.... czy tak jest i w tym przypadku? Niekoniecznie... "Tajemnice ogrodu Foksal" to ciekawy miszmasz gatunków, który wciąga czytelnika i daje mu sporo rozrywki.

Warszawa, 1772 rok. Całe miasto żyje budową nowego ogrodu rozrywek i spotkań towarzyskich. Wiedziony ciekawością malarz Michał włamuje się na jego teren w noc poprzedzającą otwarcie. Znajduje w nim ciało tajemniczego mężczyzny i dziewczynę, która wie o sobie tylko tyle, że ma na imię Daniela. Panna trafia do szkoły ekscentrycznej hrabiny Osnowieckiej twierdzącej, że dziewczęta stać na znacznie więcej niż nauka tańca czy haftu. Tymczasem w ogrodzie Foksal rozpoczyna się sezon zabaw i frywolnych schadzek kochanków w cichych zakątkach.Czy Daniela odzyska pamięć? Co ukrywa Michał? I kim był zamordowany mężczyzna? Dowiedzcie się, co robią nastoletnie wychowanki hrabiny, gdy nie widza dorośli, i pamiętajcie, że bunt wśród młodych istniał setki lat przed tym, zanim stało się to modne. Po prostu nikt o tym głośno nie mówił.


Ci, którzy czytają to co piszę, a nie tylko piszą komentarze pod postami bym im się odwdzięczyła tym samym, wiedzą że pochodzę z Warszawy. I nie dość, że wychowałam się w stolicy to jeszcze niedaleko ulicy Foksal. Dlatego jak tylko zobaczyłam tę nazwę w tytule powieści (stylizowanej na historyczną) to wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Może was to zdziwi ale dość dobrze znam historię swojego miasta i chciałam zobaczyć czy jej znajomością wykazała się również pani Rolska. Jak się okazuje w przypadku ogrodu Foksal , zgadza się jedynie data jego otwarcia oraz fakt, że organizowano w nim bale i wszelkiego rodzaju przyjęcia. W powieści właścicielką tego "przybytku" zamiast finansisty Kabryta, jest pewna dość rozwiązała hrabina, która rywalizuje o względy króla oraz popularność ze swoją równie rozwiązłą i równie bogatą sąsiadką . Również wywodzącą się ze szlachty. Troszkę żałuję, że autorka w swojej powieści ani razu nie użyła prawdziwej nazwy ogrodu, czyli Vauxhall,  będącą określeniem istniejącego ogrodu w Londynie, w dzielnicy o tej samej nazwie.  Ogród czynny był w czwartki i niedziele, w 4 pawilonach symbolizujących pory roku znajdowała się gastronomia, jedzenie można było nabyć też w namiotach. Wstęp kosztował 4 złote, 8 zł zaś wstęp do pawilonu, gdzie odbywały się przedstawienia teatralne, koncerty i popisy ekwilibrystyczne. Ogród był iluminowany, szczególnie z okazji balów i redut. Wszystkiemu towarzyszyła muzyka w wykonaniu dobrej orkiestry. Tako rzecze Wikipedia. W przypadku naszej powieści "ogród" jest zaledwie miejscem schadzek, scenografią morderstwa i przedmiotem sporu. Choć nasi bohaterowie przemieszczają się po dawnych ogrodach królewskich, warszawskiej starówce czy brzegiem nieokiełznanej jeszcze wtedy Wisły, to z przykrością muszę przyznać, że nie razu nie poczułam tutaj klimatu dawnej stolicy. Równie dobrze akcja tej książki mogła się dziać w Krakowie czy Warszawie i nie zrobiłoby to żadnej różnicy. 

Książka rozpoczyna się w momencie, kiedy znany na salonach malarz, podczas nocnej przechadzki po zamkniętym jeszcze ogrodzie Foksal, wpada na młodą kobietę i oboje lądują na ziemi. Okazuje się jednak, że nie są sami. Na ścieżce leży jeszcze jedna osoba, jednak nasi bohaterowie szybko się orientują, że jest ona martwa. Nie chcą być oskarżonymi o morderstwo szybko uciekają z ogrodu. Okazuje się jednak, że dziewczyna nie ma dokąd pójść bo straciła pamięć. Wie, że nazywa się Daniela a z ubioru i sposobu wysławiania się, można się domyślić, że jest szlachcianką. Czytelnik szybko się orientuje, że będzie miał do czynienia z dwoma zagadkami : pierwszą, kim jest denat oraz drugą : skąd się wzięła tajemnicza nieznajoma. Jagna Rolska bardzo długo (bo przez całą książkę) trzyma nas w niepewności. Fabuła ani drgnie, nie są stawiane żadne pytania, akcja kręci się wokół wątków pobocznych (śluby innych wychowanek i spory między hrabinami). Cały czas mnie ciekawiło dlaczego nikt nie próbował dowiedzieć się kim jest Daniela. Czemu nikt nie zadawał jej pytań, nie jeździł po innych szlacheckich dworkach i o nią nie pytał? Hrabina Osnowiecka po prostu ją do siebie przygarnęła i zaczęła zajmować się jej edukacją bez stawiania jakichkolwiek pytań. Podobnie sprawa się miała z "ciałem". Zostało ono zabrane i słuch o nim zaginął. Liczyłam na troszkę kryminalnego śledztwa, może na kolejne morderstwo... niestety się nie doczekałam. 

No dobrze, w takim razie co mi się podobało w tej powieści? Podobało mi się podejście naszej autorki do obyczajności ówczesnych warszawiaków. Muszę przyznać iż nigdy się nie zastanawiałam czy szlachetnie urodzone damy miały kochanków? Czy lubiły sobie pofolgować w łóżku? Bawiły się w trójkąty, czworokąty, a może związki jednopłciowe?  Obraz jaki wyłania się z tej książki pewnie niejedną (i niejednego) z was zaszokuje. Mnie zszokował pozytywnie. Fajnie jest uwierzyć w to, że te sztywne damy z obrazów miały bardzo bujne życie seksualne i raczej niczego się nie wstydziły. "Tajemnice ogrodu Foksal" nie są książką erotyczną, jednak momentami czułam to podchodzące pod samą szyję gorąco, a moje policzki wręcz płonęły. 

Powieść pani Rolskiej nie jest książką dla każdego. Doświadczone czytelniczki, które poszukują wielkich wzruszeń i emocji, z pewnością będą zawiedzione. Jednak to młodsze pokolenie, młode dziewczyny czy wręcz nastolatki, mogą znaleźć tutaj powiew świeżości. Czy bym zabroniła mojej córce przeczytać tę powieść? Absolutnie...pomimo dość śmiałych scen, jest raczej nieszkodliwa. Jagna Rolska nie jest nowicjuszką na polskiej scenie wydawniczej. Jej styl jest dopracowany, język "nie kaleczy uszu" a całość obroni się przed zarzutami krytyków. Co prawda nie jest to książka, która zostanie ze mną na dłużej, jednak jeśli szukacie czegoś dobrego i lekkiego do poczytania przed snem , to zdecydowanie polecam . 


Tytuł : "Tajemnice ogrodu Foksal"

Autor : Jagna Rolska

Wydawnictwo : Lipstick Books

Data wydania : 1 września 2021

Liczba stron : 352

 

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 






 

 

"Mów mi Charlie" Aleksandra Puciłowska

"Mów mi Charlie" Aleksandra Puciłowska

 

 Czy jeśli wakacje zaczęły się u mnie od czytania erotyki to znaczy, że będę mieć naprawdę gorący czas? Szczerze powiedziawszy to mam taką nadzieję. Dziś niestety od samego rana pogoda mnie nie rozpieszcza, jednak na szczęście nadal buzują we mnie emocje wyniesione z lektury. Jeszcze klika takich perełek na naprawdę polubię ten gatunek. "Mów mi Charlie" to debiut literacki Aleksandry Puciłowskiej, autorki o której znalazłam dość niewiele informacji. Instagram podpowiedział mi tyle, że jest ona wielką miłośniczką kotów, natury, dobrej kawy i słowa pisanego.Brzmi bardzo skromnie, gdyby każdy kto lubi sierściuchy i książki umiał tak pisać to mielibyśmy samych zadowolonych czytelników. Oczywiście niniejsza książka nie jest literaturą ambitną i nawet do takiej nie aspiruje, jednak jako wakacyjna lektura sprawdza się rewelacyjnie. 


Dobry mąż, dająca satysfakcję praca, bezpieczeństwo finansowe. Jednym słowem: nuda. Dlaczego to, o czym marzy tak wiele kobiet, dla Gosi jest tak zniechęcające? W pewnym momencie swojego życia odkrywa, że każda kolejna rozmowa na temat zbliżającego się ślubu z Kamilem i oczekiwań, jakie ma wobec niej społeczeństwo, wywołuje w niej nie radosne podekscytowanie, a przerażenie.Gosia wie, że to ostatni moment na zmiany. Zachęcona przez przyjaciółki, postanawia zarejestrować się na portalu randkowym. Jest przekonana, że dzięki niewinnemu flirtowi z innym facetem bardziej doceni to, co ma. Nie wiedząc, czego dokładnie szuka, z zaskoczeniem odkrywa, że pod imieniem Charlie wcale nie kryje się mężczyzna, a największa przygoda jej życia. 


"Mów mi Charlie" to jedna z tych książek, które jest mi ciężko zrecenzować, jednocześnie nie zdradzając za bardzo szczegółów fabuły. To, co jest w niej najbardziej pikantnego, oryginalnego i szokującego,  jest zdradzone już na samym początku, jednak z jakichś powodów wydawnictwo nie zdecydowało się wspomnieć o tym na okładce, więc i ja zachowam tajemnicę. Zdradzę wam jedynie, że byłam bardzo pozytywne zaskoczona. Przeczytałam w swoim życiu parę erotyków, przeszłam przez sporo kombinacji i układów, jednak z takim jeszcze nie miałam do czynienia i muszę przyznać iż moja reakcja (oraz mojego ciała) bardzo mnie zszokowała. Nie myślałam, że akurat takie sceny wywołają we mnie emocje i podniecenie, ale okazało się że nawet w wieku czterdziestu lat można się dowiedzieć o sobie czegoś nowego. Wielkim plusem tej książki jest nasza bohaterka. Gośka to nie młoda już dziewczyna, zaręczona nauczycielka, której "czegoś brakuje". Niby ma lubianą pracę, kochającego faceta i irytujących teściów u których mieszka oszczędzając na kredyt, jednak nie czuje się w życiu szczęśliwa. Dopiero gdy za radą przyjaciółek zawiera internetową znajomość, dziewczyna zdaje sobie sprawę, że czegoś jej brakowało. Jak w większości erotyków tak i tutaj nie mamy zbędnego przekombinowania. Akcja jest prosta a autorka od razu przechodzi do konkretów. Praktycznie już po pierwszej rozmowie Gosia umawia się na randkę, która wiadomo jak się skończy. Muszę się wam przyznać, że mnie to podnieciło. Zazwyczaj jak się umawiałam z chłopakami, to przez pierwszych kilkanaście spotkań się poznawaliśmy, a dopiero potem do czegoś dochodziło (lub też nie). Tutaj nasi bohaterowie od razu wiedzą czego chcą i nie boją się po to sięgnąć. Nie ma tu owijania w bawełnę, podchodów, zabaw w kotka i myszkę, są konkrety, sex i emocje. Charlie to bohater niezwykle silny, uzależniający i jednocześnie tajemniczy. Pewnie, jeśli by mnie zaprosił do samochodu, to bym poszła bez wahania. Ten wzrok, ten oddech na szyi, okrojone słowa i pozorny brak zainteresowania były intrygujące. I oczywiście potrzeba dominacji. Gosia miała nie zadawać pytań tylko się słuchać. Wiadomo, że pan i władca mógł być tylko jeden.

W książce Puciłowskiej jest dużo seksu. Sceny erotyczne zdecydowanie robiły na mnie wrażenie. Pojawiły się tutaj elementy BDSM takie jak wiązania, zaciski na sutki, kneblowanie...i było to bardzo podniecające. Autorka opisała wszystko w bardzo obrazowy sposób, a gdy dodamy do niego moją wyobraźnię to naprawdę było gorąco. Nawet teraz jak to piszę to robi mi się wilgotno. Zdecydowanie "te sceny" nadrobiły poważny brak fabuły. Bo tak naprawdę oprócz seksu, jednego wypadu w tropiki i jednego zwrotu akcji, to nie wydarzyło się tutaj zbyt wiele. Ot spotkały się dwie osoby, obie w związkach na różnym ich etapie, które postanowiły nawiązać romans. Zakończenie było dość przewidywalne, jednak podobało mi się to jaką metamorfozę przeszła nasza główna bohaterki. Z szarej myszki przerodziła się w zdecydowaną, pewną siebie heroinę. 

"Mów mi Charlie" to książka do przeczytania na jednym posiedzeniu. Odradzam lekturę w miejscach publicznych, gdyż są tutaj momenty które sprawią, że będziecie musieli odłożyć książkę na bok i zająć się sobą.  Wiem, że erotyków na polskim rynku wydawniczym jest mnóstwo i codziennie pisane są nowe, jednak proszę was, byście dali szansę właśnie powieści Aleksandry Puciłowskiej. Pozytywne recenzje i komentarze dadzą autorce motywację do napisania kolejnych książek a na to właśnie czekam. Zdecydowanie polecam.

 

 

Tytuł : "Mów mi Charlie"

Autor : Aleksandra Puciłowska

Wydawnictwo : Kobiece

Data wydania : 19 maj 2021

Liczba stron : 280 

 

Tę oraz wiele innych książek dla kobiet znajdziecie na półce księgarni internetowej :
https://www.taniaksiazka.pl/
"Bodyguard.Wbrew zasadom" Adelina Tulińska

"Bodyguard.Wbrew zasadom" Adelina Tulińska

 "Bodyguard. Wbrew zasadom" to śmiały erotyk wydany przez Wydawnictwo Kobiece. Erotyków na polskim rynku wydawniczym jest dużo, można powiedzieć, że codziennie wydawany jest kolejny. Czy naprawdę potrzebujemy takiej literatury? Krytycy literaccy omijają takie książki szerokim łukiem, traktując je jak dzieła pośledniego sortu, które nic nie wnoszą do historii literatury. Za to czytelnicy (w większości czytelniczki) są zachwycona i chcą jeszcze więcej. To jak to w końcu jest? Słuchać ekspertów czy iść za tłumem? Choć erotyka i w ogóle szeroko pojęta "powieść kobieca" nie jest gatunkiem po który sięgam najczęściej to uważam, że czasami warto kupić coś lekkiego i nie wymagającego zbytniego zaangażowania szarych komórek. Przy erotykach możemy się zrelaksować, pośmiać, popłakać a nawet czegoś nauczyć. 


Odkąd ojciec Lidii odniósł wielki finansowy sukces, nie musi się ona martwić o swoją przyszłość. Stworzyła idealny wizerunek samej siebie i kurczowo się go trzyma – zbudowała wokół siebie mur, który chroni ją przed światem. Na innych patrzy z góry – zwłaszcza na służbę i pracowników ochrony, których zapewnił jej ojciec. Jednym z jej ochroniarzy jest Cichy, tajemniczy mężczyzna, który bardzo broni dostępu do swojej prywatności. Jego milczenie ma głębokie podłoże, związane z misją wojskową, którą odbył.Czy Lidia na pewno może czuć się przy nim bezpiecznie? Kiedy odkrywa jeden z jego sekretów, Cichy nie ma już odwrotu – nie może dopuścić, żeby komuś o nim opowiedziała. 



Na dworze upały, w domu upały ...i tak będzie jeszcze przez co najmniej dwa miesiące. Nie wiem jak wy, ale ja nie należę do osób, które na wakacyjną przygodę zabierają ze sobą klasykę czy powieści z tak zwanej "wyższej półki". Nie wyobrażam sobie siedzenia na plaży, w czterdziestostopniowym upale i czytania Prousta... Na urlop wybieram książki,  których nie obawiam się zatłuścić mleczkiem do opalania, obsypać piaskiem czy zostawić na leżaki. I właśnie doskonałym przykładem takiej powieści jest "Bodyguard". Najnowsza książka Adeliny Tulińskiej jest doskonałym przykładem wakacyjnej lektury, którą czyta się po to by się "unieść" i szybko zapomnieć. Fabuła powieści rozpoczyna się w słonecznym Cadiz, stolicy hiszpańskiej Andaluzji, gdzie mieszka rozpieszczona  córka potentata branży telewizyjnej. Dziewczyna "pracuje" jako blogerka, lecz większość czasu zajmuje jej pilnowanie diety i siedzenie w basenie. I to właśnie u jego brzegów poznajemy drugiego najważniejszego bohatera książki : Cichego (Szymona). Młody mężczyzna jest ochroniarzem i do jego głównych zadań należy dopilnowanie by Liwii nie stała się krzywda. Muszę przyznać, iż nasz główny bohater zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, Jego współpracownicy nazywają go Cichy nie bez powodu- mężczyzna naprawdę nie lubi się odzywać, kiedy nie ma nic mądrego do powiedzenia- a to bardzo ważna i ceniona przeze mnie cecha. Na świecie jest i tak za dużo spamu. Na dokładkę Cichy jest przystojny, dobrze zbudowany, dobrze wychowany i troskliwy. No i nie brakuje mu erotycznej fantazji, która jest bardzo zbliżona do mojej. Jeśli byłabym singielką to na pewno bym się nim zainteresowała. W przeciwieństwie do Szymona, Liwia nie zrobiła na mnie dobrego pierwszego wrażenia. Kiedy poznałam ją nad tym basenem była typową nowobogacką cizią, dla której liczą się tylko pieniądze, modne ciuchy, świetny makijaż i smaczny drinki w dłoni. To jak traktowała swoją pomoc domową, panią Krysię, wołało o pomstę do nieba. Dziewczynie się wydawało, że mając fortunę i wpływowego ojca, może wszystko, włącznie z pomiataniem innymi. Powiem wam tak : gdyby Liwia od pierwszych stron nie zaczęła przechodzić metamorfozy (pod kątem charakteru) to nie doczytała bym tej książki do końca. Całe szczęście pod wpływem cudownego Cichego młoda kobieta zaczęła się zmieniać i okazało się, że nawet blogerki modowe mogą być inteligentnymi babkami z głową na karku . To oczywiście żart. 

W swojej książce Tulińska zajmuje się stereotypami. Liwia jest doskonałym tego przykładem. W ciągu ostatnich lat pojawił się "zawód" influencera czyli osoby, która pokazuje nam jak mamy żyć. Takich ludzi jest coraz więcej a ich fenomen trwa. Większość z nas uważa ich za nierobów, którzy handlują swoim wizerunkiem, sprzedają się różnym firmom i brylują na parkietach i czerwonych dywanach chociaż tak naprawdę nikt ich tam nie zapraszał. Choć nie jestem typowym blogerem/influencerem to myślę, ze mogę mieć w tym temacie dość sporo do powiedzenia, szczególnie że znam parę twarzy z branży. By zostać znaną twarzą internetu nie wystarczy ładna buzia i czas . Trzeba mieć styl, odwagę, znajomości i coś do przekazania. Konkurencja jest naprawdę wielka. Musimy zainwestować w dobrą platformę , w fotografa lub świetny program graficzny, spędzić czas na budowaniu kontaktów i poznawaniu branży. Ten proces trwa. Zwykły Kowalski z dnia na dzień nie stanie się znanym influencerem z milionem followersów. Tulińska pokazuje, że bycie blogerem to ciężka praca i dopiero po wielu latach można czerpać z niej korzyści. Nasza bohaterka za sławę i pieniądze zapłaciła wielką cenę , którą były jej własne marzenia. Zamiast zostać muzykiem , pozuje do kamery i reklamuje ciuchy i kosmetyki. Choć przyzwyczaiła się do swojego życia w luksusie, tak nadal tęskni za sztuką, muzyką gitarową i wszystkim związanym ze sceną. Momentami było mi jej żal. Żal mi było również Cichego. Mężczyzna musiał szybko zarobić pieniądze. Było to kwestią życia i śmierci. By to zrobić dopuścił się czynu karalnego , i to właśnie o jego konsekwencjach jest niniejsza powieść. Obiecuję wam, że pod względem fabularnym nie będziecie się tutaj nudzić. Nasi bohaterowie wyruszają w drogę z Hiszpanii do Polski, podczas której napotykają na wiele przeszkód. Momentami było naprawdę groźnie. Zwiedzimy opuszczone francuskie parkingi, niemieckie burdele i polskie komisariaty. Nastawcie się na prawdziwą jazdę bez trzymanki. 

Jeśli chodzi o warstwę erotyczną to było naprawdę dobrze. Książka jest ostra i gorąca jednak nie przesadzona. "Te" momenty mogą rozpalić wyobraźnię czytelnika jednak nie spali się on ze wstydu. Jednym słowem : nie jest obleśnie, jak to ostatnio często się zdarza. Pojawiają się kajdanki, zaciski na sutkach, maski, wiązania jednak wszystko to w granicach rozsądku. Scen erotycznych jest sporo, a napięcie pomiędzy naszymi bohaterami jest wyczuwalne. I właśnie o to chodzi w dobrym erotyku. Choć nie wydawało mi się żeby Cichy i Liwia byli dla siebie stworzeni, niczym Romeo i Julia, jednak ich romans był czymś naturalnym .

"Bodyguard. Wbrew zasadom" to książka która zdobyła moją sympatię i zdecydowanie mogę ją przekazać dalej (lub też zostawić w pociągu). To idealna wakacyjna lektura, dobra na plażę, na leżak czy ręczniczek. Jednak może nie czytajcie jej w towarzystwie bo można się zawstydzić (i podniecić jednocześnie). Myślę, że po takiej lekturze i mojemu mężowi coś skapnie . Polecam i chcę więcej. 


Tytuł : "Bodyguard. Wbrew zasadom"

Autor : Adelina Tulińska

Wydawnictwo : Kobiece

Data wydania : 16 czerwiec 2021

Liczba stron : 296

 

Tę oraz wiele innych książek dla kobiet znajdziecie na półce księgarni internetowej :
https://www.taniaksiazka.pl/
 

 

"Broken Knight" L.J Shen

"Broken Knight" L.J Shen

 Wow. Muszę przyznać, że troszkę mi zajęło wzięcie się za recenzowanie tej książki. Mój tata, czytelnik, krytyk, człowiek wykształcony i jak lubi o sobie mówić "światowy" , kiedyś mi powiedział, że najważniejszą funkcją książek, jest wzbudzenie w nas uczuć i wyzwalanie emocji. On kochał poezję, której ja z kolei nie rozumiem. Od małego myślałam, że tylko literatura uważana za ambitną, może nas poruszyć. Jednak im więcej czytałam tym bardziej zaczęłam się otwierać na inne, bardziej "popularne" gatunki. Czytałam horrory i kryminały, powieści historyczne i obyczajowe, a ostatnio nawet wzięłam się za literaturę erotyczną i romansy. I wam coś powiem. To właśnie to ostatnie wyzwalają we mnie najszerszą gamę uczuć. Nie wielkie słowa z nagradzanych dzieł literatury pięknej lecz proste, zwykłe zdania z powieści dla kobiet. A dlaczego? Moim zdaniem dzieje się ta ponieważ książki te są uniwersalne, opowiadają o wydarzeniach, które mogłyby zdarzyć się każdemu, dzięki czemu łatwo jest je zrozumieć. A jeśli coś rozumiemy to jesteśmy w stanie współodczuwać. W przypadku "Broken Knight" tej empatii poczułam bardzo dużo. 

Nie wszystkie historie miłosne są pisane na różowym papierze. Ta opowieść miałaby podarte strony, brakujące akapity i słodko-gorzkie zakończenie.
Ona – Luna Rexroth, otoczona przyjaciółmi, słodka, opiekuńcza, troskliwa… ale fałszywa. Sprawia wrażenie potulnej i niepozornej, lecz tak naprawdę dokładnie wie, czego chce i kogo pragnie.
On – Knight Cole, uwielbiany futbolista, śmiały i odważny, rzuca na kolana jednym spojrzeniem, ale jego oczy wciąż są skierowane wyłącznie na Lunę.
Kiedyś chłopiec z domku na drzewie pokazał Lunie, w jaki sposób przeklina się w języku migowym. Nauczył ją się śmiać. Dzięki niemu zrozumiała, jak piękne może być życie i jak słodka jest miłość.
Teraz Luna nie jest już jednak tym, kim była. Nie potrzebuje niczyjej ochrony. Knight będzie musiał zrozumieć, że nie wszyscy rycerze mogą być bohaterami. Jak tych dwoje poradzi sobie z podkręconą piłką, którą właśnie rzuca im los? 



Muszę przyznać, że książka L.J Shen (druga część cyklu All Saints High") była jedną z bardziej emocjonujących, grających na uczuciach i szokujących książek na jakie kiedykolwiek trafiłam. Choć z reguły nie płaczę podczas czytania (po prostu tego nie czuję i/oraz nie chcę pobrudzić stron) lecz tym razem nie mogłam się powstrzymać. Pewnie nie raz zdarzyło wam się płakać z rozpaczy, bezsilności, smutku czy chociażby ze złości. Mnie to właśnie spotkało podczas czytania tej książki. Łzy lały się strumieniami a ręce same wędrowały do ust by jak zakryć zanim  wydobędzie się z nich szloch. Czytałam i płakałam, płakałam i czytałam czekając na światełko w tunelu, które na szczęście się pojawiło, jednak już pod sam koniec. To właśnie zakończenie sprawiło, że jeszcze raz uwierzyłam w to że życie, nawet po największych tragediach, toczy się dalej, że człowiek jest na tyle silną istotą, że jest w stanie przetrwać naprawdę wiele. No i kiedyś wyjdzie to ,wyczekiwane przez nas z utęsknieniem, słońce. Jednak najważniejszą lekcją jaką wyniosłam z tej książki to ta że życie należy po prostu przeżyć i to pełnią serca. Nikt nie jest w stanie nam obiecać, że po śmierci trafimy do nieba (lub do piekła), że reinkarnujemy czy po prostu staniemy się elementem wieczności. A co jeśli "dalej" nic nie ma? Jeśli wraz z naszą śmiercią kończy się cały wszechświat? Jeśli Kościół i inni się mylą i to wszystko jest jedną wielką iluzją? Oczywiście nie chcę nikogo przekonywać do porzucenia wiary, jednak "Broken Knight" sprawiła, że przypomniałam sobie mądrą doktrynę "carpe diem" i zamierzam się do niej stosować. Przynajmniej do kolejnej równie emocjonującej książki.

Pierwsza część cyklu "Pretty Reckless" rozśmieszyła mnie swoim tytułem. Nie mam pojęcia jak można nazwać faceta imieniem pretty, które jest w stu procentach kobiece , jeśli nie zniewieściałe. Tym razem autorka wymyśliła imię/przydomek które idealnie pasuje do głównego bohatera : Knight Cole, a dopisek "broken" dopełnia jego obrazu. Nasz szkolny footbolista przez większość czasu jest załamany, rozbity, pogrążony w otchłani. Ukrywa się za idealną fasadą, "samobiczując" się miłością do Luny.
Ciężko jest patrzeć na to jak jego dusza rozpada się pod ciężarem nieodwzajemnionej miłości i straty. Nasz bohater ewidentnie cierpi. Ponieważ jest nastolatkiem i jeszcze nie do końca zdaje sobie sprawę z tego co robi, od samego początku zaczęłam traktować go przez pryzmat uczuć macierzyńskich. Siła, odwaga, buńczuczność były jedynie maską pod którą skrywała się wrażliwość, smutek i emocje, z którymi nasz bohater nie wie jak sobie poradzić. Jedynym aspektem jego życia, który zawsze go uziemia, zawsze przywraca , jest Luna. Ona jest jego przejażdżką lub śmiercią. Jego na zawsze. Idealne dopasowanie do jego złamanego serca.

Luna Rexroth jest mała i spokojna, ale jednocześnie potężna. Jest "siłą" i wraz z rozwojem powieści rozwija własną moc, która sprawia że ze słabej istoty ewoluuje w tę, która chroni i troszczy się o innych.  Rozwój jej postaci w trakcie powieści jest fenomenalny, jeden z najlepszych  z jakimi się spotkałam . Luna nie tylko staje się mądrzejsza lecz jednocześnie bardziej  wyemancypowana. Często w książkach new adult to mężczyzna musi być tym bohaterem alfa ,w "Broken Knight" nie ma dominacji płci i bardzo mi się to podobało. Luna zdaje sobie sprawę, że dynamika władzy między nią a Knightem nie jest właściwa, podejmuje trudne i dojrzałe decyzje za nich obojga, które nie zawsze są dobrze odbierane, ale mimo to są potrzebne. Wprost zakochałam się w osobie, którą staje się Luna, w bohaterce którą jest dla swojej rodziny, i miłości, którą emanuje dla wszystkich wokół niej. Pełni istotną rolę, która jest potrzebna wszystkim w tej książce.

"Broken Knight" nie jest łatwą i prostą historią, do przełknięcia w jeden wieczór. Już na wstępie autorka wzięła do ręki tępy nóż i zaczęła kroić nim moje serce na cienkie plasterki. W pewnym momencie złapałam się na tym , że ryczałam jak bóbr. Jednak będzie niesprawiedliwością jeśli powiem, że jedyne uczucia jakie wywołała we mnie ta książka to : ból, rozpacz i smutek. Owszem przeważały, jednak pojawiły się inne.  Choć powieść jest bardzo depresyjna i wzruszająca to tak naprawdę traktuje o uzdrowieniu i jest pełna nadziei. To historia, która pokazuje nam, że nawet w najciemniejszych momentach naszego życia, jest szansa na lepszy dzień w przyszłości, jeśli otoczysz się tymi, których kochasz.To historia, w której życie toczy się dalej, nawet jeśli tego nie chcemy, i że musimy jak najlepiej wykorzystać każdą chwilę, ponieważ wieczność nie jest prawdziwa. W końcu to wszystko się kończy, więc musimy żyć każdą chwilą, każdego dnia troszcząc się o tych, których kochamy. 


"Broken Knight" to jedna z tych książek, których żadna recenzja nie poleci wystarczająco, nie odda tego co powinna. Jest to jedna z tych książek, które musisz po prostu komuś podarować i powiedzieć : przeczytaj, nie pożałujesz.  "Broken Knight" to niepokój i zawód miłosny a jednocześnie  miłość i radość oraz błaganie, abyśmy mieli dobrze przeżyte życie. To opowieść o poszukiwaniu bratniej duszy i nauce akceptacji wad naszych partnerów i przyjaciół. Owszem, są chwile ciemności ale są one zwalczane przez światło księżyca. I chociaż płakałam, pod koniec tej książki poczułam się spokojna.Zdecydowanie polecam . 


Tytuł : "Broken knight"

Autor : L.J Shen

Wydawnictwo : Kobiece

Data wydania : 14 kwietnia 2021

Liczba stron : 440

 

Tę oraz wiele innych książek dla kobiet znajdziecie na półce księgarni internetowej :
https://www.taniaksiazka.pl/
 

 

 

"Rywale" Vi Keeland

"Rywale" Vi Keeland

 

 Weston Lockwood i Sophia Sterling to potomkowie zamożnych potentatów hotelowych (jeśli kojarzycie Paris Hilton to będziecie wiedzieli o co mi chodzi).  Chociaż uczęszczali do tych samych szkół i poruszali się w tych samych kręgach społecznych, ich rodziny zawsze znajdowały się w stanie wojny z powodu  trwającego pół wieku sporu. Wszystko zaczęło się, gdy ich dziadkowie zakochali się w tej samej kobiecie. Byli najlepszymi przyjaciółmi i partnerami biznesowymi, którzy żyli urazą , która przenoszona była z pokolenia na pokolenie. Pogardzanie sobą stało się tradycją, w której wychowywano nowych spadkobierców. Nienawiść była  oczywista. "Rywale" to typowa książka z gatunku od nienawiści do miłości, a znane nazwisko autora gwarantuje znakomitą rozrywkę. Ale....

Nasi dziadkowie rozpoczęli tę wojnę, gdy z najlepszych przyjaciół stali się największymi rywalami biznesowymi w historii. A wszystko za sprawą kobiety, ich partnerki w interesach, którą obaj kochali, lecz żaden nie zdobył jej serca. Nasi ojcowie kontynuowali tę rodzinną tradycję. A potem zrobiliśmy to ja i Weston. Pewnie trwałoby to nadal, gdyby dawna ukochana naszych dziadków nie umarła i nie zostawiła im w spadku jednego z najcenniejszych hoteli świata.I tak oto jesteśmy tu razem. Zamknięci. Dwoje zaciekłych rywali. Ogień i woda. Próbujemy posprzątać bałagan, który odziedziczyliśmy po przodkach, i się przy tym nie pozabijać. Mamy tę wojnę w genach. Jest tylko jeden problem – im bardziej ze sobą walczymy, tym mocniej pragniemy siebie nawzajem.  


Jak napisałam we wstępie do mojej recenzji, choć książka została napisana przez utalentowanego autora, choć jest pełna skrajnych emocji, dowcipu i sexu...tak czegoś jej brakuje (albo jest czegoś nadto). Spróbujmy się zastanowić co takiego sprawiło, że nie do końca dałam się porwać. Po pierwsze cała ta rodzinna, wroga rywalizacja pomiędzy dwoma rodami, nie do końca mnie przekonała. Rzekoma nienawiść Sophii do Westona już od początku wydawała mi się przesadzona, niezasłużona, niepotrzebnie antagonistyczna i nierealna. Sophia traktowała Westona jak dupka (Moim zdaniem istnieje cienka granica między zarozumiałością a byciem dupkiem) a jeśli dobrze się nad tym zastanowić, to sama nie była bez grzechu. Oprócz jednego kłamstwa, na temat miejsca spotkania, Weston nie zrobił tak naprawdę nic by zranić lub dokuczyć naszej bohaterce. W większości robił sobie z niej jaja i przekomarzał się, jak to ludzie mają w zwyczaju. Szczególnie młodzi. Choć bardzo się starałam to nie udało mi się rozbudzić w sobie sympatii do Sophii , za to bardzo podobała mi się głębia charakteru Westona. To ostatnie sprawiło, że kobieca postać wydawała się raczej płaska. Kolejną rzeczą jest brak "napicia". Szczególnie tego erotycznego. Nasi bohaterowie należą do tych agresywnych, którzy nie boją się sięgnąć po radykalne środki by dzięki nim osiągnąć swój cel. Swoją fabułę autorka zbudowała na dość prostym schemacie : przekomarzanie się-walka-sex.  Oczywiście wszyscy wiedzą, że tak zwany "sex na zgodę" jest czymś cudownym i potrzebnym, jednak sięgając po książki erotyczne, oczekuję czegoś więcej.  Zdecydowanie potrzebowałam więcej emocji i rzeczywistych rozmów lub czegoś, co by sprawiło, że poczuję sympatię i przywiązanie do bohaterów. Autorka mogła wprowadzić do fabuły   retrospekcje , historie z przeszłości , coś co by sprawiło, że Sophia, Weston oraz członkowie ich rodzin staliby się bardziej wiarygodni. Nie potrafię tego dokładnie wyjaśnić, ale ta książka zdecydowanie potrzebowała czegoś innego, a nie tylko walki, a potem ciągłego seksu. 

Jednak "Rywale" to nie tylko erotyka i romans biurowy...to również w pewnym sensie dramat rodzinny. Choć niektórzy czytelnicy uważają, że to właśnie Weston jest naszą książkową czarną owca (angielskie słowo manwhore...jest dla mnie nieprzetłumaczalne) tak ja znalazłam tutaj kogoś jeszcze gorszego. Ty, kimś jest ojciec Sophii, który jest prawdziwym dupkiem. W mojej rodzinie wszyscy się kochają i wspierają, moi rodzice nigdy we mnie nie wątpili i zawsze służyli wsparciem, radą czy pomocą finansową. Sophia nie  miała tyle szczęścia. Jej mama zmarła kiedy była małą dziewczynką,a jej ojciec nie wierzy w nią i próbuje kopać dołki, byle tylko w nie wpadła. Uważa, że młoda dziewczyna nie nadaje się do prowadzenia hotelu , bo jest to zdecydowanie męskie zajęcie. Jego szowinistyczny sposób myślenia bardzo mnie irytował. A jeszcze bardziej denerwowało mnie to, jak bardzo Sophia starała się mu przypodobać i udowodnić swoją wartość. Czasami miałam nią ochotę potrząsnąć i powiedzieć żeby się ogarnęła. W końcu wychowana została w hotelarskiej rodzinie, skończyła studia i powinna zacząć wierzyć w siebie. Z takim doświadczenie i wiedzą prowadzenie hotelu powinno być dla niej bułeczką z masłem. 

Sophia i Weston ciągle ze sobą walczyli, lecz każda kłótnia powodowała ich metamorfozę. Dwójka naszych bohaterów to osoby, które zostały w przeszłości zranione i dopiero uczą się kochać i ufać. Każda sprzeczka i walka, każdy gorący sex przybliża ich do siebie. Metodą prób i błędów, uczą się  kochać , chociaż po drodze popełniają pewne błędy. Po prostu cudownie było zobaczyć słodkie chwile, które spędzali razem. Weston i Sophia to magia, która sprawia, że ​​uwielbiamy takie książki. Kolejny raz  Vi Keeland zaserwowała nam cudowny, gorący romans. Czytelnicy znajdą tutaj wszystko to co lubią najbardziej : rodzinną historia i waśnie, które doprowadziły do ​​tego, że Weston i Sophia stali się wrogami; romans w biurze, gdy walczyli ze sobą o dokończenie wyceny hotelu i przelicytowanie drugiego; ukrytą głębię zarówno w pochodzeniu Sophii, jak i Westona oraz gorący sex.  Mnóstwo gorącego seksu, który był absurdalnie zabawny i zmysłowy.Polecam.

 

Tytuł : "Rywale"

Autor : Vi Keeland 

Wydawnictwo : Kobiece

Data wydania : 23 marca 2021

Liczba stron : 384

Tytuł oryginału : The Rivals 

 

 




Tę oraz wiele innych książek dla kobiet znajdziecie na półce księgarni internetowej :
https://www.taniaksiazka.pl/
 

 

 



"Mroczna melodia" Pam Godwin

"Mroczna melodia" Pam Godwin

 Nazywają mnie dziwką.  

Może nią jestem. 

 Czasami robię rzeczy, którymi gardzę. 

 Czasami mężczyźni biorą je  bez pytania.  

Ale mam muzyczny dar i plan. 

Jest tylko jedna przeszkoda....

 

Właśnie tak rozpoczyna się oryginalne wydanie "Mrocznej melodii". Troszkę żałuję, iż nasze rodzime wydawnictwo nie zdecydowało się na bezpośrednie tłumaczenie. Moim zdaniem "oryginał" jest o wiele bardziej obiecujący, mroczny i brutalny.  A właśnie taka jest ta książka. Powieść Godwin to romans, którego głównymi bohaterami są nauczyciel i uczennica. To erotyczna opowieść o erotycznym przebudzeniu,  uwodzeniu i seksualnym zepsuciu . Jednak jest tutaj też coś więcej . Pod powłoką banalnej historii kryją się cenne przemyślenia na temat bolesnej przeszłości,  gwałtów, terroru psychicznego a także  autorefleksja, które się z tym wiąże. 

Ivory ma wielki talent i jeszcze większą nadzieję, że prestiżowa szkoła muzyczna pozwoli jej go rozwijać. Choć nie jest łatwo, bo w przeciwieństwie do innych uczniów pochodzi z biednej, patologicznej rodziny, nie załamuje się i ciężko pracuje na swój sukces.Emeric to arogancki, autorytarny i piekielnie przystojny nauczyciel muzyki. Jego pojawienie się w szkole zachwieje światem Ivory i sprawi, że wygrywane przez nią melodie od tej pory będą w tonacji pożądania. Uczennicę i nauczyciela połączy mroczna relacja, w której tylko muzyka pozostanie bez skazy. 



W wieku siedemnastu lat Ivory Westbrook przeżyła wystarczająco dużo tragedii, by starczyło na tysiąc żyć. Odkąd zmarł jej ojciec wiodła życie pełne rozpaczy i bólu. Z matką i bratem, którzy zatracili się w nałogach, musiała ponosić ciężar obowiązków domowych, sprzedając jedyną rzecz, jaką miała,swoje ciało, by opłacić rachunki. Kiedy Emeric Marceaux zostaje zatrudniony jako nauczyciel w prestiżowym liceum, do którego chodzi Ivory, dziewczyna  wie, że jej przyszłość stała się niepewna. Poprzedni instruktor gry obiecywał, że dzięki ciężkiej pracy i jego znajomościom, będzie miała zapewnione miejsce w najlepszym collegu. Dziewczyna potrzebowała jednak stypendium, by zrealizować swoje muzyczne marzenia.  Emeric Marceaux wie, że z jego pociągu do  młodej uczennicy nie wyniknie nic innego jak kłopoty. Ivory  jest inna od bogatych dzieciaków, wyzwala w nim  dominujący i opiekuńczy instynkt. Z każdą spędzoną z nią chwilą zapuszcza się coraz dalej na zakazane terytorium.
Pomimo tego, że oboje wiedzą, że każdy rodzaj relacji seksualnej między nimi może mieć katastrofalny finał, wielokrotnie ulegają pokusie. Początkowo niepewni, wkrótce wyruszają w  podróż odkrywania włąsnej seksualności i siebie nawzajem. Emeric był niezwykle seksowny. Kochałam jego nadmierną opiekuńczość. Sposób, w jaki traktował Ivory , jak o nią dbał...było to niezwykle rozczulające. Był dominujący, ale nadal wspierał i pocieszał a jednocześnie pozostał "złym" chłopcem ,perwersyjnym, niegrzecznym nauczycielem smakującym zakazanego owocu. Mężczyzna niezbyt długo walczył ze swoimi uczuciami. Ivory miała być tylko jego. Emeric był jak jej Mroczny Rycerz, który przyszedł i ją uratował a następnie spuścił lanie.
 

Ta książka od początku do końca przykuwała moją uwagę. Pam Godwin snuje erotyczną opowieść, która zapiera dech w piersiach. Powieść wywołuje tak silne, surowe emocje, że czasami nienawidziłam jej tak bardzo, jak ją kochałam. To niezwykle dobrze napisana, mroczna historia. Przygotuj się na trudne tematy, takie jak wykorzystywanie dzieci (emocjonalne, fizyczne i seksualne), gwałt,   zakazaną relację uczeń / nauczyciel.  Godwin nie boi się poruszać tych zagadnień, co ja osobiście doceniam, ale innym czytelnikom może być trudno się z nimi uporać.
W "Mrocznej melodii" czuć było duże napięcie seksualne.  Jednak jeśli myślicie, że powieść ta jest zbudowana tylko i wyłącznie na sexie, to was rozczaruję. W pierwszych trzech czwartych książki nie dochodzi do pełnego zbliżenia. . Autorka bardziej skupiła się na subtelnej erotyce i budowie związku, który ma być słodki, zabawny i przepełniony miłością. Jak na "mroczną" książkę, gdyż nadal za taką ją uważam dość często się uśmiechałam, jak chociażby przy scenie w której Ivory rzuca markerem w Emerica. Cienkopis odbija się od jego czoła jednocześnie pozostawiając na nim ślad. Muszę przyznać, że bardzo łatwo było mi to sobie wyobrazić. 

 
Ta historia nie jest tym, czego się spodziewałam, jest czymś więcej. Myślałam, że to kolejna banalna, seksowna lektura opowiadająca  zakazaną historię miłosną, a okazało się, że jest to bardzo dojrzała emocjonalnie i mądra powieść. Uwielbiałam czytać o narodzinach miłości pomiędzy Emerickiem i Ivory. Z zapartym tchem śledziłam zwroty akcji, która toczyła się tak szybko , że wprost nie mogłam się doczekać, co będzie na następnej stronie. Doceniam sposób, w jaki w tej książce zostało zilustrowane prawdziwe życie. Nic nie było cukrowe, wszystko opisywało ciężkie losy dziewczyny, która musiała  sprzedać to co miała najcenniejsze za pieniądze, aby spełnić swoje marzenia. To było skomplikowane, trudne do strawienia, ale takie rzeczy zdarzają się w życiu. I to częściej niż sądzicie.  Ivory miała cel i była zdeterminowana, aby go osiągnąć bez względu na wszystko. Była osamotniona w swojej wędrówce  a najlepszą rzeczą, jaką mogła spotkać na swojej drodze był Emeric. Pomimo swoich dominujących sposobów, mężczyzna otworzył Ivory oczy. Uświadomił, że zasłużyła na więcej, pokazał jej wszystkie możliwości, jakie ma dla niej życie, w tym możliwość wyboru. Naprawdę podobał mi się pomysł wolnej woli i uzdrawiania miłością. Było kilka dość surowych scen, ale ich intensywność i wynikające z nich przesłanie były naprawdę imponujące.

 "Mroczna melodia" to samodzielna książka, która z pewnością spełni twoje oczekiwania. Jeśli lubisz powieści które sprawiają, że ​​zaczynasz kwestionować własną moralność, które są pełne tematów tabu,  to jest to coś dla Ciebie. Jeśli szukasz historii miłosnej, która Cię poruszy, to jest właśnie to. Bardzo mi się spodobała ta historia i z całego serca ją polecam!

 

Tytuł : "Mroczna melodia"

Autor : Pam Godwin

Wydawnictwo : Kobiece

Data wydania : 24 lutego 2021

Liczba stron : 512

Tytuł oryginału : Dark Notes 

 

Tę oraz wiele innych książek erotycznych znajdziecie na półce księgarni internetowej :
https://www.taniaksiazka.pl/
 

 

 

"Bezpieczna przystań" Jay Crownover

"Bezpieczna przystań" Jay Crownover

 Chyba nie ma takiej książki Crownover, która by mi się nie podobała. Uwielbiam te historie, a jej pisanie uzależnia! "Bezpieczna przystań" to kolejny świetny romans o miłości i przebaczeniu. Już po przeczytaniu pierwszego tomu cyklu o braciach Werner wiedziałam, że to dokładnie coś dla mnie. Preria, rancho, konie i niesamowicie przystojni kowboje. Muszę przyznać, że takie klimaty bardzo mnie kręcą.
Jay Crownover do tej pory przedstawiła dwie bardzo różne historie o dwóch bardzo różnych mężczyznach, zapewniając po drodze niespodzianki i idealną równowagę między romansem, napięciem, bólem serca i pasją. Ta autorka naprawdę sięga do dna serc czytelników i nie szczędzi mu wielkich emocji. 


Tylko miłość może być najlepszym schronieniem Sutton Warner czuje, że zawiódł wszystkich. Szczególnie kobietę, o której nie może zapomnieć. Tę, która prawie straciłaby przez niego życie.
Emry Santos czuje w swoim życiu wielką pustkę i chciałaby wreszcie to zmienić. Dochodzi do wniosku, że musi wrócić tam, gdzie wszystko się zaczęło. Tam, gdzie mieszka Sutton. Bezpieczna przystań to drugi tom serii Bracia Warner o poszukiwaniu miłości i stawianiu czoła przewrotnemu losowi. 

 


Tym razem naszym głównym bohaterem jest Sutton Warner. To bardzo niespokojny, nękany przez demony przeszłości ( a nawet teraźniejszości ) człowiek. Sutton stara się znaleźć swoją niszę na Warner Ranch , jednocześnie borykając się ze złymi wyborami. Stara się również być najlepszym tatą, jakim może być dla swojej drogiej małej sześcioletniej córki, Daye. Sutton desperacko pragnie otrząsnąć się z poczucia winy, które go nieustannie przygniata, niestety  ukojenie znajduje jedynie  na dnie butelki Whisky. Sutton to bardzo smutna i dość depresyjna postać, rzadko kiedy mamy do czynienia z taką sylwetką psychologiczną w powieściach kobiecych. Sutton czuje się winny z wielu powodów, a na szczycie tej listy znajduje się jego błędne przekonanie, że zawiódł najlepszego przyjaciela Leory, Emrysa, w szokującej sytuacji, która by ich zrujnowała, oddaliła, a jednocześnie związała ich ze sobą. Obwiniając się za to, co wydarzyło się tego pamiętnego dnia.

Emry Santos jest cudowną bohaterką, piękną zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz. Gdyby tylko  pozbyła się błędnego przekonania, że ​​jest jedynie "ładną buzią" to byłaby postacią wręcz idealną. Emry jest z pewnością piękna, ale jest też współczująca, silna, niezależna i walczy z własnymi demonami. Jej głównym celem jest skonfrontowanie  Suttona Warnera z tym, czego doświadczyli tego niszczycielskiego dnia w górach (nic więcej nie powiem, żeby nie spojlerować) . Intensywność uczuć między Suttonem i Emrys była wręcz namacalna, szczególnie gdy stawili czoła swoim demonom i otworzyli przed sobą serca. Ich historia była smutna i tragiczna, ale chemia między nimi pozytywnie mnie nakręcała. 

 Wisienką na torcie, oczywiście jeśli chodzi o bohaterów, była urocza, żywiołowa, przeurocza sześcioletnia Daye.  Ta mała dziewczynka niosła tak wiele na swoich malutkich ramionach. Interakcje między Suttonem i Daye były po prostu cudowne, ale to związek między Daye i Emry naprawdę zaparł mi dech w piersiach. 

Jay Crownover naprawdę przeszła samą siebie dzięki temu mistrzowskiemu, niezwykle hipnotyzującemu portretowi złamanego bohatera i bohaterki, którzy toczą najtrudniejsze bitwy, by stać się całością. Zmieniająca życie podróż Emerysa i Suttonsa trwa nadal. Bohater i bohaterka, zarówno silni, jak i uparci, dopiero się dowiedzą, że najlepszym sposobem na wyleczenie i złożenie ich połamanych kawałków może być połączenie się w jedno.  Romans ten wręcz buzuje bogatymi opisami, tętni głębokimi emocjami i ostrą jak brzytwa intensywnością. Fabuła gna na łeb na szyję. Pełno tutaj zakrętów, skrętów, upadków i wzlotów oraz oczywiście zwrotów akcji  Co za pośpiech! Ta powieść jest niczym ogień i woda, światło i mrok, miłość i rozpacz. "Bezpieczna przystań" to przejmujący thriller opowiadający o miłości, który jest pełen heroizmu, złamanego serca, nadziei i uzdrowienia, który trafia prosto w sedno.Już po skończonej lekturze z pewnością zapragniecie usiąść w ciszy i spokoju i spokojnie sobie pooddychać, tak z pół godzinki. 


Bardzo podobała mi się ta książka; było tu wiele rzeczy, które kocham : Samotny tata, zorientowany na rodzinę, męska wrażliwość, wewnętrzna walka, ból serca, zawód miłosny. Kochałam wszystkie postacie, z których większość została przedstawiona już w pierwszej książce z serii. Dało to reszcie bohaterów (oprócz tytułowych braci)możliwość stworzenia własnej fabuły. Nie mogę się doczekać przeczytania historii Lane'a a może nawet Rodie?

 

Uwielbiam autorów, którzy porzucają zwyczajność na rzecz niezwykłości, którzy podejmują ryzyko w swoim pisaniu, którzy dostarczają czytelnikom coś innego. Za każdym razem, gdy otwieram książkę Jay Crownover, wiem, że będzie to podróż w nieznane terytorium. Podobnie jak wszystkie inne książki tego autor, które opuściły drukarnię i trafiły na księgarniane półki, "Bezpieczna przystań" jest wyjątkowa, nowoczesna i niezwykle gorąca.  Seria Braci Warner nadal to niesamowicie intensywna przygoda, na którą koniecznie musicie się załapać więc jeśli szukasz romansu, który pozbawi cię tchu i wbije serce w gardło; takiego, który jest pełen emocji i ciepła, i który zabierze Cię na piekielnie ekscytującą przejażdżkę - koniecznie wsiądź do tego pociągu. Nie pożałujesz ani sekundy spotkania z  namiętnymi i fascynującymi chłopcami Warner. Zdecydowanie nie są typowymi kowbojami. Ich historie po prostu zasługują na to, by je przeczytać, pożreć i pochłonąć trochę przez cholerny kawałek.

 

Tytuł : "Bezpieczna przystań"

Autor : Jay Crownover

Wydawnictwo : Kobiece

Seria : Bracia Warner

Data wydania : 2 wrześnie 2020

Liczba stron : 328

Tytuł oryginału : Shelter 

 

Tę oraz wiele innych książek dla kobiet znajdziecie na półce księgarni internetowej :
https://www.taniaksiazka.pl/
 

 

 

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger