Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba Alzheimera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba Alzheimera. Pokaż wszystkie posty
"Koniec Alzheimera. Jak zatrzymać utratę pamięci i zmiany degeneracyjne mózgu" Amy Berger

"Koniec Alzheimera. Jak zatrzymać utratę pamięci i zmiany degeneracyjne mózgu" Amy Berger

Wraz z postępem cywilizacyjnym i technologicznym, naukowcy codziennie wpadają na trop czegoś nowego. Zmienia się również nasz styl życia, otoczenie i sposób myślenia. Najnowsze odkrycia z zakresu medycyny, technologi żywienia oraz dietetyki dowiodły, że zasady które nam wpajano od najmłodszych od lat (nie więcej niż trzy jajka dziennie, nie jedzmy mięsa, ograniczać tłuszcze), są już przestarzałe. Okazuje się, że to nie tłuszcz jest naszym wrogiem lecz tak popularne w dzisiejszych czasach węglowodany. Im posiłek bogatszy w cukry i ich pochodne, tym smaczniejszy i jednocześnie bardziej uzależniający. To, że cukier jest bardzo silnym narkotykiem, udowodniono już dawno temu. Jednym z bardzo ważnych zagadnień analizowanych przez naukowców i dietetyków, jest wpływ naszej diety na nasz organizm i sprawdzanie czy jest ona czynnikiem chorobotwórczym. Od czasu nadania chorobie Alzheimera nazwy, nie znalazł się nikt, kto by opracował na nią skuteczny lek. Amy Berger, wykwalifikowana dietetyczka, specjalizująca się w opracowywaniu nisko węglowodanowych diet, w swojej najnowszej książce, bazując na badaniach lekarzy i naukowców, stawia tezę, że Alzheimer czy starcza demencja nie jest śmiertelną chorobą "podeszłego" wieku, lecz prostym do wyjaśnienia i łatwym do wyleczenia schorzeniem, którego objawy można zwalczać, a nawet całkowicie wyeliminować poprzez zmianę diety. 

Choroba Alzheimera to choroba neurodegeneracyjna, która najczęściej dotyka starszych ludzi. Objawami są postępujące otępienie, problemy z pamięcią, drażliwość i wahania nastroju. Chorzy wraz z postępem choroby tracą możliwość samodzielnego funkcjonowania, ze względu na niebezpieczeństwo jakie stwarzają (nie zakręcenie gazu w kuchence, zgubienie się na ulicach miasta). Często stają się ciężarem dla rodziny i przyczyną wielu napięć. Z pewnością osoby, borykające się z problemem Alzheimera oraz ich bliscy, skorzystają z każdej możliwości na poprawę jakości ich życia. Tylko czy Amy Berger i jej książka to nie kolejny mit, który tylko czeka na obalenie? Czy naprawdę zmiana diety i sposobu życia jest skutecznym sposobem na walkę z tą podstępną chorobą? Bazując na badaniach amerykańskich naukowców, autorka twierdzi , że Alzheimer jest chorobą zbliżoną do cukrzycy typy trzeciego czyli cukrzycy wtórnej. Pod tym terminem kryją się zaburzenia gospodarki węglowodanowej, do których doprowadzają różne inne choroby istniejące u pacjenta takie jak : nadczynność tarczycy, mukowiscydoza i wiele innych. W procesie leczenia (które trwa często do końca życia) wykorzystuje się leki, jednak najważniejszym elementem terapii jest całkowita zmiana diety. Autorka przekonuje, że w walce z cukrzycą, podobnie jak z Alzheimerem, konieczne jest wprowadzenie diety Paleo, Atkinsona, Ketonowej czy innej formy kuracji nisko węglowodanowej. Z  naszej diety powinniśmy wyeliminować produkty zawierające przetworzone węglowodany, które stanowią podstawę żywieniową dzisiejszej klasy średniej. W dzisiejszych czasach, kiedy ważna jest kariera i wieczna pogoń za sławą i pieniądzem, a życie rodzinne i wspólne spędzanie czasu czy gotowanie posiłków, odeszły na dalszy plan, coraz częściej korzystamy z oferty barów szybkiej obsługi i fast foodów. Supermarkety kuszą nas daniami gotowymi, które wystarczy włożyć do mikrofalówki i voila. To właśnie one mają najgorszy wpływ na nasze zdrowie. Berger przekonuje nas do sięgnięcia po zdrowe, pełnowartościowe produkty. Mamy przestać się bać masła, mleka, jajek, czyli wszystkiego tego co do tej pory uważaliśmy za szkodliwe i powodujące nadmierny wzrost cholesterolu. Okazuje się, że to wcale nie tłuszcze czy białka są naszym wrogiem. Autorka zachęca nas również do urozmaicenia diety warzywami, owocami, orzechami i grzybami, które mają dobry wpływ na nasz metabolizm. Z naszej diety powinniśmy za to wykluczyć : ziemniaki, mąkę, kukurydzę, bielony ryż oraz inne produkty o wysokim indeksie glikemicznym. 

Amy Berger wierzy w to co pisze i pragnie by uwierzyli w to również czytelnicy. Tutaj dochodzimy do rzeczy, która mnie nieco zaniepokoiła. Wiadomo ilu naukowców, ile ośrodków badawczych tyle opinii i poglądów. Niektórzy traktują Alzheimera jako śmiertelną chorobę na którą nie ma skutecznego lekarstwa a jedynym remedium są leki wspomagające pamięć, które poprawiają jakość życia i opóźniają postępowanie choroby, jeszcze inni wierzą w działanie medycyny naturalnej i leczenie naładowanymi kamieniami, a są i tacy którzy uważają, że za wszystko odpowiedzialna jest dieta. Amy Berger jest przekonana, że to właśnie Ci ostatni mają stuprocentową rację. Autorka ma klapki na oczach i nie słucha innych, nie próbuje polemizować z ich poglądami, wręcz narzuca czytelnikowi co ma robić i jak postępować z ludźmi dotkniętymi chorobą Parkinsona. Trzeba rach ciach zmienić dietę, odciąć dopływ cukrów i zamienić go w "dobre" tłuszcze, podlewane olejem kokosowym, który ma zdziałać cuda. Ma to sprawić, że "wygłodniały" organizm zacznie produkować zbawienne ciała ketonowe, które staną się zdrową pożywką dla naszego mózgu. Choć zwolenników tej teorii jest wielu, to ma ona również przeciwników, w tym wielu światowej sławy specjalistów w dziedzinie medycyny czy żywienia. Niestety autorka nie daje im dojść do głosu, śpiewając peany na temat diety ketonowej jako remedium w walce z chorobą. Jest to o tyle niebezpieczne, że daje nadzieję chorym i ich rodzinom na pełne wyleczenie, choć nie jest poparte twardymi wynikami badań klinicznych. Jest to po prostu kolejna możliwość, kolejna szansa, jednak sukces nie jest tutaj gwarantowany. Choć z książki Berger bije energia i optymizm, tak nauki i wiedzy tutaj jest jak na lekarstwo. Musimy pamiętać, że autorka nie jest lekarzem tylko dietetykiem i blogerką promującą konkretny styl życia. 


W swojej książce autorka przytacza i szczegółowo opisuje wyniki najnowszych badań dotyczących wpływu poszczególnych składników odżywczych na funkcjonowanie naszego mózgu. Jeśli znajdujecie się w grupie ryzyka wystąpienia różnego rodzaju chorób otępiennych, w tym Alzheimera, to gorąco polecam zapoznanie się z tą książką. Berger podsuwa w niej pomysły na to jak w bezpieczny sposób zmienić swoje nawyki żywieniowe, dzieli się wiedzą jakich składników i pokarmów unikać oraz zaleceniami dotyczącymi gotowania. Choć do tej pory nie przeprowadzono odpowiedniej ilości, niezależnych badań klinicznych, które potwierdziłyby tezę jakoby dieta nisko węglowodanowa leczyła jakiekolwiek choroby, tak moim zdaniem wszystko co zmotywuje nas do zdrowego trybu życia, jest wartością samą w sobie. 

Najważniejsze w tej książce jest to, że nie skupia się ona tylko i wyłącznie na temacie choroby Alzheimera. Praktycznie każda osoba, która ukończyła 30 rok życia znajdzie tutaj coś dla siebie. Autorka podsuwa nam wiele pomysłów na to jak zadbać o swoje zdrowie, zarówno fizyczne jak i psychiczne. Jak się odżywiać by mieć więcej energii, lepszy sen i zredukować poziom stresu. To kompleksowa "książka kucharska" oparta na diecie ketogenicznej. Nawet jeśli nie wierzycie w cuda i leki na całe zło tego świata, to warto zapoznać się z punktem widzenia znanej dietetyczki. A nuż znajdziecie tutaj coś dla siebie? Ważne, by czytać z rozwagą i przymrużeniem oka. 


Tytuł : "Koniec Alzheimera. Jak zatrzymać utratę pamięci i zmiany degeneracyjne mózgu"
Autor : Amy Berger
Wydawnictwo : Vital
Data wydania : 9 kwietnia 2018
Liczba stron : 472
Tytuł oryginału : The Alzheimer's Antidote


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję portalowi : 


https://sztukater.pl/


 




"Terapia ketonowa" Bruce Fife

"Terapia ketonowa" Bruce Fife

     Jeszcze w czasach liceum byłam bardzo zdziwiona, kiedy po powrocie z wakacji, zobaczyłam w szkolnej ławce koleżankę z klasy, chudszą o 20 kilogramów. Moje zdziwienie było jeszcze większe jak mi powiedziała, że źródłem jej sukcesu była dość kontrowersyjna dieta, polegająca na jedzeniu samych tłustych rzeczy : kiełbas, boczków, mięsa. Jadła i chudła. Wtedy nie mogłam w to uwierzyć, dziś wiem, że specjalnie wprowadziła się w stan ketozy, kiedy to stężenie wyprodukowanych z tłuszczów ciał ketonowych jest większe niż stężenie glukozy. Dieta ta nie dość, że pomaga schudnąć to jest również sojusznikiem w walce z chorobami neurodegeneracyjnymi jak Alzheimer czy choroba Parkinsona. Doktor Bruce Fife, zebrał cały dostępny materiał na temat terapii ketonowej, i umieścił do w książce, która szczęśliwie trafiła w moje ręce. Można się z niej dowiedzieć wielu interesujących rzeczy zarówno o budowie naszego organizmu i procesach metabolicznych, jak i o właściwościach produktów, które spożywamy. 

Głównym celem tej książki jest udowodnienie czytelnikowi, że dieta ketogeniczna jest dobra na wszystkie dolegliwości i choroby. Już na samym wstępie dostajemy długą listę przypadłości, w walce z którymi może okazać się niezwykle pomocna. Dla przykładu podam zaledwie kilka z nich : nowotwory, padaczka, cukrzyca, choroba Retta, autyzm. Jest ich jednak zdecydowanie więcej, dlatego uważam, że jest to poradnik uniwersalny. Każdy z nas znajdzie w swojej rodzinie choć jedną osobę z daną jednostką chorobową, którą można znaleźć na liście. Czy zatem wszyscy powinniśmy przerzucić się na dietę? 
Ciała ketonowe powstają w efekcie rozpadu kwasów tłuszczowych i są głównym źródłem energetycznym dla większości narządów, w tym mózgu i nerek. Do ich powstania potrzebujemy "dobrych" tłuszczów, które znajdują się wyłącznie w produktach z najwyższej półki. Są nimi olej kokosowy, olej z awokado, olej MCT i wiele innych dostępnych na półkach w naszych marketach. Człowiek mieszkający na prowincji, może mieć problem z kupnem odpowiednich składników (choć dziś sklepy internetowe docierają wszędzie), gdyż część z nich, w Polsce, nadal zaliczanych jest do towarów luksusowych. Kolejnym składnikiem niezbędnym w diecie ketogenicznej jest mięso. Również i ono musi być dobrej jakości, a co za tym idzie będzie nas więcej kosztowało. Od kiedy badania potwierdziły, że spożycie odpowiedniej ilości łyżek oleju kokosowego dziennie, pozwala na modyfikację diety i zwiększenie limitu spożywanych węglowodanów, stała się ona mniej restrykcyjna (człowiek już nie musi się budzić w nocy i jeść w celu produkcji ciał ketonowych) i mniej nuda. Możemy jeść więcej owoców i warzyw i choć liczbę węglowodanów należy ograniczyć do minimum, zapomnieć o śmieciowym jedzeniu czy słodyczach, to w internecie pojawia się wiele ciekawych przepisów, które pozwolą na zróżnicowanie diety i przełamanie jej monotonii. 

Autor w ciekawy i przystępny sposób (choć i tu nie obyło się od akademickich wtrąceń i definicji) przedstawia nam schemat działania ludzkiego organizmu. Szczegółowo opisuje proces metabolizmu i wymienia składniki odżywcze, których potrzebujemy do dobrego funkcjonowania. Jednak nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że książka to ma jednego głównego bohatera i jest nim olej kokosowy. Jest on remedium na dosłownie każdą dolegliwość. Autor posunął się nawet do tego, że wyszczególnia ile łyżek tego specyfiku powinniśmy zażywać w przypadku konkretnych chorób, ciąży czy po prostu profilaktycznie. Choć jest to książka o diecie ketogenicznej, ludzie, których historie poznaliśmy, zamiast skupiać się na samej diecie, w większości opowiadali o tym jak to olej kokosowy wpłynął na ich zdrowie, komfort psychiczny oraz jakość życia. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że ciągle czytam o tym samym. Zmieniały się jedynie nazwy chorób i imiona bohaterów a reszta pozostała ta sama. Ciągłe peany na temat oleju oraz "dobrych" tłuszczów. Samej diety było tutaj jak na lekarstwo. Oczywiście sięgając po tę książkę wiedziałam, że ma ona omawiać pewne mechanizmy i procesy zachodzące w naszym organizmie a nie być źródłem przepisów, jednak spodziewałam się że autor choć  wspomni co można jeść a czego należy się wystrzegać. 

Rak to jedna z najgroźniejszych współczesnych chorób, która rokrocznie zabija tysiące ludzi. Prawie codziennie dowiadujemy się, że ktoś z naszych bliskich lub bliskich naszych bliskich zachorował czy umarł. Jest to choroba podstępna, która często nie daje żadnych objawów, a jak poznajemy diagnozę często jest już zbyt późno na leczenie. Dlatego robimy wszystko by nie dopuścić do siebie choroby. Stosujemy terapie, uprawiamy sporty czy zmieniamy styl życia, zrobimy wszystko byle tylko uciec przed rakiem. Książka ta będzie z pewnością źródłem inspiracji dla osób, które stosują metodę zapobiegania. Autor rzetelnie opisuje na jakiej zasadzie działają komórki nowotworowe, czym się żywią i co powoduje ich  wzrost. Jedną z przyczyn dla których dieta ketogeniczna pomaga chronić nas przed nowotworem jest fakt iż ketony pobudzają nasz układ immunologiczny. Dostarczamy sobie również mniejszą ilość cukrów, a wiadomo, że rak lubi jak jest słodko. Jednym ze sposobów walki z tym podstępnym skorupiakiem jest zagłodzenie.

Nie da się ukryć, że terapia ketogeniczna (dieta plus olej kokosowy) ma więcej zalet niż wad, jednak tych drugich nie należy lekceważyć. Zdziwiło mnie, że autor nie wspomniał by przed przejściem na dietę, która w diametralny sposób zmienia nawyki żywieniowe, zasięgnąć porady lekarza i dietetyka.Nie jest to dieta dla każdego i raczej nie powinna stanowić modelu żywieniowego w przypadku ludzi zdrowych. Do największych zalet należą : szybko widoczne efekty, brak napadów głodu, zwiększenie wydajności mózgu i systemu immunologicznego, widoczne efekty poprawy zdrowia u pacjentów z różnymi schorzeniami w tym padaczką czy nowotworami. Z najczęstszych wad warto wymienić jej restrykcyjność, kosztowność, częste oddawanie moczu i możliwość powstania kamicy nerkowej czy porfirii. Do was należy wybór co przeważy w tej walce. 

"Terapia ketonowa" (choć samej terapii mamy tutaj jak na lekarstwo), to poradnik, którego autor zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy czytelnicy mają choćby podstawową wiedzę z zakresu funkcjonowania ludzkiego organizmu. Autor przekazuje wyniki swoich badań i analizę zebranego materiału, w sposób przystępny i ciekawy. Znajdziemy tutaj sporo ciekawostek oraz historii z życia wziętych. Książka ta może nam dać nadzieję na poprawę, nawet w najbardziej beznadziejnych przypadkach. Choć jedyną dietą na której byłam jest kopenhaska, tak czytając o tym jaki zbawienny wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu mają ciała ketonowe, zastanawiam się czy nie podjąć wyzwania i nie wybrać się do sklepu mięsnego po kawałek wołowego antrykotu. Jednak póki co wypiję łyżeczkę lub dwie oleju kokosowego, zaszkodzić nie zaszkodzi a efekty może mieć wymierne. Polecam. 



Tytuł : "Terapia ketonowa" 
Autor : Bruce Fife
Wydawnictwo : Vital
Data wydania : 11 maja 2018
Liczba stron : 472
Tytuł oryginału : Ketone Therapy: The Ketogenic Cleanse and Anti-Aging Diet


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję portalowi :
https://sztukater.pl/
Nie jest ona przeznaczona dla każdego i nie może stanowić podstawowego modelu żywnościowego, jednak z powodzeniem nadaje się na redukcję oraz stosowanie w celu złagodzenia objawów insulinooporności.

http://bonavita.pl/dieta-ketogeniczna-poznaj-jej-zalety-i-wady
"Mamy jeszcze czas" Michael Zadoorian

"Mamy jeszcze czas" Michael Zadoorian

     Jeśli nie przeczytałeś w życiu żadnej książki to proszę czytelniku, zrób mi tę przyjemność i sięgnij po "Mamy jeszcze czas" Michaela Zadooriana. Nie idź na łatwiznę, nie oglądaj filmu. Siądź wygodnie z kubkiem kawy w ręku. Po sześciu godzinach gwarantuję, że przemienisz się w innego człowieka. Spojrzysz na swoje życie pod innym kątem, stanie się ono pełniejsze a Ty pełen obietnic ruszysz swoją nową drogą, nową autostradą, w którą zmieniła się Matka Dróg - Route 66. Choć kilka dni minęło odkąd przeczytałam tę niesamowitą powieść, nie daje ona o sobie zapomnieć. W końcu zauważyłam jak piękne jest życie i nie potrzeba tutaj wyjątkowych zdarzeń by docenić jego sens. To właśnie codzienność nas określa i pcha do przodu, i tylko od nas należy dokąd dotrzemy. 

Ella i John postanawiają wybrać się na ostatnie wakacje swojego życia. Ich celem jest Disneyland, kraina marzeń i młodości, gdzie zamierzają dotrzeć wiekowym kamperem. Jednak zarówno ich dzieci jak i lekarze stanowczo odradzają 80-latkom podróż. Powodem jest choroba Elle i postępujący Alzheimer Johna. Jednak małżeństwo nic sobie nie robi z tych zakazów. Pewnego poranka wymykają się z domu, by wyruszyć w trasę przez Stany Zjednoczone. Jak za dawnych lat wracają na Route 66.

Niepewno wielu z was ma w rodzinie osobę cierpiącą na chorobę Alzheimera. Tym, którzy nigdy nie
mieli z nią styczności, pragnę powiedzieć, że jest to jedna z najgorszych, smutnych i upokarzających chorób nękających nasze społeczeństwo.Człowiek stopniowo zaczyna tracić świadomość i pamięć, zaczyna się od zapominania o błahych sprawach a kończy na zaniku odruchów bezwarunkowych, człowiek zapomina o oddechu i odchodzi. Jednak proces ten nie trwa tygodni czy miesięcy. Potrafi ciągnąć się latami. Taka osoba jest ciężarem dla całej rodziny. Muszę przyznać, że nasza główna bohaterka, opiekująca się chorym na Alzheimera mężem, zasłużyła na mój dozgonny szacunek.  A jej postać była dopracowana w najdrobniejszych detalach. Ci nieliczni czytelnicy, którzy skrytykowali książkę, widzieli w Elle nieodpowiedzialną zołzę, która nie dość, że psychicznie maltretowała męża, posługując się wulgarnym i napastliwym językiem prowokowała go do złości, to jeszcze decydując o wyjeździe na wakacje zrobiła krzywdę swoim bliskim, którzy codziennie umierali z niepokoju. Moim zdaniem właśnie te zachowania naszej głównej bohaterki sprawiły, że jest jedną z bardziej realnych postaci literackich jakie spotkałam na swojej drodze. Wyobraźcie sobie, że od ponad 60 lat mieszkacie z ukochaną osobą. Znacie jej wszystkie wady i zalety, słabe punkty i nagromadzone przez lata przyzwyczajenia. Co się dzieje jeśli na waszych oczach wasz ukochany przechodzi metamorfozę? Z kogoś, kogo znacie jak własną kieszeń, staje się obcy. A co najważniejsze wy stajecie się obcymi dla niego. Czy taki stan rzeczy nie wzbudził by w was frustracji?Czy by nie sprawił, że na wasze usta cisnęły by się mocne słowa? Moim zdaniem jest to jak najbardziej naturalne. A fakt wyjazdu na wakacje?Tu odpowiedzcie sobie na pytanie : czy warto się martwić o przyszłość, której właściwie nie ma? Ella jest w terminalnej fazie raka i odmówiła dalszego leczenia. Ile jej zostało? Dni? Tygodnie? Może miesiące? A John? Stan mężczyzny się pogarsza. Choroba zatruła już umysł, teraz bierze się za ciało. Czy John nadal pozostał sobą? Czy te coraz rzadsze okresy odzyskiwania świadomości można nazwać życiem?

Piękno tej powieści kryje się również w stylu jakim została napisana. Nie da się ukryć, że jest to powieść drogi, jednak odbywa się ona w dwóch płaszczyznach. Jedną z nich jest podróż zniszczoną, częściowo zamurowaną, drogą 66, starym kamperem, którą odbywają nasi bohaterowie. Druga płaszczyzna to podróż w przeszłość, we wspomnienia i sentymenty. Odkrywając jak po latach zmieniła się Matka Dróg Ella odkrywa jak choroba jej i męża miała wpływ na jej życie. Kobieta uświadamia sobie, że choć nie doświadczyła  niczego wyjątkowo dobrego, ani wyjątkowo złego to jej życie było dobre a ona sama spełniona. Wychowała dzieci, doczekała się wnuków, a co najważniejsze, znalazła miłość swojego życia, mężczyznę który nadal jest u jej boku. I choć to ona teraz go wspiera w codziennych czynnościach to nadal czuć pomiędzy nimi to młodzieńcze uczucie, które połączyło tę parę kilkadziesiąt lat temu.  W tym momencie spojrzałam na mojego męża i zapragnęłam być taka jak Ella, jednak czy znajdę w sobie wystarczająco dużo siły? Czy moje uczucie jest na tyle silne, że jeśli by do tego doszło, to potrafiłabym zmienić się w całodobową pielęgniarkę i patrzeć jak osoba, którą kocham odchodzi?Właśnie z takimi pytaniami pozostawiła mnie ta książka. Z pytaniami o miarę naszego człowieczeństwa. I wierzcie mi, odpowiedzi na nie mogą być zaskakujące. 

"Mamy jeszcze czas" to również wspaniały przewodnik po jednej na najbardziej ekscytujących dróg Ameryki Północnej. Sama miałam kiedyś marzenie by wynająć samochód i ruszyć trasą 66, odwiedzić miejsca, które znam z filmów i książek. Czy wiedzieliście, że pobocza Oklahomy zanieczyszczone są butelkami wypełnionymi moczem? Że w niektórych Stanach, na hot-doga mówi się Coney-Dog? Tak jak wyspa w Nowym Yorku? A może zainteresuje was, że Ameryka w swojej
megalomanii tworzy wielkie figury, gigantów czyhających na podróżnych. Wielkie reklamy, zachwalające lokalne knajpy czy inne atrakcje. Jednak Route 66 na przełomie dziesiątek lat się zmieniła. W większej części zastąpiona została wielopasmowymi autostradami, skupione przy niej miasteczka robią wszystko by nie zamienić się w miasta-widma.Na każdym kroku czekają na nas Route 66 Diner Bary, wszechobecne banery mające przypomnieć przejezdnym o świetnej przeszłości tych miejsc  Niestety z roku na rok, obraz ten wygląda coraz gorzej, a interior Stanów Zjednoczonych robi się wymarły niczym ciało po chemioterapii.


Jestem zachwycona i niezwykle wdzięczna, że dane mi było sięgnąć po tę książkę. To słodko-gorzka, napisana z naprawdę rewelacyjnym wyczuciem i jednocześnie sporą dawką humoru powieść, która choć w rzeczywistości opowiada o przemijaniu, to daje nadzieję na to, że nasz koniec nie musi być straszny. Najważniejsze jest to jak przeżyjemy nasze życie, jak wielu rzeczy będziemy żałować i jak bardzo spełnieni będziemy się czuli. Pamiętajcie : jeszcze macie czas na zmiany we własnym życiu, nigdy nie jest na nie za późno. I właśnie to jest najważniejszą lekcją jaką wyniosłam z tej lektury. Zdecydowanie jest to jedna z lepszych książek przeczytanych przeze mnie w tym roku. Gorąco polecam.

Tytuł : "Mamy jeszcze czas"
Autor : Michael Zadoorian
Wydawnictwo : HarperCollins Polska
Data wydania : 22 lutego 2018
Tytuł oryginału : The Leisure Seeker

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 
http://www.harpercollins.pl/


"Życie bez Ciebie" Katie Marsh

"Życie bez Ciebie" Katie Marsh

     "Życie bez Ciebie" to typowy przykład literatury obyczajowej i równocześnie książka jakiej możemy się spodziewać po cyklu "Kobiety to czytają". Cykl ten skierowany jest do tych czytelniczek, które gustują w prostych, życiowych historiach, często wyciskających łzy z oczu. I taka właśnie jest ta książka. Katie Marsh postawiła na klasykę gatunku i temat, który zawsze będzie współczesny : konflikt w rodzinie połączony z nieuleczalną chorobą. To zawsze trafi do czytelników, gdyż każdy z nas znajdzie podobne przykłady we własnej rodzinie, dlatego książka może nam się wydać bliska, skierowana do zwykłego czytelnika, który w każdej chwili może doświadczyć tego samego. Pomimo, że mało odkrywcza nadal wzbudza emocje, a fakt że napisana jest dobrym stylem sprawia, że zyska sobie grono fanek. 

Pozostały ostatnie minuty do momentu kiedy Zoe musi zejść na dół i stanąć przed ołtarzem by wypowiedzieć słowa przysięgi małżeńskiej.Jej narzeczony Jamie wraz z całą rodziną i ponad setką zaproszonych gości już czeka w Kościele. Szykując się do zejścia młoda kobieta odbiera telefon od przyjaciółki swojej matki, która prosi ją o pomoc. Matka Zoe została aresztowana i osadzona w celi z powodu kradzieży. Choć dziewczyna od lat nie kontaktowała się z rodzicielką, rzuca wszystko i w sukni ślubnej kieruje się na komisariat. 
Już na miejscu okazuje się, że Gina, nie jest tą samą osobą co jeszcze kilkanaście lat temu. Cierpi na poważne zaburzenia psychiczne i zaniki pamięci, które sprawiają, że ona sama staje się zagrożeniem
dla otoczenia. Zoe zabiera matkę do domu i czeka na diagnozę, która sprawi że jej życie przewróci się do góry nogami. 

Już nie raz pisałam, że recenzować książki obyczajowe jest trudno, a często jest to wręcz niemożliwe. Są to zazwyczaj powieści, w których fabuła jest mało skomplikowana, zwrotów akcji jest jak na lekarstwo a naszym autorom zależy nie na tym, żebyśmy przeskakiwali z wątku na wątek tylko skupili się na problemach i psychice naszych bohaterów. Dlatego dobry recenzent jest w kropce. Musi wybrać : albo zaryzykować i spojlerować albo ograniczyć się do krótkiej notki z podsumowaniem najważniejszych cech powieści. No oczywiście można jeszcze lać wodę, jednak w tym przypadku zabieg ten byłby raczej groteskowy. Ja postanowiłam troszkę pospojlerować. 
Nasza książka w 90 procentach opowiada o ciężkiej, nieuleczalnej chorobie Alzheimera. Takich powieści było już wiele, i to pisanych z różnych perspektyw, nawet samego dotkniętego tą chorobą człowieka. Tym razem poznajemy Ginę, 56 letnią kobietę, która całe życie poświęciła na wychowanie dwóch córek i choć jej małżeństwo nie należało do szczególnie udanych, parła przez życie z uśmiechem na ustach. Kiedyś czytałam, że pierwsze objawy choroby Alzheimera widoczne są już w początkach 30 roku życia. Człowiek zaczyna zapominać słów, coraz częściej gubi rzeczy. Jednak większość młodych ludzi nie zdaje sobie sprawy, że są to symptomy choroby która naznaczy ich przyszłość, a w gruncie rzeczy ją odbierze. Gina, była młodą kobietą, kobietą wykształconą, która całe życie przepracowała jako organizatorka cudzych zajęć : najpierw organizowała życie swoim córkom, potem pracowała jako sekretarka. Cieszyła się życiem, brała z niego garściami. Takie osoby nie powinny chorować. Właśnie to było w tej książce najsmutniejsze. Gina totalnie nie pasowała do profilu osoby chorującej na Alzheimera, dlatego patrząc jak jej stan się pogarsza czułam niewysłowiony smutek. Niestety, Alzheimer stał się chorobą cywilizacyjną i w dzisiejszych czasach choruje na niego coraz więcej osób. I to osób coraz młodszych. Kiedy zachoruje bliska nam osoba z początku jest to szokiem. Zdajemy sobie sprawę, że nasze życie odmieni się o 180 stopni. To tak jak by w naszym dorosłym życiu pojawiło się małe dziecko, które zamiast dorastać cofa się do okresu niemowlęctwa. Nie każdy jest w stanie temu podołać. Jednak co zrobić? Czy możemy skazać dorosłego człowieka na zamknięcie w domu opieki? Czy mamy do tego prawo? Nawet jeśli jest naszym rodzicem?

"Życie bez Ciebie" to również książka opowiadająca o konfliktach w rodzinie. Poznajemy Ginę i jej męża Alistera. Zakochani od pierwszego wejrzenia, szybko podjęli decyzję o ślubie. Dopiero po latach zdali sobie sprawę, że do siebie nie pasują. On wojskowy, zorganizowany typ, ona po części hipiska, bałaganiara i lubująca się w wieczornych drinkach niezależna kobieta. Czy z tego mogło wyjść coś dobrego? Na dokładkę dochodzą problemy dorastających nastoletnich córek. 
W wyniku jednego nieszczęśliwego zdarzenia Gina i jej córka Zoe przestają się do siebie odzywać. I to na ponad 10 lat. Jednak każdego roku, w każde urodziny Zoe jej matka pisze do niej list, w którym opowiada o swoich uczuciach, przeprasza i błaga o wybaczenie. To właśnie te listy były najmocniejszą stroną całej książki, po prostu chwytały mnie za serce. 

Książka Katie Marsh to smutna opowieść o losach rodziny, którą rozdzielił los i tragiczne wydarzenia z przeszłości, opowieść, którą "pożarłam" w jedno-bardzo emocjonalne-popołudnie. Autorka w cudowny, subtelny i znakomity sposób opisała jedno z najpotężniejszych uczuć na świecie : miłość między matką a córką. Historia opowiadana przez Zoe oraz spisana przez jej rodzicielkę, jest pełna i prowadzi do finału,  w którym poznajemy obie kobiety. Jest to książka o przebaczeniu, dorastaniu oraz o tym jak choroba może podzielić rodzinę a miłość ostatecznie utorować drogę do uzdrowienia napiętych relacji. Koniecznie tego nie przegap.

Tytuł : "Życie bez Ciebie"
Autor : Katie Marsh
Wydawnictwo : Prószyński i S-ka
Data wydania : 10 kwietnia 2018
Liczba stron : 416
Tytuł oryginału : A Life Without You

Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu : 

Copyright © 2014 CZYTANKA NA DOBRANOC , Blogger